2013/03/16

outsourcing po polsku

Przyszłość już tu jest ale jeszcze nie jest bardzo rozpowszechniona.
Jak pisał Gibson nie ten od ukrzyżowania ale ten od Neuromancera.
I w tej nowej gospodarce wymieniamy się usługami/produktami przez internet za pieniądze czy za koraliki- co kto lubi. Wydaje się że to duża szansa dla Polaków i Polski- bo jedyną infrastrukturą jakiej potrzebujesz jest internet.
Jeżeli mnie zapytacie to g....o nie szansa i to nie ze względu na rząd, komunizm, problemy edukacji szkolnej czy całkowite zniszczenie przemysłu. Skąd wiem ? Się własnie przekonałem.
Ostatnio miałem dużo do czynienia z Rodakami  - i to tymi fajnymi wiec jak cymbał zapomniałem czemu wyjechałem z Polski. Oczywiście nauka poszła w las i znowu mnie naszło żeby spróbować czegoś w Polsce.
Ludzie tyle mówią o tym że gdyby mieli mozliwości...- no i mam też po tych wszystkich podejrzanych startupach poczucie że może gdzies tam jest ten ktoś kto właśnie potrzebuje mnie żeby osiągnąć swoje maksimum i będzie miał dostateczne jaja żeby i mi zabić czasem ćwieka. I że razem ruszymy z posad bryłę świata- bo szczerze nie chce mi się znowu uczyć kolejnych rzeczy od zera- chcoć niestety ciągle mam przekonmanie że własnie ja zrobiłbym to najlepiej na świecie- ale niech tam, zadowolę się określeniem wymagań(dość dokładnym hm hm ;-) i zarządzaniem projektem na początek.
No dobra to wypróbujmy te słynne  pokolenie polskich, młodych, zdolnych co to nagrody na świecie i wogóle, a jak się trafią starsi zdolni to też nie pogardzimy.
Byleby mieli podejście zdolnego dziecka: "o to ciekawe! spróbuję to rozwiązać" i byli doerami a nie gadaczami. Ruszamy- ogłoszenie na portalu branżowym+ trochę rozesłanych dokumentacji i czekamy co też te słynne na cały świat polskie zdolne inzyniery wymyslą żeby mnie olśnić.
TA DA- d...a blada i nieatrakcyjna d...a cienkiego bolka. 
Cholera jasna- czytam we wszystkich możliwych opracowaniach jak zlecać projekty/zadania na zewnątrz firmy jak wciągać wartościowe osoby do przedsięwzięcia - i to z przykładami a potem widzę coś takiego: jak nie próbujesz mnie oskubać to znaczy że jesteś frajerem, a jak jesteś frajerem to znaczy że ja oskubię ciebie. Mam tego dość- znowu przypomniałem sobie dlaczego wolę Hindusów, Pakistańczyków czy Chińczyków od mieszkańców kraju nad Wisłą.
Nie chcę być sk...m tylko po to żeby nie być frajerem. Mam lepsze rzeczy do robienia w życiu niż pilnowanie cymbałów. Dlaczego na Craigslist amerykański programista chce ode mnie mniej pieniędzy za gotowy działający projekt niż polski cwaniaczek chcący się rozliczać w roboczogodzinach-a co mnie do cholery obchodzi ile godzin mu zejdzie- ja wolę kogoś kto zrobi to dobrze i szybko i dlaczego mam mu płacić mniej(no bo mniej roboczogodzin) niż sierocie która siedziała nad tym 3 tygodnie bo jest niedouczona ofermą?
No dlaczego?
I tu widzę powód- małe rozpowszechnienie kultury startupów, mała wiara że wystarczy uczciwie pracowac a się uda, awersja do ryzyka (putting skin in the game) jest dość zrozumiała ale... jezeli nie chcesz ryzykować to dlaczego hccesz dostac część wygranej? Tak to nie ma żeby zjeść ciastko(sprzedać projekt- czyli otrzymać za niego całkowitą gratyfikację) a potem jeszcze jak się uda i okaże że to nowy Google to dostać udziały w zyskach. Dalibóg- myślisz młotku ze nie umiem liczyć i zapłacę dwa razy za tę samą pracę?
Że naprawdę jestem od Ciebie o tyle głupszy? Ok to prawda że wolę surfować, ale jak będę musiał to nauczę się i zrobię sam- to się nazywa BATNA w teorii negocjacji(Best Alternative To Not Agree), już nie mówiąc o tym że od Bułgarów zaczynając po Pakistańczyków- świat jest pełen ludzi którzy wykonają dla mnie tę pracę za 300-500USD naprawdę! Ja tylko chciałem dać komuś szansę- tak jak dawno temu Wielki  i Jedyny John Kenneth Liew (mój Mistrz i Guru a prywatnie strasznie porządny facet- choc usiłował sprawiać wrażenie cynicznego twardziela)dał mi. Work hard then work smart.
Przekleństwo oszukiwanych- stracili wiarę w wartość uczciwej pracy, inwencji innej niz wynalezienie "oscylatora"(ART B - takich dwóch izraelczyków było kiedyś w Polsce, na salonach błyszczeli Wałesa ich ugaszczał)
Rany jak ja się juz wyluzowałem że o tym całym piekiełku zapomniałem i chciałem się w to bawić jeszcze raz.
Dość. Dość. Dość.
Veni,Vidi, Vomici trawestując stare powiedzenie. I każdemu kto ma odrobinę oleju w głowie mówię spróbuj świat jest mały- to że wokół siebie nie widzisz możliwości to nie znaczy że ich nie ma. Fora internetowe pełne są ludzi którzy wspólnie rozwiązują problemy. Ale raczej nie Polaków- a szkoda.

7 komentarzy:

  1. Też czasami ubolewam, że tak często jest.
    To takie polskie. My lubimy o machaniu szabelką, romantyzmie, a jak co do czego, to...
    no właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak tylko gadanie zostało- no bo gdzie ta romantyczna wizja gdzie ta odwaga machnięcia szabelką? prawda? I nawet nie wiem co można zrobić żeby to zmienić. Zmusić ludzi do podglądania jak to się robi w Silicon Valley? Dlaczego Bułgarzy umieją ?( miałem nawet propozycje z Rumunii) Dziedzina taka?
      Może w innych jesteśmy potęgą? tak, na pewno tak- w to będę wierzył ;-)

      Usuń
  2. Tatko
    wybierasz się na GC na rajd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się fale zrobiły - surfing rulezzz, no i nie chce mi się

      Usuń
  3. "I tu widzę powód- małe rozpowszechnienie kultury startupów, mała wiara że wystarczy uczciwie pracowac a się uda, awersja do ryzyka (putting skin in the game) jest dość zrozumiała ale..."
    Czyli co? Oczekiwales, ze ktos Ci zrobi startup za sam udzial w domniemanych zyskach startupu? To moznaby rozwazyc, gdyby stala za tym jakas sensowna firma, gotowy biznesplan i przedewszystkim fundusze na reklame konkretne razem ze strategia zdobycia rynku. Inaczej to mozna klientowi dac pare % znizki conajwyzej bo szanse na zobaczenie tych zyskow raczej mizerne chocby nawet super aplikacje sie zrobilo...
    Wielu programistow pewnie odbylo rozmowe w stylu:
    "k: mam super pomysl na startup, zrobmy klona XXX tylko lepiej. Dam Ci 50% udzialu w zyskach.
    p: a co lepiej?
    k: no wszystko.
    p: a jak to chcesz rozpromowac?
    k: ludzie sami znajda a jak nie to znajomym na FB wysle.
    ...
    "
    polska to polska, jest sporo wannabe biznesmenow gimnazjalnych.

    " Dalibóg- myślisz młotku ze nie umiem liczyć i zapłacę dwa razy za tę samą pracę?"
    Hmm jakos tak google przywolane wyzej dawalo udzialy w zyskach (opcje na akcje) pracownikom. Ale widocznie tam to mlotki ;)

    "już nie mówiąc o tym że od Bułgarów zaczynając po Pakistańczyków- świat jest pełen ludzi którzy wykonają dla mnie tę pracę za 300-500USD naprawdę"
    No zamiast iphona mozesz kupic sciphona za 20$ wyglada podobnie i dzwoni ale jednak pare roznic bedzie ;)
    Zreszta co ja Cie bede przekonywal. Wybierz najtanszego hindusa/pakistanczyka jakiego znajdziesz i zdaj relacje :)
    Wspomniany wyzej amerykanski programista tez nie musi byc faktycznie amerykanskim programista, a po prostu outsourcowac dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcę otworzyć warzywniak i potrzebuję "żuka". Ty masz te auto.
      1 sprzedajesz mi Polską Myśl Techniczną za XXXpln i po zabawie
      2.otwieramy spółkę Ty wnosisz "Żuka" w aporcie wyliczamy ile procentowo wartości reprezentuje zuk w warzywniaku i mamy policzone udziały. Jeżeli chcesz być oprócz współwłaściciela pracownikiem-kierowcą to ustalamy pensję i ruszamy.
      Nie ucz mnie proszę o strt-upach czyli nowych przedsięwzięciach bo parę razy to przerabiałem i jakieś tam doświadczenia mam.
      Ja potrzebowałem kilkuset linijek w C, na podstawie mojego algorytmu.
      Sorki jeżeli nie doceniam ale wg mnie to zadanie niezupełnie nie do zrobienia dla średniaka, mam doświadczenie z rumuńskimi inżynierami i mam o ich fachowości jak najlepsze zdanie. Zaś 300usd to niewiele żeby zobaczyć czy firma z pakistanu sobie poradzi. A juz na pewno w porównaniu ze stawkami wannabe google software developer z Polski.
      I tyle, jeżeli ktoś nie ma na start sryliona na zmarnowanie to znaczy że trzyma się od Polskich fachowców z daleka, howgh tako rzekłem

      Usuń
  4. bardzo mądrze. w sensie - co mnie obchodzi ilość godzin wykonania,
    mnie obchodzi EFEKT. popieram i zgadzam się w 100 PROCENTACH napisanych.

    OdpowiedzUsuń