2012/03/14

Zarobić na marzenia cz2-skąd wziąć na początek?

 niektórzy mają takie marzenia to muszą zarobic więcej ;-) Prawda Jasiek?
Na początek, na start: czyli ile? jak to policzyć? Bo od tego zacznijmy, będziemy wiedzieli czy musimy szukać bogatego inwestora czy wystarczy sprzedać nerkę ;-) albo samochód- w zależności od tego z czym nam się łatwiej rozstać. Potrzebujemy dobrego planu.
Dobry plan ma to do siebie ze daje nam pewność zwrotu inwestycji. A jak już wspomniałem nie masz prawa wkładać w biznes swoich pieniędzy, wiele razy to robiłem i za każdym razem było to debilnym posunięciem.
Olśniło mnie juz długo po tym kiedy zmieniłem  swoje nastawienie- przypadkowo przeczytałem "Spisek Bogatych"( była za darmo pod tym adresem w pdf  sprawdzałem i okazuje się że  jest już tylko oferta zakupu ale wystarczy wpisać z pdf i wyszukiwarka wyszuka darmowe ;-) i nagle  zrozumiałem skąd się wzięła różnica czemu teraz wszystko mi wychodzi. Otóż przestałem dawać kasę na swoje interesy. Możesz pożyczyć swoja kasę-swojej firmie, albo policzyć ile potrzebujesz i skorzystać z któregoś z programów wsparcia mikroprzedsiębiorców- to sa technikalia. Jak będziesz wiedział ile chcesz i ze to się opłaci to radzę goń do banku oni Ci przejrzą biznesplan i wytkną błędy. Popraw i idź do następnego. Jak będą chcieli dawać kredyt to nie bierz tylko goń do urzędu pracy i sprawdź czy nie załapiesz się na któryś program dla nowopowstających firm. Tam są dotowane kredyty więc zysk w pierwszym roku wzroście Ci o jakieś 3-4tys. Jeżeli biznes nie gwarantuje zwrotu w dającym się przewidzieć okresie czasu to nie jest biznes na którym zarobisz na marzenia!!!! To kołchoz który Cię wykończy i pozbawi środków do życia.
Jestem teraz na etapie planowania kolejnych-nowych rzeczy więc nawet jakbym nie wymusił na Marion zachęty do wpisu to i tak bym go zrobił, dla siebie . A co? najwyżej sam go będę czytał.
1. Załóżmy że mam pomysł na biznes- wg mnie genialny czyli dający duże zyski przy niedużej ilości pracy i dający się rozwijać.
To ostatnie wymaga wyjaśnienia. Lecimy przykładem: Teneryfa, pamiątki, chińska tandeta ludzie chcą coś fajniejszego - mamy pomysł na jaszczurki ze słomy przyklejone do plastra sosny kanaryjskiej i w cenie 5-8e/szt. Idziemy z jedną po sklepach- wszyscy chcą zamawiać, a my uwielbiamy kręcić rzeczy ze słomy ;-) Wygląda luksior nie? no właśnie nie. Koszt materiałów- 0,05e cena hurt ustalamy 5e to na każdej zarabiamy 100 x!!! Gates jest przy nas malutki.Taka stopa zwrotu!!
Moze i duża stopa ale jak zrobimy pięć takich bohomazów dziennie to nam krew pójdzie z paluchów u rąk i dość. Bo nie wzięliśmy pod uwagę że właśnie zainwestowaliśmy swoje pieniądze. Tak. Policzmy. Najgorsza praca na kanarach to 600e/mies co nawet dzieląc na 200h roboczych daje 3e/h czyli....
jeżeli 5 skurczybyków robimy przez 8h to na jednego zużywamy 1,6roboczogodziny czyli 4,8e z własnych niezarobionych w ten sposób pieniędzy. Jeżeli doliczymy do tego czas i paliwo zużyte na dostawy do sklepów i podróże po materiały to okazuje się że na każdej jednej tracimy pieniądze!!!!! Pisze o jaszczurkach żeby nie urazić Pań robiących własną biżuterię i starających się na tym jakoś zarobić. Nie macie szans dziewczyny- uwierzcie, albo nie wierzcie, policzcie.
Przykład 2.Otwieram budę z goframi - tutaj to musi być złoty interes, turystów pełno, wszyscy lubią gofry (znasz kogoś kto nie lubi gofrów- że jak mu powiesz Ty stary chodź na gofry z bitą śmietaną to on ci odpowie "nie stary ja nie lubie gofrów z bitą śmietaną" gofry z bitą śmietaną są pycha- jakby to wytłumaczył Osioł ze "Shreka"), rzecz jest jeszcze świeża i nawet kanarki jak się dorwą to wolą niż (o zgrozo!) churros.
Buda- 1000e, miejsce postojowe 200e, wyposażenie 1000e zysk z 1 gofra to  średnio(zależy od ilości dodatków)1,3e po odliczeniu kosztów materiałów i min. energii elektrycznej.
Czyli jeżeli weźmiemy kredyt u siebie samych na dwa lata to musimy sprzedać 240gofrów/mies żeby wyjść na swoje, czyli 8 dziennie to całe nic, prawda? A właśnie że g...o prawda.
Znowu nie policzyliśmy całej kasy. Jeżeli inwestujemy kasę w biznes to jesteśmy inwestorem i nie możemy  uzależniać powodzenia interesu od posiadania niewolnika robiącego za darmo.
Jeżeli myślimy o biznesie to musi się on opłacać dla jednego stoiska i dla 500.
Więc jeżeli dodamy nawet tylko te 600e (a niełatwo będzie nam zastąpić siebie kimś kto zgodzi się pracować za taką nędzną kasę) to okazuje się że z 240 gofrów /mies zrobiło się 700 czyli już 23szt dziennie co oznacza że dla wyjścia bez strat musimy potroić naszą sprzedaż!!! a gdzie zarobek? i to jeszcze taki żeby starczyło na marzenia? Po opłaceniu pracownika oczywiście żebyś miał czas na spełnianie marzeń. Po policzeniu zużycia maszyn i budy które muszą zarobić na następne maszyny i budę, przecież nie będziesz dokładał za swoich nie? Sam widzisz że bez miejscówki gdzie masz szansę na 100szt dziennie nie warto się bawić, co przy konwersji 5%- realnej jak będziesz dodawał prawdziwej wanilii do śmietany i będzie pachniało na pół ulicy(konwersja: stosunek przechodzących do kupujących czyli 5% oznacza że co 20-ty przechodzący kupi) Co ciągnąc wyliczenia dalej oznacza że miejscówka bez 2000przechodniów dziennie odpada- choćby była nie wiem jak tania. Czyli zaczynamy z notesem(1e) i ołówkiem(1e) inwestując swój dzień pracy(25e) i robimy kreskę przy każdej przechodzącej koło naszego planowanego miejsca osobie.
przykład.3 Zarabianie milionów na pay per click. Głupota dla naiwniaków. Nie rozumieją tego ludzie usiłujący zarabiać na stronach internetowych: oni liczą koszt strony na 60pln rocznie jedno kliknięcie np.60gr czyli po 100 kliknięciach w baner jestem na czysto i zarabiam. Zakładam takich stron 10 to już będę bogaty- ale jest też druga strona tego medalu-codziennie spędzając 2h na poszukiwaniu zawartości na stronę żeby ktoś na nią zajrzał albo adresów email żeby sie ludziom naprzykrzać wkładam w to kasę, w kraju gdzie płaca minimalna to 1200pln czyli 1h to minimum 7pln  czyli 2h to 14pln to daje 23 kliknięcia żeby nie dokładać!!!! A gdzie zwrot włożonego kapitału ?  Z odsetkami?
To łatwiej wziąć na 2mies rozkładanie towaru na nocki w markecie niż próbować w ten sposób zarobić :(
Bo za te dodatkowe 2,5tys  już jakieś ruchy można zrobić ;-)

To co robić? Nic? Nie próbować?
Weź swój ukochany pomysł/projekt i go poobrabiaj w głowie.
Zadaj sobie kilka pytań i zapisz odpowiedzi.
Za co mają mnie kochać klienci?
Czemu będę bardziej się ludziom podobał niż konkurencja? Czemu mają wybrać mnie?
Czy sam chciałbym tego towaru/usługi i czy znam inne osoby które go tez potrzebują? awcale nie: czy znam osobiście- ale czy  np.słyszałem od ludzi na jakichś forach? Znajomych narzekających na brak jakiegoś towaru albo usługi?
Ja tam zawsze zdawałem się na swoje chciejstwo i optymizm życiowy. Jestem niezły w te klocki. Zapiep...m jak głupi. No i nie słychać abym miał gdzieś ukrytą  dużą fortunę z dawnych lat. Czyli tego bym ci nie polecał.
A potem zmieniłem nastawienie- bez zysku nie wstaję z łóżka. Nie muszę zarobić na nowe ferrari ale frajerem tez już nie chcę być.
Jeżeli ludzie nie chcą nam zapłacić za nasz towar/usługę tyle abyśmy mieli zysk to oznacza że nas nie potrzebują .
Nie chcę być niepotrzebny. Nie chcę się prosić. Daję dobry produkt i mam prawo do godziwej zapłaty.
przykład.4 Popatrzmy na Yerba Mate na allegro- są idioci którzy zarabiają grosze na sprzedaży kilogramowych opakowań. Tu rządzi cena, Ty zrobisz to z 10% zyskiem a ja zgodzę się na 5% i wygrywam ( bo jak wykazaliśmy wyżej mam niewolnika który to za darmo pakuje, wystawia paragony i wozi na pocztę). To wyścig cherlaków. Żaden nie zarobi na marzenia.
Ale...Popatrzmy na najpopularniejsze wyniki z wyszukiwania Yerba mate w allegro- i co zdziwienie? Najpopularniejsze nie sa te najtańsze kilogramowe po 14.50pln tylko zestawy z dwiema chińskimi bombillami i jakimiś tykiewkami po 200pln czy 85pln. Zdziwiony? Koszt zakupu wzrósł o 2usd maks za to cena sprzedaży .....Ktoś pomyślał czego naprawdę chce klient.
To nie jest oszustwo, większość ludzi chce spróbować nowości, zaszpanować znajomym a do tego niepotrzebna im "źle zaparzona herbata" którą trzeba co chwila wypluwać ;-), do tego potrzebują oryginalnego mateo i bombilli i nie nazwą tego inaczej nie zaszpanujesz kubeczkiem z wiewiórką- a oryginalnym mateo wyjdziesz na światowca. Jeżeli zrozumiesz potrzeby klienta to zarobisz, jeżeli usiłujesz mu sprzedawać coś czego nie potrzebuje to przegrałeś.
Lody w budce na plaży mają prawo być droższe bo dajesz dziecku 5pln i nie musisz wstawać, się wybierać, gonić ze smarkiem do sklepu marnując swoje pół godziny wypoczynku- Ty nie płacisz drożej za loda, Ty kupujesz sobie chwilę spokoju i wypoczynku bez narzekań słodkiego terrorysty.
A myślałeś że towarem są lody co? Nie, Ty płacisz 3pln różnicy w cenie za pół godziny wypoczynku- czyli przy cenie 1roboczogodziny 7pln zarobiłeś na czysto 0,5pln! A wierzę że możesz zarabiać powyżej płacy minimalnej ;-)
No i taka mała zachęta dla naszej wyobraźni na początek. Webinar z Diamandisem- facetem który zrobił X-prize nagrodę za wysłanie człowieka w kosmos przez prywatną firmę, pewnie kojarzycie? No i cały dowcip zrobił nagrode 10mln dolarów nie mając tych pieniędzy!!!!! Naprawdę. Jak wiesz dokładnie co chcesz zrobić to środki znajdziesz albo wymusisz na szefie-podwyzkę, na rodzinie pożyczkę, na sobie dodatkową pracą albo wystawienie na allegro nieużywanych rzeczy. Do it. Wszystko czego nie uzywałeś przez ostatnie 6mies nadaje się na taką sprzedaż. A tu replay webinarium  http://www.expertsacademy.com/abundance pierwsze 5min przewijamy i potem koniecznie oglądaj!!!
Jakby coś trzeba było doprecyzować to proszę o krytyczne komentarze.

6 komentarzy:

  1. Thx! Będę nad tym medytował. :) AK

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Ferrisie - Kiyosaki? Nie, zła droga,lepiej przejść na jakieś prace naukowe, albo podręczniki uniwersyteckie po Ferrisie - ja tak zaczynałem Canarian Business :) .. Tak to ja, z poprzedniego posta.. I dobrze kombinujesz, lecz nadal wszystko jest teorią, a praktyka jest zupełnie inna,opanuj IGIC a potem przyjdzie Ci jakaś myśl. P.S Na Gran Canarii gofry się nie sprawdziły, ale Teneryfa ma o ~100k ludzi więcej ,kto wie..
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podręczników akademickich naczytałem się w młodości ciut za dużo aby wierzyć w rozwiązania tam zawarte. Jeżeli sam czegoś nie umiesz to usiłujesz to pokazać jako rzecz trudną- jeżeli znasz mechanizmy to jest to dla Ciebie łatwe i to samo chcesz pokazać odbiorcy. Na tej zasadzie odrzucam podręczniki z dużą ilością bełkotu. Co do IGIC-u to tu nie ma co wymyślać- niestety każdorazowo eksport i sad-3 więc jak dla mnie za dużo zabawy na maleńki rynek. Zwłaszcza że mam trochę inną sytuację, pracuje na mnie moja praca sprzed kilku lat i nie wiem czy mam ochotę zaczynać interes na Kanarach. Nie jestem chciwy, a innych motywacji nie starcza ;-) Wolę się doprowadzać do formy fizycznej, mieć czas żeby czytać i robić to co lubię.
    Dla mnie firma handlowa to jednak już nic fascynującego, nie na tyle żeby się chciało marnować na to kilka godzin życia. Seneka kazał się ograniczać a to bardzo trudne jak się ma więcej i więcej, "tacy ludzie mają bogactwo tak jak my mamy gorączkę- to ono ma ich" no to wolę wąchać kawkę o 10 skoro świt

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Właśnie trafiłem na Twojego bloga i mam pytanko jak jest na Teneryfie z rynkiem pracy? Czy jest szansa na w miarę szybkie zatrudnienie się w jakiejś fizycznej pracy lub innej nie wymagającej hiszpańskiego? :) Tak żeby starczyło na wynajęcie taniego mieszkania dla jednej osoby i jako takie życie. Orientujesz się przypadkiem w takich sprawach?

    ps. Trochę trudno się czyta wpisy bez żadnych akapitów.. treść się trochę zlewa. Taka mała uwaga :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. to się zaakapituję i zdekapituję. teraz jest początek sezonu- za tydzień dwa wystartuje w samym Los Gigantes ze 20 nowych sklepów i knajpek- u mnie na ulicy 6 sztuk. Bezrobocie jest duże i angielski jest tu językiem obcym - wgraj koniecznie słownik na komórkę. Naucz się chociaż kilku zdań- dużo remontów jeżeli jesteś w stanie dorobić sobie jakąś historyjkę o specjalizacji budowlanej typu wykończeniówka to będziesz miał łatwiej. Sprawdzę jutro gazetę w knajpie to napiszę Ci jakich ogłoszeń jest najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre... @Tatko tyle razy to czytałam, wydrukowałam nawet i powiesiłam na korku - ale dopiero teraz zauważyłam, że jest wymieniony mój nick. Hm... Czuję się wyróżniona, zauważona i nie tylko, że przeczytałam, wydrukowałam ale i przekazuję dalej.
    Pozdrowionka
    Marion

    OdpowiedzUsuń