2013/01/14

Największe święto w roku!!!


Hijas cumpleańos. 7 gęsi.
Jak już wielokrotnie zaznaczaliśmy miłość kanarków do wszystkiego co małe
nie zna granic, zaliczamy tu: pieski, kotki, samochody Smart, 
wyświetlacze w iphonach(3,5 cala ;-) no i oczywiście dzieci!!!
Nie chcieliśmy robic imprezy w Pizzerii czy barze 
bo jeżeli główną atrakcją ma być konsumpcja to coś jest nie tak.
Stąd lekki opór Szanownej 14 juz letniej jubilatki.
Bo koleżanki miały w restauracji. Ale my twardo nie.
Wykaż się jakąś inwencją a nie nasiadówa za stołem.
Surferska impreza na plaży nie przypadła Pannicy do gustu. 
Piknik w górach? może, ale gdzie? no i jak logistycznie rozwiązać.
Urodziny w Masce połączone z rejsem na delfiny i orki
To niedaleko od nas więc mogły by być same,  popiknikować 
i nie cały dzień obracałby się wokół żarcia.
Jest consensus!!!! a już byłem blisko awantury i rezygnacji
3 dni ustalania na tuenti i facebooku kiedy i kto, a kto lepiej nie
 polityka panie, krew zalewa od samego stania z boku
rany jak ja sobie radziłem będąc nastolatkiem? 
Straszliwy jest to okres życia i doprawdy nawet trochę Córce współczuję.
Chociaż wyglada że dla rodziców Nastolatki jest to okres jeszcze straszliwszy.
Dziecięce grymaszenie + kobiece niezdecydowanie = Szczęście Tatusia :(
Dobra może być ten rejs i urodziny na plaży- o żesz ty łaskawe stworzenie!
 Oczywiście jako archetyp sknery i dusigrosza sprawdziłem oferty
wszystkich możliwych dostarczycieli rejsów i przedstawiam co następuje:
Fliper Uno rejs 3h, poczęstunek, cumowanie koło Masca 20-25e/os
(nie ma szans zejścia w Masce bo za duży statek i nie dobija)
reszta mniejszego wszystkiego ceny 10-15e rejs 2h delfiny/orki
zejście w Masce na plażę i powrót dowolnym rejsem tego samego przewoźnika.
Dogadaliśmy sie na Gladiator Uno- targowalismy sie więc wzięli 2 gęsi gratis!
Czyli 7 w cenie 5, taka promocja a co!
Wypływają 12.15 i wracają 16.30.
Ufff załatwione. A g.... tam załatwione.
Kanaryjskie dzieci- czyli karmnić, karmić, karmić.
No dobra to na 10.45 przychodza do nas, zjedzą ciasto na patio,
odśpiewają Cumpleańo feliz, pochichoczą  głupkowato, pozakładaja miliony ozdób,
wezmą wałówę i pójdą się zaokrętowywać.
Wrócą weźmiemy pizzę , wezmą rolki i pójdą na plac do Puerto Santiago
nie nadwyrężając zbytnio naszej cierpliwości.
Dobry Plan?
Dzień D-2 co kto może jeść i na jakie ilości słodyczy się zgadzamy.
Awantura oczywiście. Że źle. Jesteśmy twardzi i nie odpuszczamy.
D-1 co z ciastem? któraś koleżanka wspomniała wcześniej
 że babcia robi torty urodzinowe- .
w związku z tym nie kupiliśmy ciasta "Bob Esponja" z Mercadony. 
Torty z kanaryjskich cukierni nie mają przydatności do spożycia,
są okropne- jak u starej ciotki, tłuste,słodkie bez smaku i zapachu, fuj!
Trudno zrobię sam. Kupujemy spody(nie mamy piekarnika),
serki homogenizowane, wanilię, 2 czekolady 70% cacao,
 owoce jagodowe i ananasy w zalewie wszystko bez dodatku cukru.
No i dałem ciała bo serki z Mercadony są do du....
znaczy wodniste, i niestety dałem za dużo przesączenia w ciasto
Z serków po dodaniu słodzika i wanilii wychodzi coś b.bliskiego 
bitej śmietanie zmieszanej z mascarpone, przynajmniej w zamysle.
Niestety rózna  jest zawartość wody w produkcie, 
Lidlowskie mają 10gbiałka a mercadonowskie 8g/100g reszta woda.
Warstwa która wieczorem miała 2cm grubosci rano skurczyła się
do 1cm i ciasto sie troche rozklapciało :(
Za to mus czekoladowy udał się suuuper.
Dwoma tabliczkami czekolady walimy w blat, jakbysmy chcieli dac mu klapsa
nie miałem czasu na zabawy z rozgrzewaniem czekolady w kąpieli wodnej,
Mały rondel, 0,5cm wody na dnie zagotować, czekolady wrzucić,
mieszać po chwili zdjąć z ognia, mieszać co chwila na ogień i mieszac
jak nie jesteśmy gapa to sie rozpuściło i nie poprzypalało(gorzknieje)
zestawiamy, dwa widelce albo mikser do łapy, wlewamy zimną wodę i miksujemy
otrzymujemy niezbyt gęstą piankę- no to do lodówki.
Nie miałem czasu bo jeszcze fajitas a tu 9:30 , no to do zamrażalnika.
Chwila moment dwa zamieszania łyżką i piękny gęsty mus czekoladowy,
Jak ktos ma beznadziejny gust to może robić z mlekiem, ale czekoladowy jest cool.
Wylewam na wierzch ciasta i voila gotowe.
Fajitas bo larwy będą głodne.
Kupilismy gotowe tortille (kukurydziane ale i tak odstępstwo od diety)
na grubej nieprzywierającej patelni plastry cebuli, plastry cukinii
tnę pomidor w cieniutkie cząstki(szesnastki? ;-), 
zawijam plaster sera gouda(łatwo się rozpuszcza) pocięte w 3mm paski kawałki 
zgrillowanej na patelni cebuli, papryki i cukinii oraz po 2 kawałki pomidora.
zawinięte czekają- na naszej patelni mieści się 4 szt
podgrzewamy bez tłuszczu 10:40 i jak raz jak gęsi przychodzą to jest pierwsze 8szt.
Joł, mam straszny instynkt rodzicielski i mógłbym adoptować wszystkie dzieci świata
ale 7 dziewczyn w domu to pewna choroba psychiczna.
Pewnie dlatego rodzą sie conajwyzej pięcioraczki żeby nikt nie miał
siedmiu czternastolatek w domu(oszustwo jedna miała 12 a jedna 15lat)
harmider i zamieszanie łamane przez szczebiotanie i okrzyki zachwytu
(rozpakowywanie prezentów) czujemy sie z Dżej Dżejem nieswojo.
Zjadły zaśpiewały obhihotały i wygoniliśmy je bo juz była 12:00
wałówka(grillowane kanapki, słodycze, sałatka, nachos, owoce)
loodówka z napojami serwetki, talerzyki, sztućce, aparaty, ręczniki
tylko rolki zostawiły w domu bo potem będą szły na rolki.
UFFFFF
Poszliśmy z Dżej Dżejem odpocząć: na plaże sobie popływać
a potem na małe piwko w knajpce na górze na rogu co to wszyscy chodzą tam,
Zaaferowana Uroczystosciami M nie chciała z nami iść
i powiem szczerze że ze względu na chwilowy acz ostry przesyt dziewczęcością
to nawet zbytnio nie naciskałem.
Wzięlismy pizze w ulubionej włoskiej pizzerii, para llevar i do domu
znowu do tego szczebioczącego tornada.
Są już- czemu? jesteśmy przed 17 a miały wypływac o 16:30?
a bo wróciły wcześniej. Dobra, cieszę się niezmiernie. 
Coooomidaaaaa!!!
Wychynęły na patio znikły pizze, pytam: paella chcecie?
Tak.
Byłem przygotowany bo moze to i dziewczynki ale jednak nastolatki.
Sam w ich wieku potrafiłem zjeść duży, kilogramowy chleb na jeden posiłek
Więc miałem już ugotowany arooz integral(czyli taki z łupinkami)
oraz podsmażone na odrobinie oleju warzywa,
w charakterze wkładki mięsnej kotlety ze zmiksowanej, moczonej przez noc soczewicy
i białek jaj , przyprawione czosnkiem w proszku i ziołami
3 minuty i gotowe. Coooomidaaa.
Spróbowały, wzięły dokładki, ledwie uratowałem porcję dla Superguapy.
Posiedziały jeszce chwilę, obgadały Dżej Dżeja(wychodził do pracy)
i poszły sobie znowu.
Córka wróciła do domu o 21 dosyć zadowolona, pokazała nam film z orkami,
przyjęła skypowe życzenia od Rodziny i poszła znowu się facebookować .
Dzisiaj to przynajmniej miała co wrzucać.
Strasznie fajne tu są dzieci. Naprawdę.

2 komentarze:

  1. Czyli jest Metalowym Smokiem, a ten rok rokiem smoka też jest (już niewiele zostało). Rozumiem, że udany. Nosi coś czerwonego, by odpędzić złe? ;-)

    Feliz Aniversario! :-)


    AK

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ja..mamy 2013, jest Królikiem, Ziemnym Królikiem. :p

    AK

    OdpowiedzUsuń