2012/03/01

było beznadziejnie - wczoraj

Nie jestem taki pozytywny jak Kanarki i nie potrafie się wyluzować.
Stąd zapewne nie bawiło mnie przyglądanie się występom klezmerów ostatniego sortu- coś w rodzaju gości zabawiających publikę na geriatrykach(takie duze statki wycieczkowe dla ciut starszej ;-) młodzieży
co to amerykanie spędzaja na nich wakacje pływając między np karaibskim wyspami ).
Totalmente obciach i żenua jakieś pólplaybacki i "Vooolaaareee ooooo, Cantare o o o o"
Ale anglicy na emeryturze bawili się świetnie.
Na szczęście dzisiaj nie będzie tego chłamu tylko porządne kanaryjskie odpustowe muzykowanie.
Nie wiem czemu mimo że jakbym policzył nutki to ta muzyka nie jest wiele lepsza a jednak..., może to że zespół bawi się równe dobrze jak publika i w tej orgii prostego rytmu i melodii nie ma komerchy w sensie umiem lepiej ale wy chcecie prostactwa to macie- to jest to co sam Pan Artysta po koncercie sobie nuci- więc ja się nie czuję oszukany.
Jak sam czytam takie teksty gdzie trzeba tłumaczyć dlaczego coś nie jest chłamem to aż mnie skręca- ale jak się tu jest to tak to czuję- anglik który dla podlizania się publiczności udaje że coś tam jest fajne i że się dobrze bawi śpiewając dansigowe gnioty- to syf nad syfy.
Ale pośpiewujący podrygujący kanarek jest jak właśnie kanarek - bezpretensjonalny i dlatego do zniesienia mimo że banalny do bólu..
Jak stwierdził nasz wielki rodak który jak wiadomo był kobietą "gorszy pieniądz wypiera lepszy pieniądz" więc zaczynam się bac że za rok albo dwa będą same takie miękkie fujary z dvd-playerem na którym mają zapisane playbacki- no bo turyści najlepiej bawią się przy tych piosenkach które już znają- jadąc kolejnym cytatem, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz