2013/08/16

Jak stracić pracę i zachować radość

Jakby ktoś miał problem i nie wiedział jak utracić zajęcie to taki mały poradniczek.
Znam kolesia któremu się udało to co w tytule mimo że w robocie był OK
- nazwijmy tę osobę "Johny" dla niepoznaki ;-).
Johny to zupełnie fajny i równy koleś- taki trochę brat-łata, trochę "boy racer" a trochę rozbestwiony smark. Jest tu krócej ode mnie ale zna wszystkich Angoli i wszyscy znają jego.
Nawet go lubią i nie mogą uwierzyć pytając " are you really fucking Polish" na co Johny przysuwając nos do nosa rozmówcy, jak na ważeniach w UFC mówi z miłym usmiechem " yes I am fucking Polish, and ...?". Rozmówców najwidoczniej cieszy taka słowiańska otwartość bo nie chcą kontynuować tematu ;-)
Rozmówcy Johny'ego to angole-Johny pracował u angoli w barze dla angoli. Bar bez żarcia-  za to z piciem i to dość potężnym. Co dzień. Obowiązkowo i po zamknięciu też. Irlandczycy i Anglicy - nieco inni niz ci  których ja znałem z Londynu.
Chyba nie tak fajni, trochę życiowych wykolejeńców, trochę przypadkowej zbieraniny, jak to na kanarach  ;-).
Przez jakiś czas było miło- Johny awansował, barman, kelner, niezłe napiwki, laski przychodzą na miejsce, darmowy alkohol, wszyscy są zadowoleni- przyjaźni i mili. Szef i Przydupas  Szefa- szczęśliwi, można chlać do nieprzytomności a "Polski Hydraulik" i tak zrobi wszystko co trzeba. Więc nachwalić się Johny'ego nie mogli. No, Raj Na Ziemi a nie miejsce ciężkiej pracy,  od 19:45 do północy.
Ale jak Cię korci i poskrobiesz to pozłotko, to pod spodem.... już nie jest tak ślicznie.
Fajni Angole w robocie to jednak alkoholicy i kokainiści ogólnie niezbyt porządni ludzie, wiek lat ok 50- zajęcie upijanie młodych dziewcząt no i oczywiscie tak zwany ciąg dalszy.
W to wjeżdża na pełnym gazie Johny - młody i piękny a już zwłaszcza w porównaniu z ludźmi dla których szczytem muzycznej awangardy jest genesis czy dire straits, trzeba przyznać że troszeczkę zawyżał Pannom standardy.
A i świnią okazał się kilkakrotnie nie licząc sie z planami Wiceszefostwa w stosunku(tak dokładnie to słowo ;-) do kilku fajniejszych Zbyt Młodych Panienek.
Co się okazało- że luzik i równiachowatość jak też kumpelskie układy to cieniutkie pozory.
Upatrzył sobie dziadzio fajną Australijkę no a ona jak tylko weszła na rozmowę - to wychodząc zapisała Johny'emu na ramieniu swe dziewczęco-antypodskie dane i nr telefonu - takie mini CV ;-).
Kiedy wieczorem przyszła jakaś kolejna Interesująca Dzierlatka: posiedziała, pogadała z upajającym kolejnymi koktailami siefostwem, narobiła nawet nadziei że siefostwo jakieś szanse ma- a po 1.AM(czyli po zamknięciu) wyszła z Johnym.
To... SMS o 3AM oznajmił mu że już nie pracuje w Równiachowatej i Kumpelskiej Knajpie.

Johny się nie przejął. Następnego dnia poszedł do klubu gdzie po robocie przychodzi Siefostwo aby za pomocą C2H5OH wzmocnić oddziaływanie swego uroku osobistego na Zaproszonych Paniach.
Poczekał aż niemickiewiczowskie dziady pójdą zamówic drinki, przysiadł się i zaprosił Panie do siebie- więc biedne strudzone zyciem Manago musiało się zadowolić kilkoma drinkami. No i usłyszało żeby było raczej grzeczne i ciche, bo Johny nie lubi niegrzecznych ludzi, a przecież nie chciałby chyba dotknąć Johny'ego, a może..? ale nie nie chciał.

Jaki wniosek?
W Polsce niestety często każe sie ludziom godzić na wszystko dla zachowania pracy. Potem wyjeżdżają za granicę i też godzą się na wszystko. I ludzie za granicą się przyzwyczajają jak można traktować pracownika z Polski, więc podziękujmy Johny'emu  że pracuje ciężko nad zmianą wizerunku Polskiego Niewolnika Do Dowolnie Złego Traktowania. Serio podziękujmy.

2 komentarze:

  1. Wielkie DZIĘKI dla Johnyego !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Johny, you are my idol! ;)

    OdpowiedzUsuń