2013/10/06

No i do jutra siedzimy jak na rozgrzanych kamieniach

chociaz naprawdę siedzieliśmy dzisiaj na rozgrzanych kamieniach- bo byliśmy ponurkować odrobinkę
Ale te metaforyczne to dlatego że jutro Nasza Nadzieja w Kontaktach z Wielkim Narodem Chińskim czyli AK odbierze nasze wizy.
Albo i nie. I to nas parzy odrobinę.
Bo oprócz tego cholerne przesyłki. Przecież musimy mieć te paszporty fizycznie w łapce żeby lecieć.
A wszystkie niezwykle ekspresowe przesyłki kasę biorą za super-duper express ale małym drukiem dopisują 2-4dni. Rzeźnia. Pewnie nawet numer 5 ;-).
Czyli jak dostaniemy wizy to jest szansa że Fed ex nam ich nie dostarczy na czas.
Kto ma więcej możliwości ten ma kontrolę nad sytuacją.
Więc Ukochana szuka biletów do Polski i z powrotem dla jednej osoby żeby ewentualnie odebrać do łapki paszporty od AK i wrócić.
XXI w ale cholerne firmy kurierskie zachowują się jak oligopolistyczne swinie.
469pln netto(bo oczywiście wszyscy podają ceny dla odbiorcy indywidualnego jako ceny netto- czemu? co on może sobie VAT odliczyc?) i jeszcze nie wiadomo czy dotrze.
A jeszcze Palmer nas wystraszył hydrauliczno-sanitarnie :-)
Niech zresztą zabrzmi w oryginale
"Ni-hao!
Wizę ogarniacie jakoś zdalnie przez Wa-wę (wejście od 
ul. Wałowej), czy już gdzies w Królestwie Hiszpanii? 

Ps. Taki przezroczysty kibelek na środku ulicy, widziałem 
gdzieś w Net'cie, ale na 100% to nie były Chiny, a jakaś
Holandia czy USA. 

Co do kwestii, typu "tam gdzie król piechotą chodzi", 
przygotuj się raczej, że możesz w jakimś WC trafić 
na taki ZONK: zrobiłeś to i owo, a tam jest napisane: 
"put paper into the bin!"
- patrzysz w kosz, a tam same (już zużyte, ale...) 
czyściutkie, bielutkie papierki, a Twój jak to Cejrowski 
trafnie określił (barbarzyńcy z EU rozmazują, a Azjaci 
osuszają pupkę) taki jakiś mało biały.... 

Tu trzeba podjąć męską decyzję (której z tych 
dwóch opcji nie wybierzesz, będzie źle! hehee) 
- wrzucasz jak zwykle do kibelka i trzymasz w 
kciuki, że będzie wszystko Ok, bo zgodnie z 
ostrzeżeniem jest szansa, że zapchasz im te 
ich cienkie rurki kanalizacyjne hahaaa
- Chińczyk który czeka na swoją kolej, wchodzi po Tobie, 
patrzy w kosz i mówi sobie w duchu pie* barbarzyńca, niby 
taka cywilizowana ta Europa, a bladź zachować się nie umie:)

Ja wolałem jednak trzymać w kciuki, że może i tym 
razem się uda i przez barbarzyńcę w toalecie nie 
będzie awarii WC w całym budynku 

Saludos!"

No i jak tu nie mieć stracha?

2 komentarze:

  1. Może po prostu wyślij kogoś z tymi paszportami na lotnisko do kolejki na pierwszy czarter, nie wierzę, że z 200 osób nie trawisz 1 życzliwej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz jak troszkę optymistyczniej patrzę na świat, mogę napisać, żeby kiblami się nadto nie przejmować. Oczywiście słynne fi 100 mogą wprowadzić popłoch, ale należy przyjąć zasadę "apres moi le deluge" (nawet jeśli dosłownie :p). I tak nie wierzę, żeby M. nawet myślała o dotykaniu takiego kosza, a zapewniam, że nie zawsze są wypełnione śnieżnobiałym jedwabiem. ;)

    Jak się ma zdrowe nogi, to te kicane są całkiem dobre i najbardziej higieniczne. Zwłaszcza w pociągach. Tatko ma zaprawę od podnoszenia sztangi w crossficie, więc tym bardziej spoko.
    Ja już odpadam ze względu na nogę - ostatnim razem wchodziłem po prostu z miną Mescalero do wc dla niepełnosprawnych - pełen komfort. :)

    AK

    OdpowiedzUsuń