2013/07/31

Najgorsze były banany

Takie reminiscencje z Polski przy okazji niedojrzałych- kwaskowych bananów tutaj
vs ziemniaczanych i totalnie pozbawionych smaku ze sklepu w Polsce. Inne róznice też są, jakie?
Niby non stop ale jednak tylko do 22. To takie Polskie NonStop, że bardziej stop niż non.
Niby normalnie, niby Europa, Schengen ale jednak inaczej. Wszystko inaczej.

Banany o smaku surowych ziemniaków- Ekwador- wcale nie takie tanie bo 3,99pln.
Kawa 2x droższa niz tutaj za to personel w kawiarni zarabia 4x mniej.
A właściciel narzeka 10x więcej. I jest jakieś milion razy ważniejszy.
Byłem przypadkowo w Suwałkach w czasie bluesowego festiwalu- żałocha i dziadostwo.
Dosłownie dziadostwo- średnia wieku to jakieś siedemdziesiąt żenujących lat ubranych w dżinsową kurteczkę albo i skórzane spodnie z przepaską na braku włosów.
Bar- personel 3 osoby, zwijają sie bo przecież trzeba obsłużyć tę przedwczorajszą młodzież
zanim zejdzie(jak będę taki żenujący na starość to niech mnie ktoś miłosiernie zastrzeli),
nie nadążają, Państwo z plakietkami "Organizator" się niecierpliwi i trudno im się dziwić
nie wiedzą ile czasu im jeszcze zostało- a tu może ostatnia okazja bycia ważnym-
 wychyla zła gęba włascicielki- czemu stolik nieobsłużony- nawet nie ma na kogo się wydrzeć
bo jak mówiłem personel lata- więc dostaje opieprz w przelocie,
ale zeby wziąć ręczniczek do ręki, podejść odebrać zamówienie- nie, to nie tutaj.

Lekarze mają za wielu pacjentów ale leki które jeszcze rok temu były w wolnej sprzedaży
już są na receptę więc musisz być kolejnym robiącym tłok pacjentem.

Policja przyjechała do nas do włamania- opylili wszystko, porobili setki zdjęć,
następnej nocy było następne włamanie- znowu to samo.
Ale od nas odcisków nie wzięli- to jak odróżnią które są nasze a które włamywacza?

Warszawa- sąd - ostatni dzień składania bilansów- cztery kasy- czynna jedna.
Kolejka była juz mała bo leniwie przyjechaliśmy późno- ale Ci z rana odstali 6godzin.
Co tam za to masz jedno okienko.
Przy okazji 3 śliskich frajerów z teczkami i reklamówkami dokumentów,
 na reklamówkach "kulczyk cośtam"- hi hi hi ha ha ha do pań za biurkiem.
Tak się pracuje nad zbiednieniem przyszłych pokoleń.
Stary jestem i muszę być odpowiedzialny- ale przyznam że buty mnie zaswędziały.

Dworzec w Poznaniu- 0:30 wszystko zamknięte, poczekalnia zamknięta
KFC otwarte- ludzie tam śpią ale dla przyzwoitości coś tam zamawiają.
Takie partnerstwo publiczno-świńsko korporacyjne.
Na dworcu leci TVN News- propagandzia, propagandzia, pro pa gan dzia- jak się kiedyś śpiewało.

Chmielna- deptak Warszawy- młody dres bije menela- ten trzyma się jego kolan
żeby uniemożliwić skakanie po sobie- monitoring, 21, pełno ludzi
oczywiscie musimy wstać z AK i wywrzeć presję, Policja i Straż miejska ma ciekawsze zajęcia.

Wylatujemy- piep...e Okęcie 45minut opóźnienia- pytamy stewardessę czemu tak?
przylecieliście za późno?- nie ale tak obsłudze lotniska pasażerowie przeszkadzają w pracy
że samolot musiał godzinę czekać w korku. Korku? No na płycie z pasażerami do wyładunku.

6 komentarzy:

  1. Nic dodać nic ująć,a ja mam to na co dzień przez ostatnie 3 miesiące i wszyscy się dziwią gdzie się podziało moje poczucie humoru?I niech mi ktoś powie,że przesadzam to też but zaswędzi.Jednak mi się nie wydawało.
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  2. A co ja mam powiedzieć, mam tak przez ostatnie 40 lat. To naprawdę można inaczej ???
    Da się tu dodać jakąś buźkę?
    Włodek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem niedawno napisać tu, że trochę przesadzasz, ale wczoraj miałem konfrontację z bydlaczkami na rzekomej ścieżce rowerowej (jakieś podrasowane dresy, czy studenciaki - teraz ciężko odróżnić) i nie napiszę. :)

    AK

    OdpowiedzUsuń
  4. Przykładów podobnych można by wymieniać dziesiątki, ale są też i te na plus.
    Jakiś czas temu pani przede mną na skrzyżowaniu padł samochód, próbuje bezskutecznie uruchomić grata, stałem za nią. Ludziska z tyłu trąbią, krzyczą, co za debil im drogę blokuje, przecież wszystkim się spieszy. Dokąd? w niedzielne popołudnie? Nie wiem! Obok przechodzi jakaś para i kilku młodych przerośniętych gości, spoglądają na sytuacje i głupkowato się uśmiechają, wychodzę z auta i pytam grzecznie czy pomóc zepchnąć samochód na bok, żeby przejazdu nie blokować. Pcham to żelastwo, myślę zaraz ktoś pomoże będzie lżej. Zgadnijcie, ilu pomogło? No właśnie!

    Inna sytuacja usłyszana od znajomego:
    Teneryfa, poranek. Znajomy jedzie autem jako pasażer, auto przed nim zatrzymuje się, bo amigo jadący z przeciwka stanął, chyba żeby zapytać co słychać lub może o coś równie ważnego, zrobił się delikatny korek. Znajomy zaczyna się denerwować, bo przecież zaraz ktoś wpadnie w furię i jeszcze im się zbierze. A tu cisza, minuta, dwie, wymiana pozdrowień, uśmiechów i w drogę.
    Można? Można!
    Pozdrawiam Włodek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Tatko z Cudowną Twą Rodzinką.
    Chciałabym zwrócić Twoją uwagę na fakt, że z "wakacji" w Polsce (kto chciałby je spędzać w tym dziwnym kraju?)powróciłeś już jakiś czas temu, a nowych wpisów na blogu brak. W związku z powyższym zwracam się z uprzejmą prośbą o zmianę tego stanu. Uniżeni Wielbiciele Bloga Twego.
    Renata UWBT

    PS Chyba dzięki Wam lato w PL takie ładne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracie Chica- rozumiem że jestem winien deszczom w Lipcu ;-)
      brak wpisów bo znowu mnie wzięło na dokształcanie. Ściągnąłem sto tysiecy milionów książek i czytam- na moim nowym ebook readerze- swoją drogą ludzie narzekają na kindle więc wziąłem jakiegos larka a i tak musze wszystko konwertować :-(.
      Uniżony Donosiciel Z Wyspy

      Usuń