2012/03/02

Zarobić na marzenia.

tak wygląda kanaryjski drobny biznes, niszowy co?
I jakoś na siebie zarabia. Ile razy to słyszałeś zarobić na siebie? Ja ciągle.
Widziałeś kiedyś te kiwające się maszynki na polach naftowych?
 pomyśl chcesz być maszynką która wydobywa tyle ropy żeby wystarczało
do napędzania właśnie samej siebie czyli maszynki do wydobywania ropy?
 Guuupie. Ale większość z nas tak żyje.
Pracujemy żeby zarobić tyle żeby mieć siłę iść do pracy.
I dobre rzeczy mają się nam przydarzyć.
Jak wygrana w totka
i to komuś kto nawet kuponu nie wypełnił.
Każdy ma jakieś "ale" które go trzyma w błotku codzienności.
Najczęstszą wymówką/powodem i u mnie, i u wielu innych
(pytam też ludzi-obcokrajowców np na siłowni- a co jestem dziwakiem)
 jak zapytasz o przeszkody i czemu nie wcześniej to większość mówi KASA 
albo formułując to inaczej praca(ale tak naprawdę to jednak KASA ;-).
Jak mieć tyle żeby starczyło na te wymarzone rzeczy a nie tylko na kiwanie się w przód i w tył całe życie?
Można dostać od rodziców- i to jest rozwiązanie najłatwiejsze. 
Wchodzi w grę jeszcze bogata ciotka z ameryki czy kamienica na starówce po babci. 
Taak, a co jeżeli nie ma takiej opcji?
Może to nie jest wszystko takie trudne jak się wydaje? Czy jak nam się wmawia?
Ja w momencie podejmowania decyzji nie byłem w sytuacji: "mam pracę dobrze płatną i nie chcę jej zostawić bo nie wiem czy zarobię aż tyle kasy po zmianach w życiu". 
Bo zmiana na Teneryfę jest i miała być nie tylko zmianą miejsca.
 Miała być okazją do wprowadzenia innych zmian. Nie wszystkie jeszcze wypaliły chociaż minęło już pół roku :-( , tak to prawda że czasami moje lenistwo przeraża nawet mnie. 
Ale to wiedziałem już wcześniej i zmieniłem wiele lat temu bo dla lenia konieczność przesiadywania 8h i wynajdowania sobie i innym zajęć żeby je wypełnić to rzeźnia.
No więc praca czy biznes? W sensie własna firma- własny biznes. Żeby jakoś zarobić na churros.
Akurat jeżeli coś własnego to  tu jest łatwiej niż w Polsce.
Nie wiem czy istnieje gorsze miejsce w EU do prowadzenia własnej firmy niż Polska.
 No i wielu zupełnie nawet początkujących przedsiębiorców zgadza się z tym najwidoczniej wybierając Czechy, Słowację czy Anglię, chociaż Polska - ta zielona wyspa na europejskim morzu ma tyle zalet- wiem bo tak mówią w tvn-ie ;-)
  1. Niski poziom dochodów społeczeństwa- co oznacza niższą siłę nabywczą naszych klientów czyli niższe marże dla nas jako świeżo upieczonych Przedsiębiorców
  2. Debilne prawo, zwłaszcza podatkowe-przykład? proszę bardzo: kto wie jak powinna wyglądać faktura wysyłana drogą elektroniczną- tyle bicia piany i nikt nie wie na 100%, wiec nawet największe firmy wysyłają papierowe kopie żeby się zabezpieczyć w razie kontroli - to jest dopiero komedia, a w sprawie prostej i bez znaczenia, prawda?  A co dopiero dostać wiążącą wykładnię przepisów podatkowych.
  3. Niski poziom bezpieczeństwa transakcji- czyli nigdy nie wiesz czy kontrahent Ci zapłaci.

Mądrej głowie dość dwie słowie a tu sa juz trzy.
A jak ktos nigdy nie prowadził własnej firmy i nie wie jak to robić?
Albo ma nienajlepsze doswiadczenia?
Piszę tego posta po tym co przeczytałem w wątku na poloniacanarias o otwieraniu spólki.
Poświęć 2 minuty i kliknij w tego linka. 
Ciekawi mnie co o tym sądzicie?Bo się wywiązała ostra wymiana zdań. 
Czyli jest duża różnica poglądów na tę sprawę.
Oglądam świat od jakiegoś czasu bez pośrednictwa TV i to pozwala widzieć w moim rozumieniu więcej i lepiej- chociaż ku zgorszeniu coponiektórych nie wiedziałem kto to MadziaW.
Powiem tak, wierzę że świat się zmienia i model gospodarki w której myśmy sprzedawali czas naszemu pracodawcy a on produkt klientowi się przeżył.
Pozostaną enklawy - chociaż na taśmie też coraz częściej będą mulać roboty, ale Ty i ja możemy zacząć myśleć o sobie jako o ludziach z nowych, lepszych czasów- nie musimy się dzielić zyskiem z pracodawcą. Więc  nasze produkty(usługa to tez coś przez nas wytworzonego a więc produkt) mogą być tańsze a przez to bardziej dostępne dla klientów. 
Bonusem nazwijmy to że nie będzie tych debili którzy łazili po firmie i tylko patrzyli jak tu uprzykrzyć innym życie albo kogo obwinić za swoje błędy a dla niepoznaki nazywali się Managementem (wiem najlepiej bo sam taki byłem).
Wracając do spółek .Z doświadczeń kilku rożnych pamiętam że poszukiwanie wspólnika ma głównie na celu podzielenie się z kimś strachem i odpowiedzialnością za ewentualne błędy, a to akurat takie dobra których raczej sami mamy w nadmiarze i nie potrzebujemy dostawać od innych , prawda?
Mam za sobą wiele słabo albo w ogóle nie działających przedsięwzięć, które potem ratowałem dużym nakładem sił i środków. Co najfajniejsze to mimo ze zawsze uważałem się za bystrzaka, jak dzisiaj się temu przyglądam  nie miały one szans powodzenia i można było to zobaczyć jeszcze przed startem!!!
Wiedza to potęga. Ale jak wiedzieć co warto wiedzieć?

Do mnie przemawia prostacki biznesplan i testowanie.

1. NIGDY NIE INWESTUJ SWOICH PIENIĘDZY!!! Nigdy, przenigdy, no nigdy i już.

 Tzn nie robisz interesów myśląc: "mam 5-10-100tys i w coś bym je zainwestował"- tak najłatwiej stracić kasę i czas.
Mam pomysł na jakiś biznes to liczę ile potrzebuję- jak ktoś (chociaż 1 osoba pliiiiiiz)chce to mogę machnąć posta jak to się liczy(na razie mędzę o tym wszystkim dookoła- głównie rodzinie oni nie mają wyboru)
Robię test swojego pomysłu na biznes- czyli np
-wystawiam aukcję jeszcze nie mając produktu żeby sprawdzić zainteresowanie,
-wysyłam maile z ofertą do klientów którym będę chciał sprzedawać produkt albo usługę jeżeli są to np. inne firmy albo instytucje albo
-staję pod miejscem gdzie chcę otworzyć sklep /knajpę /piwiarnię /zakład fryzjerski dla psów,
 biorę ołówek i zeszyt, i liczę ile osób dziennie przechodzi.
założę się że większość tych którzy umoczyli nie zrobiła takiego testu.
Ja lokal pod swój pierwszy sklep wynająłem bo był super-tani, 
a że sknerą byłem już w wieku lat 20-stu, to był to dla mnie argument nie do odparcia. 
I co? 3lata sie upierałem i cuda wianki robiłem żeby tam ściągnąć klientów. 
Wtedy myślałem że jak inwestuję swoją kasę to najlepiej jak jej wydam jak najmniej- wtedy zarobie więcej- proste nie?
Człowiek się naczyta głupot : "Troszcz się o koszty a zyski zatroszczą się o siebie same" itp.
Lepiej mieć koszty 100 000 i zyski 000 110 niż koszty 100 a zyski 120pln - taka jest prawda i innej ni ma.
Mimo że procentowo w drugim przypadku jesteśmy lepszymi bizniesmienami.
Ale spróbuj przeżyć za 20e zysku!!!!

Drugi sprawdzian jeżeli pierwszy wypadł pomyślnie.
W przypadku punktu usługowego/sklepu/gastronomii drugim punktem jest zrobienie pod wybraną lokalizacją ankiety nt. produktu który chcemy oferować czyli np: 
jakie frytki Pan/Pani lubi ?(jeżeli otwieramy budę z frytkami), 
co sądzi Pan/Pani o tegorocznych fryzurach? jeżeli zakład fryzjerski, 
jaką potrawę najczęściej Pan /Pani zamawia do piwa?
 co jest Pana/Pani ulubionym dodatkiem do gofrów?
tego typu pytania pozwolą nam zweryfikować jak duża jest dostępna klientela, 
nie pytamy czy gdyby tu była knajpa to by Pani przyszła? 
bo jak jesteśmy tak atrakcyjni jak niektórzy z nas to na pewno otrzymamy odpowiedź 
"tak przychodziłabym co dzień"- po prostu z grzeczności , 
a jeżeli ktos nigdy nie poczuł się głodny po piwie i nie wie co wtedy lubi przekąsić
 to oznacza że raczej do piwiarni nie chodzi, proste? Pewnie że proste.
Można sprawdzić od razu cenę dajemy 3 zakresy cenowe
1 taki przy którym bylibyśmy zachwyceni i juz przebieramy nóżkami do otwierania naszej żyły złota
2 taki na który możemy się zgodzić i zarobimy na naszym przedsiębiorstwie
3 taki przy którym już nam się nie opłaci i się wycofujemy
Pamiętajmy ze zadając to pytanie w Polsce należy odjąć od deklarowanych kwot 20%- ludzie nie lubią się przyznawać do wybierania tańszych produktów.
Ile chciałby Pan/Pani płacić co dzień za obłędnie dobrą kawę z ciastkiem?
Ile ostatnio zapłacił Pan/Pani za nową fryzurę swego pudla?, mycie samochodu, lekcje yogi czy co tam bądź
No a co będzie jak sie okaże że nie miałem racji?
Bo testy pokazały że to nie był najlepszy pomysł na biznes.
 Trochę się tego boję. 
No właśnie, wszyscy nie lubimy jeżeli rzeczywistość 
nie chce nam się dopasować do naszego o niej mniemania. 
Dlatego nie chcemy testować a wolimy się oszukiwać że jakoś to będzie.
Ale jak się okaże teraz że to był błąd, to zaoszczędzisz sobie minimum roku zgryzot i rozpaczy 
z upadającym interesem ( brzmi beznadziejnie ten upadający interes wiem, ale co się komu kojarzy).
Zrób sobie schizofrenię- zacznij być kapitalistą od którego chcesz pożyczyć kasę na ten biznes,
zażądaj wszelkich możliwych zabezpieczeń powodzenia przedsięwzięcia i zwrotu zainwestowanej kwoty.
Ja dokładam jeszcze testowanie: czy tego chcę?
Uwielbiam gotować ale knajpa? co dzień o 9.00 otwierać i do 23.00 to już lepiej się zastrzelić od razu.
Wk...ą mnie przekręty i wielkie marże firm deweloperskich czy pośrednictwa nieruchomości i chętnie zepsułbym im rynek...ale na boga: czy oddam za to kilka lat swojego życia zanim się takiej firmy z zyskiem pozbędę?
 Gdybym musiał zarobić na nie wiem: operację, protezę mózgu albo nie miał na słodycze to może, ale jak nie muszę? to nie, nie to chcę w życiu robić.
Się trochę boję że mógłbym się złamać i zostać kolejną bogatą świnią- bo niestety złe instynkty tylko czyhają żeby przejąć kontrolę. A pieniądze to straszna pokusa.

Nosimy wszyscy w głębi siebie swoje własne pomysły na podbój świata.
Jakiś świetny produkt, knajpa z superżarciem czy strona internetowa tak atrakcyjna że Coca-cola zapłaci nam 100 mln dolarów za reklamę na niej .
Cokolwiek to jest - testuj, już dzisiaj sprawdź.
Wpisz w ...ujka(jak ktoś lubi może wstawić "w" a jak ktoś nie to...inna literke na początek) Googla
 to swoje coś i zobacz czy może już istnieje albo sprzedają na ebay czy allegro 2x taniej niz myslałeś?
a jeżeli nie? to co Ci szkodzi, spróbuj!!!
Nie na pełny etat, zrób test czy ktoś poza Tobą jest nakręcony Twoją idee fix.
Ja się ze zdziwieniem przekonałem że coś co wydawało mi się dosyć dziwnym i niszowym wytworem mojego skąpstwa i ubzduranej samodzielności kręci tysiące ludzi na całym świecie i że nie muszę wyważać drzwi wystarczy że będę płynął z prądem wykonując od czasu kilka ruchów żeby zoptymalizować rezultaty.
I tyle.
Co do wymyślania perpetuum mobile- DON'T.
Jeżeli To coś, co tam w cieplutkim zakamarku umysłu kołysałeś przez wiele lat nie działa,
 to znajdź nową idee fix.
Nie ma co się obrażać na ludzi że za głupi na Twój genialny produkt
albo na fizykę że ma za restrykcyjne prawa.
Znam wielu wynalazców b.niebogatych delikatnie mówiąc.
Czy ktoś kto całe życie rąbał na etat da radę?- no cóż nikt Ci nie każe rzucać etatu,
ustal jak w kasynie ile możesz zaryzykować na testy- czyli ile wyrzucisz za okno w najgorszym wypadku. 
To musi być tyle ile warto zapłacić za życiową naukę, a nie tyle żeby dzieci nie miały na jedzenie. 
Proponuję 500pln na testy jako max,
 jeżeli potrzebujesz więcej to źle obmyśliłeś sprawdziany dla swoich teorii.
To naprawdę łatwiejsze niż myślisz tylko trzeba mieć:
chęci- musisz być pewien że to co masz zamiar robić jest tym co chcesz robić, że nie będziesz chciał od tego uciec, że będziesz miał zapał no bo To jest To- o czym marzyłem
plan- wraz z uzyskiwanymi rezultatami w konkretnych liczbach takimi jak: otwarcie knajpy z obecnością 100osób(no to liczymy: rodzina 30 osób, znajomi 30 i niech każdy przyprowadzi po jeszcze jednej to dam mu zniżkę na Sylwestrową imprezę no i 10szt muszę zaprosić sam i już jest lista kogo trzeba obdzwonić i zmusić :-), czy dzienna ilość odsłon strony 100 czy 10000 w zależności od tego co robisz(i np w związku z tym na które miejsce w wyszukiwarkach musisz się wypromować i ile to pochłonie,
nie licz na szczęście licz pieniądze),
pomyśl również co będzie się działo za 10 miesięcy, np w czasie letniego boomu lub posuchy w zależności od branży.
Planowanie, ale nie chciejstwo jakie polecają w podręcznikach dla akwizytorów tylko Planowanie,
to potężne narzędzie. No i zawsze łatwiej sobie odpowiedzieć czy tak miało być ?
 Nie, to co zmieniamy? Co poszło nie tak?
Zasoby?- a ile tak naprawdę potrzebujesz? 
czy gdybyś musiał wziąć na to kredyt to potrzebowałbyś tyle samo? 
Bardzo łatwo jest myśleć a co ja tam będę oszczędzał mam pieniądze kupię nową gofrownicę za 2000pln zamiast używanej za 600pln - a jak zrobisz biznesplan to zobaczysz że jest różnica.
 No i nagle okazuje się że jak policzysz, to tak naprawdę nie zarabiasz kapitałem tylko swoją pracą,
a to jest błąd- zostałeś właśnie zatrudniony przez niesprawnego, źle płacącego szefa- 
samego siebie i nawet narzekać nie wypada :-(
Inny popularny przykład:
mam 400 000 to je zainwestuję w mieszkanie na wynajem.
Zainwestuję? A jak policzysz to wg zasad sztuki to może się okaże że na tym tracisz? że rata jest wyższa niż rzeczywisty zysk z wynajmu- no bo czynsz spłaca wynajem, ekstra ale przez te średnio 2 miesiące w roku kiedy nie masz najemcy?
 Możemy się oszukiwać ale sobie jesteśmy winni to żeby być bezlitośnie szczerzy.
I znowu się okazuje że jako kapitalista mamy jeszcze odrobinę do nauczenia.
Że prawdziwy Inwestor by tak nie zrobił.
Ale to dla tego że on zna wartość kapitału- bo nie inwestuje swoich pieniędzy!!!
Pani na Polskim uczyła że Wielki Poeta powiedział: "mierz siły na zamiary, a nie zamiary podług sił".
No i to się tyczy także interesów- wybierz Co a potem dopiero szukaj środków żeby to osiągnąć!!!
Pomyśl czy jakbyś rzeczywiście miał interes który przynosi 100% zwrotu rocznie to dałbyś radę zdobyć kapitał? jak byś mógł zagwarantować zwrot 30% to czy byłby z tym jakikolwiek problem?
wątpię. Więc policz.
Tak jest naprawdę łatwiej i pewniej. Spróbuj już dziś, nie tam że od jutra, spróbuj dziś.
Przejrzyj ofertę lokali, albo konkurencję na internecie, DZIŚ!!!
I zapytaj sam siebie jakie muszą byc rezultaty żebyś Ty był zadowolony, 100m2 lokal przy głownej ulicy za 2000pln, towar który chcesz sprzedawać jest w takich cenach że powinieneś przejrzeć ofertę jachtów pełnomorskich po pierwszym miesiacu działalności?
Co uznasz za sygnał do dalszego testowania a co do odwrotu? No i do dzieła, karnawał się powoli kończy ale i tak warto ;-) Słoneczko, plaża, Kanarki - naprawdę warto.

27 komentarzy:

  1. oj "tatko" . Ty nawet nie pozwolisz czlowiekowi troche pomarzyc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Tatko - Ty gaduło jedna! Ale lubię Twoje gadulstwo. Mało - zaglądam do Ciebie przed pracą - żeby sobie poprawić humor przed pracą , po pracy - żeby sobie poprawić humor po pracy i w nocy - żeby mieć lepsze sny... także widzisz Tatko jakim błogosławieństwem jesteś dla mnie... Następna strona wydrukowana i powieszona na korku. Jesteś najlepszym na świecie wykładowcą ( jak to teraz się pięknie mówi - trenerem ) od zakładania biznesu. Krótko ( no może nie do końca ),konkretnie bez patosu i nadęcia. Przekazane tak, że dziecko z przedszkola już może założyć swój mały biznesik. No tak - ludzi przed wyjazdem na pewno wstrzymuje obawa -będę tam miał/a pracę? nie ukrywam - mnie też. Mam tą stabilizację - no właśnie, ale dlaczego od rana w niedzielę myślę już o poniedziałku - bynajmniej nie planuję rozkładu dnia w pracy tylko....ech, dużo by pisać a nie chcę moim gadulstwem przyćmić Twoje ( hi,hi ) tak wiem, że na moje miejsce jest 200 osób - i chwała im za to - ale jak była młoda też miałam zapał do pracy. Pracowałam ze stoperem w ręku, wszędzie mnie było pełno, jak nie drzwiami to oknem a i bywało, że kominem. Teraz się wypaliłam, zdrowie mi trochę szwankuje ( zaznaczam trochę ) - i odpowiednio mi podziękowano... No dobra - koniec tego stękania. Wyprostować kręgosłup, czytać @Tatka rady i nie marzyć a... realizować cele.
    Pozdrowionka ze słonecznego Poznania dla Ciebie i Rodzinki
    Marion
    PS -" Mam pomysł na jakiś biznes to liczę ile potrzebuję- jak ktoś (chociaż 1 osoba pliiiiiiz)chce to mogę machnąć posta jak to się liczy"
    no dobra zlituję się - a właściwie chętnie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marion no i się doigrałaś- będzie a na razie robię przegląd zdjęć i szukam jak zrobić slideshow. Nie "wypalenie" tylko zmądrzenie- Twoja głowa daje Ci do zrozumienia że dość- rezultaty dla Ciebie nie są takie jakie sobie obiecywałaś to obcinamy entuzjazm, niech poczeka na lepsza okazję, przechodzimy w tryb oszczędzania energii. To dlatego korporacje tak uwielbiają "nowych" bo oni jeszcze się nie rozczarowali i są w stanie zap...ć za obietnice.
      A Ty już tylko za konkrety- i to się nazywa wypalenie? Bzdury.

      Usuń
    2. Jak to ładnie wszystko ująłeś. Bardzo ciekawa interpretacja. Kurczę - znowu drukarka...
      Marion

      Usuń
    3. Witajcie,

      Przeczytałam wpis i pierwszy komentarz. Też chciałabym wyjechać w miejsdce gdzie jest cały rok ciepło. Ale jeśli źle czujemy się w swojej pracy w Polsce, narzekamy na pogodę itd itd... to najpierw wypadałoby zmienić nastawienie, żeby nie przenieść go ze sobą do tego wybranego wymarzonego miejsca. Poza tym ludzie często mają taką tendencję, że za czymś gonią (za przyszłością) albo rozpamiętuja przeszłośc, co powoduje ze w teraźniejszości nie są zadowoleni. Oczywiście plany w postaci wyjazdu warto mieć, ale chyba ważniejsza jest (przynajmniej dla mnie) umiejętność cieszenia się z tego co się ma.
      No to taka moja troche psychologiczna dygresja...

      Usuń
    4. wiesz też tak myslałem, ale... są miejsca gdzie nie musisz używać autohipnozy żeby czuć się super. Jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z tego co mamy to możemy oczywiście pracować nad polubieniem drechów, kałuż, opresyjnych korporacyjnych stosunków w robocie i może się nawet udać. I nawet to wszystko rzeczywiście polubisz. Tak trochę i przestanie Cię to wkurzać tak bardzo. Ale... życie ma być ciekawe i niesamowite, i kolorowe, i takie że ŁOŁ! Jesteś tylko jedna Ty! drugiej takiej nie było i nie będzie. Nie masz prawa skazywać tego zadziwiającego byta na szarą egzystencję ;-) Kanarek może polubić życie w klatce i w Polsce to jedyny sposób przeżycia dla ale gdzies tam czeka niebieskie niebo, słońce, zielone palmy i plaża. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. przepraszam, że na Twojej stronie - wczoraj o 17.45 na Polsacie "leciała " pierwsza część "Pocztówki z wakacji" - perypetie wczasowiczów (Polaków) na Gran Canarii. Chociaż czy perypetie to dobrze napisane? Dzisiaj druga część o tej samej godzinie. Wiem, że na Kanarach był casting do tego programu, ale nie wiem, czy to są te odcinki. W każdym razie chłonę Kanary, chociaż wiem, że inaczej to wszystko wygląda jak jest się wczasowiczem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie podpisałam się - Marion

      Usuń
  4. Widzę bardzo wielki influence z książki pana T. Ferrisa :) Wpadłem na tę stronę przypadkowo,a jako że jesteśmy 'kanaryjczykami' to chciałbym coś oznajmić.

    Kiedyś,(z 3 lata temu) gdy tak bardzo pragnąłem zostać milionerem, jedyne czego mi było trzeba, to kapitał i motywacja. Książka przynosi motywację. Jednak chciałem zaznaczyć, że mimo iż Kiyosaki i Ferris mają rację, to nic nie zastąpi praktyki. A człowiek się uczy na błędach.. Podsunę Ci taką myśl: pomyśl bardziej w kierunku I.G.I.C, rozwiązanie nie do przyjęcia w żadnych innym kraju EU, a jednak inkubator rozwoju lepszy niż dodatki unijne :) Mi się wiele udało, chociaż męczą te loty LPA-STN-WRO co drugi tydzień, to nie narzekam. Pamiętaj, że jedni są stworzeni do Kapitalizmu, a drudzy do zapieprzania dla kapitalistów. Ci drudzy bardzo dobrze by żyli w systemie socjalistyczno-komunistycznym, po prostu idziesz do pracy, dostajesz swoje i nic więcej Cię nie obchodzi..

    Pozdrawiam i życzę sukcesów, a na stronkę będę wchodził bo mam dużo postów do nadrobienia. Z racji tego, że GC i TF się nienawidzą to nie możemy siebie nazywać sąsiadami, ale widzę, że łączy nas kapitalizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mnie ten I.G.I.C właśnie od przenoszenia firmy tutaj odstręcza. Jeżeli możesz pomóc w zrobieniu małego tutoriala jak to się robi na Kanarach to myślę że ludzkość przynajmniej ta polskojęzyczna zachowa Cię we wdzięcznej pamięci ;-).
      Ja uwielbiam kapitalizm raczej w tej wersji dla każdego niż ten korporacyjny z ograniczeniami.
      No i ze mnie to kiepski byłby milioner.

      Usuń
  5. P.S Masz problem z godziną postów - akurat jestem w PL godzina 18.07 - spójrz jaka się wyświetli. AM - After Morning

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonimowy: AM to chyba Ante Meridem - guglaj biczo

    @teneryganadluzej: Fajne te pytania kontrolne i niedowierzanie kulturalnym odpowiedziom czy z zakąską czy nieprzyznawaniem się do wybierania tańszych produktów! Do pewnego czasu nawet obserwowałem i notowałem sobie takie podobne haczyki kultury polskiej, ludzkich zachowań, wartości, "biases" (z własnej pracy) aż do czasu gdy stwierdziłem, że obserwowanie Polaków jest mniej rentowne niż Brytyjczyków. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. gratuluję i powodzenia z poddanymi Królowej, niestety/stety jestem teraz zmuszony do obserwacji rodaków. Mamy przymusowy miesiąc w Polsce i nie mogę się doczekać powrotu do Puerto Santiago.
    Kurcze drogo, kawy dobrej nie ma, dzisiaj 12st prawieciepła, 0 oceanu, i jak nie patrzę na ludzi wilkiem(a się odzwyczaiłem) to mnie biorą za frajera.
    Facet mi wczoraj prawie po stopach przejechał(odskoczyłem) pod marketem budowlanym, więc się obudziłem i dość pozytywnego kanaryjskiego way of life.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się w Polsce mówi? Ceny zachodnie, pensje wschodnie... Nie Możesz doczekać się powrotu... czyli Jesteś już prawdziwym Kanaryjczykiem! Pozazdrościć!
      Pozdrowionka
      Marion

      Usuń
    2. wiesz to nawet nie te pensje, to cała jakość życia jest do d...
      wczoraj pod decathlonem podwarszwawski buc ukradł mi wycieraczki z reflektorów w aucie.
      A myślałem że tak sie samochodowi przygląda bo ładny ;-.
      Dzisiaj patrzę a tu piór wycieraczek brak i jeszcze mechanizm złamany,
      przecież teraz wiem że nie muszę tego znosić.
      No to robię co muszę, pakuję swoje zabawki i wypad,
      może nie jak najdalej ale...
      odległość pomiędzy Teneryfą a Polską nie wydaje mi się ani odrobinę zbyt mała ;-)
      tam jest po prostu fajniej i to pod każdym względem,
      niby wiem że mam jakieś powinności w stosunku do rodaków
      że dużo fajnych ludzi itp.
      ale gnojków których nie chcę oglądać jest tez dosyć dużo
      a ja już nie mam siły żeby próbować coś z tym zrobić :-(
      łatwiej zmienić piaskownicę
      mamy tylko jedno życie i zal mi go na wegetację w Polsce
      osładzaną pogonią za mamoną
      pozdrowienia

      Usuń
    3. Ech, Dobry Człowieku... Załatwiaj to co masz załatwić i wracaj do swojego raju. żeby Broń Boże nie męczyły Cię wyrzuty, że masz jakieś powinności w stosunku do rodaków ( no, chyba że rodzina ). Każdy ma prawo szukać swojego miejsca na ziemi i nie musi się tłumaczyć dlaczego chce być tu a nie tam chociaż wiem, że niejedni szukają pewnego miejsca na czole. " Bo TUTAJ Ci źle?'" Ech... dużo by pisać. Ale nie chcem, bo nie muszem. Po co Ci taki piękny blog zasmucać? ( zaśmiecać ?) I aby skończyć optymistycznie a może też i podpowiedzieć temat - są jakieś polskie akcenty na Teneryfie?
      Wszystkiego Dobrego i przetrwania TUTAJ
      Marion

      Usuń
    4. te polskie akcenty to mowa o polskich sklepach spożywczych lub jakieś namiastki polskiego jedzenia bo hiszpańskie jedzenie to dla mnie niekoniecznie...

      Usuń
  8. jedzenie kanaryjskie nie jest do końca hiszpańskie, trochę niemieckich rzeczy jest(sauerkraut), pieczywo raczej białe (chociaż ja pieczywo jem nie cześciej niz kilka razy w miesiącu), sery dobre, jajka niedrogie, przyprawy wszystkie dostępne wg mnie da się ugotowac prawie wszystko, jedyne co jest niedostępne to kiszone ogórki, właśnie obżeramy się w Polsce małosolnymi na zapas. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znaczy te niemieckie rzeczy to w sklepach a nie kanaryjskiej kuchni ;-)

      Usuń
  9. No to smacznego. Tylko uważać na brzuszki.

    OdpowiedzUsuń
  10. NAjbardziej podoba mi się, że zacząłeś ten wątek od strzyżenia psów :) To maja praca i pasja. I właśnie dokładnie w ten sposób otwierałam sówj sanon tutaj, w POlsce, a teraz marzę o przeprowadzce na Teneryfę, gdzie aż roi się od psów, zwłaszcza pudlopodobnych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sorki, nie podpisałam się - Gabi :)
    A tak nawiązując jeszcze do tematu - czy widziałeś dużo salonów strzyżenia psów na południu wyspy? W w ST namierzyłam jakieś 30. W tym w jeden klinice polską wetkę po Lublinie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo widziałem bo to się mocno rzuca w oczy- może jakies usługi dodatkowe? znajoma córki wyprowadza też psy

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za szybką odpowiedź. Usługi dodatkowe to zawsze może być właśnie petsitter czy szkolenie psów - dośwoadczenia mam :) Dobrze prosperuje tam również agility, więc my poćwiczymy OBI :)
    Choć tak naprawdę, jeśli miałabym tylko 5,6 klientów dziennie - a myslę, że to jest osiągalne, to nie mam szans na nic dodatkowego. A córka Twojej znajomej jest Polką czy tubylką?

    OdpowiedzUsuń
  14. hmmmm, nie wiem czy mnie zacheciles, czy zniecheciles... ale w sumie dobrze gadasz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zachęcanie do bycia przedsiębiorcą to świństwo. Bo nerwy i rozczarowania są Twoje a pod sukces zawsze ktoś się podepnie. tatko na przykład ;-) Ja sobie innego życia nie wyobrażam. Nawet jak pracowałem to traktowałem pracę jako swój projekt z pełną za niego odpowiedzialnością. Dlatego wydaje mi się to też dobrą strategią kariery. Pracować mając na uwadze głównie dobro przedsięwzięcia(firmy). U mnie się sprawdziło.
      pozdrawiam

      Usuń
  15. Biznes to biznes, przelewają się w nim pieniądze. Ja wam powiem, że gdyby nie pożyczka w https://www.credy.pl/pozyczka-pozabankowa/ to nigdy nie rozwinąłbym skrzydeł. Naprawdę. Ludzie myślą, że pożyczka to coś złego i to jest naprawdę głupie... Jeśli za kredyt mieszkaniowy płacimy np. 1200 złotych miesięcznie, to pomyślcie - ile płaci rodzina za wynajem? Tyle samo, tylko niczego przy tym nie zyskuje.

    OdpowiedzUsuń