2012/10/16

Mam taki plan...

Coś nowego bym zrobił- a TY?
Coś zupełnie innego niz do tej pory i żeby jeszcze na mnie zarobiło
Mam ADHD- takie życiowe, kiedyś się brzydko mówiło o 
"robakach w pewnym(dość ustronnym ;-) miejscu",
uwielbiam nowości- ale nie takie co to wyskakują na banerach
albo lecą na pasku w wiadomościach( btw nie oglądam TV i Tobie też nie radzę),
bo życie jest zbyt krótkie żeby się nudzić.
Rozpoczynam zupełnie nowy dla mnie rodzaj działalnosci,
a że ze spotkań, rozmów i mailowej wymiany mysli wynika iż
kasa to jest to co nam stoi na przeszkodzie w przyjeździe na Teneryfę,
to sobie pomyślałem "zróbmy to razem".
Ale o co chodzi?
Będę opisywał bez szczegółów dotyczących branży, 
krok po kroku, jak pokonać kolejne etapy do miejmy nadzieję końcowego sukcesu
proponuję żebyście jak chcecie to omijając szczegóły- obrabiali razem ze mną swoje pomysły,
czyli zadawali sobie w domu te same pytania w stosunku do swoich pomysłów
jakie ja zadaję sobie w stosunku do swojego nowego przedsięwzięcia howgh!
(z powyższego wielokrotnie złożonego i pokićkanego zdania jasno wynika że
nie mam szans załozyć następnego Twittera bo limit 130znaków by mnie zabił ;-)

W razie potrzeby/konieczności uzyskania info prywatnie proszę na maila.

Żeby się nie stresować potraktujcie to jak krzyżówkę
siadamy rodziną(dzieci/rodzice niech się też się przyłączą- burza mózgów to jest to) i :
mamy 3min  na wymyślenie i opisanie jak się da najdokładniej biznesu który
da nam to co chcemy!
czyli określamy
  • miesięczne zyski
  • nakład pracy
  • kapitał początkowy
proponuję dane początkowe
miesięczne zyski: 500e w drugim miesiącu działalności
nakład pracy: max 2h/dziennie
kapitał początkowy 300pln z możliwością inwestycji 
do 500e w pierwszym miesiącu działalności
(czyli jeżeli zaczyna się kręcić to odkręcamy kurek z inwestycjami a jeżeli nie to koniec i już)
potem każdy z nas przedstawia swój pomysł 
a reszta może zadać po 2 niemiłe/niedowierzające/sprawdzające pytania każdy
te projekty które wydają nam się coś warte zostają do dalszej obróbki
zapisujemy je w kajecie 
i do następnego razu!

no i mały update po postach Cudownych  Czytelniczek M&V

proszę plizz wpisujcie w komentarzach
najgłupsze/ najdziwniejsze/ najbardziej nie dające się outsource'ować
pomysły na życie
np: jestem flisakiem na Dunaju i  jak to zrobić zdalnie, z Teneryfy np.?
no? powiedz cwaniaku ;-),
takie fajne zagwozdki dla głowy

12 komentarzy:

  1. czyli dajesz nam Tatko kopa na zapęd ( żeby nie powiedzieć bardziej brzydko) no i dobrze... Jutro myślę. Dzięki Tatko
    Marion


    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię te twoje ekonomiczne posty :)
    Jak to główkuję od jakiegos czasu czym tu się zająć, żeby to zarabiało na moje zycie na kanarach w dobie kryzysu :D ale niestety jakos nia nic takiego nie wpadłam. Informatykiem czy innym ludziem który może pracować zdalnie z każdego zakątka nie jestem. Obecnie uwięziona na etacie, a na kanarach na etat raczej nie ma co liczyc...
    Eh... i tak dobija mnie to ze zanim będzie możliwość to już się zestarzeję :(

    Veronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie właśnie, ja też nie jestem żadnym za przeproszeniem informatykiem ;-)
      I tak idziemy do świata outsourcing'u i świadczenia usług a to ze do rozmów z kontrahentami czy wystawiania faktur używamy internetu a nie faxu i telefonu to chyba tylko ułatwienie.
      @Marion- a co się mamy dawać wykorzystywać, jedziemy
      @veronika- masz rację, pewnie że nie da się świadczyć usług szewskich przez internet - ale ponaprawiane buty z lat 60-tych da się sprzedać za dużą kasę na ebay-u i to tez prawda.
      W obu przypadkach praca właściwa jest ta sama - naprawa obuwia, zmieniamy tylko jej zastosowanie no i zyski, i wolność od trzymania otwartego zakładu od 9 do 17, co dzień, nawet w szewski poniedziałek brrr :(,
      praca jest ta sama a efekt fajniejszy.
      Może warto na chwilę wyjść z kolein i pokombinować?

      Usuń
    2. @Veronika - jakbym siebie czytała...czyli jest nas dwie...
      @Tatko - nooo, poddałeś mi chcąco-niechcąco myśl. Na razie co prawda kwili ale widzę światełko ( takiego robaczka świętojańskiego ) w tunelu....
      Dzięki Tatko
      Marion

      Usuń
    3. Tatko a może przyjmiesz mnie na etat? bedę odwalac za Ciebie brudną robotę, bedziesz miał pełen luzik ;-))))

      Heh, pewnie że warto pokombinować, ruszyc głową :) Ale ostatnio mam troche za duzo na głowie i obawiam się że wkońcu ją gdzieś zgubię. Ale nic to, licze że kiedys mnie oświeci :)
      Poki co uczę się hiszpańskiego ;)

      Marion - chyba musimy razem wymyslec jakis biznes

      Usuń
    4. No i zapomniałam się podpisać.. ehh... a nie mówiłam ;)
      Veronika

      Usuń
  3. Tak, ja też lubię te wpisy "ekonomiczne" - zawsze w taki konkretny sposób dają odczuć, że jak się chce, to da się zrobić.
    My z żoneczką też planujemy przeprowadzkę na Wyspę, jednak termin jaki sobie ustawiamy to jakieś 2,5 - 3 lata. Za kilka miesięcy nam się rodzina powiększy i na tej zmianie życiowej się aktualnie skupiamy. :) Natomiast już zaczynamy się przestawiać zawodowo na docelową freelancerkę - żeby można było zdalnie z wyspy wykonywać zlecenia. A jakieś pomysły na biznes na miejscu też w głowie siedzą. :)
    Dzięki Tatko za motywację. :)

    Biały

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, Tatko... myślę i myślę i od tego myślenia mi łeb pęka ( dosłownie! ). Za bardzo idę koleinami ( hi,hi ). Co wymyślę - to widzę mnóstwo przeszkód. A może za bardzo się czepiam? I to jest to.... Praca przez 35 lat na etacie, pod rządami ( szefów )zabiła moją pewność siebie. Ale i też daje mi kopa w cztery litery. Jestem po wykładzie on-line nt pracy w Hiszpanii. Dowiedziałam się na jakie zawody będzie zapotrzebowanie w Espanii ale czy na Kanarach też? Ale ja i tak myślę nad pracą zdalną. Tak jak Tatko sugerujesz a potem - zobaczymy! Najpierw muszę potknąć się o porąbany pomysł, żeby żarówa mi się zapaliła... I dobrze słuchać ludzi... ich zapotrzebowań...
    Pozdrawiam dzisiaj bardzo słonecznie
    Marion

    Veroniko - ja już się trochę zestarzałam ale w związku z tym, że pewien Pan dołożył mi lata pracy powiedziałam sobie - dobrze, mogę pracować do dechy ale na moich warunkach...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapomniałam... Tatko słyszałam że Reinar chce uruchomić loty między Wyspami. Prawda to?
    Marion

    OdpowiedzUsuń
  6. rzeczywiście Dziewczyny z Inicjatywą!!!
    a co do ryanair'a to oni może by i chcieli ale na razie nie mają zezwolenia bo z pewnoscią połozyłoby to binter canarias- no a potem jakby nie daj bóg ryanair padł w boju to kanary zostałyby bez przewoźnika
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejka :D pozdrowienia z Danii dla całęj rodziny :D.Przygotowania Tatko pełną parą i mobilizacja pełna.Nie w temacie więc sorki za O.T.
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  8. @dzidek eee-tam nie w temacie, jak najbardziej w temacie zmian w życiu, no i przeciez już kombinujesz jak sobie tu na wodę do gofio zarobic ;-), nie?
    pozdrawiamy
    w imieniu płaszczek również
    (chyba mają akcję "tatko- zły dotyk" bo nawet M. jedną zdybała, a ja dalej nic :(

    OdpowiedzUsuń