2011/11/02

El Medano,a miało być tak surfersko

Kiedy mieszkaliśmy w hotelu w Las Galletas rozpoczęły się poszukiwania lokum na stałe.
Wiedziałem że raczej Sur(południowa strona Teneryfy) bo mniej opadów, cieplej i więcej słońca. El Medano spodobało mi się w czasie pierwszej wizyty zapoznawczej w Lipcu. Że dużo takich ludzi co to na deskach lubią, że brak infrastruktury pod Dwutygodniowych Znających Już Wszystko Turystów, że mało aparthoteli. Więc kiedy szukaliśmy ogłoszeń na enalquiler.com to te z Medano
zapisywałem w tel. i jak się zebrało 6szt to dzwonimy i jedziemy.
Nie wyszło najlepiej babka od umówionego mieszkania z którą już przyjechaliśmy podpisywać kontrakt olała nas i o 5pm wymeldowani z hotelu musieliśmy szukać czegoś nowego, to się nazywa przygoda.
A mama mówiła żeby się uczyć hiszpańskiego teraz byłoby łatwiej.
W końcu jest miejscówka 3dormitorios(3 sypialnie) 2 tygodnie 300e czyli drogo ale wiemy że to tylko chwilowo bo żeby spokojnie szukać.
Jest bonus darmowy internet nasz kurdupel którego zostawiliśmy w cukierni dokładnie na przeciw tego mieszkania zapytał tam o hasło do wifi zone no a że łapaliśmy sygnał...
Samo Medano robiło ciągle dobre wrażenie.
Zwłaszcza Barek w przyczepie pod wiatraczkiem VAWT pełen psów, dzieci i hipisów/surferów.
Jacyś luzacy od trawki to tam właśnie, posiedzieć wieczorem też polecam jest naprawdę luzacko muzyka ok. może nie zawsze miejscowa ale sporo reggae, też REM i ogólnie fajnie, psy przynoszą ci rzeczy z plaży żebyś im porzucał, nikt się nikim nie przejmuje ja tak lubię.
Po drodze z promenady do baru jest między knajpami i surferskimi sklepami supermercado takie zupełnie małe gdzie młodzi goście wpatrzeni w laptopa siedzą do 24 i można sobie kupić(jak człowiek da radę skutecznie zwrócić na siebie ich uwagę) fajną rioja'ę(takie czerwone wino że gatunek) za ca 2,5e więc jak człowiek chce pójść nad ocean poleżeć z butelką wina to proszę Państwa Szanownego bardzo.
Zamieszkaliśmy 30m od Plaza(rynek) gdzie stało na stałe zbudowane ustroistwo do fiesty tj podest do koncertów, jakieś garderóbki i scena.
Oczywiście już w pierwszą sobotę była fiesta nie wiem z jakiej okazji ale nikt się tym nie martwił.
Podobno w sobotę prawie zawsze jest tu fiesta. Pan gra jakąś muzyką do wtóru magnetofonu, czasem jest zespół są stragany itd.
Rano morze i plaża opanowane są przez nieco starszą młodzież tak ok 60tki.
Mają ćwiczenia we wodzie takie gimnastyczne część pływa.
od jakiejś 9-10 wylega towarzystwo wind/kite surferskie albo wannabe surferskie no i tu zonk za dużo russkich. Wygląda to jak supermarket na pradze w niedzielę, hamstwo wrzeszczy w cb-radia że siedzą tu przy stoliku a inny cham im odpowiada że on siedzi gdzie indziej i myślą że tutaj w cywilizowanym świecie ta motorola za 40e to ciągle taki szpan.
Jak sobie jeszcze człowiek pomyśli jakich ludzi to są dzieci że tatusiów stać wysłać na zimę na Kanary to... no całą dobrą wolę diabli wzięli.
Pływasz sobie 50m od brzegu a tu takaja russkaja szkoła kajtinga czyli instruktorek z bandą buców wpieprzają się w grupe ludzi.
Tak jak jakiś czas temu postanowiłem nie używać siły fizycznej, tak strasznie żałowałem że nie we mnie.
Bary przy samej plaży dzielą się na dwa typy w jednych serwują english breakfast i ogólnie wszystko dla idiotów którzy wyjeżdżają gdzieś ale chcą żeby było tak samo jak u nich na osiedlu no i te normalniejsze ciut droższe niż w głębi miasteczka ale kawa ujdzie.
Nie do uwierzenia ale daję słowo że widziałem Bary z telewizją jako atrakcją i ludzi(ok głównie anglików) którzy siedzieli tam pili piwo i oglądali odtwarzane mecze albo no to już była superatrakcja i wszystkie stoliki zajęte "Idola" czy inny tego typu syf.
Tyle tłumaczyłem moim ukochanym o wyższości brytyjskiego systemu edukacji, telewizji publicznej, państwa jako takiego no to teraz musiałem się nasłuchać.
Dobrze zjeść można w Pizzerii przy głównej/wjazdowej ulicy prowadzonej przez cooperativę, jest tanio(pizza 4,5-6,5e w zależności od dodatków, papas locas 2,5e)i dużo, i smacznie chociaż ciasto pod pizzą bardziej przypomina placki meksykańskie niż włoskie.
Przy samym wejściu na plażę mieszkał sobie facet z plecakiem który zbudował z piasku posąg przypominający mi kolegę i zbierał pieniądze na jego renowację.
My uważamy A. za jednego z najporządniejszych ludzi jakich poznaliśmy ale że ten kult trafił już do Hiszpanii? Doprawdy żyjemy w globalnej wiosce.

Z rana kiedy wyszedłem pobiegać zauważyłem 2 gości szukających drobnych w budkach tel jak podbiegłem to usłyszałem :"no sprawdź porządnie" czyli Rodacy.
W obrębie Medano są 2 fajne góry jedna mniejsza taka w sam raz na poranny jogging i druga Montańa Roja z b.Fajnymi widokami.
Pozostałości jakichś linii obronnych(bunkry) są i na plaży i na mniejszej z gór.
Niestety ze względu na wiatr i fale zawsze wyłazisz z wody i.... przesychasz i czujesz mnóstwo drobnych ukłuć.
Tak to jest pył wulkaniczny który zawieszony w wodzie zwłaszcza takiej zafalowanej nad piaszczystym dnem oblepił Cię całego.
Ja się Medano rozczarowałem i już po pierwszym tygodniu wiedziałem że na stałe to jednak nie tutaj.
Ale...
Są też fajne miejscówki, polecam drogę z San Isidro do Medano na piechotę jest z górki, można pozbierać kaktusy(auć!), pooglądać jak normalni ludzie żyją.
Niedaleko jest Los Abrigos które jest wprawdzie mniejsze i nie tak zaturyszczone ale jest bardziej rybacko-kanaryjskie co mi się bardziej podoba.

5 komentarzy:

  1. Lolao! :) To mam być ja? :) Ale dzięki, dzięki. Wygląda wręcz prasłowiańsko.

    OdpowiedzUsuń
  2. no i gołębica przysiadła mu na padołku. A nawet 2

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja widzę nawet trzy gołąbki. Ciekawe czy dozorca-konserwator musi przepędzać koty co by tych przycupniętych gołąbków nie skubały?

    OdpowiedzUsuń
  4. A i jeszcze coś... w tle jakby przemykający ciągnik z glebogryzarką czy niwelatorem. Dobrze że to drzewko za nim stoi pewnie dla oznakowania coby ciągnik omijał miejsce gdzie siedzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. ten traktor to się plaża przygotowuje na nowy dzień żeby było ładnie i równo, a konserwator sobie siedzi na przeciwko na ławce zazwyczaj żeby presji na ludzi nie wywierać, a jak ktoś coś rzuci to się uśmiecha, no i zrasza postać wodą z takiego rozpylacza ręcznego

    OdpowiedzUsuń