2013/05/09

Zrobiłem "Michaela" w 25:10 i zdycham


Wiem że to brzmi co najmniej niemęsko ale i tak to pierwszy WOD który jestem w stanie zrobić w czasie nieprzynoszącym wstydu (przynajmniej w przedszkolu ;-).
Nawet nie wyglądało to na takie męczące 3 rundy po 800m run + 50szt prostowania tułowia na ławeczce rzymskiej+50szt "brzuszków". Bieg zrobiłem na bieżni więc niestety musiała się rozpędzić za każdym razem do tych biednych 12,5kmh-strata czasu choć z drugiej strony stałe tempo nie pozwala się lenić.
Czemu tyle o ciele i sile, i ćwiczeniach?
Bo to najłatwiejszy sposób na pogrzebanie sobie w głowie. Dodanie trochę do pozytywnych cech umysłu/charakteru.
Kiedy codziennie doprowadzasz się do granic to uczysz się przewagi umysłu nad chciejstwem(chcę biec ale już "chce się" zejść). Jak miałem 10 lat to w radio usłyszałem wykład p.Filozofa którego nazwiska niestety nie zapamiętałem i on zrobił takie rozróżnienie dla wglądu w siebie że wartościowe są rzeczy które świadomie chcesz osiągnąć a śmieciami w życiu są te które "chce się". To oznacza że sam tak uważasz i sam świadomie się od tego dystansujesz. Chcę wiedzieć więcej ale mi nie "chce się" zdobywać wiedzy.
Wbrew całemu samooszukiwaniu dobrze wiemy kiedy możemy być z siebie dumni a kiedy nie. i jakoś tak jest że jeżeli stajesz się w jednej dziedzinie życia taki jak chcesz to próbujesz to również osiągnąć w innych dziedzinach. Ot taka fajna nazwa żę chcesz być "kongruentny", wewnętrznie spójny.
Głupio jest być jednocześnie panem swojego postępowania i sługą swojego lenistwa. Dlatego wydaje mi się że to najłatwiejszy sposób na przejęcie kontroli. Pierwszy krok nad ciałem. Potem nad przyzwyczajeniami / nawykami, a potem nad myślami.
I po to się męczę.
A też trochę dlatego że jechaliśmy przez Las Americas i wysyp starszych osób na tych chińskich elektrycznych czterokołowych foteliko/skuterach.
Taki se spacerek promenadą robią leniwe kretyny. Czego Jas się nie nauczy....
No bo co mówi kretyn lekarz jak bolą kolana? Proszę nie obciążać. No to gorset mięśniowy zanika zupełnie i jełop z tego wózka przesiadając się na kibel łamie sobie to i owo. Potem spędza pół roku w szpitalu, w łóżku- i albo z niego jeszcze wstanie albo już .... no równia pochyła.
A zaczyna się od lenistwa. Takiego normalnego o które najczęściej to jednak oskarża się dzieci i młodzież choć przecież to starzy ludzie en masse są najbardziej leniwi. Znam wielu superowsko-fajnych ale oni sami się źle czują w towarzystwie rówieśników. Czemu? Bo ci rówieśnicy są leniwi. Nie czytają książek, nie robią niczego nowego, nie ćwiczą, nie poznają nowych ludzi- chciałbyś mieć znajomych z którymi możesz co najwyżej pogadać o programie telewizyjnym?
I to jest duży kłopot. Starzejemy się jako społeczeństwo. I zanim nawet ta głupsza część umrze- a umrą kilkanaście/kilkadziesiąt lat wcześniej to trzeba będzie ich leczyć i zajmować się nimi.
Nie po to mam zamiar być co najmniej długowieczny żeby spędzać pół życia na wózku.Smutne to i cieszy mnie kiedy jakiś Pan po 70-ce mówi "a bo ja z tymi dziadami to nie mam o czym rozmawiać" choć trzeba przyznać że nie jest łatwo w dzisiejszej kulturze wyjść poza swój przedział wiekowy.
Tutaj mamy przykłady obu typów starszych osób, jedni hasają po górach a drudzy jadą ze śniadania na lunch elektrycznym wózkiem. I do leczenia tych drugich nie uważam żeby powinni dokładać się ci pierwsi.
Zapytajcie rodziców ilu mieli grubasów w klasie? A zajdźcie teraz do szkoły? Przecież za 5-10 lat nasze ulice będą wyglądać jak amerykańskie- trzeba będzie chodniki poszerzać. A jak już przestaną móc chodzić to na chiński elektryczny wózko/skuter. Błe.
Już teraz z łatwością możesz dożyć 80lat. Za lat 20 postęp nauki przedłuży to do 110. Potem 130.
Ale może jednak znaleźć na tę coraz dłuższą część życia inne wyzwania niż tylko żeby się dać radę podetrzeć. Ja chcę być za 50 i 80lat tak sprawny jak to tylko możliwe. Dzisiaj znamy na to tylko jeden sposób: utrzymywanie ciała w top kondycji, poza tym że to przyjemne to jeszcze opłaci się na jutro.

2 komentarze:

  1. Witam serdecznie!
    Taki krótki komentarz - popieram w 100%!!!
    No ale żeby nie być gołosłownym spróbowałem tego całego "Michaela". Cóż...48 min i ledwo ledwo. Tak, trzeba się wziąc za siebie! Tak na marginesie, próbuję podążać Twoją ścieżką tatko i mam nadzieję już niedługo zawitać na Teneryfie. Tak więc dziękuję za inspirację, relację i dodanie odwagi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ważne ile jest teraz ważne jak się to zmieni za 2 tygodnie. Crossfit.com w zakładce forum są WOD-y n a dany dzień, można sobie zrobić mnóstwo zabawy. W pdf-ie dla początkujących jest technika ćwiczeń i odżywianie. I ja i chłopaki(ćwiczymy we trójkę ze znajomymi ) walczymy codziennie. Nawet Córkę udało mi się nakręcić z lekka i też się bawi. Jeszcze mam takiego znajomego niemieckiego dentystę co go muszę w końcu ścignąć a na jesieni to już dopadnę znajomych angoli więc mam nadzieję na dostanie salki na naszym gimnasio na własność.
      Bo na razie po tym jak wyrwałem znowu worek z nowego mocowania straciliśmy salkę bokserską i musze za każdym razem prosić jak się chcę przed lustrem powygłupiać.

      Usuń