2012/04/06

Takie tam małe ziemniaczki


Papas Arugadas- czyli pomarszczone ziemniaczki.
Mam propozycję na fajne danie postne i Kanaryjskie. Kanarki nie mają postu, bo poszczenie jest niezgodne z ich siłą woli ;-). Świętują Wielkanoc już od wczoraj co skutkuje min butelkami po wysokoprocentowych alkoholach oraz brakiem ważnego badania ITV
w Czerwonym Szerszeniu. Pojechałem ze złomem do Adeje bo tam jest stacja diagnostyczna , u nas było wszystko otwarte - a tu niespodzianka: stacja cerrado, ależ się zezłościłem dobrze że była ze mną Córka.
Kochane dziecko żeby poprawić tatusiowi humor kupiło mi kawę z lodem, znaczy nie kawę i loda jako dodatek tylko taki deser:  do kubka wlewa się mocne espresso a potem do tego wrzuca sie loda waniliowego- tutaj był typu włoskiego ale dobrze zmrożony i tłusty, nie rozpuścił się od razu tylko zmroził kawę(wszystko to w takiej budce pod Lidlem w Adeje 0,99e- kawa z lodem a duży lód w kubeczku 1,39e więc zupełnie spoko i smaczne) to trochę ukoiło moje rozżalenie na świat który rzuca biednemu Czerwonemu Szerszeniowi coraz to nowe kłody pod rachityczne kółka(155/80/13).

Wracając do postu i ziemniaczków. Dzisiaj rano u Antonia widziałem jak ludzie zamawiali bocadillos z szynką i grzanki tez z mięchem, churrosy żerli wszyscy. Ale.... to jest region który do niedawna był b.biedny więc część tradycyjnych potraw to potrawy biedaków. Takie jak wiadomo są najlepsze- bo większość dzisiejszych najpyszniejszych rzeczy wymyślili biedacy i trochę jeszcze Careme ;-) ale taki ktoś trafia się raz w historii gatunku.
Zacznijmy od tego co będziemy potrzebować żeby zabłysnąć naszymi Papas Arugadas przed niespodziewającą się niczego dobrego po postnym obiedzie/kolacji rodziną.
Małe ziemniaki- takie jakich nikt nie chce, im mniejsze tym lepsze, dużo soli, niedużo wody i sosy.
Lenie kupują ziemniaki myte, pozostali muszą umyć(najlepiej najpierw namoczyć żeby nam błotko samo spełzło ;-). Jako że to główny wydatek namawiam do nieoszczędzania i kupienia mytych nawet jeżeli są po 2pln/kg. Widzimy co kupujemy, czy nie ma za dużo oczek, plam, zranień czy innych dyskwalifikujących z użycia wad, no i oszczędzamy sobie dobre pół godziny życia na mycie. Poza tym te myte zazwyczaj mają cieńszą skórkę co w tym wypadku jest zaletą.
Ziemniaki wstawiamy do garnka zalewając wodą tak aby nie wystawały- ale nie więcej. I sypiemy sól. Ile tylko się da. Znaczy więcej niż się rozpuści bo potem jak nam się woda zagrzeje to jak wiadomo jest w stanie wchłonąć więcej soli.
Teraz zapraszamy dzieci i tłumaczymy im zjawisko osmozy. czyli ziemniaczki jako posiadające więcej wody w sobie będa ją oddawały na zewnątrz przez skórkę w odróżnieniu od normalnego gotowania obranych ziemniaczków. Co będzie skutkowało tym że cały smak zostanie nam wewnątrz ziemniaczka a nie w wylewanej do zlewu wodzie. Jak już zanudzimy dzieci na śmierć to cieszymy się spokojem i jedziemy dalej.
 Po zagotowaniu wody zmniejszamy stopień grzania w naszej kuchence i czekamy.
Gotujemy- po ok 20min zaczynamy wyławiac od takiego najmniejszego i pożeramy pod pretekstem sprawdzania czy dobry.(dlatego właśnie dobrze jest się pozbyć wcześniej dzieci z kuchni żeby nie mieć konkutrencji)  Wnętrze powinno mieć konsystencję masła. Jeżeli nie to ciągle gotujemy.
Po pożarciu dużej części ziemniaków resztę wykładamy żeby się podzielić z rodziną- trudno czasem się człowiek musi poświęcić.W chwilę po wyłożeniu skórka zrobi sie biała i pomarszczona.
Można je tez po 20 min gotowania przełożyć do naczynia żaroodpornego i podpiec pod przykryciem- ale tutaj w knajpach to po prostu tuz przed podaniem wkładają do glinianej miseczki wlewają na spód odrobinę solanki i wstawiają do mikrofali- ot i cała robota.
Jako że sól znakomicie uśmierca wszelkie bakterie to można zjadać ziemniaczki ze skórką, ale jak ktoś lubi bez to też nie problem bo skórka się marszczy i odchodzi bez nadmiernych starań.
W czasie gotowania ziemniaczków należałoby zrobić sosy. Tutaj Kanarki mają Mojo Verde i Mojo Picon. Z tego co pamiętam takie mieszanki są niedostępne na Polskim rynku więc zamiast Mojo Picon- sosu na bazie papryki proponowałbym papryka w proszku słodka+sól+sok cytrynowy/ocet winny(niektórzy nie lubią octu winnego)+odrobina kurkumy+odrobina cukru+czosnek w proszku+te przyprawy które pasują rodzinie ale w proszku koniecznie +odrobinę takiej węgierskiej przyprawy gulaszowej w tubce jak pasta do zębów  zalewamy niewielką ilością wrzątku i odstawiamy na jakąś godzinę żeby sie przegryzło- ma byc konsystencja pomiędzy pastą a śmietaną. Po godzinie zaczynamy dodawać olej i mieszać- najlepsza jest oliwa z oliwek ale nie Extra Vergine bo nam zdominuje smak, może byc tez prawie każdy olej - uwaga na rzepakowy bo tez potrafi zapachem zabić inne smaki. Mieszamy widelcem czy czym tam mamy- jak się nie chce łączyć to wlewamy wszystko razem z olejem do słoiczka np po musztardzie i każemy dziecku potrząsać do rytmu ulubionych przebojów ;-).
Mojo Verde jest trudniej zrobić w polskich warunkach bo nie ma w sprzedaży sproszkowanych ziół- ale taka wersja Wielkanocna z rozgniecionym szczypiorkiem spokojnie da radę- musztarda+sól+cukier+co się znajdzie zielone i w proszku+ugotowane razem z ziemniaczkami 2 ząbki czosnku- mieszamy i odstawiamy żeby się przegryzło- jak mamy blender to całość miksujemy razem z kilkoma szczypiorkami i olejem i ready.
Acha no i Mojo Picon też łatwiej ukręcić właśnie blenderem.
Stawiamy na stole i liczymy na pochwały. W przypadku braku pochwał prowadzimy rodzinę do lekarza bo coś jest z nimi nie tak.

2 komentarze:

  1. Przepisy spisane i na pewno się przydadzą. A co do deszczu to u mnie do tej pory pada, już dobrych kilka godzinek...
    Wesołych Świat życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wesołych? maraton orkiestr odwołany, papazone stoi zimne.....eeech ale co tam Wesołych i Szczęśliwych i dni po świętach też!!!

    OdpowiedzUsuń