piątek, 22 lipca 2016

Super stosunek: 5,8 do 3,1


I cały system opieki medycznej może mnie pocałować..... pewnie nawet nie są zdolni znaleźć gdzie i trzeba im pokazać. Na szczęście pogardzany Dr Google jest zawsze dostępny i coraz mądrzejszy.
"Cancer as a metabolic disease". Najprosciej i lowest hanging fruit. I 80/20. I cotambądź.
Prosta rzecz - kalkulator wzrostu nowotwora. Jeżeli stosunek ketonów do glukozy(milimoli ) jest wyższy niż 1 to hamujesz. a nasz jest prawie 2. No dobra 1,87 ale za to jeszcze bez dodatku olejów MCT-  trzeci dzień idą cholernym inpostem. I w środku dnia czyli po pierwszym posiłku! Wniosek z badań nad podobnymi przypadkami jest następujący- GBM zdycha z głodu a ciało żywi się ketonami stąd glukogeneza(tworzenie glukozy w wątrobie) mogące nam szkodzić a skorupiakowi pomóc jest na b.niskim poziomie. I to mi daje nieopisane poczucie szczęścia

środa, 20 lipca 2016

Kawa czyli z dziennika narkomana

mój jest większy ale nie mogłem znaleźć zdjęcia a w związku z ketodietą mam bajzel w kuchni
Zetknąłem się już z podejrzeniem że to jednak koka ale muszę rozczarować- jestem za bardzo Panem Krabem ze SpondżBoba żeby jechać na białym.
Zresztą jeżeli kawa daje mi lepsze efekty niż puder a jest i tańsza i dostępna bez problemu i nikt za nią do więzienia nie wsadza to w zasadzie poza konformizmem nie widzę powodów. A dla pobudzenia jakoś zniosę te poczucie że całe miasto robi to samo. Bo w skrytości ducha wiem że nie.
kiedy mówię kawa myślę ESPRESSO.

piątek, 15 lipca 2016

Zostałem ketolikiem, czego i Państwu życzę


To przypadłość ludzi z zachodu że bez przerwy kims zostają- czyli jakoś tam się zamykają nie pozwalając rzeczywistości ukazać wszystkich dla nich możliwych dróg rozwoju? życia?
Wiem o tej pułapce, widzę ją dość dobrze a i tak co chwila w nią wpadam - gupi czy co?
Zaczęło się od poszukiwań "adjuvant therapy" do leczenia które ma Ukochana i Jedyna. I tak od łyczka do rzemyczka trafiłem na D'Agostino i jego dokładkę do badań Seyfried'a(to ten od Cancer as a metabolic desease- która jest na torrentach  ;-).
Piękna i Cudowna ma slaby żołądek przez chemię więc jak chcę ją karmić keto to eksperymenty kulinarne muszę robić na sobie.

niedziela, 10 lipca 2016

Przygłupy są potrzebne ! (mimo to ich nie lubię)

 
 I mimo że ich nie lubię to mam dla nich radosną piosenkę ;-)
Z tym że są potrzebne to mi się skojarzyło kiedy Pani Doktor w Centrum Onkologii Instytucie wyraziła swój pogląd na rolę profilowania genetycznego tkanki guza: "Panie geny jeszcze nikogo nie wyleczyły, lepiej byś Pan żonie owoców za te pieniądze kupił". Dla jasności nie pytałem garkotłuka czy a jedynie jak wyrwać z systemu wycięty w czasie operacji kawał guza.
I szukanie informacji w internecie też człowieka zbyt czesto styka z ludźmi głupimi poza pojmowalne granice(jak toto żyje i oddycha?)

środa, 6 lipca 2016

Wyjeżdżać z dziećmi? A co ze szkołą na obczyźnie?


Czy to dobry pomysł? Według mnie najlepszy.  To pewnie trochę zależy na kogo chcesz dziecko wychować. Jak ma być spokojnym Dziobakiem Biurkowym to pewnie że nie można mu swiata pokazywać bo potem będzie chciał się szwędać a tu rata za telewizor kupiony do oglądania Ełro trzyma za d...owolną część ciała.
Z drugiej strony statystyka mówi ze średni Hiszpan zarabia trzy razy tyle co średni Polak. To oznacza że nawet jeżeli chcesz swemu potomstwu zgotować życie malutkie i nieciekawe to i tak będzie lepsze hen, hen za górami.

środa, 8 czerwca 2016


Strasznie mnie miła niespodziewanka spotkała wczoraj wieczorem. Zadzwonił do mnie mój uwielbiany Trener. Tak sam Wielki Zbigniew Raubo. a co!!!. 
Ja go uwielbiam bo jest genialnym dydaktykiem i powinien na uczelni wykładać a nie się ze spoconymi typami na sali męczyć. Ale dzięki za to że się męczy. Boks to najwspanialsza rzecz jaka mnie w życiu dotknęła. Był dokładnie taki jak sobie wymarzyłem jako dziecko(w domu pseudointeligencji sport uważa się za rzecz dla nizin społecznych i żadne gadki o Platonie- więc mogłem tylko marzyć). Okazał się trudny nie do uwierzenia i jednocześnie oparty na prostych założeniach mechaniki. Z prawami obowiązującymi tak bezwzględnie jak w naukach scisłych. No i z najlepszym na swiecie wykładowcą.

wtorek, 7 czerwca 2016

Jeżeli chcesz zrozumieć Hiszpanię ciut lepiej to Ken Loach pomoże


Ciągle się stykamy z dziwnymi dla niehiszpana sprzecznościami. Z jednej strony katole ciut bardziej ucywilizowane niż w Polsce z drugiej strony fiesty kościelne jako wolne od pracy  Święta Powiatowe ;-). Ludzie identyfikujący siebie jako socjaliści wzywający do solidarności społecznej i rumuńscy cyganie pozostawieni samym sobie. Przekręty na funduszach unijnych jak w Polsce oraz płatne autostrady no i anarchiści okupujący siedziby banków

wtorek, 31 maja 2016

Planujemy podróż powrotną

lucky leek - z berlina ładne co?
znaczy 15.06 zawijamy spiwory (mamy śpiwory bo nasz aut pozwala na w pełni rozłożony komfortowy materac rozmiaru double bed czyli 140x200cm) i spadamy przez francję i berlin. Niby przez niemcy ale głównie przez berlin gdzie mamy zamiar co najmniej jeden dzień(a jak się spodoba to i dłużej) zostać.
Lubię Berlin- to był pierwszy powiew zachodu dla mnie kiedy jeszcze był podzielony na wschodni i zachodni. I nie skurczył się tak jak Budapeszt. Bo Budapeszt w porównaniu z szarą Warszawą wydawał się mieniącą neonami perłą z pierwszym McDonaldem po tej stronie żelaznej kurtyny. A potem pojechałem tam w jakichś firmowych sprawach w 1996 i o mamo jaka wioseczka; pełna dziwek i amerykańskiego wojska, cyganów i serbskich zabijaków. Tandeta i menelnia jak okolice różyca. A Berlin nie.  Kiedyś był miejscem wyśnionym- ojczyzną hackerów-anarchistów i punków wszelkiej maści i teraz też na kreuzu widziałem stare kanapy przyciągnięte ze śmietnika pod knajpę a jak nie to ustawionych kilka palet- żeby se towarzystwo mogło wciągnąc swieżej spaliny jak ma ochotę.

wtorek, 24 maja 2016

Muslimy czyhają- poderżną wam gardła a żony uprowadzą w jasyr


Tak przynajmniej wynika z odbioru TV za pośrednictwem tej częsci społeczeństwa co ogląda. No bo sami nie oglądamy- ok to może nie do końca prawda w hiszpańskiej oglądamy Boba Esponję i Historias Corrientes i Asombroso Mundo de Gambol ale tam nic nie ma o wielkim zagrozeniu. A musi byc wielkie bo nawet tutaj na blogu internauta o ujmującej ksywce "waliza" wyraził obawę jak to można być przez owych wrażych obcych kosą pociągniętym i to bez okazji żniw i żeńców w turbanach nieuwagi tylko tak z przemysłem i rozmysłem i złą wolą też ;-).
Drodzy moi pewnie jest tak jak mówicie-myslicie bo telewizja to wasze okno na świat ale.. ale zanim staną pod drzwiami i nocą sziszami w drzwi załomocą i zrabują  wam te dwuletnie renault oraz żadnej kobiecie w obejściu nie odpuszczą jak to dzicz no to zanim to wszystko nastąpi to żeby sie ukryć wykonują pozyteczne prace np wymieniają sprzęgło z dociskiem w Voyagerze za 100Euro pod domem klienta.
Sam jeden Mecanico z Arabii rozebrał pół auta w jeden dzień pojechał kupił sprzęgło w komplecie i założył następnego dnia. skręcił auto i zbieżnosci nie zgubił. więc jakbyście byli  w okolicy to +34 617 79 22 63 (tengo guaza czyli łacap) i anglik taki co to ma kilka aut też go chwalił. Ja myslałem że jestem kozak jak bez kanału i z pomocą dwóch pieńków wymieniłem skrzynię w fordzie scorpio ale naprawde chylę kapelusza z piorkiem- wszystko gra i nawet niemożliwe do zdiagnozowania w warszawskim superdrogim serwisie amierykańskim wygłupy beznadziejnego silnika mitsubishi 2,4 wzięły i znikły. A też wyrwali 400pln bo ze podobno wymienili świece i umyli przepustnicę- wywalanie checkinu zostało. Mecanico Mazarron(tak mam zapisanego w guazie) naprawił przy okazji hi hi
Dostałem kontakt do niego przez innego  z kolei Parszywego Wroga Cywilizacji Opartej Na Chrześcjańskiej Miłości Bliźniego(btw przymiotnikowa miłość jest jak przymiotnikowa wolność i np socjalistyczna demokracja)  który to sprzedał mi bicicletę za 20e pewnie żeby mieć za co sponsorowac międzynarodowy terroryzm.
ok rzeczywiście nie znoszę stosunku do kobiet i nie wyobrażam sobie żeby ta cywilizacja przetrwała chociażby z tego powodu że ciemięzy 50% populacji tyle że na boga poczytajcie biblię- wyznawcy Wielkiego Katola nie są w niczym lepsi (wielki katol to genialny wymysł Eddie Izarda na to skąd sie w ogóle katolicyzm wziął)
 tyle że ich żeśmy już od długiego czasu cywilizowali i pozbawiali wpływu na nasze życie- kiedy zeświecczeją muzułmanie staną się tak samo kulturalni i wartosciowi jak chrześćjanie czyli tylko odrobinę mniej cywilizowani niż niewierzący ;-).
Z Hiszpanii widać że bardziej upierdliwi są cyganie bo ich olewamy i nie wymuszamy np obowiązku szkolnego przez co powstają kolejne pokolenia nie umiejące żyć w świecie bez zaplecza cygańskiego i bojąca się owego niezrozumiałego świata Innych.
Im więcej jeździsz tym bardziej dociera że Inni to są tacy sami ludzie jak my poza może politykami i dziennikarzami lokalnych tefałenów których no... nie kocham zbytnio.
I zanim może się zaczniesz bać fali zalewającej europę to pomyśl czemu za swoje pieniądze wysłałeś morderców którzy zbombardowali kobiety i dzieci w Nangar Khel?  i czy sam nie jesteś sponsorem terroryzmu?
 nic sie nie stało, Polacy nic się nie stało

http://pl.blastingnews.com/europa/2016/02/polscy-zolnierze-oskarzeni-o-zbrodnie-wojenna-w-nangar-khel-uniewinnieni-00794199.html

poniedziałek, 16 maja 2016

Bear, bo boom na nieruchomości w Hiszpanii za chwilę

la-manga-plaza-bohemia-alquiler-compra-venta09-2-area-mar-menor143 Usiłuję w głowie uruchomić sobie obraz Geniusza Johna Kennetha(Che Keonga). Bo sobie niedowierzam. A on potrafił z fusów wywróżyć zmiany cen RAM. I wielkie europejskie hurtownie płakały i płaciły. He he aż mioło było popatrzeć. Czas sprawdzić czy się czegoś od niego nauczyłem  Uwaga może to za daleko idące wnioski i wyjdę na idiotę ale... co tam nie po raz pierwszy.
Teza (dość ryzykowna):
Spadną ceny transakcyjne nieruchomości w Hiszpanii w okresie listopad2016-marzec2017.
dowód? nie ma dowodu, ale jest jakieś takie moje przekonanie które wynika z:
Hiszpanie kupili 21% samochodów więcej niż w zeszłym roku czyli idzie hossa. Hurra !!!! i co głupi tatku? gupio ci co?
dla wyjaśnienia czemu mi nie głupio pozwolę sobie przeprowadzic taki maleńki ciąg przyczynowo-skutkowy przez ucho igielne tego posta.

środa, 11 maja 2016

spanie w vanie- czyli madryt na bogato

recycle, reuse, reduce - mi się też te sukienki wydają ze śmietnika wyjęte a;le taka szczerość?
obiecałem że napiszę ciut więcej o wyprawie madrycko warszawskiej to prosie:
Jako że Najukochańsza poleciała o 7 rano a wracać miała następnego dnia o 17 to musiałem coś przedsięwziąć żeby nie kręcić się wokół lotniska i nie spowodować jakiegoś zagrożenia terrorystycznego- choć scyzoryk już i tak zabrali ale w samochodzie mam nóż szturmowy wz 91 to już byłoby jako mass destruction chyba. Czyli spadam do miasta ale nie do centrum bo i dojechać i wrócić i parkować ciężko. Spałem pod centrum handlowym, jak nie ma takowego w pobliżu to warto wybrać miejsce pod bankiem albo podobnym cusiem gdzie są kamery i ochrona ale centra handlowe najlepsze, na dzień w parkingu podziemnym się auto nie grzeje a w nocy można spać bezpiecznie bo ochroniarze i monitoring. Znaczy nie zostawałem na noc na parkingu centrum bo nie chciało mi się dyskutować i zwracać na siebie uwagi ale wjazd pod dostawy zawsze jest obkamerowany i często juz od 20stej czekają/śpią tirowcy z dostawami na następny dzień.

poniedziałek, 2 maja 2016

Pogoń za światem- z routerem pod pachą

jak widać ze zdjęć zwiedzałem madryt
Trochę się nie pozbierałem z hiszpańską służbą zdrowia(tu się nawet na wynik morfologii krwi czeka TYDZIEŃ!!!) no i musielismy skorzystać z lotniska w Madrid-Barajas. Tj. musieliśmy przez przedstawicielkę najsliczniejszą M bo ja sobie poczekałewm w madrycie jak widać zwiedzając miejsca które nie ciesza sie jakimś specjalnym wzięciem wśród turystów. Bo byłem przy okazji z wyprawą po ZwrotWpłatyZaRouter. W Cosladzie owej której centrum tanatoryjne podziwiać można na zdjęciu. A zaczęło się tak...

czwartek, 14 kwietnia 2016

zapraszam wszystkich zainteresowanych na tataleczyraka.blogspot.com

nowy blog bo żeby nie wjeżdżac tym którzy ciepłe kraje i słonko z opowieściami o supresji mTOR oraz że lek na malarię podaję Ukochanej mimo że malarii nie ma i czemu tak ? I dlaczego chemia jest koniecznie w połaczeniu z radioterapią i w ogóle o tych wszystkich rzeczach które sie okazały jak się musiałem nowotworami zainteresować. Także to teraz jakby duża część mojego życia więc


brzmi nadęcie ale leczymyraka i wyleczycraka były zajęte więc... jak zwykle wychodzę na bufona. czy aby nie za często? ;-)

A dlaczego niby Teneryfa? teraz to już bez sensu.


bo dopiero teraz tak mnie dopadło po rozmowie z budzącym strach  duetem AB. Że nie ma już powodów dla których Teneryfa. tak dla wyjaśnienia zdjęcie jest z plaży u mnie pod domem. Podobnie co?
Pogoda? ostatnie dwa tygodnie były cieplejsze na wybrzeżu u nas niż na Teneryfie.
Infrastruktura? no to w ogóle bez porównania. Sklepy, szkoły, szpitale, name it.
Ludzie? stanowczo mniej latynosów a i hiszpanie jakby odrobinę mniej cielęcy(ale tylko odrobinę)
Da się stanowczo taniej i łatwiej przyjechać samochodem.
Taniej- jeśli chodzi o wynajem to 3krotnie taniej. Przynajmniej tak mi donoszą ci którzy na wyspie ciągle wynajmują.
Banany? no i tutaj skucha, truskawki super, śliwki takiecisobie, mandarynki genialne ale banany do d..
Będąc więc bananożercom można rozważać teneryfę.
Ale w innym przypadku to nie wiem.
bo jeżeli miesiąc albo coś koło tego to Murcia wygląda lepiej.
Od Października do Czerwca tutaj jest cool ale latem zaturyszczono więc nie polecam. Przejść ciężko- ludziom zdarza sie wracać z plaży bo brak miejsca!! Ale wicie rozumicie to są espanoles i oni tak bez zapasu wszystkiego na wypadek upadku meteorytu to się na plażę nie wybiorą:. leżaczki, dmuchaczki, lodóweczki, piwo, wino, piłeczki, ręczniczki i dziadkowie bo co to za rodzina bez trzech pokoleń pokotem na plaży leżących.
a jak 2-3miesiące i dłużej i egzotyka się marzy  to zdecydowanie Tajlandia. Wszystko jest tam fajniejsze. Rozumiem czemu ludzie się tam wynoszą mimo trudności wizowych. Nawet internet jet tam lepszy ;-)
Teraz już  bym się chyba na Teneryfę nie zdecydował.
Bo jedyne co przemawia za(bezgłośnie ale mocno) to żółwie. A fale? Fale są fajniejsze w indonezji. zy może australii.
My liczymy 2-3osobowo to się nam miesięczne wycieczki na drugą stronę ziemi nie opłacają bo zbyt dużym kosztem jest przelot ale jak policzysz koszty wszystkie to 2-3miesięczne wakacje na Tajlandii wychodzą taniej niż te same 2-3mies na teneryfie. A głowę otwierają bardziej. Polecam zwłaszcza rejony z przewagą ludności muzułmańskiej. Czyli południe - a potem chill out w chiang mai. Może jakiś tydzień w klasztorze? Najcudowniejsza M zapowiada że teraz to już na pewno bo ją głowa nie boli więc brak przeciwwskazań.

piątek, 8 kwietnia 2016

Żałosne, mimo że ogólnie jestem za

pewnie nie widać bo lumia ma strasznie krótki obiektyw ale tu są dwa azjatyckie bufety libre na przestrzeni pięćdziesięciu metrów. A w takich bufetach za 8,95e nażresz się tego co się ludziom wydaje azjatyckie a prowadzącym restaurację wydaje się dostatecznie bezsmakowe i tanie. I ciężko się zgodzic na taką kuchnię azjatycką. Nawet mimo że wolę każdą azjatycką niż hiszpańską. ale ja chyba wszystko wolę niż hiszpańską ;-) Tak wybitne talenty kulinarne jak tu gotują  to chyba jeszcze można spotkac w polskich stołówkach szkolnych . I tam też pani Zofia czy Gienia zawsze się sadzi na bógwikogo mimo ze wszystko ścierą smakuje. Czyli kuchnia azjatycka to postęp w stosunku do hiszpańskiej ale i tak i tak  w tutejszym wykonaniu to nie jest coś co można polecać.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Poooszła. Czyli głową w mur.

widok z okna Ayuntamiento de Mazarron
tydzień żeśmy łazili- a to nie ma empadronamiento, a to jeszcze empadronamiento się w systemie nie ukazało, a to kanarki nie przysłały ocen, a to consejeria educacion nie dała zgody bo nie wie jak to traktować.
Empadronamiento- Samuel który nam wynajmuje dom nie chce dać  zgody choć urzędniczka zadzwoniła do niego żeby mu wytłumaczyć że ma psi obowiązek a on że nie bo to wynajem wakacyjny a on się boi że my jak będziemy empadronado to potem..... coś.
Dzwoni Córka a ja ją instruuję po polsku.
Weź Samuel nie ściemniaj- rozmawialiśmy po co tu się sprowadzamy i nie wykręcaj się młotku.
To ja poprosze mojego abogado o opinię.
W mordę Szmul my jesteśmy w ayuntamiento w Mazarron(7km od Pto de Mazarron gdzie mieszkamy) i wszystko czego chcę to skan Twojego dowodu bo zapomniał ci Twój Abogado powiedzieć że bez tego umowa nieważna (w domyśle: jak cię podpieprzę do skarbówki to bekniesz).
To ja go zapytam co i jak.
Weź Samuelu się zdobądź na wysiłek i wyślij mi zdjęcie swojego dowodu guazą NOW!.
 Dobra ale nie teraz.
Ręce mi opadły. Wracamy do domu. Cholera jasna a jak się debil uparł to co my zrobimy? Zapłacone ma z góry do 15 czerwca.

czwartek, 31 marca 2016

Terroryści na dworcu w Kartaginie


Zaczęło się miło. Bo już 25-go znaleźliśmy.  Nasz Dom Nad Morzem. 100m od linii brzegowej. 150m od plaży. W Semana Santa- czyli przy sporym obłożeniu. Cartagina nam się jednak nie spodobała. Za hiszpańsko. Potrzebna nam była żeby sobie zdać sprawę że teraz wolimy nie lokalnie tylko po swojemu. A to swoje to jednak blizej angoli niz espanoles. Czyli chcemy żyć nie w mieście z jego hiszpańskością tylko turystycznie w kurorcie. Poza sezonem ceny podobne a komfort wyższy. Milanuncios zawiodło. Ludzie dają ogłoszenia- dzwonisz mówią że teraz to już drożej bo to prawie sezon(ogłoszenie sprzed 2  dni) dziękujesz i delikatnie mówisz żeby się walili. Dzwonią potem po nocy (22-23 normalnie bez skrupułów) że czemu nie chcesz iże to super miejscówka i że weź bo oni bardzo chcą to wynająć. Po raz kolejny grzecznie i niegramatycznie mówię walcie się cwaniaczkowie. Niektórzy b. natrętni- dzwonią po 4-5 razy.

czwartek, 17 marca 2016

Hannibal chciał do Włoch a nam Kartagina wystarczy (chyba?)

foto by manuel ramallo

W poniedziałek NajSuperSięWyleczająca M skończyła radioterapię i to oznacza że opuszczamy kraj buraka i owoców leśnych. Smieszne ale tak się nam teraz światoogląd wykrzywił że właśnie takie rzeczy zauważamy i to one są dla nas ważne. Pewnie przyczynił się "Antyrak"(książka b.fajna kolesia co sam GBM przeżył poza granice złych rokowań) i to on spowodował że ekstremizm w nas narósł i nieprzystajemy. Zupełnie. I pewnie też dlatego z zalet pobytu to głównie zauważamy  właśnie buraki - że dobre i tanie oraz mrożone owoce leśne że też dobre i też tanie. I może  witaminy hurtowo też dobre i tanie. Pogoda za to... i ludzie palący butelkami w piecach też. To jak tu zdrowieć jak nie można nawet na spacer wyjść. i wszyscy bez przerwy cos kupuja i składują w swoich prywatnych kryjówkach jak szalone wiewiórki.

sobota, 19 grudnia 2015

M ma nowotwór mózgu i walczymy w warszawie

Musieliśmy zawrócić spod Kambodźańskiej granicy. M miała tak straszliwe bóle głowy że nie było żadnego dnia z radością życia. Ukochany malutki ptaszeczek trzymał się za czoło i zaczął mieć omdlenia.
Do samolotu i do Warszawy. Jakiś prywatny cymbał szukający wyjaśnienia w szczupłej syylwetce: "no przy 172cm powinna Pani ważyć 65kg a tak to organizm jest zagłodzony(54kg)" ja cież nie piórkuję. I że ciśnienie za niskie.
Jedziemy rano dnia następnego na badania krwi i Najcudowniejsza Kobieta Na Świecie ma przykurcz całego ciała i zaczyna drżeć. Walę cię Tłuściutki Kretynie i twoje debilne diagnozy. Jedziemy do szpitala bielańskiego na oddzial ratunkowy.
szara rzeczywistość. Boli jak boli a z przeciwbólowymi nikt się nie spieszy. Wywiad prowadzi niewysoka Doktor po 50tce. Tomografia mózgu i roentgen klatki piersiowej.
Coś jest w głowie. Konsultacja z neurochirurgiem. To guz i to duzy.
Więc na neurochirurgię. I wczoraj o 23 miał być rezonans z kontrastem. Dzisiaj będziemy widzieć co to i jakie to jest.
M skręca się z bólu a towarzystwo nie podaje przeciwbolowych bo Dzielne Cudowne Maleństwo opanowane jak to ona nie wyje na pół korytarza. łażę co pół  godziny do pielegniarek i nic. W końcu jakaś cholerna kroplówka.
Piszę to wszystko bo szukam pomocy. M potrzebuje konsultacji przypadku no i poza tym jakiekkolwiek niewielkie są szanse to a nuż ktoś ma możliwośc i chęć ponawigowania Tej Najukochańszej Miłości Tatki do kliniki w Lublinie? Podobno najlepsza.

niedziela, 25 października 2015

Taka maleńka różnica Sopot vs Tamaimo


Jak dla mnie różnica oddaje całą różnicę między polakami a kanarkami jeszcze wyolbrzymioną jak w krzywym zwierciadle. Kanarki show off i beemuwe drift solo por las chicas a  Polacy za szybko do możliwości auta i odkrywając nieznane przerwy w działaniu praw fizyki niedokońca obejmujących swym działaniem stareńką Astrę z klasy N2000. Somosierra?? Hiszpanie nie mieli najmniejszych szans. Może i rzeźba terenu była po ich stronie ale doprawdy z kim chcieli się mierzyć? I źle świadczy o naszych historykach że tak nisko cenią Polskość iż ze zwycięstwa nad hiszpanami zrobili święto. Obejrzyjcie filmiki nawet jak motoryzacja Was bardzo nie interesuje. Ciekawe czy Wy też zobaczycie to samo.