2012/02/24

wyrywanie kół z błota


Od mnóstwa lat - już nawet uciekając z życiem do lasu mówiliśmy że to tylko przystanek ale potem to już w świat. Nie za bardzo mi i Ukochanej odpowiada zwiedzanie świata po łebkach i oglądanie atrakcji turystycznych w przelocie. OK czasem niektóre rzeczy zobaczone własnymi oczami potrafią człowiekiem zatrząść i coś w nim przeskoczy bo "łoł jakie wielkie", albo "ale zaje...ste"- przecież jakbym powiedział że piękne to bym wyszedł na pensjonarkę nie? ;-)
Co oznaczało raczej nie 2 tygodniowe wyjazdy tylko przeprowadzkę gdzieś. Gdzie? Tu było kilka koncepcji wybraliśmy teren EU na początek ze względu na dziecko- bo że bezpieczniej no i szkoły. Ale to było 6 lat temu albo i lepiej - i nic. Po prostu mielimy, mielimy codzienność a koła ugrzęzły w błocie i ono się odlepić nie chce. I niby się kręci ale jednak głównie w miejscu. Pewnie to znacie że "lepsze zło poznane niż nieznane" i tym podobne mądrości. Teraz jak o tym myślę to było głównie lenistwo. I to takie złe lenistwo. Tak wiem, tylko ja uważam że może być dobre lenistwo. Nieprawda. Nie tylko ja, ale postaram się przekonać wszystkich tych co uważają każde kręcenie się za własnym ogonem za coś nieskończenie lepszego..
Leń wykonuje pracę tak żeby skończyć ją jak najszybciej i móc o niej zapomnieć albo najlepiej w ogóle jej nie zaczynać. A to wymaga:
- ustalenia priorytetów czyli co jest naprawdę pilne a co moze sobie spokojnie poczekać
- wykonania roboty sprawnie i skutecznie czyli najmniejszym możliwym nakładem sił i środków
- wykonania roboty porządnie bo inaczej trzeba będzie poprawiać czyli się więcej napracować
a że leń jest zazwyczaj bardziej wypoczęty niż wiecznie zajęty i zabiegany pan "Cały Świat Na Mojej Głowie" to jego decyzje nt. priorytetów działania są trafniejsze- ma perspektywę siedząc sobie na kawce i myśląc czego by tu uniknąć.
Niestety w szkole nie uczą zasady Pareto czyli 80/20 tzn że 80% skutków zależy od 20%przyczyn.
I to nie jest problem że nie uczą się tego przyszli pracownicy ale że nie znają tego szefowie to jest problem.
Sam wierzyłem że pracownik który lata po firmie jak kurczak z obciętą głową to najlepszy pracownik, a jeszcze jak się okaże że jest do niego kolejka ludzi po decyzje no to po prostu świetny manager- przecież widać jasno że firma by bez niego nie przeżyła. Wiem bo sam taki byłem (mam nadzieję że byłem).
I jak zrobiliśmy listę co musimy zrobić zanim możemy wyjechać to wyglądało że dzieci naszych dzieci pojadą co najwyżej do Lądka Zdroju albo Londynu(który jak dobrze wie pani z "Misia" nieistnieje ;-)
Potem powstała konieczność zrobienia innej listy rzeczy do zrobienia: co damy radę w 2 tygodnie bo o matko bilety kupione!!!!! I ta lista była z konieczności listą wg zasady Pareto czyli tylko te 20%działań które przyniesie 80% efektu. Nie mogliśmy się wziąć wcześniej za outsorcing - czyli zlecenie różnych spraw naszej firmy na zewnątrz- teraz nagle okazało sie że bez jeżdżenia, 20 wysłanych emaili i znaleźliśmy Partnera do upierdliwej części naszej działalności. Reszta została niezrobiona- bo wcześniej nam się wydawało że muszę wszystko - a tu nie, jakoś to działa choć wymagało odrobiny wysiłku głowowego no i pomocy rodziny. Nie ukrywam że przełomem było wybieranie prezentu na czyjeś imieniny - uważam że obdarowywanie ludzi to b.odpowiedzialna rzecz i nie warto dawać ludziom rzeczy które chcą tylko takie które jako dobry przyjaciel (bo dla rodziny tez powinniśmy być przyjaciółmi) uważasz że powinni dostać bo ich to popchnie w tę stronę która dla nich będzie dobra. No i tak łażąc po sklepie podlazłem w końcu do stoiska z książkami których nie czytuję od b.dawna- i patrzę "4-godzinny tydzień pracy" Tim Ferris WTF? 4-ro godzinny? a ja myślę że jestem leniwy? i kupiłem trochę na zasadzie drobnej złośliwości a trochę żeby popatrzec co tez te durne amerykańce znowu kombinują. Zacząłem czytać w samochodzie czekając na laski. Patrzę chłopak wbił się na bestseller i w amazonie i NYTimes. Polazłem kupiłem sobie własny egzemplarz. No a potem to juz nikt nie miał ze mną życia. Wszystkim łaziłem i mędziłem o tym jak to mozna inaczej. Najbardziej miałem żal do siebie że dałem sobie wmówić że trzeba się spocić i ze to tylko da efekty. A już dawno mój szef-nauczyciel-przyjaciel John K.L.- mówił : "I see you know how to work hard, now start to work smart". Ale taki byłem dumny ze wprawiam w ruch ziemie swoim jestestwem, i że wszystko ode mnie zależy że nie byłem w stanie przestać. Teraz żyję jak Kanarki- dobra kawa z rana- oglądanie oświetlonej wschodzącym (no o 10.00;-) słońcem Gomery, rozmowa z ludźmi w kawiarni i do domku na 30min pracy.  Zauważyłem w kilku rożnych firmach że tak naprawdę z 8h człowiek w biurze przepracowuje max 2h a jakby go zmusić to by skończył w 1h - trzeba pamiętać że on i tak musi wykonywać polecenia szefów wiec nie może wybrać tych rzeczy które są rzeczywiście ważne. Ale i tak 90% z nas miewa czas na przejrzenie poczty, połażenie po internecie czy w najgorszym przypadku układanie pasjansa. I tak nam życie ucieka. Czy jak byś miał opowiedzieć dziecku co dzisiaj Cię spotkało fajnego- wartego wspomnienia wieczorem to miałbyś co opowiadać? A czy zdarzyło się coś takiego wczoraj?  To może czas coś zmienić? Nie bądźmy niewolnikami badziewskiego kapitalizmu. Że co mam oddawać 8h życia za 50calową plazmę w której mogę oglądać jakie inni mają fajne życie? Dla mnie to wymiana bez sensu. Check out ryanair.com i sprawdź ile Cię zakosztuje weekend w Wenecji,  Mediolanie, Bergamo czy na Teneryfie albo Gran Canarii. Hotele tutaj są sporo tańsze niż w Polsce. Złap perspektywę. Pomyśl jakie piękne może być Twoje życie nad prawdziwym espresso (mam taką teorie że w Polsce schodzi tyle amfetaminy bo ludzie nie są w stanie dostać dobrej kawy ;-).

8 komentarzy:

  1. @Tatko - jutro muszę zasuwać po nową partię tuszu do drukarki i tablicę korkową.... jak taki będziesz plenny ( bez skojarzeń ) to mi ścian nie starczy na tablice korkowe.
    Podpisuję się pod wszystkim co napisałeś a nawet pomyślałeś.
    Pozdrowionka
    Marion

    OdpowiedzUsuń
  2. gracie chica, ale czasem człowiek musi, będę się powstrzymywał ;-)
    ,przepraszam

    OdpowiedzUsuń
  3. Broń Boże - nie powstrzymuj się. Twoje rady są bezcenne. A i przepraszać nie ma za co.
    Pozdrowionka
    Marion

    OdpowiedzUsuń
  4. Tatko dobrze,ze ciągniesz dalej i cieszę się z Waszej udanej ucieczki od kapitału,fajnie,że jesteś :D ...pisz dalej :D
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty się mój drogi nie pucuj tylko podaj datę lądowania co? karnawał ci mija, jak się do 15.03 nie wyrobisz :P , musiałem zdradzić ale dokładnie ostatnie imprezy karnawału są 15.03!!! A Ty co? przebrania nie masz czy pościsz zawzięcie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszczę i przebrania nie mam,wszystko naraz tatko,muszę się z paru żeczy wygrzebać i wtedy pogadamy :D
      Pozdrawiam
      dzidek

      Usuń
    2. tatko, wow! aleś trafił w sedno. Moi znajomi ciągle powtarzają, że na emeryturze to to, to tamto, a ja im zazdroszczę. Zazadroszczę, że mają pewność dożycia tej emerytury, na którejś coś tam. Ja nie czekam. Teneryfa już w tym roku jesienią

      Usuń
    3. No i dobrze. Potem na emeryturze to tylko powtarza się: ja już nie jestem taki młody ja JUŻ nie mogę. A potem to juz światło gaśnie i koniec.
      także powodzenia i ryanairem wzlatuj w nieboskłon ;-)

      Usuń