2012/06/17

Czy z dzieckiem warto wyjechać? (w skrócie: TAAAAAK)

Kiedyś sam szukałem odpowiedzi teraz ją znam, przynajmniej dla
przypadku naszej Córki- jest to odpowiedź twierdząca.
Mieliśmy obłędnie wyjechany Piątek dzięki Córce.
Okazało się że Panie w szkole nie wpisały dobrze maila i
w związku z tym była niezła niespodzianka, ale za to nie ma zdjęć :-(
Dopiero w domu po powrocie Córki Ukochanej ze szkoły zrozumieliśmy
co to znaczy chodzić do szkoły na kanarach.
Córka wróciła w skowronkach(albo kanarkach) i obarczona:
-tablet 10cali przyzwoity b. za największe postępy w nauce
-dyplomy za to i za 2miejsce w konkursie matematycznym
(miała 12 punktów do tyłu bo pierwsze zadanie było w Październiku
 więc mimo że reszta na maksa to i tak trochę się bała co Zły Jojciec powie na 2 miejsce ;-)
-koszulka za konkurs matematyczny
-zegarek pływacki za coś tam związanego z nauką w szkole
-książka o historii regionu
Dumna jak niewiadomoco. Podobno w szkole to ją musiały koleżanki 
wypychać bo się nie spodziewała.
Czy w szkole u Waszych dzieci jest nagroda za największe postępy?
A powinna być. I to właśnie jakaś fajna a nie abum o nadbiebrzańskich bagnach.
 Pomyślcie o tych wszystkich dzieciakach które może taka nagroda zainspirować.
I nie to że załapią się tylko wiecznie te same 5-ro lizusów
co to mamusie pieką ciasto nauczycielom na wieczorki.
Nie każdy ma w domu Złego Jojca który uważa że nic nie jest
dostatecznie trudne dla jego Córeczki. I nie ma takiego wyzwania któremu mogłaby nie podołać.
Zachęcam każdego rodzica do takiego podejścia. Dzieci mogą wszystko wystarczy w nie wierzyć.
I wymagać żeby były takimi jakie je sobie wymarzyliśmy.
Jak to było w takim fajnym przysłowiu:
"Zdziwiłbyś się jak często ludzie nie akceptujący niczego
poza najlepszym dostają  najlepsze"
Jeżeli ja nie będę uważał mojego dzieciaka za geniusza i 
Skończony Pierwszy Cud Świata to co ze mnie za rodzic?
Mam w ręku dowód że jezeli dużo oczekujemy od dziecka
to ono też oczekuje od siebie wiele i chwytając za zadanie
szuka metod rozwiązania a nie usprawiedliwień.
W Polsce bałem się syndromu "dobrego uczna" takiego "prymusa-lizusa"
więc nawet jawne niesprawiedliwości jak wliczanie religii do średniej kazałem
dziecku znosić z kamienną twarzą, zabroniłem walczyć na średnie.
Tutaj jest troszkę inaczej- jest dużo pracy własnej polegającej na
szukaniu i opracowywaniu informacji- co z tego że każdy przykładowo
uczył się Prawa Ohma jeżeli  nie rozumie jego konsekwencji?
To pieniądze wyrzucone w błoto. Takie "przerabianie".
Nie wiem jak jest gdzie indziej ale w szkole Kanaryjskiej
znacznie mniej muszę ja sam uczyć dziecko a znacznie więcej wynosi z lekcji.
Naprawdę polecam, z całego serca na własnej córce sprawdziłem i polecam.
Dzieci są mniej zawistne niż w Polsce- ale to już wina nas rodziców.
No i kiedy wieczorem cali dumni i bladzi poszliśmy na siłownię
to podszedł do nas el Presidente regionalnego klubu pływackiego ( b.miły facet)
i powiedział że we wrześniu są zawody i że Hija robi postępy w swojej klasie
 więc mimo że ma mały staż to proponuje jej wstąpienie i treningi w klubie.
Że on sam załatwi sprawę w ayuntamiento z papierologią i niech nasza Córcia
przestanie się już wygłupiać z dzieciakami i zacznie od przyszłego tygodnia
treningi zawodnicze- oczywiście oznacza to na przykład że dla Niej znikają
jakiekolwiek opłaty za siłownię i basen, a nawet jak ma ochotę to może
przyjeżdżać samochodem ayuntamiento żeby się chodzeniem nie zmęczyła.
To co się dziwić że sport jest tu dostępny dla wszystkich?
Chłopak z Puerto Santiago wygrał w swojej kategorii mistrzostwa szachowe.
Więc w sobotę mistrzostwa szachowe kurdupli do lat 12 z całej Hiszpanii odbyły sie u nas.
Była publiczność, dzieciak był gwiazdą, wszyscy robili sobie z nim zdjęcia
Macie jeszcze wątpliwości gdzie Wasze dziecko lepiej wykorzysta swój potencjał?
W razie pytań jestem tak entuzjastycznie nastawiony że odpowiem nawet na te niezadane!

Mały update 26.06 - rozdanie świadectw

Nasz mały skurczybyk zrobił nas w bolo i powiedział że sami rodzice idą po świadectwo
tymczasem wszyscy inni rodzice byli eskortowani przez swoich kurdupli tylko my nie.
Duża ilość dzieci ma egzaminy poprawkowe- kurdupel też ma z lengua'y bo gostek 
nie dopuszczał jej do testów w pierwszych 2 semestrach(rok szkolny dzieli się ty na 3 semestry),
się musiała taka małpa trafić- no ale trudno.
Jeżeli masz 2 lub mniej poprawek to zdałeś, jeżeli więcej niż 2 to dopiero
po rezultatach egzaminów wiadomo czy jesteś w następnej klasie.
Po pierwsze Córce dochodzi francuski- bo nauczyciele zgodnie doszli do wniosku że
nie ma sensu jej uczęszczanie na wyrównawcze z hiszpańskiego , a jako że 
stwierdzili że da radę to dostaliśmy taką propozycję dzisiaj ja i Wielce Ważna M. w roli Matki Polki.
( taki mały wtręt że ostatnio gostek w knajpie u Antonia zapytał laski "a gdzie wasz ojciec?")
Oczywiście nawet biedny Antonio musiał obejrzeć oceny, kiedy wracając 
zaszliśmy na kawę ( Niezwykle Dumna M. nie zna litości) .
Dziecko było niezbyt szczęśliwe  bo że francuski będzie teraz musiała nadrabiać,
Ale to jest poświęcenie na które jesteśmy(tzn ja i M. ;-) gotowi .



3 komentarze:

  1. Tatko jestem dumny z was.Pozdrowienia dla całej champion fakily.U mnie zaczyna się ruszać z tematem i za sprawą Mojej.Pozdrawiam Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  2. Champion family oczywiscie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Córa da radę. A jakich uczą się języków w podstawówkach? Francuski jest tam przydatny?
    Pozdrowionka
    Marion

    OdpowiedzUsuń