2012/11/15

Kto z kim przestaje, takim się staje

Ci ludzie na zdjęciu to nie fabryka tylko spotkanie znajomych!!!!

Problem z banałami jest taki że słyszymy je zbyt często
aby zastanawiać się czy mają jakikolwiek sens.
No i z tym przysłowiem też jest tak samo- mamy nie wpadać w "złe towarzystwo"
tyle z tego rozumiałem i ja jako smark i pewnie ci którzy je mówili do mnie też
Ostatnio przeczytałem b.fajny artykuł o tym jak bardzo jesteśmy produktem otoczenia.
Proponuję eksperyment
Wypisz pięć osób z którymi spędzasz najwięcej czasu w ciągu ostatniego roku.
Już? No a teraz zastanów się jak bardzo to co robisz i myślisz zależy od tych osób?
Czego nowego/wartościowego oni, tych 5-ro ludzi są w stanie Cię nauczyć?
I  eksperyment nr2
Spróbuj sobie przypomnieć swoje postanowienia z poprzedniego sylwestra.
Co się udało zrobić? Jak wiele zmieniłeś z tego co chciałeś zmienić?

I teraz warto się zastanowić czy te dwie rzeczy nie mają ze sobą wiele wspólnego?
Pamiętam że wpadając w nowe środowisko
otwierały mi się nowe drzwiczki w głowie (albo zamykały : pozdrowienia dla Heńka z Rzeszowa
 i jego kolegów z którymi pracowałem/mieszkałem we Francji )
Czy byli to maniacy komputerów(wtedy nie znaliśmy pojęcia informatyka jeszcze),
kulturyści(odczarowało mi to medycynę) czy ludzie startujący w motorsporcie,
 bokserzy czy pseudointelektualiści/pseudoartyści czy dziennikarze.
Zawsze się okazywało że się zmieniam tak bez wysiłku i nawet woli zmian.
Jakoś tak "wlazłeś między wrony to kracz jak i one"- kolejne przysłowie
tak bardzo znane że aż się nad nim nie zastanawiamy.
Czyli że nie mamy wyboru? Że nic od nas nie zależy?
Właśnie mamy - świadomie wybierzmy sobie OTOCZENIE!
Wiecie że w Brazylii 60% 9 latków umie  co najmniej 4 razy odbić głową piłkę futbolową?
A gdzie indziej to b.rzadka umiejętność.
(w Polsce umiejętność odbicia piłki czymkolwiek jest tak rzadka że w reprezentacji był Krzynówek ;-)
Czy zastanawiałeś się czemu warto iść na studia?
Dla nauki? Bzdura. Tę samą wiedzę możesz posiąść z książek z Gminnej Biblioteki
Dla zmiany środowiska!!!!
Żeby być z ludźmi o podobnych sobie marzeniach i zainteresowaniach.
Kkim byli koledzy i znajomi Gatesa? Jobsa? Zuckerberga?
W jakim środowisku dorastali ci ludzie- ilu z ich kolegów otwierało firmy w garażach?
A ilu moich znajomych to zrobiło? A Twoich?
O czym dyskutowali kiedy się spotykali wieczorem? 
Dlaczego poeci i pisarze potrzebują Towarzystwa?
Bo jesteśmy istotami społecznymi i się nawzajem podkręcamy ot co!
Popatrz jak wszyscy artyści jeździli kiedyś do Paryża- żeby się pobohemić troszkę.
Więc jeżeli jedyną namiętnością Twoich znajomych jest ogródek albo mecz w TV,
 to niestety jest duże prawdopodobieństwo że skończysz tak samo.
Ale jak mieszkam na wsi albo w miasteczku gdzie nie ma nikogo fajnego?
I wszyscy tylko chcą mieć nowy telewizor LCD większy niż sąsiad to co robić?
Wiem bo sam się w takim syfie urodziłem i żyłem.
Kiedy chciałem wyjechać na Kanary całe wieczory spędzałem czytając poloniacanarias.
Znałem perypetie ludzi z forum lepiej niż własnych znajomych.
Kiedy przeczytałem "4-ro godzinny tydzień pracy" przez jakiś czas
czytałem wszystkie książki które Ferris polecał na swoim blogu
Codziennie zamiast gadać z ludźmi którzy wiedzą lepiej chociaż niczego nie dokonali
sprawdzałem co też zrobili ci co próbują, jak im się udało.
Pewnie że przez ten skręt dla wielu ludzi stałem się monotematyczny i ciężki do zniesienia.
Ale miałem to gdzieś bo moi nowi znajomi byli tak samo opętani jak ja.

Jako żałosny besserwizer przeczytałem "W poszukiwaniu straconego czasu"
w wieku lat  17 czy 18- po to żeby imponować otoczeniu.
Na siłę i bez przyjemności. Potem w wieku lat 27 tak  już dla siebie
I stałem się przez tę książkę(? no dobra kilka tomów ;-) zupełnie kimś innym.
Proust stał się moją obsesją - okularami przez które patrzyłem na świat.
Każdego chciałem ewangelizować i namawiać do założenia tych okularów.
Jak niesamowicie opisane rzeczy które normalnie nam w ciągu dnia umykają
aż czuć smak magdalenek ;-).
Naprawdę to dzięki niemu zacząłem delektować się życiem. Karmić zmysły.
Stawiać na życie w wersji Premium.
Że lepiej raz na tydzień wypić niesamowicie dobrą kawę,
delektując się zapachem, delikatnym dymnym posmakiem
niż wlewać w siebie na szybko tańszą ale  kwaśną, pachnącą przyprawą maggi lurę.
Że ciastko za 8E to wcale nie jest drogo jeżeli wspomnienie smaku zostanie na całe życie.
Żyj Premium Tatko - tylko wrażenia najwyższej próby są warte wspominania.
Wolniej i ciesząc się codziennymi przyjemnościami tego nauczył mnie Proust.
No i tego że wrażliwość a wręcz nadwrażliwość to zaleta a nie wada.

A London? Kto przeczytawszy "Martina Edena" nie poczuł konieczności zmiany?
Nawet na Dżej Dżeju(tatko Cię kocha) zrobił wrażenie, a on jest tak zblazowany
że mało co robi.
Żyj pełnią życia-chciał boksować to boksował
w czasach kiedy było to nieco bardziej ryzykowne niż dzisiaj.
Chciał zobaczyć świat to wsiadał na statek i oglądał.
Nie oczami turysty z geriatryka(tak nazywamy wycieczkowce
z dwutygodniową objazdową wycieczką np po Karaibach gdzie średnia wieku to 70-lat),
tylko uczestnika i sprawcy wydarzeń.

A jakby tak zrobić listę 10osób które cenię najbardziej?

Żyją, nie żyją, są prezydentami, poetami czy gwiazdami nie ma znaczenia.
I postarać się żeby to oni byli ludźmi z którymi od jutra spędzam większość czasu?
Przecież mogę w internecie znaleźć wszystko co on napisał/powiedział lub o nim napisano.
Mogę wziąć udział w każdym wspierającym dorobek projekcie.
Nawet jeżeli to Iggy Pop który jak wiadomo od dawna nie żyje(sorki taki żarcik z filmu "Trainspotting")
Jaka postać przewróciła Tobie w głowie? Oprócz oczywiście Brusliego (tak się mówiło za moich czasów)
- do dziś pamiętam jak wszyscy chłopcy kopali po wyjściu z kina
 w płoty, kosze na śmieci  i zapisywali się na karate.
 Niby śmieszne ale jednak się zapisywali i trenowali przez całe lata, prawda?
Tutaj fajny wpis- można wleźć na blog do gościa(adres na dole artykułu)
 i nawet jak się nie zna angielskiego to tłumaczącGoogle translatorem
zostawić komentarz czy pytanie na pewno odpowie.

3 komentarze:

  1. Pozdrowienia z Berlina.
    Przymierzamy sie na Maj :)
    U nas zimnica.
    Bardzo dobrze postapiles chlopie.
    Trzymajcie tak dalej.
    Posilki w drodze :)
    darado(pozdr.2xM)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas też zimno 20st
      a na dodatek grypa mnie dopadła
      więc widzę świat pesymistycznie
      w maju będą świeże figi!!!
      dobry pomysł

      Usuń
  2. mądry Chłop, z Ciebie, tatko :)
    Ps. Chłonę Twojego bloga, jak gąbka od dwóch dni, no, ne umiem przestać :D

    OdpowiedzUsuń