2012/04/26

ludzie tutaj są mili

 no bo co można więcej powiedzieć? brak słów i dlatego im prościej tym lepiej.
Zaczęło się miło a potem było już tylko lepiej.
Poszliśmy z córką troszkę popływać i zobaczyć co ciekawego pod wodą się wyprawia.
Na skałki, blisko bo żeby pół dnia nie marnować na łażenie.
Chociaż kusi nas żeby zrobić wyprawy w kilka innych miejsc w pobliżu
gdzie widać wyekwipowanych jak niemieccy turyści super-high-professional-płetwo-ledwo-nurków,
wiec może coś ciekawego jest na dnie.
Ale dzisiaj jako że M. nie chciała iść z nami to poszliśmy blisko żeby jak najkrócej
musieć się obywać bez jej najdroższej obecności ;-).
Zejście otaśmowane ale taśmę ktoś juz przed nami zerwał więc włazimy.
Trochę turystów(kilka osób) no i jakieś towarzystwo kanarkowe sobie grilluje.
Woda już cieplejsza łatwiej się pływa- zrobiłem kilka zdjęć naszym aparatem za 78pln.
Mnóstwo rybiego szkrabiostwa, te czarne z niebieską plamką jak są malutkie
to aż żrą oczy niebieskim żarówiastym.
Aparat ma za małą rozdzielczość żeby można je było obfotografować.
Takie coś we wodzie leżało/żyło sobie na dnie. I miało dziwny kolor.
wygląda fajnie, nie? Wczoraj jak nie wziąłem aparatu to spotkaliśmy na dnie Gacusia-
no ślimaka ze SpongeBoba- miał jaskrawe żółte kolory i niebieskie plamki obłęd- musicie
wierzyć na słowo bo jako się rzekło zdjęć brak.
No i żeśmy popływali i ponurkowali z córką najukochańszą. Jak zwykle po muszelki
 kiedy juz w końcu współczesny system monetarny padnie na pysk
i wrócimy do muszelek- które w porównaniu z drukowanym papierem nie wydają się aż
tak bezwartościowe, no to wtedy zdecydowanie będziemy mogli ruskich oligarchów wynajmować
do czyszczenia sedesów, taki mamy zapas- każdą przed wyjęciem sprawdzamy,
 bo w tych zakręconych często(95%) są kraby.
Się zrobiło zimno no to żeśmy wyleźli.
Będziemy się wygrzewać na słoneczku żeby się z nas sól osypała
Ktoś idzie.
Im dłużej patrzę tym bardziej idzie w nasza stronę, ostrożnie bo ma coś w ręku.
Kiedy odległość zmniejszyła się do jakichś 30-40m patrzę a to facet od nas z bloku
w podobnym wieku co ja , co dziennie mówię mu hola na schodach(no bo każdemu mówię)
a on mnie pyta jak leci..
Idzie ostrożnie niosąc plastikowy kubek 0,5l i puszkę czerwoną.
No to wołam hola i on hola! i podchodzi i wręcza mi tę puszkę(oszronioną no to może nie ale
taka okropelkowaną - czyli że zawartość jest ZIMNA) i mówi że
to piwo dla mnie a w kubku z 2 kostkami lodu fanta naranja(czyt.naranha czyli pomarańcza)
dla mojej córki.
-Bardzo dziękuję
-Nie ma za co, masz tu przyjaciół
uśmiechnął się do mnie do córki i poszedł z powrotem.
No i co opadła kopara?
Bo mi zdecydowanie tak. W życiu tak nie postąpiłem- a przecież mogłem.
Żem się wstydził jak to zostanie odebrane i czy to nie za ... no jakieś takie.
Lubię Kanary i Canarian way of life  też,
nie muszę chyba dodawać że piwo to była Dorada?( hasło reklamowe "dorada official beer of the canarian way of life"- zdjęcie tutaj)
A w Polsce to sam bym kombinował czego ten człowiek może ode mnie chcieć.
Interes jakiś ma? będzie chciał pieniądze pożyczać? Zostawić kwiatki do podlania?
Więc w tym wypadku więzienie jest również w mojej głowie nie tylko dookoła.
Pobędę tu jeszcze trochę to mam nadzieję się zmienię.
Czego i Państwu życzę! Dobranoc.

6 komentarzy:

  1. A co Ty tak bębenek wciagasz?czy to ciśnienie? :D
    Pozdrawiam Dzidek :D

    OdpowiedzUsuń
  2. trochę ciśnienie a trochę bieganie - no i 8 litrów czynnościowej pojemności płuc gdzieś się musi mieścić.
    Wiesz, staram się nie być zbyt próżny ale nie mam zamiaru pogodzić się ze spadkiem możliwości fizycznych, także jest plan przejścia do ciężkiej - zobaczymy jak wyjdzie.Wyniki - koniec czerwca

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dziwię się Twojej reakcji.Sama bym siedziała z dziobem otwartym i kalkulowała w głowie... Dobrze, że są tacy ludzie, takie miejsca... A ja właśnie doznałam zawiści ze strony "koleżanek" z powodu mojego małego sukcesu. Takiego malutkiego ale jednak sukcesu. ( nie chodzi o pracę ), z którego bardzo się cieszę i fruwam 10 metrów nad ziemią. A tu uśmieszki, omijanie mnie szerokim łukiem i pytania mające mi udowodnić, że tak do końca to ze mną nie jest "teges" i jak taka mogła to osiągnąć? A taka, żeby to osiągnąć trochę się natrudziła - ale był to trud przyjemny, bo robiony z pasją. Ech... szkoda gadać.
    Pozdrowionka z upalnego Poznania
    Marion

    OdpowiedzUsuń
  4. Głowa do góry - zawiść najwyższym dowodem uznania i to się niestety sprawdza, tutaj mniej niż gdzie indziej, dlatego wolę tutaj.
    No ale co, pozwolisz żeby Ci odebrały radość sukcesu- umniejszyły? no to juz im sie trochę udało jak tak powtarzasz że malutki.
    Malutki- nie spowodowałby zawiści. E tam, gupie krowy i tyle. Nie daj się wciągnąc w bagno.
    Pozdro z upalnego południa

    OdpowiedzUsuń
  5. A pewnie, że nie dam się wciągnąć. Jak to jest? co nas nie zabije....
    Pozdrowienia
    Marion

    OdpowiedzUsuń
  6. haha :D
    mnie z zawisci powywalali ze znajomych na fejsie ;) serio :D
    Tatko, przepraszam za wscipskie pytanie, mozesz zdradzic czym Ty i zona sie zajmujecie?

    OdpowiedzUsuń