2011/10/31

jak się to w ogóle zaczęło

22.09.2011 na lotnisku Sophia Reina wylądował sobie facet z rodziną.

Facet TUŻ(ważne dla miłości własnej ;-) po 40-ce, rodzina młodsza.
Teneryfa, skąd taki pomysł?

Najprościej rzecz ujmując spełnia większość warunków:
- ciepło przez cały rok
- w obrębie EU
- bezpiecznie(a już na pewno bezpieczniej niż w Polsce) 
bo dorastająca córka będzie pewnie czasem chciała gdzieś wyjść
- miło tzn fajni ludzie, nieopresyjne państwo brak dużych konfliktów narodowościowych
 no i brak fanatyzmu religijnego
- nie bardzo drogo(nie będę się zarzynał pracując po 12h/dobę albo i na tydzień żeby mieć na życie)
Na początku pomysły były 2 Kanary i Cypr ale po internetowym wywiadzie
 milsi wydali się ludzie na forum poloniacanarias.com niby nic ale dla mnie to całkiem dużo,
 bo jeżeli ludzie są mili i skorzy do pomocy to znaczy że żyją w społeczeństwie które ich tego nie oduczyło (vide polskie fora internetowe w Ojczyźnie).
2 lata sie nosiłem z tym tematem nawet przestałem czytać poloniacanarias.com żeby się nie dołować. Rodzina ciut dalsza przy każdych imieninach/urodzinach/świętach pytała:
( z życzliwą oczywiście złośliwością) "to kiedy na te Kanary?".
No i zupełnie przypadkowo (nie czytam tego typu rzeczy od jakichś 10-15lat)
 zobaczyłem w markecie przy okazji zakupów 
"4-godzinny tydzień pracy" Timothy Ferrisa za 36pln !!!
co oznacza straszne pieniądze dla Straszliwej Sknery i Pana Kraba
I kupiłem.
Przeczytałem, i to była słomka która złamała grzbiet wielbłąda
przecież nie musimy robić wielkich planów spędzenia reszty życia,
spróbujmy czy nam się podoba.
Trochę się z tym nosiliśmy zanim zaczęliśmy ale potem to już poszło.
Genialna i Ogólnie Wspaniała M. przeszukała Internet i znalazła:
 bilety na Kanary za jakieś 100pln osoba tam i z powrotem ale z Magdeburga.
No to co że z Magdeburga, wsiadamy i jedziemy.
 Hotel
Jestem wrogiem światowego kapitalizmu w obecnej postaci,
 a tu problem z rezerwacją bo potrzeba karty kredytowej.
Jest, "Tesco" dawało karty z bonem na 50pln licząc że biedne mróweczki 
będą więcej kupować i nie nadążą spłacać i wtedy karne odsetki i zysk jest.
Zapobiegliwa i Przewidująca M. wzięła taką kartę i nawet jej przez rok nie aktywowaliśmy
 bo po co nam to.
Teraz ją aktywowaliśmy i zarezerwowaliśmy hotel w Maspalomas tuż przy Playa Inglez.
Na 4dni bo tylko tyle byliśmy wolni(tak nam się wtedy wydawało).
Kurcze ale suuuper. W Polsce była wiosna maj
Tutaj pełnia lata, siedzisz w oceanie-jak biegniesz po plaży bez butów to masz bąble itp.
Ale za dużo turystów.
Następny wyjazd już wiemy: Teneryfa.
Wziąłem synów(dorośli ale magia Teneryfy podziałała, pojechali)
Hotel w Puerto Santiago.
Chłopakom gały wyszły na widok apartamentu
(no pamiętajmy że wszyscy wiedzą że jestem Sknerą i to Straszliwą)
 dwie sypialnie, kuchnia, duża łazienka, duży salon, basen na dachu, basen na dole.
wynajeliśmy samochód(karta tesco ;-) weszliśmy na Teide
(kolejka jest dla cieniasów a poza tym kosztuje 25e ;-)
I zdecydowaliśmy że TAK, tu nam pasuje.
TENERYFO SUR ZOSTAŁAŚ WYBRANA
minęły 3mies na zakończenie spraw w Polsce i jesteśmy z 10kg bagażami podręcznymi.
Powinno nam wystarczyć na nowe życie, nie?
Cieplej niż w Polsce jakieś 26stC, ale na to byliśmy przygotowani,
wiemy gdzie chcemy dojechać, bagaży nie mamy za wiele: 
raz że rzeczy ograniczają człowieka 
dwa że "pierwsza zasada marszu- minimalne obciążenie"
hotel się zarezerwował przez www.hotels4u.com więc wiemy gdzie chcemy jechać.
W Las Galletas się zarezerwował bo tam najtaniej było.
 tu chcieliśmy być czyli wjazdówka do Las Galletas

Ale niestety nie ma autobusu z lotniska do Galletas( Hiszpanie 2xl czytają jak J więc gajetas)
, a my ni w ząb po hiszpańsku- znaczy córka ma w telefonie tłumacza,
 ja niby też ale mój jest beznadziejny.
Zaczyna się test na inteligencję naszą i kierowców gua guas(autobus na kanarach to gua gua).
Czy jesteśmy w stanie wytłumaczyć o co nam chodzi i czy oni są w stanie zrozumieć.
Rezultat:
 wysiadamy na Autopista Sur i jako 3 zaprzęgi człowiek-walizka na kółkach
 wjeżdżamy pod górę, rondo, potem drugie rondo na nim drugi zjazd
 i stajemy na przystanku w Chafiras czekając na autobus do Galletas.
Rozkładu jazdy nie zrozumie nikt bez zaawansowanej schizofrenii 
- są wypisane wszystkie linie i ich godziny odjazdów z przystanków początkowych,
 a skąd ja do cholery mam wiedzieć ile on z tamtąd jedzie do przystanku na którym czekam?
Oczywiście na dodatek na rozpisce niewidoczne są linie odchodzące z tego przystanku
każdy jak czyta to paluchem wyciera więc nie do odczytania powydzierane.
Po 15 minutach w upale zaczynam tracić zimną krew, wyżywam się na rodzinie:
 że źle się dopytali kierowcy, że musieliśmy 1km drałować itp.
W końcu dopadam tubylca i zaczynam pytać, i zdziwienie:  nie rozumie po angielsku,
 nic ale to nic w ogóle.
Dogadaliśmy się za pomocą machania rękami i powtarzania Las Galletas, Las Galletas.
Wiedział że nikt nie wie kiedy autobus będzie ;-)
Po ok godzinie był, kosztował 4,9e za 3 os, był klimatyzowany-jak wszystkie tutaj i zawiózł nas na miejsce.

a po drodze

Koło hotelu przeszliśmy 3 razy nie zwracając na niego uwagi bo wyglądał jak sklep z pamiątkami
- zdjęcia w internecie były kompleksu z basenami itp.
Jak się okazało to był typowy aparthotel czyli apartamenty 1-2pokojowe
 czasami piętrowe w 2 piętrowej zabudowie.
Się zameldowaliśmy, dostaliśmy 2 poziomowy apartament z kuchnią i 2 łazienkami
 co brzmi super ale trochę byliśmy rozczarowani standardem
(no trochę to już było zużyte delikatnie ujmując-
wcześniej udawało nam się mieszkać w fajniejszych warunkach za podobną cenę) ale co tam,
 ZACZĘŁO SIĘ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz