czwartek, 11 grudnia 2014

Czemu kanarki nie lubią extanjeros? to przeze mnie


Zmieniliśmy dzisiaj klub sportowy do którego uczęszcza Ukochana Córka. Nie byłem zachwycony trenerem i postępami Naszej Dumy. Zmieniliśmy i czym tu się chwalić? No chwalić to się nie ma czym ale nie myślcie że to takie normalne działanie. Nie, to nie jest normalne i nikt tego nie robi. Najwyżej na koniec sezonu tłumaczy się że dziecko ma dużo nauki i że już nie będzie mogło tyle trenować, i cichcem przenosi się owo przemęczone nauką dziecko do innego klubu. A najczęściej to jednak rozczarowany smark po prostu przestaje trenować. Bo przecież jak to na Kanarach płacisz i nie wymagasz zbyt wiele. Jak kto ;-)

środa, 10 grudnia 2014

was ist das? jakby powiedział niemiec(byc może nawet dentysta ;-)

wszystkie warzywa hodowane lokalnie. W chińskim sklepie u nas dostępne. Chińczycy mają wyższą jakość bo pogryzione przez ślimaki i gąsiennice więc niepryskane!!! Ale tego czegoś jeszcze w życiu nie widziałem. Nareszcie pytanie "z czym to się je" można zadać również bez cudzysłowu.
Nie obkupujemy się codziennie w chińskim sklepie bo staramy się jeść surowo. No i żeby sojowych przetworów(tofu zwłaszcza) nie za dużo a to trudno sobie odmówić - więc max raz w tygodniu. Z zieleniną na Teneryfie wcale nie jest różowo( he, he słabe to wiem ale nie mogę sie powstrzymać ;-) Kanarki nie jedzą tego zbyt wiele więc dostępna jest głównie najmniej smaczna z sałat "lechuga batavia" o nieostrym ale dość charakterystycznym smaku dominującym potrawy do których jest dodawana o smoothies już nie wspominając. "lechuga iceberg" znana jako sałata lodowa jest trudniej dostępna, droższa, zafoliowana i przez to często nadpsuta. Jarmużu tak modnego od kilku lat na świecie nie widziałem tutaj nigdzie. Szpinak mają głównie chińczycy właśnie i moja ulubiona fruteria "pradera".
Tak wiem wiem że mercadona tez ma zieleninę ale takiej mytej w wybielaczach i sztucznie zapestycydowanej na śmierć to ja unikam.
a to są czarne pomidorki (tomato negro) z pradery właśnie. B.smaczne można jeść bez przypraw.

niedziela, 7 grudnia 2014

nosił wilk razy kilka czyli pu(s)ta botella

foto Mark Blacknell(flickr)
Wszystkie we wsi wiedzo że cierpliwość to jedna z tych zalet które w nadmiarze u mnie nie występują. Zawsze i wszędzie wolę być szybciej/wcześniej niż wolniej/później.A najlepiej NATYCHMIAST. A już rowerem szczególnie. I między powolnie prowadzącymi samochody kanarkami szusuję sobie upajając się przewagą lekkiego i szczupłego środka lokomocji. I lecę tak sobie av Venezuela, i wszystkich biorę prawą ryzykując spotkanie z cholernie wysokim krawężnikiem, i...putita botella. 8litrowa, po wodzie pitnej, zgnieciona przez auta, supernieprzyczepny kawał plastiku 30x50cm.  Wylazła mi pod koło spod terenowego H1-miałem jakiś metr żeby coś zrobić, co z tego że widziałem ją dokładnie, nie miałem ani odrobiny miejsca na jakikolwiek manewr. Prawą ją żeby dalej od aut i nie wpaść pod koła jadących aut. Aż się ruch zatrzymał i

piątek, 5 grudnia 2014

Pogoda w tym roku była niezbyt przyjazna

Macie zaswoje wstrętne papugi z Alcalico potrafią ludziom na głowę narobić ;-). teraz to by się im fiesta del agua udała.

środa, 3 grudnia 2014

Jak hartowała się stal

deszczyk, zimno ludzie siedzą po domach i piją gorącą czekoladę zagryzając churrosami. A niektórzy trenują. Bo trzeba poprawiać wyniki, bo sekundy należy urywać. I nie ma że zimno. Nie będzie rzeczywistość skrzeczeć nam w twarz. Potem to fajnie wygląda jak się dostaje medale czy stypendia i zazdrość: że o ja też bym tak chciał nie pracować tylko trenować to fajniej.
Tylko d...ę sprzed telewizora ruszyć to już nie tak fajnie, marznąć czy rzygac z wysiłku to tez nie tak fajnie.
Nie ma magii jest tylko praca. Nie zawsze widoczna- stąd debile mówią że ktos ma do czegoś "zdolności" jako usprawiedliwienie dla swojego bylejactwa. Nie ma zdolności- możesz wszystko co zechcesz- wystarczy wysiłek. Ale czy na pewno chcesz czegokolwiek tak mocno żeby na to zapracować? Wyrąbać sobie stopnie do góry "temy ręcamy"?

wtorek, 2 grudnia 2014

Nacjonaliści to pożyteczni idioci

foto by JonRo(flickr)
Spędziłem dzisiaj półtorej godziny na poczcie nadając paczkę do rodziny. Paczkę z produktami o wartości 5e. Co musiałem potwierdzić na kwitku odprawy uproszczonej. A babcia przede mną mimo sugestii Dobrej Pani Zza Biurka że to na pewno są towary o wartosci do 50e- podała że nie, że ona ma rachunki i to jest 90e paczka z prezentem/prezentami dla wnuczki. Więc zapłaciła 38e za 4kg paczkę do Hiszpanii. Bo lezymy

sobota, 29 listopada 2014

Jaki piękny zapach- bo w nocy wiało

Wczoraj dość mocno wiało i cała ulica jest w pimienta falsa- tych czerwonych kuleczkach co pachną i smakują jak pieprz syczuański- więc tak zgadliście dzisiaj królował u mnie w przyprawach. No może współrządził z kminkiem. Na swoim blogu ngondeg narobił mi smaka na arabską kuchnię  więc nakupowałem bakłażanów, papryk, cieciorki i pomidorów ile tylko dałem radę unieść i wszystko poszło na sobotni mocno arabski i niezbyt zgodny z naszą dieta posiłek.
po drodze do fruterii takie kwiatki (drzewka nawet):

piątek, 28 listopada 2014

Co mnie nakręca czyli stuff z tego tygodnia


Tytułem wstępu. Mieszkam na Teneryfie ale nie żyję tutaj. A przynajmniej nie tylko tutaj. Inaczej bym zwariował jak wielu przede mną. To prawda że mnie nie interesuje to co Kanarków( Tłuste Baby, Tłuste Żarcie, Ron z CocaColą i wiejskie fiesty gdzie jest to wszystko do kupy) i vice versa. Mieszkam tu bo jest tu bezpiecznie i ciepło. Żyję zupełnie gdzie indziej. Żyję w tej części internetu która nie jest wymianą fotografii nowego pokrowca na srajfona. Gdzie polityka to środek do osiągania optymalnego stanu społeczności, gdzie mozna sie uczyć i uczyć innych i każdy jest mile widziany. Byleby słomy nie naniósł ;-). Więc zaczynamy od biernego uczestnictwa czyli oglądania filmmików.
1. Ulubiony Vinod Khosla rozmawia z ... Billem Gatesem.

środa, 26 listopada 2014

Kanarki przetestują Małą M.- już się zgodziłem

foto by Dominic Alves(flickr)- to motyl którym psycholodzy testują
Wezwała mnie do szkoły Seńora Orientadora o imieniu Lola że złożyłem podanie ze Ukochana Córka jest zainteresowana zrobieniem 2 klas w ciągu tego roku. I że ona po wnikliwych rozmowach z Nauczycielami, Wychowawczynią i Dyrekcją nadała sprawie bieg i wypuściła do Inspeccion Educativa (kuratorium) bo wszyscy powiedzieli że to dobry pomysł przynajmniej nie będzie się nudzić i wymądrzać u nich na lekcjach tylko juz u kogoś innego ;-). No i zaczyna się bo ona musi zrobić Małej M testy - rób. Ale to będą tez testy osobowości nie tylko IQ?!!!WTF?

niedziela, 23 listopada 2014

Jestem na haju-prawie nonstop

foto Katrin Morentz
Rano wrzucam do pojemnika co jest pod ręką: banany, jabłka, śliwki, mango, maracuja co mi się nawinie, miksuję wypijam- zazwyczaj jeszcze z rodziną muszę się podzielić ;-).
Potem coś z zielonym i pomidory, rany jakie genialny jest świeży przecier pomidorowy z kilkoma listkami domowej bazylii i łyżką octu- mmmmmm.
Marchewka wchodzi najgorzej bo niestety mój super/hiper malakser zalało z kanaryjskiej szafki jeszcze w Gigantes i teraz zieje ogniem przy właczeniu więc miksuję małym ręcznym rozdrabniaczem i marchewka się nie do końca rozdrabnia(zajeździłem już 3szt blenderów średnio po 5-8euro sztuka- a miksuję 3ci rok to chyba żaden wydatek nie?).
Zjechałem w środę na trening- wszyscy samochodami a ja rowerem. I co tam chłopaki? ZZZZimno. No i Ayuntamiento w trosce o nasze zdrowie odwołało wszystkie zajęcia sportowe. Bo Może Padać Mocno a nawet już pada takcisobie. To co na siłownię? eeee- to my się zgłazujemy jak byśmy mieli iść. No to na razie. Na rower i do góry. Jakaś starsza pani na schodach przesuwa się w bok widząc gościa biegnącego z rowerem (bo tu jest mocno pod górkę i czasem opłaca się przenieść rower skrótem schodami niż jechać dookoła) usuwa się pod ścianę z dwoma workami śmieci. Poproszę woreczki. Nie kochanieńki nie trzeba. Poproszę- prawie wyrywam jak jakiś śmieciowy rozbójnik. A to dziękuję i zawraca do domu.
Normalnie rozpiera mnie energia a kanarki jak zmoczone wróble- bo nawet nie kanarki, takie się w deszczu robią szare.
Nie wiem czy to przypadek- ale zróbcie próbę smoothie zamiast śniadania. Roznosi tak że z kawy już zrezygnowałem. Kawy żal bo zapach i smak to dla mnie narkotyk sam w sobie. Ale niepotrzebna to zostawiam- bo dobra bezkofeinowa nie istnieje. A i tak podskakuję jak piłka
To i dobrze, i niedobrze bo z takimi rozżarzonymi oczami wygląda się na swira albo co najmniej na kokainistę.

czwartek, 20 listopada 2014

Żeby aż takie mieć kłopoty z arytmetyką? to trzeba być kretynem

foto Jimmy Flink flickr 
Czyli nie wszyscy Polacy są inteligentniejsi od kanarków,  niektórzy są jednak głupsi. Na http://www.poloniacanarias.com/forum/viewtopic.php?f=1&t=1573 się odezwal bidul że samochody na teneryfie drogie i że poniżej 2500euro to nic do jeżdżenia się nie wybierze. Pański piesek. Do jeżdżenia to się mnóstwo samochodów poniżej 1000e nadaje. Do szpanowania przed znajomymi, rodziną, dziewczynami pewnie nie tak bardzo- ale do jeżdżenia owszem. Klimat wyspy powoduje że rdza to nie kłopot a umiejętności współkierujących że wszystkie auta czeka BUM prędzej czy później. Nam Smarkacz na prostej

wtorek, 18 listopada 2014

Każdy powód dobry żeby świętować


Wprowadzenie dla niewtajemniczonych:
 sceneria- złowieszczo słoneczny dzień, cieplutko 25st, od kilku dni pojawia się nastrój czegoś nieuchwytnego w społeczeństwie, guaza huczy: bydzie desc, bydzie siklawica
 14:05 Ukochana Córka wraca ze szkoły i mówi że jutro może szkoły nie być bo dzisiaj może być mordercza ulewoburza (Tormenta Maxima O!)
16:56 Ukochana Córka dzwoni że wraca z (niebyłego)treningu bo baseny zamknięte  bo dzisiaj może być mordercza ulewoburza (Tormenta Maxima O!)
Idę przestawić auto bo wszystkie w okolicy zajmują miejsca żeby nie pod drzewami bo dzisiaj może  być mordercza...

niedziela, 16 listopada 2014

Tak tylko dla informacji- ostrzeżenia

Niestety nie uznaję metod pokojowych więc jak dołożycie do tego co w filmie kilka wieżyczek strażniczych i całkowite zamknięcie to wydaje misię że to byłoby moje marzenie ( jak Deedee do strusia: "pomogę ci czy chcesz tego czy nie"). Tak mnie wzięło bo pewien Mongolski Łucznik nie chce zrezygnować z cukru i glutenu, i nie wierzy że to poprawi stan stawów. Siła jest wartością ostateczną. Jeżeli za kłamstwem stoi siła to... i tu jest odpowiedź dla debilnych Kórwinistów na temat "wolnego wyboru", przywróć równowagę i dopiero pozwól na wolny wybór(chyba że wiem lepiej to niestety uważajcie na swoją wolność- Tatko czycha ;-). Tak się zastanawiam czy rzeczywiście Teneryfa nie jest idealnym miejscem na organizację "30-sto dniowego odżycia". ale nie, po namyśle nie zacznę porywać grubasów na ulicy.

sobota, 15 listopada 2014

Bydlactwo- skur....syństwo ostatniego sortu

Na basenach miejskich Santa Cruz jest taki baner. Na basenach na których rozgrywane są wszystkie młodzieżowe zawody. Na basenach na których w zajęciach pływania uczestniczą również dzieciaki skierowane przez lekarzy ze względu na otyłość. Nawet nie wiem co powiedzieć. To się marketingowo nazywa efekt aureoli. Jak zestawienie w jednym zdaniu ze świętym na przykład: " i ja i święty Franciszek mamy zbyt dużo miłości dla stworzenia żeby zabijać zwierzęta".

środa, 12 listopada 2014

10 uznanych książek których nie warto czytać

foto Sankarshan Mukhopadhyay flickr 
Naszła mnie ostatnio taka właśnie refleksja jak sobie robiłem download ebooków na telefon. Że sporo tego co czytałem było hypem i że się dałem nabrać na b.duże ilości brązowej, śmierdzącej, substancji. Niestety   w pewnym wieku człowiek poddaje się naciskowi społecznemu jeżeli chce być Ynteligentem i Błyszczeć. Niektórym to zostaje do końca życia.  Bo myślisz że musisz, bo potem odniesień kulturowych nie zrozumiesz , bo będzie patrzył za blisko bo iwdzisz dalej tylko dlatego że stoisz na ramionach olbrzymów. Tyle że te olbrzymy to czasem napompowane przez słomkę żaby. I się można do literatury zrazić. Więc zamiast co warto czytać to ja powiem czego na pewno nie. Takie zarządzanie przez określenie warunków brzegowych hi hi.

piątek, 7 listopada 2014

Jak to fajnie..

Pojechałem po bezcukrową czekoladę dla Ukochanej do Hiperdino i pod sklepem stoi murzyn 30 letni, dość potężny z tabliczką że "Pomóżcie". Dziwne- bo normalnie wszystko zajmują cyganie, część świeżo z rumunii i nawet nie mówią po hiszpańsku tylko siedzą nad tabliczkami że "nie mam na jedzenie" i grają/guazują na smartfonach. Wychodzę ze sklepu. Przepakowuję rzeczy żeby sie lepiej pod górę wjeżdżało. Wychodzi dwóch chłopaków z deskorolkami w wieku 20 i coś. Śmieciowe zakupy- słodycze jakieś napoje. Podchodzą do murzyna. Jeden rozdziera pólkilową paczkę z magdalenkami bierze cztery i paczkę daje do ręki murzynowi. Życzą mu miłego dnia, żrą wyjęte magdalenki i odchodzą.

czwartek, 6 listopada 2014

Zebranie klubu i drzwi do nowej kariery!!!

przyszedł El presidente naszego klubu na zajęcia i mówi że jutro jest zebranie organizacyjne i żeby przygotować papiery jakie kto ma z ayuntamiento i z haciendado. Bo że trzeba udokumentować stan dochodów. Co? Znaczy co ci co mają małe dochody to ok a reszta pewnie będzie musiała płacić za zajęcia -kicha. Co co? jakie 100e/miesiąc powaliło was? zaraz zaraz- że można dostać tylko trzeba wnioski wypełnić i po to jutro zebranie. Nieźle, ale i tak nie dla mnie. Że dla mnie też?
No i się okazuje że od pierwszej walki kanaryjski rząd zaczyna cię traktować jako profesjonalistę. Masz prawo do świadczeń i stypendium sportowego. Na razie nie skorzystałem. Ale kręci mnie żeby mieć w życiorysie taki fragment "rok 2014- zostaje profesjonalnym  zawodnikiem Lucha Canaria" tego nie przebije prezydentura niewielkiego kraju nie?

piątek, 31 października 2014

Teneryfa przewodnik nie_do_końca_tak_zupełnie_obiektywny cz2 człowieki


Człowieki to był drugi po pogodzie Powód Przeprowadzki. Miałem chęć żyć wśród troszkę częściej się usmiechających ludzi. W miejscu gdzie nie musisz się obawiać o bezpieczeństwo wychodzącej wieczorami dorastającej Córki. Stąd człowieki i ich charakter były dla mnie istotne.A człowieki jak widać na powyższym zdjęciu są tu czasem dość dziwne. Jakie więc są te Kanarki?
Różniste bo:
- mnóstwo tego co nazywamy kanarkami to latynosi
- niestety kolejne mnóstwo to rumuni(największa ponad milionowa imigracja w Hiszpanii)
- no i nawet jak na Hiszpanię to sa jeszcze bardziej zaawansowan iw tych wszystkich cechach uważanych przez europejczyków za hiszpańskie.(jakich hiszpańskich cechach? He is from Barcelona- jako wytłumaczenie głupoty kelnera w moim ulubionym "hotelu zacisze"). Kanarki są za to miłe. Naprawdę i tak po prostu. Są grzeczniejsi i mniej agresywni niż jestes do tego przyzwyczajony żyjąc w Polsce.Więc ciesz się tym i dostosuj, bądź nieagresywny i miły bo tutaj możesz i nie jest to oznaka słabości. Fajniejsi są ludzie w mniejszych miejscowościach bo są po prostu  bardziej przystosowani do takiego zycia. Miasta nawet tak niewielkie jak Sta Cruz czy La Laguna to coś co Kanarków przerasta. Ich styl życia zupełnie do miasta nie pasuje.
Nie można siedzieć ze znajomymi w otwartym na oścież garażu? No to stoimy z tymi znajomymi na całą szerokość chodnika albo godzinami wysiadujemy na wszystkich możliwych elementach arhitektury- murki, schodki, podesty, ławeczki. Nie tylko młodzież i nie tylko staruszki, taki sposób życia z puebla ma tu większość. Ciepło więc trudno się dziwić że nie siedzą w domach. Sposób przyswajania świata i przetwarzania zdecydowanie większej części społeczeństwa  jest przystosowany do radzenia sobie z nudą raczej niż z nadmiarem bodźców. Więc jeżeli kanarek blokuje Ci przejście albo wygląda jakby nie wiedział co zrobić kiedy usiłujesz go wyminąć na ulicy to nie jest podyktowane złośliwością tylko ograniczeniem mocy obliczeniowej. On/ona autentycznie jest zdruzgotany/a koniecznością szybkiej reakcji na zmieniające się warunki. Ale z kolei należy pamiętać opowieści o białych wariujących z nudy na pampasach czy w dżungli. Naprawdę widzę panikę i wyrzut w oczach ludzi zmuszonych do podjęcia szybkiej decyzji czy mijamy sie na chodniku lewą czy prawą stroną . Idzie na Ciebie pięcioosobowa rodzina całą szerokością chodnika i jeżeli się usuniesz to oni się nawet odrobinę nie ścieśnią, zostaniesz zepchnięty. Ale to nie z chamstwa tylko z ospałego kojarzenia. Sposób jest jeden uśmiechasz się szeroko i miło, i pakujesz sie w środek. Gwarantuję że się rozstąpią i jeszcze się do Ciebie uśmiechną. No chyba że Cię nie zauważą czy nie zdążą zareagować ;-) To jest wprawdzie lekka niedogodność ale da się to znieść.
Gorzej z kolejną ciekawostą: Uwaga!!! Kanarki Kłamią bez skrupułów i bez mrugnięcia okiem. Nie tak że podle i przebiegle ale po prostu jak małe dzieci, troszkę z głupoty a troszkę z potrzeby dodania sobie ważności. Bie nalezy się obrażać ale też nie ma sensu wierzyć w cokolwiek co mówią. Tak po prostu jest że często swoje chęci przedstawiają jako rzeczywistość. No i dwa że ich wiedza o świecie jest dość ograniczona (znają b.mało faktów z georafii czy biologii, czy też jakiejkolwiek innej dziedziny ;-) a to sprzyja bajkowemu/magicznemu opisowi rzeczywistości. Przykłady?
Opowieści o znajomych co to wygrali miliony albo przynajmniej mucho dinero na loterii. Najczęściej w odpowiedzi na próby tłumaczenia biednym matołkom że tracą ostatnie pieniądze na te cholerne naciągactwo i jedyna osoba która się tak naprawdę bogaci to organizator loterii. Nie carińo, nie rozumiesz sąsiad mojej mamy poprosił świętą mateczkę z candelarii o wstawiennictwo i wygrał tyle że nie musi pracowac do końca zycia albo słyszeliście o tej europejskiej loterii? gość z tamaimo wygrał milion euro i się z tym ukrywa  i tym podobne i tak dalej.
Wiecie że Montańa Roja została przez nas kanarków usypana i w zasadzie jest kopcem?- taaa bez komentarza.
Cała woda jest tutaj przywożona na statkach wiecie?oraz setki innych bezsensownych opowieści - przyzwyczajony do europejskich standardów możesz  w którąś uwierzyć nie wziąwszy pod uwagę że ktoś kłamie nie dlatego że ma w tym interes ale po prostu żeby mieć coś do powiedzenia. Natomiast oznacza to że nie masz prawa wierzyć ani jednemu słowu kanarka przy wszelkiego rodzaju transakcjach handlowych jak kupno czy wynajem nieruchomości, kupno samochodu czy telefonu, no cokolwiek tak naprawdę załatwianego  z osobą fizyczną. Nawet przy wstępnych negocjacjach jak się z tobą umówią to się mogą pojawić albo i nie, przyjeżdżasz na miejsce a kanarek kiedy juz wściekły dzwonisz że gdzie jesteś cymbale mówi Ci że dzisiaj to on nie przyjedzie bo ma daleko i przepraszam. Firmy ze względu na europejskie ustawodawstwo konsumenckie są pod tym względem bezpieczniejsze.
cdn

niedziela, 26 października 2014

Jeszcze nie teraz

Trochę mnie wzięli z zaskoczenia. Przychodzę w piątek na entrenamiento a tu nie ma entrenamienta tylko LUCHA. Że co lucha, znaczy mogliście powiedzieć że nie ma treningu a nie lecę ze zjechanymi klockami z góry. No i dobrze mam cię w zeszycie mówi Trener. Znaczy co? No jak będą mieli odpowiedni match to będziesz się błaźnił przed publicznością. Durny jakiś? Ja dwa tygodnie trenuję. Nogi mi się mylą. Siadaj sobie na razie na ławce i czekaj. Czekam. Z jednej strony to mam to gdzieś, a z drugiej no jednak chciałbym loco polacco im pokazać. Ale jednak jeszcze nie teraz.
Lanie dostaliśmy straszne, nawet Tachenko przegrał dwie walki.

środa, 22 października 2014

Mój przedtreningowy autonapędzacz (bo nie mogę przytyć)

foto ANA BELÉN CANTERO PAZ
Dzisiaj oglądałem fajny kurs na creativelive.com "unstopable power: habbits and improvement" o tworzeniu w sobie nowych nawyków i zabiło mnie jak wiele czasu ludzie poświęcają na znalezienie dobrej drogi utrzymywania się w formie fizycznej. Nie nawet na utrzymanie się czy nabycie tej formy tylko na samo nicniedające/niewieledające szukanie tej optymalnej metody. A że nie zgadzam się z większością tez nt. rozwoju i dobrostanu fizycznego  prezentowanych w owym  kursie  i mam swoje przemyślenia to nie zawaham się ich użyć ;-).