2013/05/06

Inwestuj na Kanarach!!! Taniej nie będzie

foto Mataparda
Takie mniej więcej ogłoszenia jak w tytule widziałem już od co najmniej 6 lat w różnych miejscach sieci.
Chodziło o domy, mieszkania i timeshare. I co? Taniej jest ciągle, i taniej, i taniej... I ogłoszeń SE VENDE w oknach domów i lokali więcej, i więcej, i więcej.
A ciągle ludzie ciągle wierzą że cała reszta świata to frajerzy tylko oni mają łeb. I tylko oni wpadli na to żeby mieszkanie kupione za kilkadziesiat tysięcy euro wynająć komuś za 500e. Mimo że wokół stoją puste mieszkania za 350e. 350e todo incluido czyli wliczając w to elektryczność i wodę. Może jedynie bez kosztów ogrzewania (he, he dżołk taki słabiutki ogrzewanie= 0 bo nawet instalacji nie ma). Czyli wychodzi jakieś 250-280e netto dla landlorda jak tania wspólnota albo budynek własny. I za te bidne/niepewne  280e/mies(jak jest lokator- a to nie takie pewne) ludzie chcą płacić 70+ tys Euro. To ma byś mądra Inwestycja?
To jest stanowczo głupi i nierealny pomysł na życie.
 Ale za to najprostszy. Zwalnia z myślenia. Potem można co najwyżej .rozłożyć ręce i powiedzieć "nie wiem czemu nie wyszło" oraz spróbować sprzedać owo genialne mieszkanie dając znowu zarobić agencji. Ale wtedy to usłyszymy zupełnie inną gadkę: jak to się rynek nieruchomości załamał i stoją wolne domy i mieszkania od tylu lat i jak się Pan/Pani nie chce bujać kilka lat ze sprzedażą to cenę trzeba opuścić.
Chcesz tego uniknąć i tanio sprawdzić się jako landlord? Wynajmij mieszkanie od kanarka za 350 i znajdź chętnego za 400. Nieskomplikowane i mniej stracisz. No tak ale to wymaga pracy a nie tylko wydania/"zainwestowania" oszczędności. Przeciwstawia się głos w głowie ten głos który wie że ten cały biznes się nie uda- Który uciszasz wielkością planów i dumnym posiadaniem domu na Teneryfie, gdzieś tam w głębi przeczuwasz że lepiej nie próbować bo co będzie jak się okaże że to beznadziejny pomysł?  Trzeba będzie wymyślić coś bardziej oryginalnego. A to męczące. I dlatego właśnie namawiam- Spróbuj. Najwyżej stracisz 1050e za 3mies czynszu a nie kilkadziesiąt/stokilkadziesiąt tysięcy na tej "inwestycji życia" bo sprzedać teraz jest trochę trudniej niż kupić. Może też okazać się że Twój sposób szukania lokatorów/ przystosowywania lokali do wymogów lokatorów/ cokolwiek tam jeszcze potrafisz jest na tyle nowy i innny i potrzebny że Ty dokładnie Ty zmonopolizujesz rynek wynajmu lokali mieszkalnych na teneryfie. ze to już nie jest ten debilny Dochód Pasywny? Że trzeba się przy tym narobić?
Nie ma drogi na skróty- jak coś wymaga mniej pracy fizycznej to na pewno wymaga więcej wiedzy/pomysłu/planowania/sprawdzania. A jak nie wymaga niczego to i nic absolutnie nie zarobisz. Po to własnie jest faza organizacji i testowania- rzecz dobrze zorganizowana wymaga potem minimalnych ingerencji żeby sprawnie działać.
I nie są najlepszymi interesami/inwestycjami te najłatwiejsze, te które cisną się do głowy każdemu nawet Twojej sąsiadce, na tym się zarobić nie da, kapitalizm ma to do siebie że kapitał to potężna dźwignia. Jeżeli biznes jest łatwy do zrobienia to jest też łatwy do naśladowania, czyli przychodzi ktoś z większym kapitałem i wykopuje Cię z  NieDoKońcaTwojej Niszy.
Bo Ty masz 3 mieszkania i musisz zarobić nimi na życie a on kupił 100 i może dać niższe czynsze bo wystarczy że zarobią na spłatę kredytów, ale podwyższą wartość jego biznesu w sytuacji gdy np. część udziałów tej spółki tworzy kapitał następnej. Aha i zatrudni Panią Za Biurkiem do wynajmowania/podpisywania umów i jeszcze dostanie subwencje na tworzenie miejsc pracy.
I już Cię nie ma na rynku.
Ale Biuro Nieruchomości które Cię nakręciło na "interes życia" swoje już zarobiło. Ty już zainwestowałeś a oni już wzięli prowizję. Mam wrażenie że przy wszelkiego rodzaju oszustwach/naciągactwach oszukiwany musi współpracować, tak bardzo musi chcieć żeby to co się wydaje prawdą było prawdą że znaki które daje mu rzeczywistość uznaje za wrogie owej rzeczywistości knowania.
JEŻELI COŚ JEST ZBYT PIĘKNE ABY MOGŁO BYĆ PRAWDZIWE 
TO ZAZWYCZAJ JEST ZBYT PIĘKNE..
Dajmy sobie benefit of doubt, podejdźmy do tego jak do realnego biznesu. Jaki jest Twój USP (Unique Selling Point) z tym całym biznesem wynajmowaniowym że to akurat Ty masz zdobyć rynek? Dlaczego nie Anglicy czy Niemcy którzy mają przecież większe dochody i każdy z nich mógłby kupić takich mieszkań 10? Albo nie Kanarki które mają ziemię i linie kredytowe na miejscu? Albo któryś z funduszy za którymi stoi jakiś Warren Buffet czy Soros? No i? Jeżeli nie dokładasz niczego dzięki czemu zamieszkanie u Ciebie będzie lepszym pomysłem niż u nich to się taki biznes rozłazi w szwach. A jak dokładasz to zaczynasz zauważać że pochłania to troszkę czasu i wysiłku. I nie jest Pasywne. Nie rób tego co wszyscy bo wszyscy nie mogą mieć racji. Na forum już kilka razy ktoś wymyślał ze otworzy Polski Sklep albo Polski Bar albo Polską Knajpę itp. Bo czemu akurat tutaj pomidorowa z makaronem rozgotowanym w chromosomy miałaby być sukcesem? Co takiego lepszego jest w Sklepie Polskim? Bo to najłatwiej- nawet się nie będę języka musiał uczyć. I jak żarcie wyjdzie śmierdzące starą ścierą to powiem że tak miało być- bo to Polskie Żarcie. A klienci? No co niech się uczą i czytają jakie polskie produkty są super. A Czesi się nie przekonali, prawda?
Taka jest przypowieść maleńka:
Jak idziesz na ryby i chcesz tę rybę zachęcić żeby połknęła haczyk to co jej wieszasz?
 - truskawkę- bo sam lubisz truskawki
 - oślizgłego robala- bo ryby lubią robale?
Edukowanie rynku to lata pracy i zero zysku. Pamiętaj że przez dziesięciolecia homarami w ameryce karmiono więźniów bo nikt takiego robactwa jeść nie chciał. Tu nawet Chińczycy otwierają włoskie pizzerie a chińska tradycja kulinarna jest nieco wyżej ceniona niż polska, prawda? Z klientem się nie dyskutuje. Chce mieć pizzę i frytki ma pizzę i frytki i jeszcze świeżego pstrąga morskiego- co to jest świeży w zamrażalniku od zeszłego tygodnia.
Naprawdę zachęcam do inwestycji. Ale głowy. Pieniądze to nie problem, zwłaszcza tutaj gdzie banki są normalniejsze.

27 komentarzy:

  1. To Polacy chcą żreć te ociekające skrobią warzywa mrożone zamiast pysznych prawdziwych dań wietnamskich? Choć teraz są tak przyzwyczajeni, że pewnie chcą. :)

    AK

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka ;D prościej nie dało się ująć,tak skomplikowanego tematu :D,w pełni się zgadzam
    Pozdrawiamy
    Dzidek z rodziną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, chciałem iść tą drogą, kupić mieszkanie na wynajem, po wizycie na miejscu troszkę mi przeszło, ale nie do końca. Już teraz można mieszkanie kupić na tyle tanio, że wynajem za 350 euro na miesiąc minus koszty stałe jest opłacalny. Najważniejsze jest pytanie, czy na Kanarach nie ma zanczącej nadwyżki nieruchomości w dłuższej perspektywie, myślę tu o 10+ latach. W jednej książce nt nieruchomości przeczytałem dobrą radę - w nieruchomości inwestuj na rynkach, które znasz. Dlatego, by zainwestować, najpierw trzeba będzie pomieszkać na tyle długo, by zrozumieć rynek.
      Pozdrawiam adamsa

      Usuń
    2. Hejka,czasy sie zmieniają,osobiście uważam wyspy za atrakcyjne,patrzę jednak z perspektywy przyszłego osiedleńca,dobry czas na kupno mieszkania dla siebie.Biznesowo czas pokarze,wyspy jakby nie było,będą zawsze atrakcyjne turystycznie i klimatycznie.
      Dzidek

      Usuń
    3. Poprawka wybaczcie---- pokaże----
      Dzidek

      Usuń
  3. Wybaczamy- a ja od siebie dodam że tych mieszkań za 350 zawierających koszty pradu i wody to w samym naszym mikro-Trójmieście(losGigantes-PuertoSantaigo-LaArena) stoi kilkanaście co najmniej. I część stoi od pół roku. Jakby się miało opłacać to by się opłacało przy kredycie, po co za swoje?- dlaczego masz pożyczać swoje ciężko zarobione pieniądze taniej niż bank pożycza wirtualne?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli stoi aż tak dużo mieszkań tanich, to oznacza, że jest nadprodukcja mieszkań. Zakładam, że wszystko z tymi mieszkaniami jest w pożądku, są bez większych wad. Zastanawiam się, czy nastąpi kolejny boom na nieruchomości nastąpi w ciągu kilku lat i czy teraz jest już dołek. Dla mnie nieruchomości są jednym ze sposobów zachowania kapitału, niestety nie każdy umie inwestować pieniądze. Mieszkanie za które można otrzymać ok. 300 euro na czysto (bez opłat za nieruchomość, media i podatek) w cenie ok. 35-40 tys. euro, to jest już dobra inwestycja. Prawie spełnia te wymagania np. http://www.servihabitat.com/buying/flat/sta-cruz-tenerife/isla-de-tenerife/puerto-de-santiago/60015851
    Pozdrawiam as

    a w innych częściach wyspy można kupić coś nawet tańszego. Z daleka oczywiście nie wiadomo o czynnikach miejscowych, może być nieciekawe sąsiedztwo, położenie, dlatego taka cena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest zupełnie niebrzydkie miejsce i cicha ślepa uliczka, po drugiej stronie są szeregowce anglików, ale kilka mieszkań na wynajem też tu stoi, mówię o takim przypadku gdzie nagle 3mies bez chętnych robią różnicę, to nie jest Polska gdzie mieszkań w dużych miastach jest za mało bo zmienia się struktura społeczna i następuje ucieczka do miast

      Usuń
  5. as: dokładnie tak jak tatko napisał, to nie Polska i napływ ludzi do miast.
    Kanary, to trochę praca/ biznes (Las Palmas, Santa Cruz), ale 2/3 to
    turystyka - po spadających cenach widać, że emerytów (podaż) pod
    palmami i kanaryjskim słońcem z .uk i .de nie ma na tylu by brakowało
    mieszkań. Myk polega na tym, że bardziej się im opłaca wynająć swoje
    mieszkanie w jakimś dużym mieście w UK lub PL to taka Wa-wa i z tych
    pieniędzy opłacać wynajem lokalu na Kanarach. Nieruchomość w Wa-wie,
    Londynie lub na ich przedmieściach to jest inwestycja z konkretnym zyskiem
    (90% populacji "lubi" korki w drodze do pracy, oddychanie w chmurze smogu),
    a kanary jak Costa del Sol, to miejsce do życia dla tych 5-10% ogarnęli pracę
    zdalną (lub emeryt) i mogą w ten sposób sobie pozwolić na mieszkanie z
    widokiem na ocean/ morze/ jezioro :)

    Może to klimatem nie taka Irlandia, ale bańka na nieruchomościach podobna
    i w Hiszpanii (głównie Costa del Sol, ale i TF/GC) nabudowali tego i teraz stoi
    puste i straszy. Bańka, bo to nic innego jak media + reklma + Psychologia
    tłumu = "nie ruchomości to zawsze db inwestycja" (szczególnie na kredyt
    kupując na górce najlepiej w CHF gdy były po 2.3 zł hehee) - to lemingi
    kupowali, bo wszyscy zarabiają więc i oni też zarobią, deweloperzy widzą,
    że się zarabia, to budują kolejne. Pierwszy się nie zastanowił czy to ma
    sens ekonomiczny (kupowanie aktywów na górce), drugi czy nowe mieszkania
    na wybrzeżu, a nie w miastach są potrzebne i potem mamy recesję, co ja
    nazywam korektą lub powrotem (taki połowiczny- gdyby nie te umowne papiery
    bez pokrycia, staniałyby jeszcze o kolejne 30-40%) do stanu równowagi :)

    Dla podanego przykładu wychodzi całkiem całkiem (jeżeli będą chętni,
    bo taki tatko chciałby stargować do 280-300Eur todo gastos incluidos!):
    300Eur na czysto miesięcznie, daje zwrot po 12 lat pełnych latach wynajmu,
    gdy przez połowę czasu (lokalizacja wakacyjna, a nie miasto i ludzie na
    dorobku czytaj Wa-wa) apartament stoi pusty wyjdzie coś pod 25 lat.

    W 2010 roku statystycznie* było tak:
    http://m.onet.pl/biznes/analizy,yrfv7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odpowiedzi,
      Na wyspach mieszkanie można kupić już taniej niż w średnim mieście w Polsce. Oczywiście ceny pow 100k euro to norma w agencjach nieruchomości, ale tego nie biorę pod uwagę. Przy cenach wynajmu w okolicach 300 euro kupno mieszkania za około 40k euro jest dobrą inwestycją. Pytanie, jak w dłuższej perspektywie będzie wyglądał rynek najmu na wyspach. A on zależy w głównej mierze od sytuacji ludzi, którzy wynajmują a dalej gospodarek niemiec i anglii. Bez turystów wyspy będą puste. W każdym razie ja cały czas patrze na rynek. W Polsce sytuacja demograficzna się jest nieciekawa dla rynku nieruchomości http://www.becikowe.com/?sr=demografia/demografia.htm
      adamsa

      Usuń
  6. To prawda ceny teraz są najniższe i naprawdę warto

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyżby ktoś z biura polecał? Będą spadać jeszcze min. 2-3 latka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprawdź użytkownika i wszystko jasne ;-)
      a tak naprawdę to dość słaba inwestycja

      Usuń
  8. czy ceny mieszkań nadal tak są niskie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Teneryfa to idealne miejsce na inwestycje, a kryzysu kompletnie nie widac hotele 5 gwiazdkowe zajęte w 99%
    Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taa są zajęte w 99% bardzo ciekawe- bo wiesz sprawdziłem właśnie na hotels i booking i są wolne pokoje mimo ze akurat pięciogwiazdkowych hoteli na teneryfie jest mało - idź kłamać gdzie indziej.
      stoją setki pustych lokali w centrach miast, kupujących brak- a Ty Naciągacka Agencjo Nierynkowo Wycenionych Nieruchomości Dla Frajerów okłamujesz ludzi że kryzysu nie widać? Teneryfa pomarańczowa od naklejek Se Vende ale oczywiście cały czas szukamy jeleni, prawda? I że okazja. A g...o a nie okazja- do kanarków ciągle nie może dotrzeć że tak frajersko jak oni kupili to nik nie odkupi i bujają się po 2-3 lata z nierealną ceną zanim niespłacony kredyt wymusi powrót rozsądku. Jakość tutejszego budownictwa jest dyskwalifikująca a lobby hotelarskie niszczy mały wynajem najazdami policji i urzędów- idź sobie naciągaczu powtarzam

      Usuń
    2. Wewnie to Darek pisał ...
      Pozdr Cie Tatko.Bylismy na kawie w lutym i fajną dyskusje toczyliśmy...
      Bede znowu w czerwcu... Kawa?
      Rafał

      Usuń
    3. Tylko ja już teraz jestem w stolycy (no jednej z dwóch stolic ;-) więc musicie dalej jechać
      pozdrawiam

      Usuń
  10. W hotelach może nie widać ale po pustych lokalach i mieszkaniach czekających na klienta...
    Ale wiekszość z nich jest w słabszych lokalizacjach lub właściciele chcą za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam

    Może mi ktoś podać namiar na stronę gdzie znajdę oferty mieszkań na wynajem ? Mam ochotę wyskoczyć na kilka tygodni w cieplejsze miejsce.
    Pracę mam zdalną więc to nie problem byleby internet był w mieszkaniu.

    Proszę o info
    gregorius.krk@gmail.com
    790 541 380

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w cenie wynajmu krótkoterminowego to hotel wychodzi milanuncios.com i enalquiler.es ale tak naprawdę to kartki w oknach. Pamiętaj że trzy miesiące wyniesie Cię tyle samo co miesiąc! Internet sucks- mało mieszkań ma zainstalowany, trzeba instalować na siebie a to znowuż zabawa i formalności łacznie z kontem w banku.
      pozdro

      Usuń
    2. Dzięki

      Właśnie szukam czegoś. Na 3 miesiące się nie wyrwę bo mnie wspolnicy i klienci zamordują. 3-4 tygodnie to w sam raz żeby trochę podładować akumulatory. Poza tym chcę zabrać rower żeby można było aktywnie spędzać czas i zrzucać świąteczne kilogramy.

      Usuń
  12. Tatko- co ty na to ? Masz tu nie tylko po skandynawsku , ale w bardziej cywilizowanym jezyku? http://www.finn.no/finn/realestate/abroad/homes/object?finnkode=53197208&searchclickthrough=true
    Co prawda to na tej "drugiej" wyspie, ale realia podobne .... ?
    Widac, ze wlasciciel nawet wyjajmuje pokoje i pochlebne opinie nawet.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeglądając polski zakątek internetów w poszukiwaniu informacji o inwestycjach na kanarach trafiłem na ten wpis. Mamy wrzesień 2016 a wpis nadal aktualny, jakby został napisany wczoraj. Jako, że przez chwilę interesowałem się tematem mogę dorzucić swoje 3grosze.

    Pominę kwestie boom-u z 2008 bo o tym to mozna poczytać gdzie indziej.

    Sezonowość/moda
    Nie jestem ekspertem, ale wiem że coś takiego się zdarza. Pewne kierunki świata stają się modne w danym roku/sezonie. Jest też moda, która trwa przez kilka lat, a później zanika. Parę lat Tunezja była właśnie takim hitem. Trzeba mieć to na uwadze. Kanary przeżywały rozkwit w latach 90'. Nadal są popularne, ale już nie takim hitem jak parę lat temu.

    Koniunktura nieruchomości. (ściśle skorelowana z tą turystyczną).
    Na dzień dzisiejszy to gwóźdź do trumny. Wydaje się, że aktualnie prawie nikt tam nie buduje. Ba! Polcem pieszą (lub samochodową wycieczkę) na obrzeża danego miasta, a jestem przekonany, że spoktacie całe osiedla (lub nawet szkielet hoteli), które deweloper porzucił w stanie surowym otwartym. Są też ogrodzone tereny, gdzie tylko wykopano doły. Niektóre budowy są pomazane wyblakłymi już grafitti (trochę już tam stoją). W innych zachowały się tablice informacyjne, z napisem np "pozwolenie na budowę nr XXXX/2001r" (nieźle co!).

    Wyliczenia.
    400EUR / tydzień. No piękne, ale nie prawdziwe. Te ceny wynajmu to się tyczą raczej apartamentów, które można kupić (i wynajmować), ale za 200tys EUR


    Jeśli chcesz kupić apartment z myślą o tym, że będziesz tam czesto przyjeżdżał i chcesz mieć swoje lokum to najpierw spróbuj. Wyjedź kilka razy w roku na kilka tygodni (lub m-c) i odpowiedz sobie na pytanie czy tak będę spędzał każde wakacje. Na krótką metę wielu rzeczy nie widać, a inne docenia się podczas dłuższego pobytu.

    Okazjonalne wynajmowanie mieszkania to nie zabawa, ani żaden easy-way. O to trzeba zadbać w wielu aspektach. I nie jest to bezczasowe (i bezkosztowe). Jeśli nie mieszkasz na miejscu to musisz mieć osoby lub firmę, która to ogarnie (nie mówie o załatwianiu turytów, bo to nadal pozostaje twoją broszką). Prywatnych kwater jest trochę. Wystarczy, że twoja będzie miała jakiś "defekt" (np dalej do plaży niż inne, market wcale nie tak blisko, itp) i za połowe tego co inni biorą nie znajdziesz turystów (a poza latem to już zapomnij). A, i jakby wszyscy zapominają o dużych hotelach/resortach all-inclusive. Jak z nimi konkurować? Trochę ich jest na kanarach, a ceny nie są wcale aż tak wygórowane. Np. postaw się jako turysta i wybierz: wynajmę twój flat czy trochę dopłacę i wezmę all-inc. w hotelu, w którym mam wszystko?

    Skończy się na tym, że z maks. dwa razy do roku wynajmiesz mieszkanie swoim zajomym za pół darmo, którzy i tak w czasie swojego pobytu nieomieszkają pozawracać ci d... pytaniami np "Stefan, a wytłumacz mi ino gdzie ten cholerny market z piwem bom nie moge znaleźć", albo gorzej - obrażą się na ciebie, bo w czasie ich pobytu twoja sąsiadka wynajęła chate hałaśliwym włochom, a przecie ty ich zapewniałeś że "to takie spokojne miejsce".

    Znajomość lokalnego rynku to klucz! Jeden obrazek: plaża pełna, pobliskie uliczki wypchane turystami, hotele pełne, mnóstwo otwartch punktów usługowych/restauracji/kawiarenek, ale ulice dalej (dosłownie jedną ulicę dalej)... jak po armagedonie - pusta ulica, widać, że tam coś kiedyś żyło, bo stare szyldy w witrynach lokali usługowych czasem są (stare i pożółkłe), pusty parking. Widać, że kiedyś ta ulica żyła, a zniżka koniunktury "zabiera" takie uliczki w pierwszej kolejności. A to wciąż ulica 400m od dużej, miejscowej plaży w niemałej mieścinie!


    OdpowiedzUsuń
  14. to byś jeszcze zobaczył kontynent to by Ci włosy na plecach stanęły. Tam to dopiero jest 17 mgnień zeszłorocznej wiosny. Dosłownie deskami pozabijane. Domy, restauracje i hotel na kilkadziesiąt pokoi można za grosze kupić też.
    Ja sam jak mam wydać te same pieniądze to wolę w Azji więc myślę że tren trend raczej będzie narastał a nie się odwracał.
    Ciekawy komentarzo-wpis ;-) dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Update sytuacji AD2017. Na Teneryfie zdaje się deweloperka ruszyła - zaczynają wykończeniówkę tego co stało nieruszone od kilkunastu lat. W biurach nieruchomosci chyba popyt zaczął przewyższać podaż - co oczywiście poskutkowało wzrostem cen i każą sobie płacić 150tysE za coś co dwa lata temu kosztowało 100kE - do tego stan techniczny/wygląd często gorszy niż nasza wielka płyta. Powoli robi się psychoza/naganianie stada baranów po raz kolejny...Popyt na najem jest wprawdzie spory (zwłaszcza w sezonie), ale... mieszkając tu parę lat (znam z praktyki mechanizm rynku najmu w Polsce, na Kanarach raczej tylko z teorii ale solidnie) za jasną cholerę nie potrafię zrozumieć jak oni liczą opłacalność inwestycji na wynajem w obecnych czasach(przy takim koszcie zakupu)...Ekonomicznie to nie ma żadnego uzasadnienia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ekonomicznie zdrowe myślenie? dobrze że kanarki tego nie czytają bo by poumierali ze śmiechu. Znam sporo przypadków bankructwa na nieruchomościach a to i tak nie bierze pod uwagę kanaryjskiej jakości budownictwa.
    Miesiąc w każdym roku to jest na sam remont. Nie zdziwiło Cię że zawsze słychać remonty w kanaryjskim osiedlu? te budownictwo jest niewyobrażalnie niskiej jakości- głównie ze względu na brak wiedzy i totalną nieznajomość technologii. Tynkowanie na suchy mur w 30stopniowy upał to norma a o kanalizacji lepiej nie rozmawiać- śmierdząca sprawa ;-)

    OdpowiedzUsuń