2013/09/24

No i ? Po co ci to było Grzegorzu Dyndało ? czyli właśnie podsumowanie

Od razu z grubej rury zdradzając zakończenie- warto, jeszcze jak warto i to jedno co warto.
Znaczy nie że tylko Teneryfa ale ruszenie d.... naprawdę dużo zmienia.

Jesteśmy ciągle szczęśliwi z tej zmiany choć pewnie ze już nie tak wyrazista nam się owa zmiana jawi.
Na początku to wiecie jak jest: palmy a pod palmami daktyle- co jest daktyle i nikt nie zbiera, takie świeże o kolorze śliwek a konsystencji dżemu jabłkowo-śliwkowego, plantacje bananów i pomarańcze na drzewach .
Teraz tego już nie zauważamy, przywykliśmy. Ale jak B ze ŚwietnegoTeamu AiB(podobno przyjeżdżają jupiii!!!) powiedziała do męża: "o tu zaparkuj, koło tej palmy" to Moja Jedyna stwierdziła że musi się bardziej cieszyć życiem bo już palmy przestała zauważać.
Kiedy siedzę wieczorem na tarasie (leżę raczej na leżaczku koło stolika z drinkiem) i czytam sobie co mnie tam akurat naszło to aż nie mogę uwierzyć swemu szczęściu; dwudziesta, ja w samych gaciach, jesień, fale odbijają się od porciku poniżej a słoneczko zbiera się spać za Gomerę choć jeszcze z pół godzinki poświeci. W szklance CAVA z wodą sodową czyli spritzer jak mówi Johny, mięśnie bolą, głowa pełna dziwacznych pomysłów, naprawdę to jest życie.
To prawda że nie mamy tu za wielu takich dobrych znajomych. Z tym że w Polsce też nie mieliśmy. Poznałem mnóstwo superowskich ludzi przez internet o podobnych ideach czy zainteresowaniach a to chyba ważniejsze dla relacji niż mieszkanie w tym samym bloku czy mieście. Jakoś w czasach swobodnej wymiany myśli nie ma dla mnie znaczenia gdzie ktoś się znajduje fizycznie.
Tutaj widzę dużą poprawę u siebie, przestałem absolutnie czytać cokolwiek po polsku: żadnych wiadomości, żadnych informacji, żadnych książek. Dwa wyjątki to monitorowanie rynku w mojej dziedzinie- a i to raczej jako przeglądanie stron firm niż czytanie wypocin w branżowej prasie oraz  http://www.poloniacanarias.com .
Czemu?
Bo mam swoje życie i nie interesuje mnie kto zmienił partie polityczną, ile jest kradzieży i czy Madzia W została zabita. Zaś polskie publikacje pseudofachowe to dziesiąta woda po ulungu-  zdezaktualizowane informacje źle przetłumaczone i przefiltrowane przez Niesamowity Poziom Intelektualny Piszących.
Po co?
Mamy wybór- z niewielkimi wyjątkami nikt nam nie powie: spadaj nie jesteś od nas(XFM.co.uk uważa że jak nie jesteś brytolem to nie możesz ich słuchać ale wystarczy podać angielski kod pocztowy- a od czego mapy google/). Możemy cieszyć się oryginalnymi ideami, pomysłami czy zestawieniami. Kiedyś żeby być dziennikarzem muzycznym wystarczyło mieć dojście do zachodnich płyt. Puszczałeś płytę Velvet Underground w Polskim Radio i byłeś bogiem dla dzieciaków. Teraz ciągle tak jest z informacjami : przeżuwasz niusa sprzed tygodnia z zachodniego portalu wypluwasz to co przeżułeś na polski portal lub do polskiej gazety i jesteś fachowym dziennikarzem. Bo reszta redakcji po angielsku nie czyta.
Tak czuję się Obywatelem Świata- Polakiem też ale nie gorszym od innych nacji, nie kimś z zad..., nie kimś kto się najwyżej na hydraulika nadaje i myślę że to między innymi dzięki wyjazdom temu i wcześniejszym też.
Mniej pracuję bo nie wszystko mogę robić sam( i to jest b.dobre mam więcej czasu na wymyślanie, czytanie i surfing. Jako że pracuję nad rozwiązaniami z zakresu energetyki odnawialnej to wydawało się dużym problemem że nie mam tu swoich sprzętów i narzędzi. Rapid prototyping odszedł chwilowo z mojego zakresu obowiązków ;-) Lubie coś stworzyć, coś nowego, czego nie było zanim nie pojawiło się w mojej głowie to naprawdę niesamowite doświadczenie. Powszechny pogląd jest taki że idea to wszystko czego potrzebujesz. To spróbuj ideą zaświecić żarówkę czy ogrzać dom. To są jak najbardziej fizyczne urządzenia i kto nie spalił 20-tu prototypów żeby zrozumieć że jednak sam pomysł to nie wszystko ten o wynalazkach może tylko gadać. Ale wracając do baranów. To że nie mogę robić już tego "tymy ręcamy" oznacza że muszę w szczegółach wytłumaczyć wykonawcy co? jak? a nawet dlaczego? I mimo że ciągle wiem że jestem Najmądrzejszy We Wszechświecie i Bliskich Okolicach to czasem niewinne pytanie od owego wykonawcy powoduje że .... no wstyd w każdym razie.
Uczę się Współpracować. Trochę późno ale właśnie dzięki temu wyjazdowi zacząłem. Z musu nie z wyboru.
Mam twardy łeb i jakbym mógł mieć tu swoje laboratorium to ciągle łaziłbym mamrocząc coś pod nosem ze spalonymi układami w wiecznie poparzonych lutownicą łapskach. Ale nie mogę- czyli ograniczenia rozwijają.
Córka mówi po hiszpańsku biegle, właśnie jutro jedziemy na pierwsze zajęcia z matematyki dla dzieci specjalnie uzdolnionych- oczywiście darmowe co dla mnie (jako oczywiście socjalisty) jest niesamowicie ważne jeżeli byłaby tam jakakolwiek cezura majątkowa to nie pozwoliłbym dziecku uczęszczać tak jak zabroniłem brać udział w kangurku bo nie wszystkie dzieci na podwarszawskiej wsi dostały od rodziców na wpisowe. Tu nawet podręczniki są za darmo. To się nazywa dostęp do edukacji.
Zmieniliśmy dietę na mocniej białkową, praktycznie bez pieczywa no i ze znacznie mniejszą ilością cukrów.
Czujemy się lepiej.
Kuchnia tutejsza nie pasuje mi w ogóle więc jej nie tykam. No jest kilka wyjątków.
Pan de Higo- placek figowy, naprawdę figowy a nie placek z figami. Twarda marmolada z fig w formie placka. Niedosładzana, lekko sfermentowana. Pycha.
Papas Arrugadas czyli marszczone ziemniaczki- malutkie ziemniaki gotowane w mundurkach w wodzie morskiej lub tylko osolonej.
Ciasto bananowe. Lubie i już. Naprawdę dobre jest z Mercadony.
Sery kozie.
Sosy Mojo Verde i Mojo Picon.
Kawa jest tu wszędzie lepsza niż w Polsce choć czasami jest niestety cierpka.
Niezłe wina kosztują 2-3 euro. w Polsce znasz je jako wina za dwadzieścia kilka złotych.
Policja jest miła. Guardia Civil- frankistowski wynalazek znacznie mniej ale też kudy im do Polskiej Policji.
Nie ma radarów.
Paliwo 1,10e.
Wszyscy uśmiechają się na ulicach a jak nie to znaczy że natknąłeś się na Polaków lub Ruskich.
Polacy czesto patrzą wzrokiem Niepewno/Niechętnym tak jakby uważali że ktoś ich będzie oceniał i że ta ocena nie wypadnie za przesadnie. Kanarki mają to gdzieś. Wręcz chcą żeby na nich zwracać uwagę.
Taka mała różnica w pewności siebie.
I to tyle po dwóch latach.
Następnych dwóch już chyba nie będzie bo ciągną nas Indie.

9 komentarzy:

  1. No ja Cie proszę,,, Indie?
    Mam nadzieje ze jeszcze na Teneryfie się spotkamy :-)

    Pozdrawiam
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, rzeczywiście od razu Tatko w pierwszym zdaniu napisałeś to co najważniejsze. Że warto ruszyć d... Nie żebym był nie przekonany ale będąc już tuż tuż, strasznie trudno się doczekać i zachować tym samym spokój. Mam nadzieję że za 5 miesięcy będziemy mieli okazję spotkać się i chociaż chwilę porozmawiać. Mówisz, że Indie... Ja z kolei jestem zafiksowany na punkcie Nowej Zelandii. Ale to jak już się znudzę kanaryjskim słońcem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za podsumowanie. Tak naprawdę ten wyjazd, to jest zmiana stylu życia i wartościowania. Kolejny wpis, który zmusza do myślenia i własnych analiz
    Niezmiennie pozdrawiam
    adamsa

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki nieustające za komentarze. teraz są u nas fale więc siedzę we wodzie- a tu jutro bieg
    pozdrawiamy z ciepłej części rzeczywistości

    OdpowiedzUsuń
  5. Noto kolorowo macie. My po miesięcznym pobycie na Teneryfie stwierdzamy ostatecznie MIAŁO BYĆ PIĘKNIE ALE NIE - chyba, że ma się pełne konto bankowe i można się pobujać po Świecie.
    Praca ? zdobyć dobrą pracę i u uczciwego pracodawcy CUD ...ten syf poza obszarem plaz i promenady masakra :( POWODZENIA ANIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo byliście w Las Americas, prawda? nie mam pojęcia o uczciwości kanaryjskich pracodawców ale nikt z moich znajomych nie został oszukany- no chyba że w ..... no tak Las Americas. Przykro że się musieliście rozczarować, ale może to też wniosek na przyszłość- czasem warto zaryzykować niewygodę i miejsca nieznane, i nie te gdzie jeżdżą wszyscy! poloniacanarias.com jest więc nawet podpytać można, to po co się pchać do kołchozu? (tak sami Polacy nazywają Adeje/las Americas)

      Usuń
  6. hmmm.... kurcze, a my chcielismy wlasnie do las americas, los cristianos :/ to gdzie najfajniej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a musicie decydowac zanim przyjedziecie? bo to niezbyt rozsądny sposób ;-)
      ja strasznie chciałem Medano- ale jak pomieszkałem miesiąc to mi się odechciało, teraz się po 3latach znowu przeprowadzamy. Musicie sami spróbować- z tym że dla mnie północ od Icod do La laguny odpada bo deszcze i wilgoć to ja miałem w Polsce

      Usuń
  7. nie musimy, ale szukam miejsca na poczatek :)
    co w Medano bylo nie tak?
    cristianos zrobilo na nas dobre wrazenie, nie wiem... ciezko zadecydowac bedac tutaj

    OdpowiedzUsuń