czwartek, 14 kwietnia 2016

zapraszam wszystkich zainteresowanych na tataleczyraka.blogspot.com

nowy blog bo żeby nie wjeżdżac tym którzy ciepłe kraje i słonko z opowieściami o supresji mTOR oraz że lek na malarię podaję Ukochanej mimo że malarii nie ma i czemu tak ? I dlaczego chemia jest koniecznie w połaczeniu z radioterapią i w ogóle o tych wszystkich rzeczach które sie okazały jak się musiałem nowotworami zainteresować. Także to teraz jakby duża część mojego życia więc


brzmi nadęcie ale leczymyraka i wyleczycraka były zajęte więc... jak zwykle wychodzę na bufona. czy aby nie za często? ;-)

A dlaczego niby Teneryfa? teraz to już bez sensu.


bo dopiero teraz tak mnie dopadło po rozmowie z budzącym strach  duetem AB. Że nie ma już powodów dla których Teneryfa. tak dla wyjaśnienia zdjęcie jest z plaży u mnie pod domem. Podobnie co?
Pogoda? ostatnie dwa tygodnie były cieplejsze na wybrzeżu u nas niż na Teneryfie.
Infrastruktura? no to w ogóle bez porównania. Sklepy, szkoły, szpitale, name it.
Ludzie? stanowczo mniej latynosów a i hiszpanie jakby odrobinę mniej cielęcy(ale tylko odrobinę)
Da się stanowczo taniej i łatwiej przyjechać samochodem.
Taniej- jeśli chodzi o wynajem to 3krotnie taniej. Przynajmniej tak mi donoszą ci którzy na wyspie ciągle wynajmują.
Banany? no i tutaj skucha, truskawki super, śliwki takiecisobie, mandarynki genialne ale banany do d..
Będąc więc bananożercom można rozważać teneryfę.
Ale w innym przypadku to nie wiem.
bo jeżeli miesiąc albo coś koło tego to Murcia wygląda lepiej.
Od Października do Czerwca tutaj jest cool ale latem zaturyszczono więc nie polecam. Przejść ciężko- ludziom zdarza sie wracać z plaży bo brak miejsca!! Ale wicie rozumicie to są espanoles i oni tak bez zapasu wszystkiego na wypadek upadku meteorytu to się na plażę nie wybiorą:. leżaczki, dmuchaczki, lodóweczki, piwo, wino, piłeczki, ręczniczki i dziadkowie bo co to za rodzina bez trzech pokoleń pokotem na plaży leżących.
a jak 2-3miesiące i dłużej i egzotyka się marzy  to zdecydowanie Tajlandia. Wszystko jest tam fajniejsze. Rozumiem czemu ludzie się tam wynoszą mimo trudności wizowych. Nawet internet jet tam lepszy ;-)
Teraz już  bym się chyba na Teneryfę nie zdecydował.
Bo jedyne co przemawia za(bezgłośnie ale mocno) to żółwie. A fale? Fale są fajniejsze w indonezji. zy może australii.
My liczymy 2-3osobowo to się nam miesięczne wycieczki na drugą stronę ziemi nie opłacają bo zbyt dużym kosztem jest przelot ale jak policzysz koszty wszystkie to 2-3miesięczne wakacje na Tajlandii wychodzą taniej niż te same 2-3mies na teneryfie. A głowę otwierają bardziej. Polecam zwłaszcza rejony z przewagą ludności muzułmańskiej. Czyli południe - a potem chill out w chiang mai. Może jakiś tydzień w klasztorze? Najcudowniejsza M zapowiada że teraz to już na pewno bo ją głowa nie boli więc brak przeciwwskazań.

piątek, 8 kwietnia 2016

Żałosne, mimo że ogólnie jestem za

pewnie nie widać bo lumia ma strasznie krótki obiektyw ale tu są dwa azjatyckie bufety libre na przestrzeni pięćdziesięciu metrów. A w takich bufetach za 8,95e nażresz się tego co się ludziom wydaje azjatyckie a prowadzącym restaurację wydaje się dostatecznie bezsmakowe i tanie. I ciężko się zgodzic na taką kuchnię azjatycką. Nawet mimo że wolę każdą azjatycką niż hiszpańską. ale ja chyba wszystko wolę niż hiszpańską ;-) Tak wybitne talenty kulinarne jak tu gotują  to chyba jeszcze można spotkac w polskich stołówkach szkolnych . I tam też pani Zofia czy Gienia zawsze się sadzi na bógwikogo mimo ze wszystko ścierą smakuje. Czyli kuchnia azjatycka to postęp w stosunku do hiszpańskiej ale i tak i tak  w tutejszym wykonaniu to nie jest coś co można polecać.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Poooszła. Czyli głową w mur.

widok z okna Ayuntamiento de Mazarron
tydzień żeśmy łazili- a to nie ma empadronamiento, a to jeszcze empadronamiento się w systemie nie ukazało, a to kanarki nie przysłały ocen, a to consejeria educacion nie dała zgody bo nie wie jak to traktować.
Empadronamiento- Samuel który nam wynajmuje dom nie chce dać  zgody choć urzędniczka zadzwoniła do niego żeby mu wytłumaczyć że ma psi obowiązek a on że nie bo to wynajem wakacyjny a on się boi że my jak będziemy empadronado to potem..... coś.
Dzwoni Córka a ja ją instruuję po polsku.
Weź Samuel nie ściemniaj- rozmawialiśmy po co tu się sprowadzamy i nie wykręcaj się młotku.
To ja poprosze mojego abogado o opinię.
W mordę Szmul my jesteśmy w ayuntamiento w Mazarron(7km od Pto de Mazarron gdzie mieszkamy) i wszystko czego chcę to skan Twojego dowodu bo zapomniał ci Twój Abogado powiedzieć że bez tego umowa nieważna (w domyśle: jak cię podpieprzę do skarbówki to bekniesz).
To ja go zapytam co i jak.
Weź Samuelu się zdobądź na wysiłek i wyślij mi zdjęcie swojego dowodu guazą NOW!.
 Dobra ale nie teraz.
Ręce mi opadły. Wracamy do domu. Cholera jasna a jak się debil uparł to co my zrobimy? Zapłacone ma z góry do 15 czerwca.

czwartek, 31 marca 2016

Terroryści na dworcu w Kartaginie


Zaczęło się miło. Bo już 25-go znaleźliśmy.  Nasz Dom Nad Morzem. 100m od linii brzegowej. 150m od plaży. W Semana Santa- czyli przy sporym obłożeniu. Cartagina nam się jednak nie spodobała. Za hiszpańsko. Potrzebna nam była żeby sobie zdać sprawę że teraz wolimy nie lokalnie tylko po swojemu. A to swoje to jednak blizej angoli niz espanoles. Czyli chcemy żyć nie w mieście z jego hiszpańskością tylko turystycznie w kurorcie. Poza sezonem ceny podobne a komfort wyższy. Milanuncios zawiodło. Ludzie dają ogłoszenia- dzwonisz mówią że teraz to już drożej bo to prawie sezon(ogłoszenie sprzed 2  dni) dziękujesz i delikatnie mówisz żeby się walili. Dzwonią potem po nocy (22-23 normalnie bez skrupułów) że czemu nie chcesz iże to super miejscówka i że weź bo oni bardzo chcą to wynająć. Po raz kolejny grzecznie i niegramatycznie mówię walcie się cwaniaczkowie. Niektórzy b. natrętni- dzwonią po 4-5 razy.

czwartek, 17 marca 2016

Hannibal chciał do Włoch a nam Kartagina wystarczy (chyba?)

foto by manuel ramallo

W poniedziałek NajSuperSięWyleczająca M skończyła radioterapię i to oznacza że opuszczamy kraj buraka i owoców leśnych. Smieszne ale tak się nam teraz światoogląd wykrzywił że właśnie takie rzeczy zauważamy i to one są dla nas ważne. Pewnie przyczynił się "Antyrak"(książka b.fajna kolesia co sam GBM przeżył poza granice złych rokowań) i to on spowodował że ekstremizm w nas narósł i nieprzystajemy. Zupełnie. I pewnie też dlatego z zalet pobytu to głównie zauważamy  właśnie buraki - że dobre i tanie oraz mrożone owoce leśne że też dobre i też tanie. I może  witaminy hurtowo też dobre i tanie. Pogoda za to... i ludzie palący butelkami w piecach też. To jak tu zdrowieć jak nie można nawet na spacer wyjść. i wszyscy bez przerwy cos kupuja i składują w swoich prywatnych kryjówkach jak szalone wiewiórki.

sobota, 19 grudnia 2015

M ma nowotwór mózgu i walczymy w warszawie

Musieliśmy zawrócić spod Kambodźańskiej granicy. M miała tak straszliwe bóle głowy że nie było żadnego dnia z radością życia. Ukochany malutki ptaszeczek trzymał się za czoło i zaczął mieć omdlenia.
Do samolotu i do Warszawy. Jakiś prywatny cymbał szukający wyjaśnienia w szczupłej syylwetce: "no przy 172cm powinna Pani ważyć 65kg a tak to organizm jest zagłodzony(54kg)" ja cież nie piórkuję. I że ciśnienie za niskie.
Jedziemy rano dnia następnego na badania krwi i Najcudowniejsza Kobieta Na Świecie ma przykurcz całego ciała i zaczyna drżeć. Walę cię Tłuściutki Kretynie i twoje debilne diagnozy. Jedziemy do szpitala bielańskiego na oddzial ratunkowy.
szara rzeczywistość. Boli jak boli a z przeciwbólowymi nikt się nie spieszy. Wywiad prowadzi niewysoka Doktor po 50tce. Tomografia mózgu i roentgen klatki piersiowej.
Coś jest w głowie. Konsultacja z neurochirurgiem. To guz i to duzy.
Więc na neurochirurgię. I wczoraj o 23 miał być rezonans z kontrastem. Dzisiaj będziemy widzieć co to i jakie to jest.
M skręca się z bólu a towarzystwo nie podaje przeciwbolowych bo Dzielne Cudowne Maleństwo opanowane jak to ona nie wyje na pół korytarza. łażę co pół  godziny do pielegniarek i nic. W końcu jakaś cholerna kroplówka.
Piszę to wszystko bo szukam pomocy. M potrzebuje konsultacji przypadku no i poza tym jakiekkolwiek niewielkie są szanse to a nuż ktoś ma możliwośc i chęć ponawigowania Tej Najukochańszej Miłości Tatki do kliniki w Lublinie? Podobno najlepsza.

niedziela, 25 października 2015

Taka maleńka różnica Sopot vs Tamaimo


Jak dla mnie różnica oddaje całą różnicę między polakami a kanarkami jeszcze wyolbrzymioną jak w krzywym zwierciadle. Kanarki show off i beemuwe drift solo por las chicas a  Polacy za szybko do możliwości auta i odkrywając nieznane przerwy w działaniu praw fizyki niedokońca obejmujących swym działaniem stareńką Astrę z klasy N2000. Somosierra?? Hiszpanie nie mieli najmniejszych szans. Może i rzeźba terenu była po ich stronie ale doprawdy z kim chcieli się mierzyć? I źle świadczy o naszych historykach że tak nisko cenią Polskość iż ze zwycięstwa nad hiszpanami zrobili święto. Obejrzyjcie filmiki nawet jak motoryzacja Was bardzo nie interesuje. Ciekawe czy Wy też zobaczycie to samo.

czwartek, 15 października 2015

Powolny powrót znad otchłani

To jest ostrzeżenie dla tych co nie wierzą w rabdo ani zadne gupawe przemęczenia. Dla tych z siłą głupoty większą niż bodźce bólowe. Takich bardziej jak ja? Ważyłem się wczoraj. 76kg w kurtce. Nie mam siły przynieść dwoch kokosów z bazaru do domu. Trzy dni w łóżku, nie miałem siły wstać się wody napić- dziewczyny mnie poiły.
Po tym jak obejrzałem treningi Muay thai dla farangów postanowiłem wziąć się za siebie sam- cel? wracam do 205funtów.
Kupiłem sobie skakanke ciężką i postanowiłem dogonić swoje marzenia. Dwa razy dziennie postanowiłem je gonić. Codziennie 2 treningi ze skakanką i bokserskimi ćwiczeniami(skręty, shadowboxing) oprócz podciągania i pompek na poręczach.
Było ciężko. Były problemy z chodzeniem. Łydki jak kamienie. Ale co tam ja mam silną wolę dam radę.
Ta ciężka skakanka daje nieźle do wiwatu rękom i całemu ciału- zwłaszcza jak walisz podwójne to musisz się nieźle wybić. Jestem z siebie dumny- na gości z salki Muay Thai już patrzę z góry a to dopiero pierwszy tydzień- w tym tempie to ho ho.
W piątek mnie przewiało, zrobiło mi sie b.zimno i nagle nie mam siły wstać z łóżka, nie mam apetytu, nie mogę spać i chudnę w oczach.
Czekam na każde sikanie ze strachem- jak ciemne to polecę do szpitala. Boli całe ciało. Nie mam siły pójść na obiad o parku zapomnijmy. Nie chce mi się nic zupełnie- taka totalna apatia. i kolejny dzień chudnę i kolejny. Zmuszam się żeby zjeść trochę orzechów- cholera jasna jakie wstrętne i odbija mi sie po nich. Następnego dnia wstaję z łóżka i postanawiam pójść na spacer- jak dziadek co 5 kroków stanąć i poczekać aż się w głowie przestanie kręcić a tu jeszcze kładka dla pieszych! środkiem środkiem żeby nie wypaść bo równowagę trzymam słabo a tajskie barierki niskie. Paralityk na urlopie ze szpitala.
Skurcze wszystkiego- szyi najbardziej dokuczają. A magnezu w aptekach brak. Wpieprzam omegę którą przywiozłem z Polski. Jestem jeden wielki stan zapalny. Brrr.
minęło 6 dni i dzisiaj byłem pierwszy raz się lekko popodciągać- ale skakanki nie wziąłem na wszelki wypadek. Ukochana M każe mi "coś jeść" bo "strasznie chudo wyglądam". Ciągle nie mam apetytu a od czegoś (orzeszki?) zrobiła mi się wysypka na całym ciele i swędzi mnie dokładnie wszystko.
Czyli przygoda fajna- stracha się najadłem bo już myślałem że sie nie podniosę ale nikomu nie polecam.
No i schudłem minimum kolejne 4-5kg. Czyli efekt ujemny.
Ciężko spać na taiskich twardych łóżkach jak sie ma mało tkanki tłuszczowej

piątek, 9 października 2015

El Santo Latino

w otchłaniach blogosfery wpadł mi w ręce blog Polki mieszkającej w Urugwaju (wcześniej w Silicon Valley) która właśnie takim postem https://futrzak.wordpress.com/2015/10/01/o-sensie-zycia/ pokazała mi jak bardzo jestem źle nastawiony do Sudamericanos a w zasadzie to  do ich kultury i wartości (przynajmniej lubię tak myśleć żeby się nie czuć tępym ksenofobem). Czy ktoś jeszcze ma takie uczucie że koleś w zasadzie to nie ma się czym chwalić? a się chwali. I że to takie latino samozadowolenie? czy też po prostu żyłem wśród nich o rok zbyt długo i jestem uprzedzony.

czwartek, 17 września 2015

Strach zabija duszę- więc się zmuszaj

To nie jest to poprawiające samoocenę  i niespecjalnie miłe doświadczenie kiedy jesteś najstarszym Luchadorem na arenie i jednocześnie najmłodszym stażem. I kiedy 15latek daje ci dobre rady i pociesza żebyś się nie załamywał. To nie jest najważniejszy przykład ale chyba najostrzej pokazujący dlaczego nam się życie w pewnym momencie kończy. I zaczyna się śmiercioczekanie czyli dorosła, odpowiedzialna egzystencja. Bez wybryków, bez próbowania nowego. Ale różnie dobrze może to być marynowanie się w niesatysfakcjonującej karierze bo strach zaczynać nowe od początku. Co do makdonalda jak w "American beauty"? to też było wyjście tchórzliwe. Bo że niby mam to całe życie gdzieś i mnie nie oceniajcie. Ale najczęściej to jednak będziesz oceniany i krytykowany mocno też. Przynajmniej ja jestem. Nie jest to miłe ale przywykłem. I staram się mieć to w .... bardzo głębokim poważaniu. Że nie wszystko co wymyślam kończy się sukcesem? Pewnie że nie. Inaczej oznaczałoby że się porywam tylko na bezpieczne przedsięwzięcia. Ryzyko w życiu istnieje i to tylko Twój wybór czy będziesz próbował nim zarządzać czy nie. I zarządzanie nie oznacza unikania ryzykownych posunięć. Zresztą co ja będę... Nassim Taleb "Black Swann". Ładnie i elegancko podane. Polane sporą dozą erudycji autora tak żeby się czytelnik poczuł dowartościowany czytając. (zabrzmiało złośliwie ale absolutnie przeczytać warto). Wystraszyły mnie moje choroby tak jedna od razu po drugiej i te pocenie w nocy i gorączka i cholerne chudnięcie więc będzie o strachu dzisiaj. Akurat padało mocno wczoraj i też moje niezaleczone swimmers ear położyło mnie do łóżka więc poczytałem trochę różnych blogów ludzi którzy łapią życie za rogi. Czyli postępują niezbytstrachliwie.
No i co oni wszyscy mają wspólnego?

piątek, 4 września 2015

Jak zarobić na teneryfę na dłużej


nie powinno się mnie pytać o pieniądze (jestem pieniądzoholikiem na kilkunastoletnim odwyku) i najwidoczniej karma usiłowała mi to uświadomić bo 3 razy wysyłałem tego posta na ustalony z googlem adres(jedyny sposób żeby coś z opublikować zza chińskiego muru) i nic. Tylko mnie to utwierdziło w uporze. Skoro pytanie padło i to nie raz a raz to nawet ostatnio w komentarzach więc żeby ludzkość sobie nie myślała że jestem bogaty z domu to postaram się odpowiedzieć na ile potrafię.

sobota, 22 sierpnia 2015

nie o teneryfie znowu

przepraszam zmylonych że to Tatko Zupełnie Gdzie Indziej a nie nateneryfie. I żeby nie oszukiwać to tutaj będę wrzucał jednak rzeczy związane z teneryfą oraz mogące pomóc tym co się na swoją teneryfę wybierają a tych co się interesują innymi rzeczami  poza wyspą wiecznej szczęśliwości zapraszam na tataniewraca.wordpress.com gdzie będzie o tym co się dzieje po wyruszeniu dalej.
Przez jakiś czas Kanary były trampoliną do nowego świata - tu był ostatni przystanek żaglowców wypływających odkrywac nieznane. No i dla nas tez sie takim czymś stały. Zaczęliśmy bezpiecznie od Teneryfy a teraz mamy wiatr w żagle i lecimy. Wprawdzie my odkrywamy to co już przez innych dawno odkryte ale dla nas nowe, a tego co zbyt poznane i niezaskakujące mamy dość. No i jako że debilny system edukacji kazał dziecku jednak równac w dół to pokazujemy figę- wrócimy na chwilę żeby zakończyć edukację może na dwa może na trzy miesiące i dość. Nie będę zmuszał Najukochańszego Skarbu Tatusia do marnowania młodości w szkolnej ławce kiedy świat czeka.
a to na zdjęciu to chiński sposób promowania turystyki. Niezłe nie?

środa, 19 sierpnia 2015

Testujemy bo u nas w chinach google nie działa

Więc to pierwszy mail/post tak żeby na kilka minut przed odlotem sprawdzić czy mnie w ogóle będzie widać.
Z bagażem podręcznym bo dwie przesiadki ruszamy na podbój.
4 koszulki trochę majtek/skarpetek i mnóstwo lekarstw.
O czymś to pewnie świadczy ale nie wiem o czym

sobota, 1 sierpnia 2015

bilety kupione- 19.08.2015 Hong Kong- bo w Polsce zimno

Więc się spieszymy. W wielu wymiarach się spieszymy.  I chcemy spieszyć się bardziej. Załatwiamy wizy i firmowe zaległości a Córka bedzie się spieszyć jutro(02.08.2015) bo ma triathlon w Rawie Mazowieckiej. I spieszymy się też bo zimno. Zimniej niż u nas zimą. My narzekaliśmy rozbestwieni słońcem południowej Teneryfy jak w tym cholernym Santa Cruz było zimą 13st w nocy a wczoraj mieliśmy 8st w środku lata i w środku Polski. Brrrr. Samo to każe nam wyjeżdżać nie mówiąc już o pozostałych "atrakcjach". Chociaż kanaryjskie podejście do ludzi pozwala nawet w Polsce żyć milej. I jest jednak trochę przyjaznych ludzi. A może to ja sie nauczyłem ich nieodstręczać?

sobota, 18 lipca 2015

wyjazd


jak widać tym razem już niczego nie pozostawiłem przypadkowi. Popsujcie mi teraz bagaż cwaniaczki. No co miałem kolejną walizkę kupować? Żeby połamali?  Z chińskimi torbami na huo( chło? ;-) nawet kanarki z obsługi lotniska nie maja szans. 20kg z dokładnością co jakichśtam deko. Cztery lata i nagle zrobiło się wszystkiego tyle ze mimo wyprzedaży i upychania czego się da po znajomych musieliśmy kupić bagaż rejestrowany jak jakieś burżuje albo inne ruskie. Rany koguta i ja się uważałem za minimalistę? tony tego wszystkiego posiadanego- wyrzucasz/sprzedajesz/oddajesz a te rzeczy ciągle cię na smyczy trzymają. Wiadomo że Córki trofea sportowe(cholerne puchary mają podstawy pseudomarmurowe) i mój zestaw roweru elektrycznego to musiały jechać a jak tak no to jeszcze i nóż porządny z IKEA, i mój scyzoryk Walther, i różne takie tam. Niby nic szczególnego a 20kg.

niedziela, 12 lipca 2015

No i ...

Się żegnamy z Teneryfą co oznacza że wiele rzeczy robimy po raz ostatni. Czyli  zrobiliśmy ostatni bieg na Teresitas (8,8km x2). Żeby było hardcorowo i do przesytu to wybraliśmy środek dnia. Na dodatek kanarek kupujący rower się spóźnił i w końcu wybiegliśmy 13:30. Czyli w największy upał. 35st na termometrach w mieście. Spotkaliśmy tylko jedną parę biegaczy przez całą drogę. Rowerzystów również zero. Za to kilka karetek i samochodów pogrzebowych. Kanarki padają latem jak muchy. Reszta w cieniu siorbie piwko więc biegnąc w ten upał czujesz się nadludziem i sprawiało mi autentyczną satysfakcję że mogę sobie na taką zabawę pozwolić.  Nawet mi się stałocieplność rozregulowała. Jak już dobiegliśmy na plażę to mi się zrobiło autentycznie zimno, tak zimno że nie chciałem zdejmować koszulki. Aż mi sie włosy na rękach podniosły i dostałem gęsiej skórki. W 30sto stopniowym upale hi hi. Niezłe co? Kanarkom najwidoczniej też upał lekko miesza w głowach bo takie coś ze zdjęcia ulepili z piasku - wielkości około metra.

poniedziałek, 6 lipca 2015

milanuncios.com czyli wyprzedaż posezonowa ;-)

TABLA PRIDE BODYBOARD SURF BUGGY - foto 1  

co się tylko da wystawiamy i sprzedajemy. Nie zostawię w prezencie właścicielowi mieszkania co nas chciał z lekka powiedzmy wy...kiwać . Poszedł samochód i Playstation, Córki rower i cholerna walizka z Canaryfly. Marki Valisa. Maleta rigida marca Valisa totalmente nueva- jak brzmiał tytuł. Skąd u nas taka? Jak córce połamali tę moją niezniszczalną walizkę to wymienili na taką według nich podobną. Nawet lepszą. Lepszą bo większą - debile. Ja tej ichniej większej walizy do Ryanaira jako podręcznej  nie zabiorę a na bagaż rejestrowany za mała. Mogę się niby kłócić że chcę inną albo kasę i czekac aż rozpatrzą ale z drugiej strony jak im jeszcze ze dwa tygodnie zejdą? Odebrałem, podziękowałem i wystawiłem na milanuncios. I poszła. Z rowerem to były fajniejsze historie. Bo kanarki o technice to pojęcia nie mają więc w rowerze liczy się ładność lakieru. żaden z oglądających nie sprawdził nawet czy przerzutki działają ani czy hamulce wyregulowane. Nic, obejrzeli lakier(poskreczowany od opierania o słupy) uderzyli ręką w siodełko, nacisnęli na kierownicę a że się nie rozsypał od tego to wzięli i kupili. Dołożyliśmy im kask i swiatełka jako regalo po zakupie- szczęśliwi byli jak niewiadomoco.
Teraz jeszcze pozostałe  rowery, wieża i agd (min mój mikser-frankenstein).
Ależ człowiek obrasta w rzeczy!!!! nie wiadomo jak i kiedy. Jak się czuję wolny kiedy się tego pozbywam.
Tylko narzędzi będzie mi żal. Bo uwielbiam mądrze ukształtowany metal. Dobrze wykonany klucz sprawia mi niesamowitą radochę- znacznie większą niż elektroniczny gadżet. To się podobno zdarza i nawet nierzadko. Kiedyś ogladałem dokument o ludziach z autyzmem i kobieta opowiadała że najbardziej dla niej pociągające są ostrza w łyżwach. Trochę nawet zacząłem się bać bo dla mnie wnętrze silnika czy skrzyni biegów czy zamek broni palnej to najfajniejsza rzeźba.
Stąd mam parę kilo tych kluczy, zaciskowych szczypiec, śrubokrętów itp itd.
Mam nawet komplet kluczy do śrub jakie były przy misce olejowej BMW E30(taka odwrotność imbusów)
cholera wie do czego mi one ale są piękne więc musiałem zabrać z Polski jak jechaliśmy Saabem.
pewnie w końcu oddam to komuś. I będę bardziej wolny.
A Saab'y polecam. Totalnie niezabijalne bestie. Tylko olej musi być lepszy niż podrabiany castrol. Przez te prawie trzy lata mojego złego traktowania nie kosztował mnie prawie nic. Teraz bym pewnie nie obniżał i mógł bez stresu dojechać po kanaryjskich drogach na Punta Blanca czy gdziebądź. Silniki - najlepsze na świecie. 500KM wyciągają z tego ludzie na seryjnych bebechach. Spróbujcie takich czarów z np. subaru ;-) A w Polsce SAAB  to już zupełnie darmowe auto bo części wspólne z opel vectra.

wtorek, 30 czerwca 2015

Bilety zostały kupione

Przepłaciliśmy jak NieMy(straszną mam słabość do takich potworków dwuznacznych) ale 15.07 wylatujemy z Teneryfy w świat. Dzisiaj był Propietario(landlord) pogadać i obejrzeć co żeśmy w mieszkaniu zniszczyli. No a że nawet ścianę popaćkaną oponami rowerów odmalowałem to był zdziwiony. I zaczęło się gadanie o zwrocie  kaucji(fianza). Że sobie odmieszkac mamy- ale ja juz zapłaciłem. Nie bo wy po miesiącu płacicie. Nie, jak podpisywaliśmy umowę dostałeś kasę za fianzę i pierwszy czynsz. No tak ale teraz chcecie zostać do 15-go to jak raz pół miesiąca odmieszkacie. Umowę podpisywaliśmy 15-go i miesiąc liczy się 16-15. I tak dobre dziesięć minut w kółko. Wiedzieliśmy że kanarki z Północy nie oddają kaucji pod pretekstem czegokolwiek a czasem i bez pretekstu. Więc odliczałem przez ostatnie pół roku wodę i prąd. Policzyłem że jest mi jeszcze winny 65Euro. A on przyniósł fakturę za cały rok smieci na 96Euro. Więc w zasadzie nie ma o czym mówić. Ale takiej drobnej chytrości nienawidzę. Chcesz się liczyć i mnie oszwabić. No to masz. Mówię więc z mina wydymanego: zapłać tę fakturę i będziemy kwita. Ależ mu się twarz rozjaśniła. jak mnie za rękę chwycił. Że super i że jakbyśmy na wyspie byli jeszcze kiedyś to sie spotkajmy itp itd.
Może patrząc z boku to świństwo jak wyciągnięcie monet ślepemu żebrakowi z proszalnego kapelusza, może. Mnie głupota w połączeniu zwłaszcza z tą wiejską chytrością drażni i taką maleńką paskudną satysfakcję mi to sprawiło. że to oznacza że jestem złym człowiekiem bo to jakby duży małemu w nos dał? Pewnie tak. Ale oznacza to też że czas na mnie skoro robienie ludziom złych rzeczy sprawia mi przyjemność.