2012/09/11

Przez Auta Szybę (taka piosenka też jest)

Się muszę podzielić wrażeniami z podróży automobilowej do Domu na Wyspach Szczęsliwych.
Jak było Koziołku Matołku- "a co widział i co przeżył dzisiaj wszystko nam opowie"
acha i link do piosenki "przez auta szybę" ( jak komuś nie działa link to http://www.youtube.com/watch?v=BYFI1wxB3O8) bardzo fajny kawałek
Wszyscy zainteresowani i wielu niezainteresowanych słyszało moje narzekania na Czerwonego Szerszenia.
Ostatnia wizyta w warsztacie i wydatek 400e zakończyła nasz związek.
Nie kocham go i się gada pozbędę- choćbym miał go zepchnąć z wybrzeża.
Życie jest zbyt krótkie żeby jeździć wolnym samochodem.
Drogi na Teneryfie są równe i kręte.
Sprowadzimy sobie autko które nam pozwoli spokojnie wyprzedzić
kolumnę wynajętych fiatów Panda na odcinku 100m miedzy zakrętami.
 Taka jest wizja i taki jest  plan.
Wybór nie jest wbrew pozorom duży- jeżeli weźmiemy pod uwagę że
- auto ma się nie psuć
- auto ma być szybkie nie tylko na prostych
- auto ma mieć klimatyzację(rodzina ma wymagania)
- auto ma być niezadrogie - bo że je nam poobtłukują przy parkowaniu to pewne
Jeszcze na Teneryfie rozpocząłem window shopping
 od wizyt na  forach użytkowników aut z potencjałem na  250KM.
Silnik 2litry i turbina is a must, żadne tam V6 czy V8
Taki ciężki i wielki silnik wyciągałby mi auto z zakrętu wprost do .....no tam gdzie już nie ma zakrętu, ani nawet drogi.
Subaru Impreza, Mitsubishi Lancer, i co ?
Taak ciekawe wnioski- Subaru Impreza psuje się od jeżdżenia, od niejeżdżenia i od samego istnienia, tudzież od stania bo się coś innego w nim zepsuło.
Mitsubishi- no cóż tylko bardzo głupi ludzie nie uczą się na błędach ;-) więc po Czerwonym Szerszeniu jeszcze dłuuugo nie.
Tak szukam i przeglądam, i patrzę: a tu goście jeżdżą Saabami po 400+KM zrobionymi za czapkę jabłek.
Jestem dość oszczędny(to tak jak powiedzieć o Hitlerze że był ..niegrzeczny) więc taniość przemawia
do mnie bardziej niż cokolwiek- nie czułbym się komfortowo musząc bać się kosmicznych wydatków w razie jakiejkolwiek awarii.
No to będzie SAAB.
Klimatyzacja, wygodnie, nie za duży(parkowanie), hatchback(rower się przewiezie, a i biurko dla dziecka też).
Na Teneryfie jest ich mało i eksploatowane na tanich olejach, na peninsuli też nie lepiej.
Kupujemy w Polsce i przywozimy.
3500+km podróży? Pewnie.
Jak i tak jedziemy to se wpadniemy na stare śmieci-
pokażę rodzinie Lazurowe Wybrzeże, Monaco i obejrzymy odrobinę Hiszpanii.
Samochód się w Polsce kupił, wyremontował, stuningował(Teneryfa to cieplutka wyspa więc zainwestowałem w lekkie zmiany)
Prom wypływa 11.08.2012.(sobota) z Huelvy.
Wyruszamy z Warszawy 06.08 o godzinie 20.30.
Autostrady zbudowane na Euro zdążyły juz wymagać remontu więc jedziemy w deszczu jednym pasem,
na szczęście nie udało mi się kupić opon na suchy asfalt
(przez rok pobytu na Teneryfie raz spadł półgodzinny deszcz)
jedziemy byle do granicy w świecku- potem już Niemcy i prawdziwe autostrady.
Auto załadowane średnio mocno- Córka śpi z tyłu albo ogląda filmy na tablecie.
Klniemy, płacimy znowu klniemy znowu płacimy
no i nareszcie żegnamy naszą Drogą(po 11pln za 50km?) Ojczyznę.
Deszcz zrozumiał że na terenie Bundesrepubliki padać mu nie wolno więc się wystraszył i przestał.
Za to ja zasnąłem- a jak się obudziłem to moja Jedyna i Ukochana M zapytała:
"może chcesz żebym poprowadziła?"-więc przejęła wozidło
Z Rozważną i Mało Romantyczną M to jest tylko problem że wolno jeździć nie umie
 więc po chwili osiągnęliśmy przelotowe 170kmh
ograniczane do przyzwoitych 150 kiedy patrzyłem na nią półprzytomnie ale z wyrzutem.
Niemcy czasami opóźniali nam podróż przez jakieś bzdurne ograniczenia prędkości jak to w Hanoverze
chociaż chciałbym żeby tak szybko można było ominąć Warszawę, Gdańsk czy Kraków.
Jedziemy koło Hockenheim, może wpaść?
Niestety boimy się NIEZDĄŻYĆ.
Bo nas wszyscy straszyli że nie zdążymy.

Więc mijamy szczęśliwców podążających na tor i do przodu
Shwarzwald piękny, drogi układają się w krajobrazie bajecznie, przed granicą z Francją trochę fortyfikacji i
bajeranckich pałaców/zamków/kościółków na wzgórzach.
Mimo wielu ładnych widoczków nie dajemy się i ok południa meldujemy na niemiecko/francuskiej granicy.
Koniec dobrych dróg.
Koniec dróg bezpłatnych.
Jedziemy poszaleć na nacjonalkach- przecież właśnie dla wyprzedzań i bezstresowego poruszania się po
kretych jak ściezki umysłu ministra finansów środkoweuropejskiej oazy dobrobytu drogach zanabyliśmy saabiszona.
Ukochana i Zmęczona M. zaczyna przysypiać więc ja się budzę i zjeżdżamy na stację na pitstop.
Się wyspałem i na stacji zamieniamy kierowców.
Na stacji w kafejce spotykamy dwóch Hiszpanów- nawiązujemy konwersację w ludzkim języku.
A Hiszpanie wracają z Polski!!! z Głogowa!!-musieli nam pokazać na mapie o jakie miasto im chodzi
bo za .... no za nic nie mogliśmy zrozumieć i myśleliśmy ze chodzi o Łódź ;-).
Omawiamy podróż i trasy, trochę zdziwieni że my nie na wprost tylko się będziemy szlajać po Francji.
Ale po chwili sami zaczynają sprawdzać trasę do Monte Carlo.
Przykład jest jednak zaraźliwy
Nocować będziemy w Dijon zwiedzimy z lekka miasto,
 liczymy na niezapomniane wrażenia kulinarne- no a potem Cote d'Azur i Monte Carlo.
Nie ma kryzysu- przynajmniej w Niemczech i we Francji jest on niewidoczny przez auta szybę.
Turystów zatrzęsienie, przydaje się nadmiar mocy wygrzebany przez Coobcia.

Szalejemy,: wyprzedzamy, hamujemy mieścimy się w zakręcie na wprost ściany skalnej i znowu wyprzedzamy.

Aż się trochę obudziłem ;-).
Ale robimy czasy. Jest dopiero 14.30 co my będziemy robić tyle czasu?
Więc nie nocujemy w Dijon - gonimy do Marsylii.
Żeby tylko córce (i sobie niestety jestem łasuchem) wynagrodzić stajemy na wizytę w dobrej cukierni i się z lekka obżeramy. -> czytaj dalej  czyli część druga

6 komentarzy:

  1. Witam i pozdrawiam :D wreszcie jest co poczytać :D.Sabinka to taki kontrast :D auto zimnowe na ciepłe kraje :D :D
    Pozdrawiam Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  2. Po miesiącu straszliwej ciszy Tatko znów nadaje! :)
    Szerokiej drogi do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy to jest może złośliwość? ;-)
      czy po prostu cytat z książki o Polskim Bohaterskim Wywiadowcy co to
      odkrył wrogie knowania łańcuchowych psów kapitalizmu i rewizjonizmu?
      zaraz zaraz... też coś takiego w Klossie było a przynajmniej w komiksie o J-23
      ale mi się ten tekst jednak najbardziej kojarzy z kpt Czechowiczem bodajże rozpracowującym RWE
      a w ogóle to dzięki że ktoś to czyta- miło mi

      Usuń
  3. O nie, żadnej złośliwości tu nie ma! Serio, serio.
    Po prostu dla mnie, jako osoby, która naprawdę chce wybyć na Teneryfę, Twój blog to lektura obowiązkowa. I mocno utwierdzająca w tej decyzji. :)
    Dlatego miesiąc bez relacji jest ciężki do zniesienia. ;)

    Pozdrowienia,
    Biały

    P.S. swego czasu wysłałem Ci maila na temat przewodnika po trasach wycieczkowych po Teneryfie - dostałeś go może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, odpowiedziałem Ci ale niestety Straszliwy Mailer Deamon
      odesłał że zostałem uznany za mielonkę i serwer odrzucił pocztę

      Usuń
  4. Ha ,ha pobyłeś w kraju i już teorie spiskowe?tatko tak nie godzi kanarowi :D.Pisz,bo jak sam widzisz gdy latarnia gaśnie wszyscy na rafy :D :D
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń