2012/10/28

Kto ostro idzie za........ć musi

Jak mówi rajdowe przysłowie.
Złośliwość losu.
Akurat jak jechałem jak ostatnia sierotka.
Prędkość żółwia pościgowego 30kmh, wstyd będzie na całą wieś.
Jak to było?
Pod górę biegł BIEGACZ.
Oczywiscie nieprawidłową stroną bo moją.
Wymijałem skurczybyka tuż przed zakrętem
a zza zakrętu wyjechało auto-trza było szybko uciekać na swoją stronę
za szybki skręt+brak przyczepności+zakręt  i wyciągnęło mnie na drugą stronę jezdni.
Odrobinkę.
Ale gościowi w T4 jadącemu z przeciwka wystarczyło żeby mi przywalić mi w tył.
Jak tył dostał buziaka to przód Saabiny też chciał
więc wyszedł pod nadjeżdżającą Toyotę Landcruiser.
I też dostał za nieswoje.
Chicas u nas w aucie zachowały zimną krew.
Wysiedliśmy i oszacowali szkody.
Są duże.
Głównie u nas i u Transportera.
Mam terenową Toyotę i wiem że
wojna jądrowa co najwyżej zarysowałaby jej lakier.
Więc musiałem nieźle puknąć bo aż się jej ozdobny pakiet z drzwi odpiął.
No to co? Policia Local!
Rozstawiliśmy trójkąty i czekamy.
Pasażerka Toyoty dostała ataku histerii.
Znajomi pokrzywdzonej (zjechały sie w ciągu minuty 3 auta) uspokajają.
Po 10min jest Policia.
Kierują ruchem przede wszystkim, w przerwach jedno z nich wypytuje.
Pooglądali dokumenty, poprosili o nr telefonu.
Że zadzwonią żeby się umówić na posterunku żeby opowiedzieć.
Z nimi przyjechali ludzie od utrzymania dróg.
Stanęli swoim autem.
Porobili zdjęcia sytuacji.
Poczekali na wyjaśnienia i obzdjęciowanie jezdni.
No i rozpoczęłosię sprzątanie.
W międzyczasie pani Policjantka dba o to żeby dzieci stały poza pasem ruchu.
Ja bezkamizelkowy mam też uciekać z jezdni.
Przyjeżdża Grua- będzie nas odwoził
Jest tylko mały problem: co z Koleżanką Córkową?
Mieszka wyżej a nam już raczej nie pozwolą jechać.
Nie wiem co robić. Córka tłumaczy policjantce.
Jak skończą to zawiozą małą do domu.
A i grua jak już nas podrzuci do domu to wracając może zabrać dziewuszynę do domku.
Trochę niespokojny- no bo dziecko było pod moją opieką,
ale odmawia zjazdu na dół - byśmy wzięli taxi albo guagua.
Policia Local uspokaja - oni zawiozą, a że przyjechała też Guardia Civil
to jest od groma funkcjonariuszy więc nikt dziecięcia nie skrzywdzi.
Jedziemy do warsztatu Anglików.
Mam złe doświadczenia z Kanaryjskimi mechannikami
są drodzy i dość cieniaccy.
Zostawiamy auto na parkingu.
Pan pyta i co tak pójdziecie teraz?
Zawiezie nas do domciu.
Zajeżdżamy- M wystraszona.
Nic się nikomu nie stało i to najważniejsze.
Dzisiaj rano rozmawiam z Mechanikiem co i za ile?
Mówi że musi na 20dni jechać do Anglii.
- pewnie po wczorajszym deszczu zatęskniłeś do angielskiej pogody?
- nie, syn mi umarł i muszę jechać Go pochować.
Nie jestem w stanie opisać jak mi się zrobiło smutno i źle.
Qrcze znaj chamie martwiący się błotnikiem miarę.
I facet żyje, i funkcjonuje, i nawet firmę otwiera 10min przed czasem,
niesamowita siła, ale rany jak wyrazić współczucie?

5 komentarzy:

  1. O proszę Pana, wyrazy współczucia:-( A chcieliśmy się na jutro z Wami umówić na małe co nieco:) Pamiętacie pewien zimowy wieczór na Punta Negra (Playa de la Arena) z dwoma panami, panią i dzieckiem, które zasnęło pod gołym niebem kiedy do późna rozprawialiśmy o tym i owym?
    Wróciliśmy w to samo miejsce, tym razem na dłuuuuuużej:-)))))))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to samochodu nie potrzebujemy ;-)
      wyłazimy z Complejo Deportivo Pancracio Socas Gracia o 19.00 więc wieczór mamy wolny.
      a i pogoda się wyklarowała

      Usuń
    2. Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale wczoraj spędziłam cały dzień w łóżku z podwyż. temp itd...skutkiem połączenia upału+lodowatego skoku+potem ulewy, Dziś lepiej. Może spotkajmy się na kawie jutro przed południem (10.30) w Waszej okolicy? OK? Na póżniej jesteśmy umówieni. Pozdrawiam i do rychłego zobaczenia!

      Usuń
  2. no pewnie 10.30 pod kościołem w los gigantes jest knajpka/barek las asturias. oczekiwowujemy!

    OdpowiedzUsuń