2014/05/06

Głodówka- prawie panaceum? (autoprzedruk z ulimitless)


Maraton w wieku 101lat. Nowe neurony w naszym CPU i zmniejszone ryzyko raka. I jakie oszczędności na rachunkach za żarcie Tak wynika z b. fajnego filmu "Eat, Fast and Live Longer" który wyrzucił mi się na vimeo:  http://vimeo.com/54089463.
Jako dość młody człowiek robiłem sobie głodówki dla sprawdzenia charakteru. A tu sie okazuje że powinienem raczej dla zdrowia. I to całe życie.
Babcia wiedziała co robi!  Bo moja babcia była także intelektualnie sprawniejsza niż większość swoich dzieci(choć to pewnie przekleństwo) Wystarczy że pamiętam jak w wieku lat 80ciu biegała znacznie szybciej niż otyłe czterdziestokilkuletnie córki i przeskakiwała płotki w pogoni za biednym, nie dość szybkim kogutem (na niedzielny rosół). Pościła kilka razy do roku, tak ostro: na jednej kromce chleba dziennie i dużej ilości wody . Wprawdzie robiła to z zabobonu- żeby zadowolić wymagającego boga. Ale jednak pomagało. Pamiętam jak znajomi traktowali swoje babcie jak z lekka opóźnione choć ogólnie pożyteczne stworzenia.  Naprawdę mnie dziwiło- i te babcie się nie wściekną? Rzeczywistość umykała biednym 70letnim zniedołężniałym staruszkom razem z podkradanymi z torebki drobniakami. Moja babcia była od większości z nich starsza o co najmniej 10lat. Pożyczała ode mnie książki żeby sobie poczytać. Te trudniejsze książki które reszta rodziny (oczywiście odżywiająca się na bogato) uważała za wydumane i nudne, i do niczego nie prowadzące. Nie widziałem związku. A teraz wydaje mi się dość oczywisty. Chociaż to może być w odwrotną stronę że inteligentne osoby o silnym charakterze chcą sie trzymać w ryzach i stąd biegają jak Ruth Heindrich albo głodują , albo stawiają sobie inne wyzwania niz dotrwać do kolejnego odcinka debilnego serialu. Czyli jeżeli nie wynikanie to współwystępowanie jest z pewnością. W kazdym razie nie tylko 40letnim staruszkom polecam film i polecam głodówki.
Ja się w czasie głodówki robię zniecierpliwiony i agresywny więc otoczenie zapłaci za moje zdrowie ;-) Ktoś nie śpi żeby nie jeść mógł ktoś i to są normalne dzieje ;-). pięc dni standardowej diety i dwa dni 2x shake z sałaty.
Uwielbiam smoothie/shake z sałaty czy selera , czy też cukinii. Czuję się po tym taki zdrowy i dobrze odżywiony że mógłbym góry przenosić. Tylko batidorę mam beznadziejną. Konsystencja jest zupełnie nie smooth, ale nie pozwólmy aby takie maleńkie kłódki pod nogi nas powstrzymywały. To porykiwania papierowego tygrysa.
Do roboty. Głodzić się marsz.
No i mały update po weekendzie. jako że przysługuje 600kcal/dobę to na raw foodzie  nawet nie trzeba się głodzić. Wystarczy odstawić owoce. Na nas z córką 2kg pomidorów(400kcal= 100g/20kcal) i 4 główki sałaty znowu 2kg(300kcal 100g/12-15kcal) i 2 cukinie, i czosnek, kilka łyżek sosu sojowego i kilka łyżek octu jabłkowego. Ależ się dobrze poczułem
Czemu tyle o żarciu? Bo ta zmiana jest najłatwiejsza i najszybciej daje efekty. Kiedy już raz odważysz się zrobic coś innego niż reszta to zobaczysz jakie to fajne. Może nie musimy słuchać przeciętniaków?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz