2013/05/24

Podróż babci dookoła kapci- ale miejscówka lepsza

Taki mam teraz  widok kiedy sobie spoglądam z tarasu popijając wino czy częściej wodę (zimną)- bo szczerze to kiepski ze mnie opój.
W ciągu dnia staram sie nie pic wina żeby mieć świeżą głowę i siły na crossfit, a wieczorem potrafię zapomnieć że powinienem jednak dla przyzwoitości tę jedną szklaneczkę łyknąć ;-) bo inaczej to co ze mnie za wannabe Kanarek. Wieczorem też się czasem zawieszam  na widoczkach z dachu/tarasu. Gomera wydaje się tak blisko- widać nawet swiatła jeżdżących po górach aut. Słońce już zachodzi za la Palmę ale potrafi podświetlic chmurki nie gorzej niż zimą zza Gomery. Uwaga odkrycie!!! Fruteria ma lepsze banany niz Mercadona. Takie ciemniejsze w środku aż pomarańczowe i bardziej owocowe. No a do Fruterii to ja mam rzut beretem. I pomidorki małe za grosze a jakie pyszne. Jeżeli piszę o bananach to znaczy że je jem czyli zwiększyłem ilość węglowodanów- bo i zwiększyłem. Że się spasę? Nie ma strachu. Bywają dni gdy mam 2 treningi dziennie- jeden Zupełnie Męski a drugi z Córką ale też nie jakiś babsko/nijaki gdyz jedynym marzeniem tej cholernej dzierlatki jest pogrążyć Zakochanego w Niej Tatusia, jak? A na przykład wykręcając lepszy czas w jakimś zestawie ćwiczeń. Skąd się wziął Zupełnie Męski trening? Dwóch Rodaków(pozdrawiają Dzidka) tutejszych postanowiło sprawdzic czy ten cały Crossfit to w ogóle działa. Ruszyliśmy ostro trzy tygodnie temu. I efekty są naprawdę powalające. Ok, prawda że się panowie przykładają, i do ćwiczeń, i do diety, i nawet palenie rzucili- ale aż się wierzyć nie chce jak szybko wzrasta i siła i wydolność.
Siłowniani Bywalcy patrzą na nas jak na idiotów że jeden wrzeszczy(do usług ;-),a wszyscy trzej latają od bieżni do sztangi , a to do drążka, a to jeszcze gdzieś tam.   Mija 15-20 minut i stoper stop , koniec, ścieramy kałuże potu z podłogi i przyjmując dumną postawę zombi(pochyleni do przodu- jak padac to w kierunku w którym idziesz zawsze będzie blizej, raczej też nie mamy już siły odrywać stóp od ziemi) próbujemy o własnych siłach opuścić Gimnasio Pancracio Socas Garcia. Nawet sie w lustrach nie poprzeglądamy podziwiając odbicia- takie z nas Nieprofesjonalne Leszcze. Niektórzy z przyglądających się  -o zgrozo!- sami próbują żeby sprawdzić czy to rzeczywiście takie męczące.Czy to ma sens? Panowie dzisiaj przebiegli po kilometrze w tempie 14kmh w ramach rozgrzewki. Na mnie to robi wrażenie zwłaszcza że jutro miną dopiero 3 tygodnie od pierwszego treningu. Potrzebuję więcej materiału ludzkiego do doświadczeń(rzeczywiście zaczynam brzmieć jak Mengele- Córka mi zarzuca że niedługo zacznę ludzi na ulicy łapać i zaciągać do gimnasio ;-).
Dzieki za komentarze i wiadomości na poloniacanarias. Dopiero przeczytałem. Dobrze mi zrobiło tych kilka dni bez internetu- poczytałem, popracowałem nieco- bo sie nie mogłem zajmować(udawać) codziennościami więc zrobiłem parę już od dawna niezbędnych rzeczy, musiałem bez dodatkowego research'u- czyli się nie zaplątałem w szczegółach i przeciwstawnych opiniach. Będę się starał robic sobie dzień bez internetu w każdym tygodniu.
A jeszcze a'propos Gomery to tutaj mały filmik jak wyłażą na plażę chłopaki z sekcji pływackiej przypłynąwszy własnie z Gomery- 40km?!!!!

9 komentarzy:

  1. Super widok! :) Gratulacje pozytywnej zmiany lokalu. Ale myślałem, że to jakos dalej, a widzę, że dwa kroki od Los Gigantes zaledwie. Wystarczyło, żeby aż tak się sąsiedzkie towarzystwo zmieniło?

    Pozdrowienia,
    Biały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo mieszkamy w uliczce gdzie turyści to sie nawet wchodzic boją, serio jest taki genius loci że wydaje Ci się jakbyś sie komus do domu niezaproszony wpychał- wszyscy mają drzwi otwarte, siedzą przy stołach albo na schodkach, gadają, część sąsiadek wychylonych przez okno gada z tymi co siedzą na schodkach, jak ktoś idzie do sklepu to przynosi bułeczki reszcie, pod saabem z polską rejestracją jest kocie miejsce spotkań i leniwej drzemki, widzieliśmy jak para młodych anglików weszla w uliczke i o9d razu zawróciła z przepraszającymi minami ;-)

      Usuń
  2. Przenieśliście się dalej w stronę areny?Dziękuje za pozdrowienia i pozdrawiam też wszystkich.Działajcie tam i nie pozwalaj się modzieży opierdzielać ;D narqa
    Pozdrawiam Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  3. Poznaje te skały, codziennie chodziłem rano nad morze przejść się wzdłuż morza. Kanary dla mnie kojarzą się z dużym tarasem, fajnie jest żyć na tarasie. as

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tam saab robi na polskich blachach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. służy jako trampolina kotom,żeby się nie męczyły wskakując na murek ;-)

      Usuń
  5. z ciekawosci, ile taka miejscowa sie ceni za miesiac?
    nam potrzebne 3 sypialnie, chetnie taras i inne wspanialosci widokowe ;) jaka jest przyzwoita cena? da sie z kanarami targowac?
    pozdrawiam jeszcze z Pl,
    los turystos nieszczesliwos

    OdpowiedzUsuń
  6. z każdym da się targować ale kanarki są za głupie żeby policzyć i mają za mało pewności siebie żeby górę wzięła ekonomia nad egonomią. Tj lepiej jak pół roku stoi puste a potem na 3mies ktoś wynajmie za 400e niż ktos ma wytargować 350e i mieszkać przez rok. Bo jak się kanarek w barze pochwali że oskubał obcokrajowca na 400e to mu wszystkie zazdroszczą że taki chitry, a jak że wynajął za 350 to nim gardzą że taki mietki. Polskie przysłowie chytry dwa razy traci jest tu w 1000% na miejscu. Więc stoją mieszkania puste czasem i przez rok a debile załamują się pod ciężarem hipotek ;-) Powyżej 400e to już ktoś Cię uważa za frajera- a tego nie lubię. wolę dwa dni dłużej poszukać ale zeby jednak mieć świadomość że nie okazałem się tak łatwy do oskubania. Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  7. o matulu, faktycznie nie bardzo mysla :D

    OdpowiedzUsuń