2012/03/23

Czerwony szerszeń jako żuczek gnojarek

Się wziął i pękł wałek rozrządu we wspaniałym japońskim silniku. Co za kretyn w całej tej zabawie wymyślił żeby oszczędzać na obrotomierzu? Ostatni raz kupiłem rozsądny samochód. Chciałem fajny ale kupiłem rozsądny żeby się nie musieć martwić o naprawy i części. Skończyło się n a tym że po najfajniejszych drogach na świecie jeżdżę 75 konnym bublem na oponach o szerokości 155mm i się jeszcze złomex popsuł. Mimo że nie da się nim jeździć tak żeby zaszkodzić tym jego rachitycznym podzespołom. A mogłem kupić coś fajnego i jakby sie popsuło to chociaż miałbym fajne wspomnienia z karuzeli na zakrętach.
Taka jest kolejna życiowa nauka. Nawet sobie przysłowie ułożyłem "lepiej kupić fajny samochód i cieszyć się nim tydzień niz kupić rozsądny i męczyć się z nim przez kilka lat"- dobre? Sprzedam złoma i kupie coś co bardziej się nadaje w góry. Tu są równe jak stół drogi, po mojej stronie 0 opadów oraz góry i to takie niebylejakie- chyba najwyższe na świecie- naprawdę. Jeżeli na przestrzeni 20-30km jest przewyższenie od -4000m dołek w wodzie do 3700m teide no to może Kilimandżaro się kwalifikuje ale na pewno nie wyrastające z poziomu 5000mnpm  do 8000 himalaje. I na to wchodzi samochodzik z malutkim biedniutkim silniczkiem i nieprzesadnie genialna skrzynia biegów. Zabawa? niewielka, opóźniam hamowania, staram się o optymalną linie przejazdu- no ale wiecie jak sie wiezie swoje największe skarby to tak bardzo granic fizyki człowiek nie poeksploruje, nie? Auto dosyć łatwo steruje się mocą- z podsterowności w nadsterowność i odwrotnie- no ale ta moc :(. No a druga sprawa że silniczek mimo zwiększonej liczby zaworów nadaje się co najwyżej do kosiarki a i to na nieduże trawniki. Najgorsze 1,3 jakim jeździłem w życiu. Nie ciągnie dołem, nie ciągnie górą- raczej Cię niczym nie zaskoczy i jeszcze się zepsuło!!!!
Jak się przejechałem po tym badziewnym silniku na forum Mitsumaniaki to myślałem że mi gardło rozerwą. Dochodzi do tego skrzynia biegów połączona z drążkiem czarami i dużą ilością luzów więc przełożenia trzeba wybierać raczej ostrożnie niż szybko(wszyscy we wsi wiedzą że jestem automatem dochodzącym do najwyższego biegu szybciej niż są to w stanie znieść synchronizatory- więc to kolejne duuuże rozczarowanie)
Niestety najwidoczniej poprzedni właściciel nie trafił kilka razy z redukcją- albo wszedł mu nie ten bieg no i w końcu przy ruszaniu spod sklepu- 1 na 1500obr zgasło i się okazało ze dead. Pokrywa zaworów do góry a tam widać jak się na 2 cylindrach zawory nie ruszają. Trzeba kupić wałek rozrządu w jednym kawałku.
Nowy przekroczy wartość Czerwonego Szerszenia. Szukamy używki.
Skomplikowana operacja logistyczna przebiegała mniej więcej tak:
Poszukiwanie tutaj: milanuncio.es, segundamano.es- nic nie widać wszyscy chcą sprzedawać całe silniki.
Poszukiwanie w Polsce- allegro- jest całe 120pln z przesyłką do Ukochanych i Pomocnych. No to jeszcze pasek i rolka i inne duperele w Inter Carsie- na szczęście mam kogo poprosić o przysługę, w paczkę i  na Teneryfę.
Paczka wysłana 6.03-priorytet, a jak! Drogo jak cholera 130pln za 5kg(przy tych cenach dodatkowy bagaż w ryanair to małe miki) + wymagana cierpliwość za X euro.
12.03 wartość X wzrasta - cierpliwość zaczyna być ciężka do utrzymania
15.03 X przekracza wszelkie znane wartości i dąży krzywą  postępu geometrycznego do nieskończoności- innymi słowy jak można brać kasę za priorytet - że niby czemu ta jest szybsza? to co normalna dojdzie po następnym zlodowaceniu???
20.03- nie stać nas na X-zwane cierpliwością, dość, idziemy do correos(poczta po hiszpańsku- choć brzmi grożnie jak torreador albo coś)- pani nam podaje inny numer do śledzenia przesyłki.Że ten z Poczty Polskiej niestety od przyjęcia przesyłki w Madrycie już nie egzystuje w systemie WTF????? No i mówi żebyśmy sobie sprawdzali ten nowy numer a jak nam się ukaże że paczuszka jest w Puerto Santiago to możemy znowu przyjść i odebrać. No co? Przeciez się nie będę awanturował z Kanarką, nie? To byłoby niefajnie.
21.03.2012 sprawdzamy, nic się nie zmieniło w statusie przesyłki-ale przerywa nam domofon- ktoś usiłuje przez dłuższą chwilę przeliterować jakieś niezrozumiałe coś - domyślam się że chodzi o moje imię i nazwisko(jak ktoś o mnie powiedział : facet co potrzebuje pół kartki żeby się podpisać). Zbiegam na dół a tam Pan Listonosz i mówi żebym był za 5min z passaporte.
Pobiegłem po paszport i czekam - po 10min przychodzi Pan Listonosz. Daję mu dowód- nie chce nawet oglądać, musi mieć paszport, darmowa okazja do podszlifowania języka!!! No to pytam a jezeli jako obywatel EU nie musze mieć ze sobą paszportu? No to nie dostane paczki. I mogę przyjść na Pocztę podyskutować. Bo on ma napisane że ma sprawdzić mnie z paszportu. Dobra, wyjmuję paszport. Podpisuję się na elektronicznym cusiu(takim jak u nas maja kurierzy). Mam paczkę-dotarła.
No dobra to teraz do Czerwonego szerszenia. Kupiłem po drodze klucz 10 i do autobusu.
Na miejscu orientuję się że wprawdzie wymiana wałka to pikuś(nawet nie pan pikuś) ale...
żeby odkręcić rolke napinacza- muszę odkręcić silnik od reszty auta i podeprzeć żeby nie spadł pod spód!!!!
Oczywiście po drodze odkręcić: pompę wspomagania, pompę wody i alternator. No ja cież nie piórkuję!!!!
Japończycy muszą robić niepsujące się samochody bo naprawa to koszmar- logika projektu na poziomie .... no nie wiem, chińskiego radyjka? ponizej niemieckiego overengineering z pewnością. Się poddałem- dobrobyt powoduje że człowiek robi się słaby i ustępuje przed byle przeszkódką. Stwierdziłem że rozmiar szkód które jestem w stanie spowodować może znacząco przekroczyć koszty które muszę ponieść u mechanika- ale tak naprawdę to tylko wymówka i racjonalizowanie paskudnego rodzaju lenistwa. Mam kasę to niech ktoś to zrobi za mnie bo może bym musiał wysilić starzejące się zwoje i stworzyć nowe połączenia między neuronami zamiast się wygrzewać na słońcu- fuj i wstyd !.
Nie wiem czy to prawda ale żadem mechanik(taller: tajer się czyta tak jak Mallorca, tortilla czy paella) nie chciał holować auta do warsztatu- że to nielegalne. W 3 odwiedzonym warsztacie wreszcie uwierzyłem i zamówiłem grua(holowanie)- nie było daleko więc nie zapłaciłem jakoś bardzo dużo-30e. Kiedyś próbowałbym zapchać ale niestety było pod górę więc sam bym nie wepchnął dziada, mimo że taki malutki. Zanim zamówiłem grua to pytam Pana mechanika ile? 90e- no trudno nie jest to mało ale jak się powiedziało A to trzeba brnąć
Mechanik zażądał papierów samochodu- zostawiłem w domu.
Autobus, papiery w kieszeń, autobus. Dałem papiery, wypełnili zlecenie, ostrzegli mnie że  wałek nie jest nowy więc nie przysługuje mi gwarancja na naprawę, co?!?? Mechanicy w Polsce nigdy nie wystawili mi żadnej gwarancji, więc nieco byłem zdziwiony. Ale uczciwe postawienie sprawy i lenistwo spowodowało że postanowiłem rozszerzyć zakres robót. Wyjąłem resztę bambetli z plecaka w tym nową pompę wody i pytam a jakby to wszystko wymienić to ile? To on wziął książeczkę sprawdził model auta i mówi że wszystko razem zajmie 4 roboczogodziny co oznacza podniesienie kosztów naprawy o 30e czyli wszystko razem z wymiana tego pęknietego wałka (zrobił go  naród co robił takie genialne katany ze stali super hiper?)120e. I pojawić sie mam jutro po sjeście. Wracając na chwilę do wałka - to dobry marketing i bullshiting podstawą tzw powszechnej wiedzy. Brak edukacji i dużo debilnych filmów powoduje że młody człowiek wierzy w mistrzostwo japońskich badziewiarzy zapominając o czymś takim jak polska szabla np. zygmuntówka i o porównaniach wytrzymałościowych tzw damascenu wschodniego(ułożenie warstw stali zupełnie przypadkowe wytrzymałość, sprężystość itd znacznie niższa) do damascenu zachodniego, i o mozliwościach szermierczych broni zachodniej w porównaniu do żałosnych mozliwości dwuręcznej łopaty jaką był ten śmieszny szablo-mieczyk zwany kataną. Hiszpanie czy portugalczycy nie zamieniali masowo szpad na te łopaty przy podboju Japonii bo widzieli swoją przewagę. No ale tyle lat kładzenia ludziom w głowę głupot powoduje powstanie przekonania które ciężko zmienić, ciekawe czy tylko a'propos japońskiej metalurgii polegamy na takich "dowodach naukowych" jak filmy Kurosawy, bo mam wrażenie że jest tych bullshitów znacznie więcej w naszej głowie.
Wracając do prób reanimacji Czerwonego Szerszenia. Pojawiłem o 15.00(koniec siesty) się auto zapaliło no i w drogę. Problem z głowy, badziew bo badziew ale na razie niech jeździ. Tylko ITV(badania techniczne) zrobię bo się kończy- umyję go i niech podbiją te badania. I znowu powszechne jest przekonanie  że ładne auto to auto w lepszym stanie nie będę z tym dyskutował tylko dziada umyję -może w ten sposób wpłyne na widzenie go przez technika na przeglądzie? Dzisiaj rano ruszam żeby stłamsić swoje zasady i umyć samochód- a tu zonk, obraził się i akumulator nie działa. O żesz ty.... nie ze mną takie numery.
Do ferreterii(przemysłowy sklep-zazwyczaj mydło i powidło) kupuję : woda destylowana(w akumulatorze mimo że niewiele ponad roczny cele lekko suche), przewód 2x1,5mm2, z auta wyciągam akumulatora i do domu. McGyver dałby sobie radę a on był amerykaninem. U nas się wszyscy lubią wyśmiewać z amerykańskiego systemu oświaty więc mam problem muszę coś poradzić...
Gdzie jakiekolwiek źródło 12V stałego? Szukam i jest problem wszystko albo usb albo 9V, w końcu mam, zasilacz od routera wi fi przywiezionego z Polski. Plus do plusa, minus do minusa- po to był mi potrzebny przewód 2x1,5mm2 i czekamy.  Niestety chińczyki wystabilizowali napięcie na 12,5V. Zasilacz ma 1A więc powinien odrobinę naładować do jutra, let's hope.
Życzcie mi powodzenia
A od tego kombinowania w pełnym słońcu nad silnikiem i wymyślania usprawiedliwień dlaczego sam nie chcę tego robić dostałem udaru słonecznego i w autobusie zrobiło mi się mdło i o mało nie zabrudziłem podłogi. Dobrze mi tak!!!!

3 komentarze:

  1. Wiem może polisa OC kosztuje, więcej niż te 500Eur annuele, ale na górzystych wyspach typu Madera, czy Kanarki (te na zachód od Fuerte) - samochód typu Modus (kaszlak 1.2 litra) przeżyłem tylko raz i teraz takim eksperymentom mówię J-A-M-A-I-S! :D

    Jak wynajmuję samochód na jakiejś z wysp, to już nie patrzę mini czy economy, etc. tylko piszę zapytanie "co macie w ofercie z pojemnością minimum 1.6 (np. Clio) a najlepiej 1.9-2 litra" :)

    WTF z tym dowodem/ paszportem!?
    Kończy mi się stary paszport (gdzie Rzeczpospolita Polska jest na pierwszym i i jedynym miejscu!) w tym roku, a biometrycznego Yo-no-quiero (wkrótce siatkówka oka, może jeszcze kod DNA i chip w tyłku!). Dime do czego jeszcze na co dzień (odbiór poczty, bank, urzędy, wynajem długoterminowy mieszkania/ samochodu) chcą na wyspach kategorycznie paszportu?? ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. do mnóstwa rzeczy chcą paszportu aż się sam dziwię i zaczynam kłaść to na karb mojej grzeczności, próbuję tłumaczyć że przecież EU i dowód wystarczy ale może mój hiszpański słaby albo charakter nie mocny więc w końcu wyciągam paszport.
    Co dziwne policji wystarcza dowód.
    Autko miało się nie psuć i nie stwarzać kłopotu- włosi czy szwajcarzy ganiają pandami po alpach to pomyślałem że i ja spróbuję czymś takim pojeździć, żeby było bez wyscigu zbrojeń, ale chyba jednak wygodnictwo zmusi nas do zmiany na coś większego, mocniejszego i z klimą, a na jesieni mam zamiar przywieźć lotusa 7 tak żeby móc ganiać tylko z Ukochaną- to się może na sprint do Tamaimo załapiemy- powinien być na początku października- jak się uda to filmik na blogu

    OdpowiedzUsuń