2013/05/31

Siła woli, żądza zwycięstwa czyli zainwestuj w siebie

Tak, zawsze musi być kubełek bo w pewnym poziomie zmęczenia człowiek nie panuje nad sobą
Wczoraj zrobiliśmy morderczy trening, taki o którym człowiek pamięta jeszcze przez jakiś czas.
Ale zadowolenie wszystkich uczestników daleko przekracza radość z fizycznej korzyści jaką nam to dało. Ważniejsze jest jak to wpływa na charakter, jak zmienia w kogoś lepszego niż byłeś przed.
Nie brzmi może jakoś potwornie:
wersja I:  5 serii 6min 200m sprint, 400m bieg i odpoczywasz to co zostało z 6minut i znowu
wersja II: 6 serii 5min 200m sprint, 400m bieg i odpoczywasz to co zostało z 5minut i znowu
mierzy się czasy sprintów reszta nie ma znaczenia, ale jak się będziesz wlókł te 400m to nie zostanie Ci czasu na odpoczynek, więc run Forrest, run.
Dobrze że miałem stopwatch w telefonie(stare dobre HTC) to mi weszło na wyświetlacz 5 stoperów i jeszcze 30min odliczania(startowałem towarzystwo co 5-6min w zależności od prawdopodobieństwa śmierci ;-). Jak to powiedziała jedna niezorientowana pani: phi 3km co to takiego.
Już po drugim sprincie gwarantuję natychmiastową chęć zakończenia tego wspaniałego doświadczenia, to prawda to jest wspaniałe ćwiczenie wydolności, interwał co się zowie.
Tylko tak naprawdę to nie ma znaczenia- od drugiej serii walczysz ze sobą, masz tysiąc wymówek żeby zejść(skręciłem nogę niosąc sardynkę i boli mnie ciagle kostka,  i jeszcze wczoraj zrobiłem ciężkie serie przysiadów z maks obciążeniem bolą mnie nogi, no i jeszcze bolą mnie nogi i czasy będą beznadziejne ......).
Z każdego sprintu przekraczasz linię mety i biegniesz z powrotem. Po 100m biegu dopiero jest szansa oddychać szybko i bezładnie ale oddychać, a nie charczeć i próbowac wypluć płuca.
Chłopaki i Przepiękna Zarówno w Galopie Jak i Pod Żaglami M zrobili po 5 serii, ja 6.
Utrudnieniem było posiadanie jedynie 100m chodnika prawie równego-więc nasze 200m sprinty wyglądały tak 95m sprint, 5m hamowanie pyc łapskiem w latarnię i nawrót: rozpędzanie pod górkę przez jakieś 15m.
I jezeli daliśmy sobie radę z takim bieganiem to normale 200m będzie bajką(chodnik tak bardzo skręcał że na odcinku 200m z mety nie byłoby widać startu więc nie ma szans na pomiar czasu)
I jakkolwiek wszystkim wydawało się że już nie mają sił to jednak każdy finiszował te ostatnie, kończące 400m mimo że czas się nie liczył już- taka euforia po ukończeniu.
Wiele się pisze i mówi o wydzielaniu endorfin przy intensywnym wysiłku i to jedno. Drugą sprawą jest takie głębsze zadowolenie- DAŁEM RADĘ!!!  JESTEM SUPERMENEM!!!  NIC MNIE NIE ZATRZYMA!!!
przepraszam że wrzeszczę ale to jest mniej więcej takie uczucie.
Kiedyś mnie już to walnęło: jak to jest  że na wierzchołkach firm niewielu jest kujonów ale mnóstwo ludzi którzy w młodości czynnie uprawiali sport, często indywidualny: lekka atletyka, sporty walki itp.
Czy właśnie umiejętność zapanowania nad słabością, przezwyciężenia bólu nie daje nam niesamowitej siły i nie pokazuje problemów dnia codziennego we właściwej perspektywie?
Zmusić się żeby pójść pogadać do banku? Zadzwonic do kogoś kto będzie mnie chciał spławić? Napisać 2 stronicowy artykuł o nowym produkcie? Pójść i porozmawiać łamaną hiszpańszczyzną prosząc o powtarzanie każdego zdania?
Nieprzyjemne doświadczenie którego wolimy uniknąć.Nieprzyjemne? W porównaniu z czym, nieprzyjemne?
Z uczuciem palenia w krtani, z mdłościami, ze strachem że ze zmęczenia zaraz zwymiotuję w miejscu publicznym? Inna skala i dlatego nie boimy się już codziennych wyzwań bo zazwyczaj nie są one tak ekstremalne jak te na treningu.
Więc na pytanie jakie mięśnie trenuje Crossfit najlepiej odpowiadam: postronki na których trzymasz swoje chciejstwo i żądze.
Nie wiem jak przekonać wszystkich i każdego z osobna do spróbowania - się robię powoli Crossfitowym Hitlerem, mam ochotę zmuszać bo wiem że to dla Waszego dobra. Pol Pot tez tak podobno miał.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz