2012/04/07

Deszcz!!!!!- naprawdę, dobre pół godziny, deszcz

 Coś szumi za oknem. Jakiś szumiący Cuś?
A tu deszcz, pierwszy taki odkąd tu jesteśmy- no ok ze dwa razy spadło kilka kropelek ale nawet trudno to było zauważyć.
A tu deszcz. Umyłem  Czerwonego Szerszenia (po raz pierwszy od zakupu) we czwartek wybierając się na badanie ITV - no i niech mi ktoś powie że lenistwo nie jest najwyższym stopniem rozwoju umysłowego człowieka, jakbym poczekał do dzisiaj to by mi go deszczyk umył. Czuje się jak głupi nadgorliwiec.

Dzisiaj(sobota) jest planowany Maraton orkiestr na placu fiestowym -więc mamy nadzieję że to się więcej nie powtórzy!!! Halo czy tam na górze zrozumiano?
No bo Kanarki(Hiszpanie też nie) nie świętują poniedziałku i nie mają Śmigusa-Dyngusa w związku z tym.
No to mają Laną Sobotę- dzisiaj pracują. Bo u nich jak jest wolny piątek i niedziela to te lenie paskudne przychodzą do pracy w sobotę!!! Dla człowieka z Polski jest to zwyczaj ciężki do zrozumienia. Za to znakomicie sprzyja zakupowi jeszcze większej ilości słodyczy. Dogoniliśmy Kanarków. Znaczy my z córką. Nasz zapas na jutro byłby w stanie spowodować cukrzycę sporej społeczności a nie mamy zamiaru się z nikim dzielić.Jest wprawdzie prawdopodobne że Słodka i Niewinna M. jak zwykle z łaski pozwoli się czymś tam poczęstować i pewnie nawet powie że dość dobre. Ale żadnych gości i cała góra słodyczy dla nas, będziemy je pochłaniać od 7.00AM(takie plany ma Córka) do północy.
Nie kupiliśmy tylko pączków bo co to za atrakcja? Jak możemy pójść na churros to jeść takie pączki w stylu amerykańskim błeeee. Nie wiem o co chodziło z pączkową promocją w merkadonie- czy to jakieś świąteczne zwyczaje czy co?
A'propos zwyczajów: malowanych jajek nie widać. Zajączków też raczej nie. Baranów trochę na ulicy jest - ale nie ma co liczyć na magię, w takiej gromadzie turystów jaka się zwaliła zawsze się jakieś trafią. Takiego zagęszczenia i zaturyszczenia tez jeszcze nie widziałem.
Raczej liczyłem sie z tym że Anglicy czy Niemcy którzy spędzają tu zimę zaczną pakowac swoje markowe walizki i brać tyłki w troki. No i zaskok bo są tłumy, tłumy powiadam. Każdy taras każdziutkiego hotelu wypełniony szczelnie nieco mało apetyczną masą turystyczną. Ciekawe jakby tak nakręcić w przyspieszonym tempie filmik jak się towarzystwo zaczerwienia od słoneczka- tak mi sie skojarzyło bo w reklamach są takie filmiki jak się ciasto piecze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz