wtorek, 3 marca 2015

Szkoła kanaryjska w pełnej krasie- czyli nowe spotkanie z Orientadorą

foto by Paolo Sammicheli(flickr)
Bardziej oficjalne spotkanie bo mieliśmy się stawić Dwuosobowo tzn i Ziemniak(Papa to po hiszpańsku też ziemniak), i Biust (Mama to również oznacza pierś czyli np rak piersi to cancer de mama). A na spotkaniu wita nas duo Orientadora i Tutora de Inglez. O czym spotkanie? O niczym, głównie żeby se Orientadora mogła wpisać jak to bardzo pracuje i że realizuje jakieśtam kolejne etapy. Reasumując czuje się trochę jak byk na tym obrazku. Nabiegam sie napocę a w końcu to zdam sobie  sprawę że byłem bez szans od poczatku i będzie za późno szukać innego wyjścia. Chyba o to chodzi. Orientadorze przynajmniej

piątek, 27 lutego 2015

do niedzieli się zagoi- tatowy poradnik gojenia ran

15 szwów było i się wyjęło wczoraj- bo dokładnie tydzień odczekaliśmy(znaczy nie do końca bo w środę już sobie kilka wyjąłem przed lustrem ;-). I właśnie mi sie przypomniało bo Ukochana mówi że na mnie się goi lepiej niz na psie więc sprostuję. Mieliśmy różne psy i na psach się wcale tak dobrze nie goi jak na mnie hi hi. Ale ale od tego jest internet żeby się dzielić spostrzeżeniami. Ja się od wieku lat kilkunastu zaprzyjaźniałem z nożami- to powodowało że maksymalnie miałem jednocześnie 128 przecięć i ranek kłutych na lewym ręku(tak tak to durne dziabanie ostrzem między palcami rozcapierzonej dłoni) stąd muszę coś wiedzieć o gojeniu.
1. żadna gaza czy chusteczka- papier  z zeszytu Twoim przyjacielem. Obejrzyjcie film z golibrodą- to taki Pan co brzytwą goli niezbyt rozległe rozcięcia zakleja się papierem to najszybciej hamuje upływ krwi. Papier gdy już zatrzyma upływ krwi smarujemy maścią typu tribiotic i na tłusto sam nam odstanie nie naruszając skrzepu.
2. Rychłozrost: rany nieposzarpane i czyste(nie wymagające mycia) mają szansę zrosnąć się b.szybko i nie pozostawiając widocznej blizny(zabawy z brzytwą). należy złożyć brzegi rany tak jak przed rozcięciem no i jak najdłużej utrzymac je bez ABSOLUTNIE ŻADNEGO PRZEMIESZCZENIA. Efekt gwarantowany. Sam byłem zdziwiony za pierwszym czy drugim razem. Sposób b.przydatny zwłaszcza przy rozcięciach twarzy.
3.Precz z opatrunkiem. Kiedy tylko można odkrywamy ranę. Bakterie nie lubią przewiewnych i jasnych sytuacji. Ja się rozbandażowałem(a miałem zabandażowany cały łeb) kiedy tylko przestało mi sie w głowie kręcić. Opatrunek na czas snu - w sytuacji gdy możemy poruszyć/zanieczyścić ranę.
4. Mydło i woda to twój wróg ;-) Jeżeli widoczne jest cięcie i woda może się dostać do wnętrza rany to ja nie przemywam poza tym pierwszym oczyszczeniem. Żadnych rumianków, żadnych mydeł bakteriobójczych. Wszystko co wysusza tkankę powoduje że skóra i skrzep zaczyna pękać a w pęknięciach bakterie urządzają sobie imprezy techno. Jeżeli mycie jest konieczne to ostrożnie żeby nie zabrudzić myciem rany)
5. Neomycyna to substancja prawieboska. W Polsce kiedyś była dostępna nawet jako aerozol(znakomicie pomagała pozbyć się świerzbowców z kocich i psich uszu czy wielu psich egzem) ale była zbyt skuteczna więc zniknęła. Bez recepty polecam Tribiotic. jest dostępny w malutkich jednorazowych saszetkach i koniecznie ale to koniecznie i obowiązkowo kupic i mieć. Ja używałem maści na jezowce a ostatnio kupiłem właśnie krem z neomycyną.
6.Smarować maścią/kremem z antybiotykiem. Przyspiesza gojenie i uniemożliwia bakteriom dostanie się do rany bo powstaje tłusta antyseptyczna warstewka oklejająca ranę i  szwy również. Zapobiega nadmiernemu wysychaniu rany ,"ściąganiu się" gojonych obszarów. Dużo to lepsze niż okłady z Rumianku.
7. Jeżeli rana się zamknęła a stan zapalny jest coraz silniejszy i zaczynamy mieć pewność że będzie gorzej to gorące okłady z sody spożywczej(do kupienia w Mercadonie jako Bicarbonato Sodico) często zmieniane a następnie najgrubsza igła do zastrzyków(0,8mm). Wypóbowane i na mnie i na psie z gronkowcem (każda rana- cholerna infekcja aż zacząłem jej sączki zakładać)
8. Żadnych produktów mlecznych przez czas gojenia. To że produkty mleczarskie mają silne działanie prozapalne wiedzą już nawet lekarze .
9. Ile się da kapsułek Omega 3.(przez tych biednych kilka dni raczej przedawkowania sięnie da załatwić)
10. Ile się da Wapnia. Przedawkować nie można.

piątek, 20 lutego 2015

Rowery w powietrzu nie skręcają- szycie i szpital


Kupiłem wyrąbisty rower- w St Maria del Mar. Ale skurczybyk bez hamulców bo kanarek przerabiał na tarczowy i zdjął koło z tarczowym do sprzedaży. Więc nie ma  hamowania. Pod górkę bez kłopotu- z górki gorzej. I nagle misię górka zaostrzyła i skrzyżowanie z autami poniżej. Kładę się na bok i walnę rowerem w krawężnik. trochę się poskreczuję i będzie git. A g... nie git. Podbiło mi przednie koło na jakichś wydumanych amortyzatorach i normalnie przerzuciło przez krawężnik i łbem w budynek.

poniedziałek, 16 lutego 2015

cieplej już - wczoraj 22st w cienu

wczoraj był carnaval del dia czyli  zabawa całodzienna, a że słoneczko świeciło i na razie za zimno na plażę to poszliśmy popatrzeć. Najwspanialsza Córka się przebrała za... pływaczkę. W neoprenie od stóp do głów.I w czepku, i w okularkach. Wypociła ze 2kg obywatela. Urocza i Uśmiechnięta Wiosennie M przebrana była za siebie czyli Cud Istnienia. Ludzie łażą z walizkami na kółkach albo styropianowymi pudłami na kółkach a dzieciaki to nawet z reklamówkami- bo gdzieś trzeba ten rum i colę trzymać. Wszyscy dookoła non stop coś jedzą- głównie kanapki z białym pieczywem i wędliną broń boże warzyw jakiś typu pomidor czy coś.

sobota, 14 lutego 2015

Karnawał się oficjalnie zaczął- byliśmy i mamy niewyraźne zdjęcia ;-)

odczuwamy Syndrom Dnia Poprzedniego po promocyjnym spożyciu rumu z colą zero, jest to jednak usprawiedliwione bo po eksperymencie z zeszłego roku wiem że na trzeźwo karnawał  mnie nie bawi. Jak widać na zdjęciach tak przesadnie tropikalnie też nie było- durne 14st. Dzisiaj słoneczko i się ociepla tak że koszulka z krótkim rękawkiem- to fajna odmiana po dobrych dwóch tygodniach zimna takiego ze wszędzie  w bluzie. Tak, tak my też mamy zimę. I w tym roku była(mam nadzieję że już była) wyjątkowo sroga.
Wydaje mi się że już ponad miesiąc nie pływałem. Karnawał pokazał nam też

poniedziałek, 9 lutego 2015

Trzech na jednego to banda....Orientadory

Miałem przesłuchanie w piątek 9.00 w szkole Córki Ukochanej w sprawie rozwałki jaką spowodował w kanaryjskim systemie edukacyjnym skromny wniosek o przeniesienie dziecka do klasy wyższej. Spotkanie wyznaczyła Orientadora żeby pobrać niezbędne informacje nt sytuacji rodzinnej dziecka które ona ma narazić na taką straszliwą straszność jak przeskoczenie roku w kanaryjskim liceum. Przyłażę(bo zimno i wcześnie, i bez kawy więc przyłażę a nie przybiegam) 9.00 zgodnie z tezą że dobry wywiadowca zawsze jest dokładnie o czasie ;-). Orientadora żyła w innym systemie opresyjnym i pewnie miała innych Kapitanów Klossów za wzór jako dziecko ale 9.10 weszła do szkoły i od razu do mnie że idziemy do gabinetu. No to idziemy. Spodziewałem się nawet Hiszpańskiej Inkwizycji...

czwartek, 22 stycznia 2015

QUE FRIOOOOOO!


Ciężko wytrzymać. Temperatura potrafi spaść do 15stC. Rzadko rośnie powyżej 20. Terror. Horror. Mermelada. Ja wiem że zaraz ktoś mi wypomni że ma zimniej. Tyle że ów ktoś nie żyje w kanaryjskim budownictwie. Żadne okno się szczelnie nie domyka. Ale łazienkowe bije rekordy. Bo łazienkowe składa się z żaluzji pięciu niezbytdopasowanych szybek. Między którymi w stanie zakniętym są po 2-3mm przerwy i jak wieje to wieje ci po tym co akurat w łazience masz odsłonięte ;-). Nasze zabudowane balkony nie stanowią również jakiejś nieprzebytej zapory dla zzzzzimnego wiatru. Wczoraj wyciągnąłem termorezystor i za pomocą kochanego najlepszego miernika(70pln jak za darmo a i dokładny i pancerny i wyłacza się po minucie nieużywania) uzmierzyłem temperaturę w salonie- 18st.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rebajas czyli Piramida Masłowa na Kanarach


Rebajas czyli obniżki- kanaryjski rząd zezwala dopiero od 7.01. A prezenty na 3 królików-magików czyli 6.01. Wracamy z dzieckiem z treningu z Ofry(koszmarne kanaryjskie blokowisko przestrzegam przed miejscówką) bo baseny remontują i treningi są teraz w Centro Insular Deportes Ofra. Na mapie wyglądało że to w zasadzie rzut beretem tyle że mapa nie bierze pod uwagę że ten beret to trzeba rzucać mocno w górę ;-) zwłaszcza zauważasz jak jedziesz rowerem. Zaleta podróży rowerowych jest taka że i pod prąd, i po chodniku, i w poprzek boiska da się pojechać- znamy już takie dziwaczne skróty osiedlowymi tunelami że byście się zdziwili. No więc jedziemy niespiesznie do domu i mijamy śmietniki. Ło matko jakie tony opakowań od wszystkiego: telewizorów,  agd, ubrań i diabli wiedzą czego jeszcze. Jak tak wygląda kryzys to co tu się działo w okresie prosperity?

piątek, 9 stycznia 2015

no i mimo że nie ma tu rzek to coś właśnie przepłynęło

Ale niespodzianka z Polski poprawiła mi humor od rana. Nie jestem b.cierpliwym człowiekiem ale naprawdę warto było czekać. W sensie że jak sobie usiądziesz na brzegu rzeki to dojrzysz w końcu spływające ciała wrogów. Problem jest ze znalezieniem rzeki a nad oceanem akurat cholernie dmucha. No i siedzenie jest podobno niezdrowe jako postawa. Mimo to miło widzieć że rzeczywistość i czas radzą sobie bez mojego udziału. To już druga wesz w krótkim odstępie czasu. Niestety nie znalazłem oryginalnego teledysku z józiem(a szukałem) więc musi być to.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Every day is like sunday, except sunday


To niby dlaczego nie mogę sobie w niedzielę też pojechać na plażę? Rodzina chce odpocząć, chociaż w niedzielę daj żyć! nie to nie, jadę sam. Ładne słońce ale wiatr łeb urywa. No i ta cholerna calima. To strasznie trudno sobie wyobrazić wieje wiatr i nie jest w stanie tego cholerstwa przewiać, rozwiać czy cokolwiek. musi się ta chmura ciągnąć na kilkaset kilometrów. Kanaryjscy kolarze mają profesjonalne golfiki naciągnięte pod oczy. Może to i coś pomaga ale tak cały w obcisłym? Uważająca Metroseksualność Za Zawoalowany Homoseksualzm M by mnie wyśmiała i zapytała czy się z jakims chłopakiem umówiłem.

czwartek, 1 stycznia 2015

Nowy Rok został chłodno rozpoczęty

Tak wyglądała Playa Teresitas dzisiaj o 15:30. Dla odmiany większość wizytujących to tutejsi. Nawet we wodzie nie byłem sam. Zimno. Niby na termometrach w mieście 23st ale nad oceanem maks 16 i wiatr. Wiem, wiem że w porównaniu z Polską to i tak masz dobrze...itd Ale ja się już przyzwyczaiłem do ciepełka i wolę upał ;-) Krótkich kilka serii na technikę i do domu. Po drodze nowe oczko w skałach:

wtorek, 30 grudnia 2014

Sylwester- czyli jak się bawić na Teneryfie

na początek o 18 pobiegamy sobie- znaczy ja to tylko zrobię z dzieckiem zapoznanie z trasą a biegnie Ukochana Córka. Jest tych biegów San Silvestre od groma w całej Hiszpanii. U nas na Teneryfie są 4
IV Vuelta Popular San Silvestre El Medano El Médano (Tenerife) 5 km
II San Silvestre Realejera Los Realejos (Tenerife) 5,5 km
33ª San Silvestre Lagunera La Laguna (Tenerife) 5.050 m
III San Silvestre Garachiquense Garachico (Tenerife) 5 km.
Imprezy w typie potupaja zaczynają się później niż w Polsce i przed 22 to w ogóle pusto

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pracuję nad pływaniem do triathlonu- na razie żałość



tak wygląda teresitas w grudniowe popołudnie: luźno, 50% się opalających to Polacy ;-). Znowu mi termogeneza nawala bo dzisiaj palce przestałem czuć. Sam sobie przeczę tymi dystansami po 800m w równym tempie ale stresuje mnie pływanie stylowe i nie zawsze rozumiem co Ukochana Corka do mnie mówi. Więc wbrew swoim własnym zaleceniom walę większe dystanse zamiast pracy nad stylem. Mam tak dużo do poprawienia że mnie to dołuje. Ręce- i wkładanie do wody, i moment zgięcia w łokciu, prowadzenie zbyt daleko od ciała i nawet wyjęcie, nogi- porażka całkowita: niska kadencja, za daleko stopy od siebie, niepotrzebne zatrzymania i zmiana płaszczyzny ruchu, Skąd to wszystko wiem? XXI w baby: Córka płycie obok i nagrywa podwodnym aparatem filmy z tatusiem odwdzięczając się za upierdliwość tego ostatniego w trakcie treningów biegowych. Niesamowite jak dużo dają takie prościutkie narzędzia jak kamerka i YT dla kontroli stanu pożądanego (a na YT trener Phelps'a nam powie jak pływać ;).

środa, 24 grudnia 2014

No i mamy białe święta na Teneryfie

Calima po prostu calima. Gęsta jak niewiadomoco, drapie w gardle, ciężko oddychać, karetki ganiają po Sta Cruz jak gupie- starsi ludzie znoszą jeszcze gorzej, nawet nie chcę myśleć co czują astmatycy. No nic calima nie calima: Wigilia to Tradycja(u nas to raczej świecka  ;-) więc tradycyjnie jedziemy popływać ;-).
Update:
Fale spore, kanarków na teresitas prawie nic, turysty w ilości niewielkiej, woda całkiem całkiem chyba mi nawet lekko zatoki przetkało. A wieczorem Sąsiedzi(niejedni) wystawiają kolumny przed dom i ...
Tak głośno że nie ma szans się usłyszeć w domu za zamkniętymi oknami. Te debilne latinodisco to kolejna miła właściwość kanaryjskiego społeczeństwa. Wszystkie słuchają tego samego szajsu- nie ma bariery międzypokoleniowej babcia z wnuczkiem, tata z córką wszystko wyje że "chcę się upijać i tańczyć i to jest życie" do 5 rano oczywiście. Myślałem że kolędy są drażniące- no to dostałem nauczkę. A teraz cisza i spokój. Ciekawe o której się skacowani podniosą tytani ;-) i czy dzisiaj powtórka.

niedziela, 21 grudnia 2014

ot takie tam, przedświąteczne

W końcu po objechaniu Półświata wrócili na zimę AiB(w zasadzie BiA ale alfabetyczna kolejność korci). Wedle przysłowia Cygan dla towarzystwa dał się powiesić a nam zwiedzanie szopki koło Parlamentu wydało się mniej smętne w ich towarzystwie właśnie. Normalnie już nie mamy cierpliwości do kanaryjskości. Szopka miała nawet 2 czy 3 ruchome części!!! W centrum zapanował zapach starego oleju- znak że karnawał i święta już tuż i budy z niezdrowym żarciem juz stoją.

czwartek, 11 grudnia 2014

Czemu kanarki nie lubią extanjeros? to przeze mnie


Zmieniliśmy dzisiaj klub sportowy do którego uczęszcza Ukochana Córka. Nie byłem zachwycony trenerem i postępami Naszej Dumy. Zmieniliśmy i czym tu się chwalić? No chwalić to się nie ma czym ale nie myślcie że to takie normalne działanie. Nie, to nie jest normalne i nikt tego nie robi. Najwyżej na koniec sezonu tłumaczy się że dziecko ma dużo nauki i że już nie będzie mogło tyle trenować, i cichcem przenosi się owo przemęczone nauką dziecko do innego klubu. A najczęściej to jednak rozczarowany smark po prostu przestaje trenować. Bo przecież jak to na Kanarach płacisz i nie wymagasz zbyt wiele. Jak kto ;-)

środa, 10 grudnia 2014

was ist das? jakby powiedział niemiec(byc może nawet dentysta ;-)

wszystkie warzywa hodowane lokalnie. W chińskim sklepie u nas dostępne. Chińczycy mają wyższą jakość bo pogryzione przez ślimaki i gąsiennice więc niepryskane!!! Ale tego czegoś jeszcze w życiu nie widziałem. Nareszcie pytanie "z czym to się je" można zadać również bez cudzysłowu.
Nie obkupujemy się codziennie w chińskim sklepie bo staramy się jeść surowo. No i żeby sojowych przetworów(tofu zwłaszcza) nie za dużo a to trudno sobie odmówić - więc max raz w tygodniu. Z zieleniną na Teneryfie wcale nie jest różowo( he, he słabe to wiem ale nie mogę sie powstrzymać ;-) Kanarki nie jedzą tego zbyt wiele więc dostępna jest głównie najmniej smaczna z sałat "lechuga batavia" o nieostrym ale dość charakterystycznym smaku dominującym potrawy do których jest dodawana o smoothies już nie wspominając. "lechuga iceberg" znana jako sałata lodowa jest trudniej dostępna, droższa, zafoliowana i przez to często nadpsuta. Jarmużu tak modnego od kilku lat na świecie nie widziałem tutaj nigdzie. Szpinak mają głównie chińczycy właśnie i moja ulubiona fruteria "pradera".
Tak wiem wiem że mercadona tez ma zieleninę ale takiej mytej w wybielaczach i sztucznie zapestycydowanej na śmierć to ja unikam.
a to są czarne pomidorki (tomato negro) z pradery właśnie. B.smaczne można jeść bez przypraw.

niedziela, 7 grudnia 2014

nosił wilk razy kilka czyli pu(s)ta botella

foto Mark Blacknell(flickr)
Wszystkie we wsi wiedzo że cierpliwość to jedna z tych zalet które w nadmiarze u mnie nie występują. Zawsze i wszędzie wolę być szybciej/wcześniej niż wolniej/później.A najlepiej NATYCHMIAST. A już rowerem szczególnie. I między powolnie prowadzącymi samochody kanarkami szusuję sobie upajając się przewagą lekkiego i szczupłego środka lokomocji. I lecę tak sobie av Venezuela, i wszystkich biorę prawą ryzykując spotkanie z cholernie wysokim krawężnikiem, i...putita botella. 8litrowa, po wodzie pitnej, zgnieciona przez auta, supernieprzyczepny kawał plastiku 30x50cm.  Wylazła mi pod koło spod terenowego H1-miałem jakiś metr żeby coś zrobić, co z tego że widziałem ją dokładnie, nie miałem ani odrobiny miejsca na jakikolwiek manewr. Prawą ją żeby dalej od aut i nie wpaść pod koła jadących aut. Aż się ruch zatrzymał i

piątek, 5 grudnia 2014

Pogoda w tym roku była niezbyt przyjazna

Macie zaswoje wstrętne papugi z Alcalico potrafią ludziom na głowę narobić ;-). teraz to by się im fiesta del agua udała.

środa, 3 grudnia 2014

Jak hartowała się stal

deszczyk, zimno ludzie siedzą po domach i piją gorącą czekoladę zagryzając churrosami. A niektórzy trenują. Bo trzeba poprawiać wyniki, bo sekundy należy urywać. I nie ma że zimno. Nie będzie rzeczywistość skrzeczeć nam w twarz. Potem to fajnie wygląda jak się dostaje medale czy stypendia i zazdrość: że o ja też bym tak chciał nie pracować tylko trenować to fajniej.
Tylko d...ę sprzed telewizora ruszyć to już nie tak fajnie, marznąć czy rzygac z wysiłku to tez nie tak fajnie.
Nie ma magii jest tylko praca. Nie zawsze widoczna- stąd debile mówią że ktos ma do czegoś "zdolności" jako usprawiedliwienie dla swojego bylejactwa. Nie ma zdolności- możesz wszystko co zechcesz- wystarczy wysiłek. Ale czy na pewno chcesz czegokolwiek tak mocno żeby na to zapracować? Wyrąbać sobie stopnie do góry "temy ręcamy"?