2013/01/22

Jeżeli pracujesz mniej niż godzinę dziennie to jesteś leniem!!

O organizacji, efektywności i wydajności oraz maniu miliona rzeczy na głowie.
Z tym lenistwem to taki jest pogląd ogółu i bezdyskusyjna oczywista oczywistość.
A jaka jest prawda?
Według mnie jest zupełnie na odwrót. Jeżeli przez więcej niż godzinę dziennie
orasz swoje pólko to nie świadczy o pracowitości tylko lenistwie umysłowym.
Do tego posta podkręcony zostałem  przez Ukochaną Córkę która stwierdziła że
całe dnie się obijam, a jak pracuję to i tak nieciężko, plus oczywiście lekturę
"7 habits of highly effective people" S.R.Covey(jest też po polsku).
Oprócz  własnych biznesów zdarzyło mi się pracować w kilku różnych firmach.
Im więcej robiłem zamieszania i hałasu wokół siebie, 
im bardziej uprzykrzałem ludziom życie
 tym byłem "lepszy" i bardziej doceniany.
Bierz się za każdą możliwą rzecz w firmie, podejmuj każą odpowiedzialność
rób wokół siebie mnóstwo hałasu i zamieszania, wtrącaj się wszędzie
a awansujesz szybko albo Cię podkupi konkurencja.
Tylko czy rzeczywiście ma sens przychodzenie o 7,30 wychodzenie o 20?
I próby robienia wszystkiego za wszystkich?
A co z "bus factor"?
To taki sprawdzian rzeczywistej sprawności organizacyjnej firmy.
Ile osób musiałoby zginąć z rana w drodze do pracy zmiażdżonych przez  autobus
żeby Twoja firma nie mogła podjąć działalności.
Jeżeli taki autobus zrobi dobry uczynek i ku radości całej załogi pieprznie w 
Pana Wszystko Na Mojej Głowie- który nie pozwala nawet kichnąć bez
ustalenia z nim techniki i czasu kichnięcia, to co?
Firma leży.
Jeżeli w swoim własnym biznesie musisz wszystko robić sam i złapiesz grypę, to co?
Firma leży.
To może warto uznać że wprawdzie nikt nie zrobi tego aż tak dobrze jak TY
ale jednak inne firmy działają mimo że Ciebie(ani mnie ;-) tam nie ma,
no i chyba jako genialny manager potrafię znaleźć sobie bardziej produktywne
zajęcie niż nadzorowanie pakowania paczek czy wystawiania faktur.
Jest zarąbisty graf zajęć w zależności od ich ważności i pilności
Dobrze to sobie przypomnieć że jest w ogóle różnica między rzeczami "na wczoraj"
i tymi naprawdę ważnymi któlre mogą z nas uczynić nowy Microsoft czy Google.
bo często miewamy tendencję do mylenia pilnych z ważnymi,

Taka mała ciekawostka. 
Wykonanie zadań z którego kwadratu da nam najwięcej?
Oczywiście PILNE I WAŻNE.
A własnie że nie!!!!
Gdzie mieszczą się wielkie zmiany które dadzą naszej firmie pozycję dominującą,
gdzie rzeczy które uczynią nas mniej zajętymi, lepszymi, mądrzejszymi?
Jak pilne jest czytanie Seneki?
Jak pilne jest rospoczęcie działalnosciu na rynku niemieckim?
To nie są rzeczy pilne ale... mogą nam dać więcej niz te odwalanie 8 godzin orki.
Dzwoni klient i chce ofertę. Na już. Pilne.
Robiłem projekt nowego urządzenia, layoutu strony czy strategii marketingowej. Ważne.
Przerywam, sprawdzam i wysyłam. No to od razu sprawdzę pocztę.
U hu hu, sporo tego, no to odpiszę na jeszcze kilka ofert i pytań o oferty,
I czas minął.
Jutro znowu kolejny dzień w kieracie.
Czy dzisiaj zrobiłem coś Ważnego? takiego żebym pękał z dumy?
Chociażby zreorganizował odpowiadanie na zapytania ofertowe?
Tak żeby jutro było lepiej poukładane niż dziś.
Popchnąłem cos dużego do przodu?
NIE
Napracowałem sie bezmyślną, oślą pracą lenia.
Zrobiłem to co pilne a nie zrobiłem tego co chciałem, co uznałem za ważne.

Howgh!!! czyli powiedziałem.
I Ukochana Córko taka jest własnie prawda o pracy tatusia.
You can work hard but better work SMART.
Więc kiedy wykonuję ważne ale niepilne zajęcia to też jest praca.
mimo że się nie krzątam jak mróweczka, nie robię wokół siebie   aury ważności
a cichutko i z radością czytam książki czy oglądam wykłady.
do czego Szanownych Państwa równieżserdecznie namawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz