czwartek, 20 listopada 2014

Żeby aż takie mieć kłopoty z arytmetyką? to trzeba być kretynem

foto Jimmy Flink flickr 
Czyli nie wszyscy Polacy są inteligentniejsi od kanarków,  niektórzy są jednak głupsi. Na http://www.poloniacanarias.com/forum/viewtopic.php?f=1&t=1573 się odezwal bidul że samochody na teneryfie drogie i że poniżej 2500euro to nic do jeżdżenia się nie wybierze. Pański piesek. Do jeżdżenia to się mnóstwo samochodów poniżej 1000e nadaje. Do szpanowania przed znajomymi, rodziną, dziewczynami pewnie nie tak bardzo- ale do jeżdżenia owszem. Klimat wyspy powoduje że rdza to nie kłopot a umiejętności współkierujących że wszystkie auta czeka BUM prędzej czy później. Nam Smarkacz na prostej

wtorek, 18 listopada 2014

Każdy powód dobry żeby świętować


Wprowadzenie dla niewtajemniczonych:
 sceneria- złowieszczo słoneczny dzień, cieplutko 25st, od kilku dni pojawia się nastrój czegoś nieuchwytnego w społeczeństwie, guaza huczy: bydzie desc, bydzie siklawica
 14:05 Ukochana Córka wraca ze szkoły i mówi że jutro może szkoły nie być bo dzisiaj może być mordercza ulewoburza (Tormenta Maxima O!)
16:56 Ukochana Córka dzwoni że wraca z (niebyłego)treningu bo baseny zamknięte  bo dzisiaj może być mordercza ulewoburza (Tormenta Maxima O!)
Idę przestawić auto bo wszystkie w okolicy zajmują miejsca żeby nie pod drzewami bo dzisiaj może  być mordercza...

niedziela, 16 listopada 2014

Tak tylko dla informacji- ostrzeżenia

Niestety nie uznaję metod pokojowych więc jak dołożycie do tego co w filmie kilka wieżyczek strażniczych i całkowite zamknięcie to wydaje misię że to byłoby moje marzenie ( jak Deedee do strusia: "pomogę ci czy chcesz tego czy nie"). Tak mnie wzięło bo pewien Mongolski Łucznik nie chce zrezygnować z cukru i glutenu, i nie wierzy że to poprawi stan stawów. Siła jest wartością ostateczną. Jeżeli za kłamstwem stoi siła to... i tu jest odpowiedź dla debilnych Kórwinistów na temat "wolnego wyboru", przywróć równowagę i dopiero pozwól na wolny wybór(chyba że wiem lepiej to niestety uważajcie na swoją wolność- Tatko czycha ;-). Tak się zastanawiam czy rzeczywiście Teneryfa nie jest idealnym miejscem na organizację "30-sto dniowego odżycia". ale nie, po namyśle nie zacznę porywać grubasów na ulicy.

sobota, 15 listopada 2014

Bydlactwo- skur....syństwo ostatniego sortu

Na basenach miejskich Santa Cruz jest taki baner. Na basenach na których rozgrywane są wszystkie młodzieżowe zawody. Na basenach na których w zajęciach pływania uczestniczą również dzieciaki skierowane przez lekarzy ze względu na otyłość. Nawet nie wiem co powiedzieć. To się marketingowo nazywa efekt aureoli. Jak zestawienie w jednym zdaniu ze świętym na przykład: " i ja i święty Franciszek mamy zbyt dużo miłości dla stworzenia żeby zabijać zwierzęta".

środa, 12 listopada 2014

10 uznanych książek których nie warto czytać

foto Sankarshan Mukhopadhyay flickr 
Naszła mnie ostatnio taka właśnie refleksja jak sobie robiłem download ebooków na telefon. Że sporo tego co czytałem było hypem i że się dałem nabrać na b.duże ilości brązowej, śmierdzącej, substancji. Niestety   w pewnym wieku człowiek poddaje się naciskowi społecznemu jeżeli chce być Ynteligentem i Błyszczeć. Niektórym to zostaje do końca życia.  Bo myślisz że musisz, bo potem odniesień kulturowych nie zrozumiesz , bo będzie patrzył za blisko bo iwdzisz dalej tylko dlatego że stoisz na ramionach olbrzymów. Tyle że te olbrzymy to czasem napompowane przez słomkę żaby. I się można do literatury zrazić. Więc zamiast co warto czytać to ja powiem czego na pewno nie. Takie zarządzanie przez określenie warunków brzegowych hi hi.

piątek, 7 listopada 2014

Jak to fajnie..

Pojechałem po bezcukrową czekoladę dla Ukochanej do Hiperdino i pod sklepem stoi murzyn 30 letni, dość potężny z tabliczką że "Pomóżcie". Dziwne- bo normalnie wszystko zajmują cyganie, część świeżo z rumunii i nawet nie mówią po hiszpańsku tylko siedzą nad tabliczkami że "nie mam na jedzenie" i grają/guazują na smartfonach. Wychodzę ze sklepu. Przepakowuję rzeczy żeby sie lepiej pod górę wjeżdżało. Wychodzi dwóch chłopaków z deskorolkami w wieku 20 i coś. Śmieciowe zakupy- słodycze jakieś napoje. Podchodzą do murzyna. Jeden rozdziera pólkilową paczkę z magdalenkami bierze cztery i paczkę daje do ręki murzynowi. Życzą mu miłego dnia, żrą wyjęte magdalenki i odchodzą.

czwartek, 6 listopada 2014

Zebranie klubu i drzwi do nowej kariery!!!

przyszedł El presidente naszego klubu na zajęcia i mówi że jutro jest zebranie organizacyjne i żeby przygotować papiery jakie kto ma z ayuntamiento i z haciendado. Bo że trzeba udokumentować stan dochodów. Co? Znaczy co ci co mają małe dochody to ok a reszta pewnie będzie musiała płacić za zajęcia -kicha. Co co? jakie 100e/miesiąc powaliło was? zaraz zaraz- że można dostać tylko trzeba wnioski wypełnić i po to jutro zebranie. Nieźle, ale i tak nie dla mnie. Że dla mnie też?
No i się okazuje że od pierwszej walki kanaryjski rząd zaczyna cię traktować jako profesjonalistę. Masz prawo do świadczeń i stypendium sportowego. Na razie nie skorzystałem. Ale kręci mnie żeby mieć w życiorysie taki fragment "rok 2014- zostaje profesjonalnym  zawodnikiem Lucha Canaria" tego nie przebije prezydentura niewielkiego kraju nie?

piątek, 31 października 2014

Teneryfa przewodnik nie_do_końca_tak_zupełnie_obiektywny cz2 człowieki


Człowieki to był drugi po pogodzie Powód Przeprowadzki. Miałem chęć żyć wśród troszkę częściej się usmiechających ludzi. W miejscu gdzie nie musisz się obawiać o bezpieczeństwo wychodzącej wieczorami dorastającej Córki. Stąd człowieki i ich charakter były dla mnie istotne.A człowieki jak widać na powyższym zdjęciu są tu czasem dość dziwne. Jakie więc są te Kanarki?
Różniste bo:
- mnóstwo tego co nazywamy kanarkami to latynosi
- niestety kolejne mnóstwo to rumuni(największa ponad milionowa imigracja w Hiszpanii)
- no i nawet jak na Hiszpanię to sa jeszcze bardziej zaawansowan iw tych wszystkich cechach uważanych przez europejczyków za hiszpańskie.(jakich hiszpańskich cechach? He is from Barcelona- jako wytłumaczenie głupoty kelnera w moim ulubionym "hotelu zacisze"). Kanarki są za to miłe. Naprawdę i tak po prostu. Są grzeczniejsi i mniej agresywni niż jestes do tego przyzwyczajony żyjąc w Polsce.Więc ciesz się tym i dostosuj, bądź nieagresywny i miły bo tutaj możesz i nie jest to oznaka słabości. Fajniejsi są ludzie w mniejszych miejscowościach bo są po prostu  bardziej przystosowani do takiego zycia. Miasta nawet tak niewielkie jak Sta Cruz czy La Laguna to coś co Kanarków przerasta. Ich styl życia zupełnie do miasta nie pasuje.
Nie można siedzieć ze znajomymi w otwartym na oścież garażu? No to stoimy z tymi znajomymi na całą szerokość chodnika albo godzinami wysiadujemy na wszystkich możliwych elementach arhitektury- murki, schodki, podesty, ławeczki. Nie tylko młodzież i nie tylko staruszki, taki sposób życia z puebla ma tu większość. Ciepło więc trudno się dziwić że nie siedzą w domach. Sposób przyswajania świata i przetwarzania zdecydowanie większej części społeczeństwa  jest przystosowany do radzenia sobie z nudą raczej niż z nadmiarem bodźców. Więc jeżeli kanarek blokuje Ci przejście albo wygląda jakby nie wiedział co zrobić kiedy usiłujesz go wyminąć na ulicy to nie jest podyktowane złośliwością tylko ograniczeniem mocy obliczeniowej. On/ona autentycznie jest zdruzgotany/a koniecznością szybkiej reakcji na zmieniające się warunki. Ale z kolei należy pamiętać opowieści o białych wariujących z nudy na pampasach czy w dżungli. Naprawdę widzę panikę i wyrzut w oczach ludzi zmuszonych do podjęcia szybkiej decyzji czy mijamy sie na chodniku lewą czy prawą stroną . Idzie na Ciebie pięcioosobowa rodzina całą szerokością chodnika i jeżeli się usuniesz to oni się nawet odrobinę nie ścieśnią, zostaniesz zepchnięty. Ale to nie z chamstwa tylko z ospałego kojarzenia. Sposób jest jeden uśmiechasz się szeroko i miło, i pakujesz sie w środek. Gwarantuję że się rozstąpią i jeszcze się do Ciebie uśmiechną. No chyba że Cię nie zauważą czy nie zdążą zareagować ;-) To jest wprawdzie lekka niedogodność ale da się to znieść.
Gorzej z kolejną ciekawostą: Uwaga!!! Kanarki Kłamią bez skrupułów i bez mrugnięcia okiem. Nie tak że podle i przebiegle ale po prostu jak małe dzieci, troszkę z głupoty a troszkę z potrzeby dodania sobie ważności. Bie nalezy się obrażać ale też nie ma sensu wierzyć w cokolwiek co mówią. Tak po prostu jest że często swoje chęci przedstawiają jako rzeczywistość. No i dwa że ich wiedza o świecie jest dość ograniczona (znają b.mało faktów z georafii czy biologii, czy też jakiejkolwiek innej dziedziny ;-) a to sprzyja bajkowemu/magicznemu opisowi rzeczywistości. Przykłady?
Opowieści o znajomych co to wygrali miliony albo przynajmniej mucho dinero na loterii. Najczęściej w odpowiedzi na próby tłumaczenia biednym matołkom że tracą ostatnie pieniądze na te cholerne naciągactwo i jedyna osoba która się tak naprawdę bogaci to organizator loterii. Nie carińo, nie rozumiesz sąsiad mojej mamy poprosił świętą mateczkę z candelarii o wstawiennictwo i wygrał tyle że nie musi pracowac do końca zycia albo słyszeliście o tej europejskiej loterii? gość z tamaimo wygrał milion euro i się z tym ukrywa  i tym podobne i tak dalej.
Wiecie że Montańa Roja została przez nas kanarków usypana i w zasadzie jest kopcem?- taaa bez komentarza.
Cała woda jest tutaj przywożona na statkach wiecie?oraz setki innych bezsensownych opowieści - przyzwyczajony do europejskich standardów możesz  w którąś uwierzyć nie wziąwszy pod uwagę że ktoś kłamie nie dlatego że ma w tym interes ale po prostu żeby mieć coś do powiedzenia. Natomiast oznacza to że nie masz prawa wierzyć ani jednemu słowu kanarka przy wszelkiego rodzaju transakcjach handlowych jak kupno czy wynajem nieruchomości, kupno samochodu czy telefonu, no cokolwiek tak naprawdę załatwianego  z osobą fizyczną. Nawet przy wstępnych negocjacjach jak się z tobą umówią to się mogą pojawić albo i nie, przyjeżdżasz na miejsce a kanarek kiedy juz wściekły dzwonisz że gdzie jesteś cymbale mówi Ci że dzisiaj to on nie przyjedzie bo ma daleko i przepraszam. Firmy ze względu na europejskie ustawodawstwo konsumenckie są pod tym względem bezpieczniejsze.
cdn

niedziela, 26 października 2014

Jeszcze nie teraz

Trochę mnie wzięli z zaskoczenia. Przychodzę w piątek na entrenamiento a tu nie ma entrenamienta tylko LUCHA. Że co lucha, znaczy mogliście powiedzieć że nie ma treningu a nie lecę ze zjechanymi klockami z góry. No i dobrze mam cię w zeszycie mówi Trener. Znaczy co? No jak będą mieli odpowiedni match to będziesz się błaźnił przed publicznością. Durny jakiś? Ja dwa tygodnie trenuję. Nogi mi się mylą. Siadaj sobie na razie na ławce i czekaj. Czekam. Z jednej strony to mam to gdzieś, a z drugiej no jednak chciałbym loco polacco im pokazać. Ale jednak jeszcze nie teraz.
Lanie dostaliśmy straszne, nawet Tachenko przegrał dwie walki.

środa, 22 października 2014

Mój przedtreningowy autonapędzacz (bo nie mogę przytyć)

foto ANA BELÉN CANTERO PAZ
Dzisiaj oglądałem fajny kurs na creativelive.com "unstopable power: habbits and improvement" o tworzeniu w sobie nowych nawyków i zabiło mnie jak wiele czasu ludzie poświęcają na znalezienie dobrej drogi utrzymywania się w formie fizycznej. Nie nawet na utrzymanie się czy nabycie tej formy tylko na samo nicniedające/niewieledające szukanie tej optymalnej metody. A że nie zgadzam się z większością tez nt. rozwoju i dobrostanu fizycznego  prezentowanych w owym  kursie  i mam swoje przemyślenia to nie zawaham się ich użyć ;-).

niedziela, 19 października 2014

Samochody płynęły ulicami



Taki był deszczyk. Jak się skończył to kolejka w cukiernio/piekarni na dwa zawijasy na ulicy. Każdy powód jest dobry żeby się nawp...przac niezdrowego ale za to zaokrąglającego żarcia tak to niestety wygląda- we fruterii pustki czyli ja mogę robić zakupy bez kolejki. Na Guazie(Whatsup po kanaryjsku) dzieciaki do Córki: deszcz się skończył lecę do Altezy po słodycze.  Ależ lało.

niedziela, 12 października 2014

Teneryfa - przewodnik zupełnie niezobiektywizowany cz1 czyli co i jak


Kilka osób się ostatnio wysypało z niewiedzą na temat wyspy ;-) Wyspy na której taki np znany z Breaking Bad rycynus rośnie w stanie dzikim (to nie to co na zdjęciu nie ma obaw, już bym nie żył ;-) Postanowiłem coś z tym zrobić. W swoim stylu czyli; bezładnie z dużą ilością nic nie wnoszących za to rozległych wtrętów nie na temat  i oczywiście z mocno zaakcentowanym Tatkowym Punktem Widzenia. Więc jak ktoś szuka informacji i to jeszcze obiektywnych to podziękujemy na wstępie. Jest sporo rzeczy które przeczą tzw "powszechnemu mniemaniu' a'propos Teneryfy i tym się zajmiemy na początku.

sobota, 4 października 2014

Dzisiaj zawody u mnie w klubie -prrzybywajcie


21;00 Calle Mencey Bencomo- na samym końcu ulicy. Taka rotunda jak ta co kiedyś w Warszawie wybuchła (czasem mam takie słabe żarty że aż mnie samego rozjeżdża). Wczoraj żeśmy piasek rozbijali. Grabie , motyka i kanaryjski wyrównywacz. Wyrównywacz wykonany z aluminiowych profili okiennych lekko skręconych wkrętami do drewna- luźnymi zresztą. I weż te cholerstwo pchaj jak to się w rękach rozłazi! Polacco (i tu zawsze którys krzyknie do krzyczącego ze po imieniu wołać- strasznie są wrażliwe na to kanarki) to trzeba ciągnąć a nie pchac!. Ale k..wa jak ciągniesz to wychodzi powierzchnia ksieżyca- aaa no tak, ale to za wiotkie jest żeby pchać.

wtorek, 30 września 2014

No i się doigrałem- kanarki mnie stłukły

Spać nie mogłem pół nocy. Plecy bolą jak niewiadomoco. Leżę w łóżku i z lekka stękam. Dobrze że można chodzić w klapkach bo butów bym sobie nie zawiązał. Wróciłem do domu tak zapiaszczony że pod prysznicem mamy teraz Teresitas. No ale spełniłem marzenie każdego chłopca zostałem luchadorem!!! Kanaryjskim Luchadorem - choć póki co bardziej Polskim Chłopcem Do Bicia . Ambicja oberwała najbardziej. Nie to żebym nie miał setki usprawiedliwień ;-)

środa, 24 września 2014

W poszukiwaniu straconego czasu

Cukiernik w trzecim pokoleniu. Dziadek zaczął w 1910. Nie nie na kanarach- w Libanie. Wszyskie wiedzo jak bardzo lubię arabskie słodkości. No i jak uwielbiam arabską kawę. A tu posucha. Straciliśmy mnóstwo czasu i kubków smakowych wypalonych kwaśną kanaryjską lurą u lokalesów. Aż tu nagle(aqui nahle- jak to tłumaczy mumio ;-) pojawiła się libańska kawiarnia. Nagle dla nas bo już myśleliśmy że mniej więcej znamy Santa Cruz. Hm Hm Hm. Dziwne -takie coś tutaj? Arabskie słodycze są małe - a kanarki lubią duże. Może byc niesmaczne byleby było duże.
Wybierz sobie które mówi Pani w pastelerii w Puerto Santiago co strasznie lubiła Wiotką i Słodką M przy okazji naszego cotygodniowego zakupu 1szt francuskiego ciastka(gluten!) z jabłkiem.
Przenajcudowniejsza wybrała takie najmniej przypalone ciastko.
Pani Dobra: nie nie to, weź tamto, tamto jest WIĘKSZE.
Nie zrozumiały się w ciągu całego wzajemnego  przekonywania i mimo wzajemnej sympatii. Pani Dobra pomyślała że po prostu M jest tak Nieśmiała I Miła że specjalnie wybrała mniejsze ciastko żeby nie narażać ich pastelerii na straty . I oczywiście polubiła ją jeszcze bardziej ;-)

niedziela, 21 września 2014

W Hiszpanii tak tego nie załatwiamy O!

Ojciec zobacz co z naszym zderzakiem? krzyknęła córka jak wychodziliśmy z Decathlona. Myślałem że pokazuje mi gdzie nasz samochód widać zza innych. Ale przeciez ja pamiętam (tym razem) gdzie zostawiłem. Mimo że troszkę nam zajęło sprawdzenie całego asortymentu decathlonowskiego-Pmusieliśmy sprawdzić co trzeba ściągnąć z Polski a co jest na miejscu. Do rowerów, do pływania i do biegania. Duże rozczarowanie że nie ma tego co chcemy i większość jednak sprowadzimy. Więc sytuacja wygląda tak: :Córka wściekła że tyle czasu łaziliśmy i tylko płetwy dla pływaków(takie małe), ja z wysuszonymi oczami(szkła źle znoszą klimatyzację), rozczarowani oboje i wychodzimy. Na parking. Do samochodu, no i właśnie ...

wtorek, 16 września 2014

Przygotowania do maratonu. Jak i w czym biegać


ło jezusie jak mnie łydki bolą. Oczywiście przedwczoraj  inteligentnie w ramach przygotowań dużo entuzjazmu mi sie przez nogi wydzieliło. Nogi w tenisówkach. czyli człapać się nie da. Dzisiaj takie miałem sobie delikatne rozbieganie zrobic(wczoraj rower) no i nie mogłem. Normalnie bolesne kamienie. Ból zniosę ale trenować to tak sie nie da. Potrzebujemy buta.

niedziela, 14 września 2014

Maraton Santa Cruz de Tenerife (pierwszy!)

 pełna mapa w googlu
Jak klikniecie na grafikę to się otworzy pełna mapa w google maps. Taka technika. A bieg  po płaskim!! Ciekawe czy człowiek się w ogóle męczy biegając po płaskim ;-) Zdążyłem już zapomnieć. Serio. To co wcześniej było normalne teraz jest dziwne i na odwrót. Co innego przebiec 10km a co innego zarżnąć się trasą na której 5km to podbiegi a 5km to zbiegi. Śmieszne pewnie ale mnie najbardziej zajeżdżają zbiegi. Muszę zmorfować odrobinę

piątek, 5 września 2014

no i co? zafundowałem kanarkom nieco egzotyki

Zupełnie niedawno wyczytałem na blogu który śledzę(pozdrawiamy Shenzhen) jak to autor wyszedł z siebie i stanął obok http://zimawub.wordpress.com/2014/08/17/o-tym-jak-wyszedl-ze-mnie-kawal-chama-czesc-2/  I nawet poczułem dumę ze swojego opanowania, że ja nie, że luzik. Kto mnie widział w dowolnej życiowej sytuacji, całkiem nawet wydawałobysię niekonfliktowej,  wie że spokój i ja to przeciwieństwa więc duma moja była tym większa ;-) Rzeczywistość widząc to moje samozadowolenie zaskrzeczała mi prawie od razu w twarz . Nie to żebym kogoś zamordował w afekcie, ale znowu zobaczyłem swoje zachowanie jak  w filmiku u góry że w sensie buc i prostak.

środa, 6 sierpnia 2014

Przenosiny remanent- choć jeszcze nie zakończone

to są moi sąsiedzi- pod zdjęciem jest filmik ale wrazieco to http://youtu.be/cNOYbNYkRSE  od przyszłej środy dołączam i się będziemy patykami naparzać że aż huk (no trzask powiedzmy ;-). Byłem już nawet w klubie bokserskim trenera Beniteza o jakże swojsko brzmiącej nazwie Arirang (pozdrowienia dla zkoreańszczonego AK) ale nie ma ringu a ja bym chciał się trochę potłuc zaś w sali nawet pookładanej matami jest to mało możliwe.  Szukam dalej.