2012/03/10

El Gato czy raczej Gatito- kot na Teneryfie to ma życie


Ludzie podobno dzielą się na wielbicieli psów i wielbicieli kotów- może i tak, ale nie wśród Kanarków. Kanarki lubią dzieci, psy i koty pasjami. Widziałem gromadę kilkunastoletnich wyrostków goniących za kotem, a jak go dogonili to wyjęli żarcie, wysypali i on żarł a oni go głaskali. Widzieliście kiedyś coś podobnego?

Psy są tu równie rozbestwione i wiedzą że są słodziutkie i kochaniutkie i w większości świeżo ostrzyzone(psi fryzjerzy wyrabiają tu ze 40%PKB).
Dzieci to osobny temat. Jak gdzieś pojawia się dziecko to wszystko zaczyna kręcić się wokół niego. Wejdź z kurduplem do knajpy to wszyscy starzy i młodzi będa chcieli zwrócić na siebie smarkacza uwagę. Byc kanaryjskim dzieckiem to być instytucją. Dzisiaj z rana zaszedłem na kawę do Antonia no i widzę znajomych kanaryjczyków z dzidzią 8-mies na śniadaniu, zamówiłem kawę co oderwało Szefową od dziecka więc mogłem do małej zagadać. Oczywiscie nie tylko ja ale i znany mi z widzenia facet pod 60-tkę, i weszła przechodząca ulicą mama z kilkunastoletnią córką powydziwiać że dzidzi takie fajne i porobić do smarkatej miny. Potem przyszli jacyś nieznani mi ludzie na śniadanie i też po zamówieniu od razu do dziecka i za policzek popodszczypywać i wózkiem pojeździć- szał.
Ale miało być o kotach. Lubię koty ale nie mam co do nich żadnych złudzeń są to interesowne, samolubne łachudry co to potrafią wyjść z domu na kilka dni i wrócić jakby nigdy nic.
Tutaj są jeszcze interesowniejsze i samolubniejsze. No i pogoda im sprzyja.nie muszą szukać domu. To raczej te domowe szukają wolności

Głaskac to tylko za żarcie. Myślelismy że to dzikie koty ale nie one są tylko tak straszliwie rozbestwione przez kanarków że uciekają jak im nie dasz żreć normalni koci, futrzaści szantażyści.
 Przyzwyczajony byłem że koty przychodzą do mnie na gwizdnięcie a ten którego pogłaskam jest specjalnie wyróżniony, Atu taka nieoczekiwana zamiana ról.
 Popatrzeć i popodziwiac z daleka można, chociaż lepiej jakbyś sobie już poszedł.
Koty są tu zauważalnie większe niż ten typ srodkowoeuropejski. Zgrabne nieco z budowy w strone syjamów.
Ciekawe czy to wpływ środowiska czy zwierząt przywożonych tu przez turystów.
A kanarki i tak je karmią na potęgę. Widziałem ludzi wystawiających kotom żarcie u siebie za drzwiami i chowających się do kuchni żeby te włochate przechery zechciały łaskawie wejść i zjeść. A potem sobie pójść i udawac dzikie i się nie dawać głaskać, albo dawać głaskać ale z łaski.
Się żeśmy z moją Cudowną i Upartą M. zawzięli że je wygłaskamy ale niestety teren jest przeciwko nam i czasem tak jak ten skurczybyk ze zdjęcia -uciekną na drugą stronę wąwozu i co ? Nic tylko paralotnię ze sobą nosić.
Trzeba przyznać że jezeli koty mają wyobrażenia o raju to musi on byc baardzo podobny do Teneryfy. Widzę jak leża tu wygrzewając się całymi dniami. We wszystkich kocich karmnikach bez przerwy leży żarcie. Spożywam dużo jajek- no bo źródło białka dla bezmięsnego faceta a żołtek staram się nie więcej niż 5-6 dziennie no i te żółtka na twardo wynosiłem kotom. Czasem któryś poturlał ale bez zbytniego entuzjazmu. A ja myślałem że przynoszę im przysmak. No jescze trochę przede mną zanim dorównam kanaryjskim standardom. A i w końcu znalazłem łyżeczke miodu w beczce dziegciu- to cudny koteczek z Las Americas- niestety baaardzo go swędziały uszki co nie musiało być dla niego miłe i co bezwzględnie wykorzystałem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz