2013/01/13

Straty muszą być!!

foto San Diego Shooter
Mam kilka dość dużych siniaków i już solo una aleta.
Czyli został mi się jeno sznur.
nareszcie dotarło do mnie skąd sie biorą goście w dwóch róznych płetwach
jednej żółtej i jednej niebieskiej albo czerwonej.
Teraz sam tak będę wyglądał jak tylko kupię 2szt albo znajdę jedną.
Fale na Punta Blanca są zawsze ale czasem są bardziej
Popłynąłem na nieodpowiedniej i się złamała w nieodpowiednim miejscu ;-)
zdjęła mi płetwy(jedną zdążyłem złapać pod wodą)
wyszarpała deskę, a  najpierw zawiązała linkę od deski wokół łokcia,
wyglądam teraz jak ofiara przemocy domowej.
Dzisiaj dajemy sobie spokój ale jutro walczymy znowu.
Póki sił i miejsca na siniaki/obtarcia starczy.
Surfing jest genialną zabawą i polecam każdemu.
Po dłuższej przerwie spowodowanej lenistwem i brakiem auta
pojechaliśmy w końcu posurfować
 i tak się skończył małorealistyczny ogląd swoich umiejętności.
Najpierw pływaliśmy z dzieciakami w spokojnym miejscu
ale fale były małe więc popłynąłem sobie na cypel.
Tam gdzie były rozgrywane mistrzostwa europy i
gdzie już raz poniosłem pewne straty.
Ale teraz jestem znacznie lepszy więc co tam.
Przecież do cholery nie jestem gorszy niż te Kanarki, nie?
Somosierra i te rzeczy. Płynę
Pełno luda, ze dwanaście sztuk nas tam czatowało.
Umiejętności różne, część wali na skały wskakuje tuz przed nimi na wierzch fali,
Spokojnie robi dwa obrociki i bez wysiłku wraca do 'poczekalni"
część łapie fale idące w stronę zatoki i wyjeżdża z nich w bok,
Trochę dłuższa droga do powrotu(trzeba się mocno starać żeby nie pociagnęło na skały)
ale trochę bezpieczniej no i nie trzeba umieć wskakiwac z powrotem na grzbiet.
Tą opcję wybieram, jeszcze tylko trzeba wybrać falę.
Fale wielkie, z tunelami i ciągnące na skały.
Już raz się tam dostałem( 3 razy pod rząd bo nie umiałem skręcać)
na szczęście pływanie i nurkowanie to nie problem ale wypływałem
dobre 10min za każdym razem pomiędzy cholernymi, walącymi się na człowieka bałwanami.
Ostatnio udało mi się płynąć w poprzek fali zrobić śrubę i wpaść pod spód.
Czyli jestem najlepszy i mistrzostwo europy to kwestia czasu.
Postanowiłem się pobawić z falą, wpłynąć na dół i ją popodcinać.
po czym spokojnie wypłynąć z boku i zrobić jakis obrocik albo cuś
Fala nie miała nic przeciwko, jak tylko wpłynąłem na dół
 i zacząłem płynąć w poprzek,3m fala załamała się
i przywaliło mnie całą masą cholernie nerwowej wody.
Zostawiając na miejscu resztki dumy i szacunku do siebie oraz una aleta
musiałem jak ranna kaczka wachlując jedną nóżką jak niepyszny uciekać
Bo następne fale też chciały załamać ręce albo i nieręce
nad sierotą co to wlazła nie tam gdzie jej miejsce.

Surfing rulezzzz
Naprawdę polecam zabawa jak skurczybyk.
A wyrzut adrenaliny bardzo dobrze robi na samopoczucie.
Robienie rzeczy których się boisz to niesamowity fun.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz