sobota, 19 grudnia 2015

M ma nowotwór mózgu i walczymy w warszawie

Musieliśmy zawrócić spod Kambodźańskiej granicy. M miała tak straszliwe bóle głowy że nie było żadnego dnia z radością życia. Ukochany malutki ptaszeczek trzymał się za czoło i zaczął mieć omdlenia.
Do samolotu i do Warszawy. Jakiś prywatny cymbał szukający wyjaśnienia w szczupłej syylwetce: "no przy 172cm powinna Pani ważyć 65kg a tak to organizm jest zagłodzony(54kg)" ja cież nie piórkuję. I że ciśnienie za niskie.
Jedziemy rano dnia następnego na badania krwi i Najcudowniejsza Kobieta Na Świecie ma przykurcz całego ciała i zaczyna drżeć. Walę cię Tłuściutki Kretynie i twoje debilne diagnozy. Jedziemy do szpitala bielańskiego na oddzial ratunkowy.
szara rzeczywistość. Boli jak boli a z przeciwbólowymi nikt się nie spieszy. Wywiad prowadzi niewysoka Doktor po 50tce. Tomografia mózgu i roentgen klatki piersiowej.
Coś jest w głowie. Konsultacja z neurochirurgiem. To guz i to duzy.
Więc na neurochirurgię. I wczoraj o 23 miał być rezonans z kontrastem. Dzisiaj będziemy widzieć co to i jakie to jest.
M skręca się z bólu a towarzystwo nie podaje przeciwbolowych bo Dzielne Cudowne Maleństwo opanowane jak to ona nie wyje na pół korytarza. łażę co pół  godziny do pielegniarek i nic. W końcu jakaś cholerna kroplówka.
Piszę to wszystko bo szukam pomocy. M potrzebuje konsultacji przypadku no i poza tym jakiekkolwiek niewielkie są szanse to a nuż ktoś ma możliwośc i chęć ponawigowania Tej Najukochańszej Miłości Tatki do kliniki w Lublinie? Podobno najlepsza.

niedziela, 25 października 2015

Taka maleńka różnica Sopot vs Tamaimo


Jak dla mnie różnica oddaje całą różnicę między polakami a kanarkami jeszcze wyolbrzymioną jak w krzywym zwierciadle. Kanarki show off i beemuwe drift solo por las chicas a  Polacy za szybko do możliwości auta i odkrywając nieznane przerwy w działaniu praw fizyki niedokońca obejmujących swym działaniem stareńką Astrę z klasy N2000. Somosierra?? Hiszpanie nie mieli najmniejszych szans. Może i rzeźba terenu była po ich stronie ale doprawdy z kim chcieli się mierzyć? I źle świadczy o naszych historykach że tak nisko cenią Polskość iż ze zwycięstwa nad hiszpanami zrobili święto. Obejrzyjcie filmiki nawet jak motoryzacja Was bardzo nie interesuje. Ciekawe czy Wy też zobaczycie to samo.

czwartek, 15 października 2015

Powolny powrót znad otchłani

To jest ostrzeżenie dla tych co nie wierzą w rabdo ani zadne gupawe przemęczenia. Dla tych z siłą głupoty większą niż bodźce bólowe. Takich bardziej jak ja? Ważyłem się wczoraj. 76kg w kurtce. Nie mam siły przynieść dwoch kokosów z bazaru do domu. Trzy dni w łóżku, nie miałem siły wstać się wody napić- dziewczyny mnie poiły.
Po tym jak obejrzałem treningi Muay thai dla farangów postanowiłem wziąć się za siebie sam- cel? wracam do 205funtów.
Kupiłem sobie skakanke ciężką i postanowiłem dogonić swoje marzenia. Dwa razy dziennie postanowiłem je gonić. Codziennie 2 treningi ze skakanką i bokserskimi ćwiczeniami(skręty, shadowboxing) oprócz podciągania i pompek na poręczach.
Było ciężko. Były problemy z chodzeniem. Łydki jak kamienie. Ale co tam ja mam silną wolę dam radę.
Ta ciężka skakanka daje nieźle do wiwatu rękom i całemu ciału- zwłaszcza jak walisz podwójne to musisz się nieźle wybić. Jestem z siebie dumny- na gości z salki Muay Thai już patrzę z góry a to dopiero pierwszy tydzień- w tym tempie to ho ho.
W piątek mnie przewiało, zrobiło mi sie b.zimno i nagle nie mam siły wstać z łóżka, nie mam apetytu, nie mogę spać i chudnę w oczach.
Czekam na każde sikanie ze strachem- jak ciemne to polecę do szpitala. Boli całe ciało. Nie mam siły pójść na obiad o parku zapomnijmy. Nie chce mi się nic zupełnie- taka totalna apatia. i kolejny dzień chudnę i kolejny. Zmuszam się żeby zjeść trochę orzechów- cholera jasna jakie wstrętne i odbija mi sie po nich. Następnego dnia wstaję z łóżka i postanawiam pójść na spacer- jak dziadek co 5 kroków stanąć i poczekać aż się w głowie przestanie kręcić a tu jeszcze kładka dla pieszych! środkiem środkiem żeby nie wypaść bo równowagę trzymam słabo a tajskie barierki niskie. Paralityk na urlopie ze szpitala.
Skurcze wszystkiego- szyi najbardziej dokuczają. A magnezu w aptekach brak. Wpieprzam omegę którą przywiozłem z Polski. Jestem jeden wielki stan zapalny. Brrr.
minęło 6 dni i dzisiaj byłem pierwszy raz się lekko popodciągać- ale skakanki nie wziąłem na wszelki wypadek. Ukochana M każe mi "coś jeść" bo "strasznie chudo wyglądam". Ciągle nie mam apetytu a od czegoś (orzeszki?) zrobiła mi się wysypka na całym ciele i swędzi mnie dokładnie wszystko.
Czyli przygoda fajna- stracha się najadłem bo już myślałem że sie nie podniosę ale nikomu nie polecam.
No i schudłem minimum kolejne 4-5kg. Czyli efekt ujemny.
Ciężko spać na taiskich twardych łóżkach jak sie ma mało tkanki tłuszczowej

piątek, 9 października 2015

El Santo Latino

w otchłaniach blogosfery wpadł mi w ręce blog Polki mieszkającej w Urugwaju (wcześniej w Silicon Valley) która właśnie takim postem https://futrzak.wordpress.com/2015/10/01/o-sensie-zycia/ pokazała mi jak bardzo jestem źle nastawiony do Sudamericanos a w zasadzie to  do ich kultury i wartości (przynajmniej lubię tak myśleć żeby się nie czuć tępym ksenofobem). Czy ktoś jeszcze ma takie uczucie że koleś w zasadzie to nie ma się czym chwalić? a się chwali. I że to takie latino samozadowolenie? czy też po prostu żyłem wśród nich o rok zbyt długo i jestem uprzedzony.

czwartek, 17 września 2015

Strach zabija duszę- więc się zmuszaj

To nie jest to poprawiające samoocenę  i niespecjalnie miłe doświadczenie kiedy jesteś najstarszym Luchadorem na arenie i jednocześnie najmłodszym stażem. I kiedy 15latek daje ci dobre rady i pociesza żebyś się nie załamywał. To nie jest najważniejszy przykład ale chyba najostrzej pokazujący dlaczego nam się życie w pewnym momencie kończy. I zaczyna się śmiercioczekanie czyli dorosła, odpowiedzialna egzystencja. Bez wybryków, bez próbowania nowego. Ale różnie dobrze może to być marynowanie się w niesatysfakcjonującej karierze bo strach zaczynać nowe od początku. Co do makdonalda jak w "American beauty"? to też było wyjście tchórzliwe. Bo że niby mam to całe życie gdzieś i mnie nie oceniajcie. Ale najczęściej to jednak będziesz oceniany i krytykowany mocno też. Przynajmniej ja jestem. Nie jest to miłe ale przywykłem. I staram się mieć to w .... bardzo głębokim poważaniu. Że nie wszystko co wymyślam kończy się sukcesem? Pewnie że nie. Inaczej oznaczałoby że się porywam tylko na bezpieczne przedsięwzięcia. Ryzyko w życiu istnieje i to tylko Twój wybór czy będziesz próbował nim zarządzać czy nie. I zarządzanie nie oznacza unikania ryzykownych posunięć. Zresztą co ja będę... Nassim Taleb "Black Swann". Ładnie i elegancko podane. Polane sporą dozą erudycji autora tak żeby się czytelnik poczuł dowartościowany czytając. (zabrzmiało złośliwie ale absolutnie przeczytać warto). Wystraszyły mnie moje choroby tak jedna od razu po drugiej i te pocenie w nocy i gorączka i cholerne chudnięcie więc będzie o strachu dzisiaj. Akurat padało mocno wczoraj i też moje niezaleczone swimmers ear położyło mnie do łóżka więc poczytałem trochę różnych blogów ludzi którzy łapią życie za rogi. Czyli postępują niezbytstrachliwie.
No i co oni wszyscy mają wspólnego?

piątek, 4 września 2015

Jak zarobić na teneryfę na dłużej


nie powinno się mnie pytać o pieniądze (jestem pieniądzoholikiem na kilkunastoletnim odwyku) i najwidoczniej karma usiłowała mi to uświadomić bo 3 razy wysyłałem tego posta na ustalony z googlem adres(jedyny sposób żeby coś z opublikować zza chińskiego muru) i nic. Tylko mnie to utwierdziło w uporze. Skoro pytanie padło i to nie raz a raz to nawet ostatnio w komentarzach więc żeby ludzkość sobie nie myślała że jestem bogaty z domu to postaram się odpowiedzieć na ile potrafię.

sobota, 22 sierpnia 2015

nie o teneryfie znowu

przepraszam zmylonych że to Tatko Zupełnie Gdzie Indziej a nie nateneryfie. I żeby nie oszukiwać to tutaj będę wrzucał jednak rzeczy związane z teneryfą oraz mogące pomóc tym co się na swoją teneryfę wybierają a tych co się interesują innymi rzeczami  poza wyspą wiecznej szczęśliwości zapraszam na tataniewraca.wordpress.com gdzie będzie o tym co się dzieje po wyruszeniu dalej.
Przez jakiś czas Kanary były trampoliną do nowego świata - tu był ostatni przystanek żaglowców wypływających odkrywac nieznane. No i dla nas tez sie takim czymś stały. Zaczęliśmy bezpiecznie od Teneryfy a teraz mamy wiatr w żagle i lecimy. Wprawdzie my odkrywamy to co już przez innych dawno odkryte ale dla nas nowe, a tego co zbyt poznane i niezaskakujące mamy dość. No i jako że debilny system edukacji kazał dziecku jednak równac w dół to pokazujemy figę- wrócimy na chwilę żeby zakończyć edukację może na dwa może na trzy miesiące i dość. Nie będę zmuszał Najukochańszego Skarbu Tatusia do marnowania młodości w szkolnej ławce kiedy świat czeka.
a to na zdjęciu to chiński sposób promowania turystyki. Niezłe nie?

środa, 19 sierpnia 2015

Testujemy bo u nas w chinach google nie działa

Więc to pierwszy mail/post tak żeby na kilka minut przed odlotem sprawdzić czy mnie w ogóle będzie widać.
Z bagażem podręcznym bo dwie przesiadki ruszamy na podbój.
4 koszulki trochę majtek/skarpetek i mnóstwo lekarstw.
O czymś to pewnie świadczy ale nie wiem o czym

sobota, 1 sierpnia 2015

bilety kupione- 19.08.2015 Hong Kong- bo w Polsce zimno

Więc się spieszymy. W wielu wymiarach się spieszymy.  I chcemy spieszyć się bardziej. Załatwiamy wizy i firmowe zaległości a Córka bedzie się spieszyć jutro(02.08.2015) bo ma triathlon w Rawie Mazowieckiej. I spieszymy się też bo zimno. Zimniej niż u nas zimą. My narzekaliśmy rozbestwieni słońcem południowej Teneryfy jak w tym cholernym Santa Cruz było zimą 13st w nocy a wczoraj mieliśmy 8st w środku lata i w środku Polski. Brrrr. Samo to każe nam wyjeżdżać nie mówiąc już o pozostałych "atrakcjach". Chociaż kanaryjskie podejście do ludzi pozwala nawet w Polsce żyć milej. I jest jednak trochę przyjaznych ludzi. A może to ja sie nauczyłem ich nieodstręczać?

sobota, 18 lipca 2015

wyjazd


jak widać tym razem już niczego nie pozostawiłem przypadkowi. Popsujcie mi teraz bagaż cwaniaczki. No co miałem kolejną walizkę kupować? Żeby połamali?  Z chińskimi torbami na huo( chło? ;-) nawet kanarki z obsługi lotniska nie maja szans. 20kg z dokładnością co jakichśtam deko. Cztery lata i nagle zrobiło się wszystkiego tyle ze mimo wyprzedaży i upychania czego się da po znajomych musieliśmy kupić bagaż rejestrowany jak jakieś burżuje albo inne ruskie. Rany koguta i ja się uważałem za minimalistę? tony tego wszystkiego posiadanego- wyrzucasz/sprzedajesz/oddajesz a te rzeczy ciągle cię na smyczy trzymają. Wiadomo że Córki trofea sportowe(cholerne puchary mają podstawy pseudomarmurowe) i mój zestaw roweru elektrycznego to musiały jechać a jak tak no to jeszcze i nóż porządny z IKEA, i mój scyzoryk Walther, i różne takie tam. Niby nic szczególnego a 20kg.

niedziela, 12 lipca 2015

No i ...

Się żegnamy z Teneryfą co oznacza że wiele rzeczy robimy po raz ostatni. Czyli  zrobiliśmy ostatni bieg na Teresitas (8,8km x2). Żeby było hardcorowo i do przesytu to wybraliśmy środek dnia. Na dodatek kanarek kupujący rower się spóźnił i w końcu wybiegliśmy 13:30. Czyli w największy upał. 35st na termometrach w mieście. Spotkaliśmy tylko jedną parę biegaczy przez całą drogę. Rowerzystów również zero. Za to kilka karetek i samochodów pogrzebowych. Kanarki padają latem jak muchy. Reszta w cieniu siorbie piwko więc biegnąc w ten upał czujesz się nadludziem i sprawiało mi autentyczną satysfakcję że mogę sobie na taką zabawę pozwolić.  Nawet mi się stałocieplność rozregulowała. Jak już dobiegliśmy na plażę to mi się zrobiło autentycznie zimno, tak zimno że nie chciałem zdejmować koszulki. Aż mi sie włosy na rękach podniosły i dostałem gęsiej skórki. W 30sto stopniowym upale hi hi. Niezłe co? Kanarkom najwidoczniej też upał lekko miesza w głowach bo takie coś ze zdjęcia ulepili z piasku - wielkości około metra.

poniedziałek, 6 lipca 2015

milanuncios.com czyli wyprzedaż posezonowa ;-)

TABLA PRIDE BODYBOARD SURF BUGGY - foto 1  

co się tylko da wystawiamy i sprzedajemy. Nie zostawię w prezencie właścicielowi mieszkania co nas chciał z lekka powiedzmy wy...kiwać . Poszedł samochód i Playstation, Córki rower i cholerna walizka z Canaryfly. Marki Valisa. Maleta rigida marca Valisa totalmente nueva- jak brzmiał tytuł. Skąd u nas taka? Jak córce połamali tę moją niezniszczalną walizkę to wymienili na taką według nich podobną. Nawet lepszą. Lepszą bo większą - debile. Ja tej ichniej większej walizy do Ryanaira jako podręcznej  nie zabiorę a na bagaż rejestrowany za mała. Mogę się niby kłócić że chcę inną albo kasę i czekac aż rozpatrzą ale z drugiej strony jak im jeszcze ze dwa tygodnie zejdą? Odebrałem, podziękowałem i wystawiłem na milanuncios. I poszła. Z rowerem to były fajniejsze historie. Bo kanarki o technice to pojęcia nie mają więc w rowerze liczy się ładność lakieru. żaden z oglądających nie sprawdził nawet czy przerzutki działają ani czy hamulce wyregulowane. Nic, obejrzeli lakier(poskreczowany od opierania o słupy) uderzyli ręką w siodełko, nacisnęli na kierownicę a że się nie rozsypał od tego to wzięli i kupili. Dołożyliśmy im kask i swiatełka jako regalo po zakupie- szczęśliwi byli jak niewiadomoco.
Teraz jeszcze pozostałe  rowery, wieża i agd (min mój mikser-frankenstein).
Ależ człowiek obrasta w rzeczy!!!! nie wiadomo jak i kiedy. Jak się czuję wolny kiedy się tego pozbywam.
Tylko narzędzi będzie mi żal. Bo uwielbiam mądrze ukształtowany metal. Dobrze wykonany klucz sprawia mi niesamowitą radochę- znacznie większą niż elektroniczny gadżet. To się podobno zdarza i nawet nierzadko. Kiedyś ogladałem dokument o ludziach z autyzmem i kobieta opowiadała że najbardziej dla niej pociągające są ostrza w łyżwach. Trochę nawet zacząłem się bać bo dla mnie wnętrze silnika czy skrzyni biegów czy zamek broni palnej to najfajniejsza rzeźba.
Stąd mam parę kilo tych kluczy, zaciskowych szczypiec, śrubokrętów itp itd.
Mam nawet komplet kluczy do śrub jakie były przy misce olejowej BMW E30(taka odwrotność imbusów)
cholera wie do czego mi one ale są piękne więc musiałem zabrać z Polski jak jechaliśmy Saabem.
pewnie w końcu oddam to komuś. I będę bardziej wolny.
A Saab'y polecam. Totalnie niezabijalne bestie. Tylko olej musi być lepszy niż podrabiany castrol. Przez te prawie trzy lata mojego złego traktowania nie kosztował mnie prawie nic. Teraz bym pewnie nie obniżał i mógł bez stresu dojechać po kanaryjskich drogach na Punta Blanca czy gdziebądź. Silniki - najlepsze na świecie. 500KM wyciągają z tego ludzie na seryjnych bebechach. Spróbujcie takich czarów z np. subaru ;-) A w Polsce SAAB  to już zupełnie darmowe auto bo części wspólne z opel vectra.

wtorek, 30 czerwca 2015

Bilety zostały kupione

Przepłaciliśmy jak NieMy(straszną mam słabość do takich potworków dwuznacznych) ale 15.07 wylatujemy z Teneryfy w świat. Dzisiaj był Propietario(landlord) pogadać i obejrzeć co żeśmy w mieszkaniu zniszczyli. No a że nawet ścianę popaćkaną oponami rowerów odmalowałem to był zdziwiony. I zaczęło się gadanie o zwrocie  kaucji(fianza). Że sobie odmieszkac mamy- ale ja juz zapłaciłem. Nie bo wy po miesiącu płacicie. Nie, jak podpisywaliśmy umowę dostałeś kasę za fianzę i pierwszy czynsz. No tak ale teraz chcecie zostać do 15-go to jak raz pół miesiąca odmieszkacie. Umowę podpisywaliśmy 15-go i miesiąc liczy się 16-15. I tak dobre dziesięć minut w kółko. Wiedzieliśmy że kanarki z Północy nie oddają kaucji pod pretekstem czegokolwiek a czasem i bez pretekstu. Więc odliczałem przez ostatnie pół roku wodę i prąd. Policzyłem że jest mi jeszcze winny 65Euro. A on przyniósł fakturę za cały rok smieci na 96Euro. Więc w zasadzie nie ma o czym mówić. Ale takiej drobnej chytrości nienawidzę. Chcesz się liczyć i mnie oszwabić. No to masz. Mówię więc z mina wydymanego: zapłać tę fakturę i będziemy kwita. Ależ mu się twarz rozjaśniła. jak mnie za rękę chwycił. Że super i że jakbyśmy na wyspie byli jeszcze kiedyś to sie spotkajmy itp itd.
Może patrząc z boku to świństwo jak wyciągnięcie monet ślepemu żebrakowi z proszalnego kapelusza, może. Mnie głupota w połączeniu zwłaszcza z tą wiejską chytrością drażni i taką maleńką paskudną satysfakcję mi to sprawiło. że to oznacza że jestem złym człowiekiem bo to jakby duży małemu w nos dał? Pewnie tak. Ale oznacza to też że czas na mnie skoro robienie ludziom złych rzeczy sprawia mi przyjemność.


niedziela, 28 czerwca 2015

Bazar w Santa Cruz czyli Prawie Stadion


Prawie bo na przykład o 9:30 dopiero się rozstawiali. Gdzie Wietnamczycy ze stadionu o tej porze to już szli do drugiej pracy ;-). Nie wiem czy to z okazji święta Matki Naszej Boskiej Przenajświętrzej Dziewicy Błogosławionej i Wielokrotnie Niepokalanej Maryi Carmen takie wielkie czy też w każde Domingo tak jest.

sobota, 27 czerwca 2015

Dzięki wszystkim- jeszcze nie koniec ale już jakby troszkę finał

Niesamowite że taki właśnie obrazek zobaczyłem przed chwilą i to na krótko przed wyjazdem. Phi, rzeczywistość bywa dowcipna. Niby 99 999 nie jest dziwniejsza niż 99 997 i niż 100 003 ale zbiegi okoliczności mają to do siebie że zapadają w pamięć bo są właśnie ciut bardziej niezwykłe niż zwykle. Ze tak dokładnie PrawieNaKoniec te 100000 wejść się uzbierało. Nie wiem czy na koniec bloga ale na koniec pomieszkiwania na Teneryfie. Wyjeżdżamy w okolicach 15.07. Nie ma tanich biletów i musimy brać co dają. i jeszcze dopłacać za bagaż. Problemy Afryki to dla kanarów błogosławieństwo sądząc po obłożeniu. Wszystko się wyjaśni w poniedziałek pomiędzy naszymi zamiarami a kanaryjską biurokracją dlatego nie kupiliśmy biletów jeszcze i ciekawe czy bardziej nie podrożeją. W poniedziałek mamy spotkanie z Inspektorą w sprawie lipcowego terminu PAU. Albo wrześniowego terminu zakończenia Bachillerato.
Oceny Córka dostała z 4 klasy ESO, 1klasy bachillerato i 2klasy bachillerato(tu jest czteroletnie gimnazjum i dwuletnie liceum). Do zakończenia programu  tego całego Bachillerato brakuje jej 4 kursów( w sensie przedmiotów bo np nauczycielka od biologii nie chciała zrobic testów z programu bachillerato i 2 przedmioty biologia 1 i biologia 2 do zaliczenia). Tak czy siak to jest ilość materiału jak ą Córka wciągnie w swój Mocno Rozwinięty Płat Czołowy w kilka dni i co potem? ma się dziewięć miesięcy obijać? A może zwolnić do tempa współuczniów/? Nie ma sensu żeby chodziła cały rok do szkoły i się nudziła/marnowała młodość. Blefujemy więc przed Inspektorą że dostała propozycję półrocznych praktyk w Chinach. I że albo teraz albo jakby co to wróci najwyżej w kwietniu dokończyć tę cholerną edukację. Ale wolelibyśmy żeby dali jej skończyć już.  Zobaczymy czy to wypali w poniedziałek właśnie i od tego zależy termin wyjazdu. Bo to że wyjeżdżamy to fajna zmiana. I trochę strach i trochę ekscytacja. Zobaczymy gdzie się zatrzymamy. Azja czy Silicon Valley? Czy Kanada? Australia wydaje się zbyt podobna do Teneryfy więc najmniej prawdopodobnie. Na razie do Polski paszport odebrać mój i dziecku wyrobić świeży.
Póki co to bardzo dziękuję za te 100 000 odwiedzin zwłaszcza tym co NiewiadomoCzymPowodowani  wpadają tu mniej lub bardziej regularnie mimo iż bywam(jestem?) ciężki do zniesienia nawet w formie wpisów blogowych.

piątek, 19 czerwca 2015

Święta- chociaż na razie jeszcze nie na całej Teneryfie

Takiego maila dostałem od jednego z Moich Chińskich Biznesowych Kontaktów o imieniu Ben :
Hello dear,
Good day, this is Ben ,we will have holiday from 20 June to 22 June for the Dragon Boat Festival,
This traditional festival to commemorate the patriotic poet and history writer Qu Yuan, Who was dump into a river to commit suicide for his country.
We usually have the boat race and eat the rice dumplings that day, why we do this ?
Because People felt sorry for him. They want to salvage Qu Yuan as soon as possible, they scrambling to find boating, and later evolved into the present boat race now.
they fear when the fish are hungry will eat Qu Yuan's body, so they put the rice dumplings into the river to feed the fish.
Hope u have a nice weekend.

piątek, 12 czerwca 2015

Halt and Catch Fire- obejrzeć i to już


Wiem że  czytywanie Wired  nie świadczy o mnie zbyt dobrze ale czytam czasem bo potrzebuję żeby świat i ludzie dzielili się ze mną swoimi wymysłami. Nawet jeżeli są to często wypociny żałośnie hipstersko snobistyczno głupie to czasem się pomylą i pojawia się coś naprawdę interesującego. Tak jak właśnie przy reklamowaniu serialu "Halt and Catch Fire". Nie wiem czy już dotarł do Polski poprzedni serial o startupowaniu: promowany z kolei przez Techcrunch "Silicon Valley"- na torrentach jest więc pewnie do kogo miał dotrzeć to dotarł ;-). Halt and Catch Fire jest bliższy mojemu sercu bo jest o hardware'owym podbijaniu świata. Takim naprawdę trudnym podbijaniu.
Na dodatek wyprodukował to zupełnie inny  świat. W  HCF widzimy rzeczywistość która nie jest podobna do lat 80-tych z Polski. Ja wiem dobrze że jak się w Polsce mówi o dużych pieniądzach i komputerach to zaraz jacyś krauze, jakieś WSI i nie chcę już o tym słyszeć. Nienawidzę tego że musisz swoje marzenia przycinać do rzeczywistości w której albo dajesz zarobić komunistycznej razwiedce(Krauze) albo razwiedce ubranej w kościelną sukienkę(Kluska miał w radzie nadzorczej optimusa przedstawiciela episkopatu) a jak nie to cię nie ma. Znaczy możesz tam sobie egzystować ale łebka nie podnoś. Przekaz jasny- Bój się. Strasznie mało jest przekazu: "ruszajmy z posad bryłę świata" ;-). A w HCF jest właśnie taki przekaz. I dlatego wierzę że warto. Oglądać i się nakręcać. I nie czekać  co wybiorą dla mnie polscy Władcy Marionetek. Lepiej szukać samemu. Bo można trafić na takie właśnie perełki.

czwartek, 11 czerwca 2015

Skanarzyć się czy się nie skanarzyć- oto jest pytanie



Nawet Angole potrafią się skanarzyć- czego dowodem powyższe foto z Los Cristianos. To może i ja powinienem? Na pewno? Kiedy tu przyjechalismy to wielkie wrażenie zrobił na mnie brak agresji w stosunkach międzyludzkich. Takiej normalnej na ulicy. Nikt na nikogo nie robi złych min, nie wyklina i nie grozi, nie tumani, nie przestrasza ;-) I to że ludzie się do siebie uśmiechają. I że przestępczość niska. I ogólnie strachu mniej- a ja uważam strach za przyczynę zła wszelkiego. Coś w tym musi być że jest tu lepiej. Coś robią inaczej. Postanowiłem się więc skanarzyć. Może nie całkiem ale ciut. Takie modelowane skanarzenie. 

poniedziałek, 25 maja 2015

Canaryfly- niezniszczalną walizkę mi zepsuli

Siadałem na niej. Taka chińska, w Guzangzhou kupiona,  z wysokoudarnego ABS- takiego jak się zderzaki samochodowe robi. Se kupiłem bo można wypchać na maksa a wymiarów nie przekroczy bo twarda. No i rączka sztywna, i kółka sie dobrze kręcą. Jak się dużo łazi z bagażem to się docenia takie drobiazgi(myśmy docenili w Chinach własnie).
Córka wybrała się na La Palmę (wycieczka ze szkoły). No i pożyczyła od Niechętnie Dzielącego Się Ojca. Bo że Canaryfly i bagaż do luku, to w takiej uginającej się walizce wszystko jej ugniotą. No ty Polska Cwaniaro myślisz że przechytrzysz Idiotów z kanaryjskiej obsługi naziemnej? Oni lata całe kombinowali jak się tego nie robi po to żebyś była bez szans.