2012/02/15

Wywiadówka w szkole

Sie postanowiliśmy zainteresować- jak tam postępy naszej ukochanej Córci w szkole. Czy nie wysadziła kibla albo coś w tym rodzaju? Bo i tak trzeba było zaległe usprawiedliwienie podrzucić a z rana to my śpimy więc Córcia nie zabrała do szkoły, pojechalismy my i dowiedzieliśmy sie ze o 16.30 dzisiaj jest wywiadówka!!!!
A my nic nie wiemy- pewnie nieźle narozrabiała i teraz ukrywa
Pełni najczarniejszych wizji pojechalismy oboje zeby sie w trudnych chwilach podtrzymywać na duchu.
Zaparkowałem przed szkołą- pełno ludzi, wybija 16.30 bramka do szkoły sie otwiera i wpadamy, znaczy tak niespiesznie dosyć wpadamy.
Na pietrze 4 klasy 1 i do której chodzi nasza córka- wstyd ale nie wiemy- no to teraz juz wiemy że do B.
I tu pierwsze wyjasnienie- dzieci nie ganiają po klasach i nie spędzają przerw na korytarzach- klasa ma swoja klasę czyli salę i tam se siedzi, a to nauczyciele sie zmieniają i przychodzą do dzieci.
Przerwy są 5min na zmianę nauczyciela, lekcje 55min. Po czterech lekcjach jest przerwa 30min na zeżarcie czegotammamadała albo czegoś ze sklepiku. Co dzień lekcji jest tyle samo i dzieci ZAWSZE kończą o 14.00 - no i co? Czemu gdziekolwiek jest inaczej? Nie wiem- ale z dobrem dzieci nie ma to nic wspólnego.
To już wiemy która klasa-chyba jakieś spokojne dzieciaki bo czeka oprócz nas tylko jeden ojciec, a pod innymi klasami 20osób. Między jakieś kujony nam dziecko wpadło :-(.
Wychowawczyni- Tutor(no maja troche słów zapozyczonych, mają) ma karteczki od kazdego nauczyciela nt danego dziecka z ocenami i oceną opisową postępów jak też tego że: "gada na lekcji z Wiliamem"(ja jej dam i to jeszcze z anglikiem!, a mówiłem żeby jak najwięcej po hiszpańsku).
Tato co czekał przed nami właśnie rozmawia z Pania więc żeby nie podsłuchiwać ogladamy klasę -
Gazetka klasowa
fajne poprzyczepiane karteczki z opisem dzieciaków po angielsku : skąd jestem?, czy mam rodzeństwo?, co robie po szole?, co lubię?
No i tak : głównie wszyscy słuchają muzyki i ogladaja TV, ale już rubrykę lubię niektórzy potraktowali konkretnie i poważnie: tańczyć, inni śpiewac ale najwięcej "pasta"- czyli makaron i pizza co już chyba nie wymaga tłumaczenia.
Kalendarz na dany miesiąc gdzie wpisywane są wszystkie klasówki czyli testy. Tak żeby i dzieci pamiętały i nauczyciele widzieli że danego dnia to już matematyk zapowiedział sprawdzian wiec dokładanie testu z geografii grozi wybuchem powstania. Też fajny pomysł.
Skończył kanaryjski tata teraz czas na nas.
Lekki strach jest : a nuż coś wysadziła?
Nie, jest OK, nauka bez problemów - okazuje się że wychowawczyni próbuje z kazdym dzieckiem przynajmniej raz w tygodniu porozmawiać więc sporo się można dowiedzieć-  nie było się czego bać- jakbyśmy wiedzieli to byśmy nie przyłazili(poprzednią wywiadówkę darowaliśmy sobie bo była ładna pogoda). Pokazuje nam oceny, jest jedna 4 ale to było 2 tygodnie po rozpoczęciu nauki i Nasza Najukochańsza Córka nie rozumiała poleceń. A teraz już się okazuje że sporo powyżej średniej- czyli można, jak z nauką pływania na głęboką wodę i wio;-)
Pytamy jak z językiem- wychowawczyni że dobrze, że są dzieci(oczywiście chodzi o anglików) które się nawet nie próbują uczyć hiszpańskiego w związku z czym po kilku latach ciagle mają problemy ale kurdupel się stara i dostaje jakieś książki do czytania i ogólnie bueno no to my ze bueno i vale, i do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz