2012/02/20

ciągle Carnaval i jeszcze trochę tak będzie

No bo w końcu pojechalismy się pobawić do Santa Cruz. A na Avenida Maritima:

no a to był tylko początek atrakcji bo cała ulica straganów z żarciem i tysiące przebranych i wesołych ludzi.
Bo ich stać- nawet niebogatego pracownika fizycznego stać żeby kupić dzieciakowi jabłko w karmelu
 ( takie wielkie na patyku córka żarła dobre 10minut zanim się uporała) za 2e. Sobie i żonie po olbrzymim pieczonym ziemniaku przekrojonym na pół i wypełnionym todos- czyli wszystkim -dokładnie wszystkim co Ci wpadnie do głowy- sól, pieprz, majonez, ketchup, oliwa, oliwki, marchewka starta, ser topiący się w gorącym ziemniaku, szynka dojrzewająca typu serrano, tuńczyk i pewnie coś jeszcze bo nie pamiętam za 3e- ale jako bezmięsni wybraliśmy nietańszą wersję tylko z oliwą za 3e- bo Wymagająca acz Łaskawa nie lubi majonezu-mimo że tu mają czosnkowy i dobry. 
Po ziemniaki stały nieziemskie kolejki, a przy churros - cicho i spokojnie
no i się okazało dlaczego- bo Antoniowi to oni mogą co najwyżej patelnie czyścić- a i to pod nadzorem :-(
Co z tego że w czekoladzie i z dulce de leche, i z kremami, jak ani ciasto nie dobre ani tłuszcz nie zbyt świeży.
 Jednym słowem błeee i się sfrajerzyłem- no ale gdyby każda próba kończyła się sukcesem to nie byłaby próbą.

 córki jabłko po 5min- nie to żeby się nie starała po prostu było duuże
Uwielbiam patrzeć na szczęśliwych ludzi i tu ich było od groma- ale byli też handlujący z koca emigranci z Afryki i oni rzeczywiście raczej chcieli nazbierać na życie niż się zabawić.

1 komentarz:

  1. Dobrze widzę? ktoś w Czapce Uszatce? to tak zimno?
    A jabłko wygląda apetycznie... ślinka cieknie
    Marion

    OdpowiedzUsuń