2013/08/30

Stefy Cafe- włoska kawiarenka w Puerto Santiago polecam

Co? włoska kawa i włoskie słodycze domowej roboty!!!!!!!!
Gdzie? Puerto de Santiago tuż koło hotelu Los Dragos i wypożyczalni samochodów CICAR.  Calle la Sirena . Otwarli się 1.08 i zdobyli moje serce- czyli już wiadomo że mają słodycze.


To jest teraz moje nowe, stałe miejsce na poranną kawę i Plany Podboju Świata.
Barraquito - to dla Najsłodszej, cortado Johny i Bartolo, a Pablo i ja Espresso( nie expresso- wstyd!!!!)
Dobra kawa jakosciowo i dobrze parzona, czyste naczynia(jak są niedomyte częsci zaparzarki to się pojawia posmak kwaśno-niefajny), gdy jest Stefy to kawa jest nawet lepsza niz gdy zaparza mąż.
W fajnym filmie "Wloski dla początkujących"( w oryginale tytuł brzmi znacznie lepiel "Italiensk for begyndere" - jestem wielbicielem kina skandynawskiego) jeden mężczyzna tłumaczy drugiemu zalety Włoszki jako żony: "Zjadają wszystko co ugotują i  potrafią przytyć 20kg już w noc poślubną", włascicielka jest niegruba i najwidoczniej nie zjada wszystkiego bo jest spory wybór świezych słodyczy.
Marketingowo- dali ciała boo nawet my słodycze zauważylismy dopiero przy 3-ciej wizycie.
A wiadomo jak bardzo sweet jest mój sweet tooth(sorki za makaronizmy ale właśnie znajomy anglik powiedział że on to ma raczej beer tooth i mi się przypomniało ;-)
Czasem myslę że jestem Antysłodyczem. W sensie antymaterii dla materii
Czyli że słodycze i ja nie są w stanie istnieć w tej samej czasoprzestrzeni.
Jeżeli gdzieś są jeszcze dostępne słodycze to nie ma tam mnie, a jeżeli jestem gdzieś ja to z całą pewnością nie ma tam już  słodyczy.
Polecam tiramis(jakoże nie umiem robić znaczka akcentu nad literką to umówmy się że bedę podkreslał literkę do zaakcentowania żebyście potem byli zrozumiali dla tubylców- czyli np Alcala )
Tiramisu jest domowej roboty w pucharku bita śmietana po włosku z dodatkiem mascarpone(włosi uważają że sama śmietana jest za mało śmietanowata mimo że nie uzywają tego syfu w sprayu który stoi w sklepach i nazywa się bita smietana), biszkopciki na dobrej kawie zmoczone a nie bezkształtna breja ,wszystko razem niezasłodkie- w dobrym guscie.
Dobre są też rogaliki z kremem i rożki.
Jakość kremów miażdży kanaryjskie cukierenko-kawiarenki.
Zapraszamy- warto popierać wyższą jakość.
Ceny b.umiarkowane.
espresso/cortado 0,8e
rożek 1e
aż żal że nie ma tłoku a ludzie piją lurę u cymbałów nie zwracających uwagi na jakość
dla ludzi z GPSem
28.235616, -16.841585 

5 komentarzy:

  1. tatko, dla równowagi wrzucisz coś na http://ulimitless.blogspot.com.es/? :)
    dawno nie było :))

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest najlepsza kawa na swiecie - nazywa sie Baraquito !!! polecam koniecznie dla wszystkich odwiedzających Teneryfe

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz kafejka zwie się Terry Cafe, nadal pyszna kawa. Choć mała :/ bo po włosku ;) ale sączy się super i przymyka oczy z przyjemności, a nie żeby nie patrzeć na to co sobie właśnie aplikujemy. Barraquito 2€, leche y leche 1,2€. Ale pastel casero był taki sobie (podkład + dżem + kruszonka).
    Pablo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. włoch ten sam za kontuarem? i żona znaczy Stefy ta sama ? czy zmiana nazwy to wynik wrogiego przejęcia ;-) ?

      Usuń
  4. Nie mam pojęcia, ruch był, a my sprawy do obgadania. Zagadnę następną razą.
    Pablo

    OdpowiedzUsuń