2013/03/29

Ratunku Policia


tu się kojarzy nieco inaczej więc od razu zadzwonili. Po Pomoc - dla mnie.
Bo troszkę fale były na Punta Blanca i nikt nie surfował- no to co może są słabiaki , ale ja nie dam rady? Ja? Phi nie takie rzeczy ze szwagrem... No i po kilu dużych falach które przenurkowałem na wylot (bo duze fale trzeba łapać dalej w oceanie- w stronę brzegu robi sie w nich tylko tunel albo i nie, najczęściej wnętrze pralki automatycznej na wirowaniu) kiedy odpłynąłem dalej w Ocean żeby mieć więcej zabawy, wziął mnie prąd.
I oddać nie chciał, dosłownie kilka/kilkanaście sekund i obudziłem się dość daleko od brzegu. Mimo pełnego wyposażenia: płetwy, deska i braku porannej siłowni(zamkniete było)daję do brzegu ile sił a tu brzeg coraz dalej- zmieniam taktykę, jadę w bok w końcu kiedyś musi się ten prąd skończyć- może to niegramatyczne ale logiczne. Jadę i jadę w końcu są fale do brzegu(w tym miejscu gdzieś została moja płetwa i to przy mniejszych falach)- ale wielkie skurczybyki, no trudno trzeba było myśleć wcześniej teraz to już nie ma wyboru, jak są wielkie fale do brzegu to potem musi być kolejny silny prąd znowu na zewnątrz żeby ta masa  wody mogła wrócić do Oceana więc nie płaczemy tylko lecimy .
Pierwsza złapana: nawet po ludzku się obeszła, poszedłem lekko bokiem i ominąłem dzięki temu skalisty cypelek ale druga... kto tego nie zaliczył to i tak nie uwierzy jak potężna, twarda i nieźle porąbana może być woda- za te wszyskie wyzwiska pod adresem nie dość wysokich albo nie dość szybkich sióstr które nie poniosły początkującego acz ambitnego dała mi takie bęcki że na długo zpamiętam(no do jutra co najmniej).
Jak już się znudziłem jako zabawka do aportowania i turlania to potem jeszcze piana, a tu by się chciało już oddech złapać ale sorki w pianie nie wypłyniesz trzeba chwilkę poczekać i jak znika mrowienie na twarzy od bąbelków powietrza płyniemy tam gdzie nam się wydaje że powinna być powierzchnia i łapiemy oddech zanim  następna nam przywali.
Tatko ostrzega: jeżeli nie musisz to nie warto surfować w szkłach kontaktowych- niestety kiedy tylko poczujesz mokre na głowie przerzucasz się na pozostałe zmysły albo tracisz szkła co może być kłopotem kiedy musisz wracać autem ;-) co jakis czas zostaję bez ostrości widzenia.
A tymczasem... Kanarki tłumacząc Mądrej M. że takich cwaniaczków to już trochę było i nawet już żony za nimi nie płaczą wezwały Policia Local żeby debila z wody wyciągnęli albo zeskrobali mięso ze skał.
Rozsądna i Rozważna M tłumaczy im żeby dali mi jeszcze kilka minut i powiedzieli Policjantom że na razie nie trzeba. Się rumor zrobił bo teraz tam kempinguje sto tysięcy milionów kanarków.
Ale na szczęście oprócz Wszystkich Możliwych Zalet Cudowna M. jest Guapą- a słowo Guapy dla Kanarka rzecz święta.
"No Policia, ja go z wody wyciągnę"- powiedziała jedwabistym głosem i wściekła poszła po mnie wzdłuż brzegu, przecież jak tupnie kształtną kończyną to na pewno się Ocean rozstąpi i wyjdę.
Ja w tym czasie niepołamany niesiony do brzegu przez załamane fale- co jest zupełnie bezpieczne wystarczy się mocno odchylić w tył wtedy zostajesz na wierzchu, doleciałem do brzegu gdzie czekał na mnie komitet powitalny z pobliskich kamperów, ludzie pomogli mi wyjść i tłumaczyli że nie dlatego nie surfują że nie chcą ale dlatego ze jest mocno niebezpiecznie, zupełnie niefajnie i żebym poczekał może do późnego popołudnia. Trochę wszyscy wyglądali na rozczarowanych że nie spływam krwią, oglądali mnie z każdej strony ale żadnej dziurki nie było, nawet scratch'a(nie połamałem nawet moich ostatnich plastikowych płetw- za to odwłok poobijałem, no bo chcąc oszczędzać deskę i płetwy coś trzeba było nastawić na spotkanie z nadbrzeżnymi skałami ;-).
Wracaliśmy wśród szpaleru Kanarków kiwających smutno głowami nad moją głupotą i ciężkim losem Pokaranej Cymbałem M. Jakieś Panie pokazywały jej międzynarodowy znak Braku Piątej Klepki kierując porozumiewawczo wzrok w moim kierunku.
Młodzieńcy którzy dzwonili na Policję obejrzeli mnie znowu, pokiwali głowami i przybili piątkę. Zapytali czy mnie fala zbiła mocno- mówię że niezbyt, znowu pokiwali głowami: znaczy się niczego nie nauczył..
Chyba zostanę mianowany Wioskowym Głupkiem w tej okolicy.

5 komentarzy:

  1. Człowiek uczy się całe życie :)

    Ważne, żeś cały i zdrowy się dochlapał do brzegu.
    Pozdrowienia - Wielkanocnie,
    Biały

    OdpowiedzUsuń
  2. Carradine by powiedział, że cecha charakteru, która pcha Tatko w objęcia groźnego oceanu jest tą samą, która powoduje iż mógł rzucić stare życie i wyjechał na stałe na Teneryfę. Buddha be praised.. ;p

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stężenie sarkazmu w Twoim komentarzu spowolniło działanie internetu ;-)

      Usuń
    2. ALE zawiera ziarno prawdy wielkości orzecha baobabu. :-)

      AK

      Usuń
  3. A swoją drogą to podobno nie boli.

    OdpowiedzUsuń