2014/05/10

Teneryfska wiosna

Plaża w Los Cristianos puściutka po majówce. Ruskie siedzą w Las Americas a tu tylko Starszawe Angole i rumuńscy cygani. Jeden nas sklął że nie wrzuciliśmy kasy. Kawa lepsza niż u nas i tańsza!!!!
W tutejszym urzędzie wbili sobie do głowy że potwierdzenia dokonań  Ukochanej Córki w szkole(potrzebne do programu wymiany studentów- bo po ichniemu to już się mówi estudiantes na takie 15letnie kurduple) to były kopie- i my i szkoła wie że to były oryginały. Urzędnik zawsze ma rację , wzięliśmy jeszcze raz wypiskę i przyjechaliśmy wręczyć w urzędzie.
Co oznacza zakupy w chińskich delikatesach. Aleśmy się obkupili. Uch. Sosy sojowe różne-3 butelki, tofu świeże 1kg,  warzywa świeże- dużo, bak choi kiszony(ale nie tak naśmierć jak Polacy kapuchę)- też dużo bo Wybredna M lubi, tamaryndowiec pasta,  mleko kokosowe czad !!!!! gęste, pyszne i niesłodzone litr 2,20e!!!! darmocha, no i jeszcze wodorosty i takie tam inne drobiażdżki.
Całe te wielkie zakupy 21e. Dzięki bogu za Chińczyków.
Poszliśmy na kawę. U nas jest już Skwar. W dzień 30min bez osłony i jesteś zgrillowany zawrotnie-zwrotnikowo. Przygrzana M wzięła mrożoną kawę z fondantem czekoladowym a ja krótkie espresso. Zawsze dodaję że krótkie to czasem dostanę takie jak trzeba. Tu dostałem. Zamrożona Chwilowo M swoje słodkości też chwaliła- się pije przez słomkę więc brain-freez murowany. A rachunek na 3,60e. Nawet się zdziwiłem. Że tanio.
Ciekawe czy tylko mi się wydaje że Cristianos mocno różni się od Americas?
a to już stolica.  Kwitną drzewa po japońsku-bez liści. Ze względu na edukację dziecka jesteśmy tu co tydzień. Kawa gorsza- nawet niż u nas we wiosce. Ale jest też La Laguna gdzie istnieje cywilizacja i nawet Wegetariańska Restauracja- najgłupszy wydawałoby się pomysł na biznes na kanarach.
U nas na plażach słońce spala. Tak dosyć dziwnie dla nieprzyzwyczajonych. Wiaterek chłodzi i nie bardzo czuć gorąco a słońce jak jakiś MegaDehydrator wysusza i spala skórę.
Straszliwie marznę we wodzie. A suszyć się na słońcu nie chcę/nie lubię. jedyna rada po wyjściu z wody do samochodu. Ale fajnie 60st w nagrzanym aucie. UUUUUU jak miło nareszcie zaczynam czuć czubki palców. Dzisiaj troszkę ponurkowaliśmy z córką. Dawno nie nurkowaliśmy na Punta Blanca to dziś korzystając z braku fal nur. Woda nawet przejrzysta ale maski brudne. Pomaga ocet i płyn do zmywania naczyń też. Córka molestowała dużą rozgwiazdę swoim podwodnym aparatem, ja się bawiłem w długie przebywania pod wodą- takie aż do czkawki, kiedy przepona zaczyna skakać to sie trzeba mocno powstrzymywać żeby nie nabrać wody w usta ;-). Jak wylazłem to pod parasol- zzzzimno. Kamienie gorące do rąk-zzzimno. No i w końcu w aucie miło i cieplutko. Córka twardo po kanaryjsku na słońcu.
Wiosna i kanarki zaczynają przyjeżdżać na plażę popołudniami dość późnymi. Będziemy chyba brać przykład.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz