2014/07/25

Bylejakość polana lukrem samozadowolenia

Nic dodać, nic ująć. Dlaczego - proszę bardzo kilka przykładów.
Lekarz który wie lepiej. Z urzedu wie lepiej, przeciez dlatego jest bogiem, znaczy lekarzem- to zwalnia z myslenia. co on tam będzie słuchał jakiejś pielęgniarki a juz zwłaszcza Irlandesy- pięlęgniarki po studiach co to zagraża autorytetowi Kubańca-Skubańca.
O żesz kubańcu septyczny ty jeden! zaoszczędziłeś na antybiotyku a mi się w bliźnie na zroście stan zapalny zrobił. Znam to dobrze jako opatrywacz i nadworny felczer wielu niezwykle nieopanowanych zwierząt- zwłaszcza kotów. Coś zrobić z tym trzeba. W cyklu genialnych książek o Horatio Hornblowerze wyczytałem jako dzieciak jeszcze że lekarze w XIXw jeszcze próbowali zapobiegać zbyt szybkiemu zamykaniu się ran stosując świńską szczecinę jako sączek w szwach- grube włosie znakomicie odprowadzało cokolwiek tam trzeba było odprowadzać na zewnątrz. No ale ja mam ze względu na gładkie brzegi(dobrze nastrzony nóż, a co!) b.dobrze zrośniętą bliznę. Skóra w tym miejscu jest gruba i wiem z doświadczenia że przebijanie nie wiele daje bo to sie momentalnie zamyka. Małe cięcie załatwi sprawę. mozna sterylizować ostrze jednorazowego nożyka ale można teź łatwiej i bez zabawy.
I tu TIP dla wszystkich pozbawionych dostępu do sprzętu chirurgicznego- np znajdujących sie w obcym kraju ;-). Gruba igła. Taka do zastrzyków- jest sterylna i zupełnie nieźle tnie bo zakończona jest ścięciem więc powstaje małe, precyzyjne ostrze. Cięcia niestety max 2mm głebokości- ale dla niewprawnych autochirurgów to dodatkowe zabezpieczenie żeby nie wejść za głeboko. Więc sobie zrobiłem takie 5mm długości cięcie aż do źródła zapalenia, oczyściłem i sie jakośtam goi. Jak macie kłopoty z ropiejącymi ranami albo po prostu stanem zapalnym który nie wie czego chce to okłady z gorącego roztworu sody. Wypróbowane na pitbullu z gronkowcem;-).  Jako zaś środek przeciwzapalny- pasta do zębów. Na dużą otwartą ranę się nie da ale właśnie takie chcące się psuć- gasi momentalnie.
Więc nam Kubaniec niestraszny Polish Can oczywiście ale... co ma zrobić ktos kto nie jest polakiem? i nie umie sobie radzic w nieprzyjaznym otoczeniu?
Gofio.  Program o kanaryjskich studentach wysłanych po świecie żeby zobaczyli jak sie gdzie indziej żyje. Debil w Paryżu. Hermetyczne pudełko z gofio- bo on tak zaczyna kazdy dzień i że to drogo wychodzi ale rodzina sie poświęca i mu wysyła. Zabiłbym. Zeszytem bym go tak długo walił w tył tej płaskiej łepetynki aż bym zabił. Po co unia europejska wydaje te cięzkie tysiace euro żeby debil musiał swoje gofio wozic ze sobą za kolejne dziesiątki euro. Zostawić go tam gdzie jest szczęśliwy.
W ogóle kuchnia hiszpańska jest żenująca ale kanaryjska to już w szczególności.

Gofio jest zdrowe. Słyszę to zawsze jak kupuję banany. Bo jak wiadomo banany są dobre ale z gofio. Jak nie lubisz gofio to dodaj tylko odrobinę!!!!! really. A tu sie w drogich knajpach wrzuca mięso na zimne patelnie i smaży blade frytki w śmierdzącym tłuszczu potem podajesz ocet balsamiczny do stołu i klient polewa se to wsztystko tak długo az nie czuc nić więcej- nie wierzycie obejrzyjcie programy kulinarne na którejś kanaryjskiej telewizji- są na YT.  Cocina Cnaria sobie wpiszcie i się napawajcie głupotą i niezdarnością. Ostatnio widziałem gościa który nie był w stanie upiec ciateczek. takich półkruchych- oczywiście to był kucharz eksperymentalno-molekularno-kwantowy bo polał ciateczka miodem(który spłynął i się spalił) oraz posypał Quinoa(duże ziarenka twarde same z siebie a jeszcze jak przypalone to jakbyś posypał ciasteczka surowym ryżem).
Wiem że żyjemy w czasach upadku sztuki kulinarnej- gdzie Szefowie zamiast swoich umiejętności uzywają pieniędzy żeby kupic po prostu drogie składniki i nie musieć się starać- pamiętajmy że większość najlepszych dań to właśnie genialnie przygotowane skladniki które w momencie powstania dania były prawie bezwartyościowe. Homarami karmiono więźniów bo nik nie chciał tego robactwa jeść.
Nawet kawy nie umieją zrobic- treraz wiem to na pewno że dobrą kawę przywieźli tu Włosi. Nie ma Włochów nie ma kawy. Jest kwaśna lura.
Internet. Cokolwiek byś nie robił i jakkolwiek się nie starał i tak skończysz na łaczu Telefoniki-Movistara, nie wierzysz mi? zapytaj w Vodafone albo jazztelu ;-) A mi się wydawało że w Polsce to jest powalone. Może i jest ale w Polsce są Polacy więc jest sto tysięcy milionów firm oferujących internet bezprzewodowy tutaj są firmy oferujące Ci internet ale jak masz łacze. A łacza zakłada telekomuna. Choć tu poprawniej byłoby powiedzieć Teleregencja.
Budownictwo. Mieszkam już w piątym czy szóstym kanaryjskim mieszkaniu a oglądałem dziesiątki. Najgorszy psuj w polsce nie zrobiłby niczego gorzej niz tutejsi budowlańcy-fachowcy. Ani jednej prostej ściany. Gniazdka elektryczne w miejscach .... nawet mi brak słów- a jestem dość wygadany. Hydraulika????? Jaka hydraulika- rury niepołączone ze sobą, uczczelki wewnątrz rur blokujące przepływ zamiast na zewnątrz uszczelniać połączenie. beznadziejne projekty i beznadziejne wykonanie.
Samochody - szpachlówka położona bezpośrednio na metal więc w miejscu gdzie praktycznie nie pada rdza wyłazi po chwili albo dwóch.
Polski Hydrauliku Przybywaj.
pamiętajcie kochani jak bardzo by wam wmawiano jak to nic z Was dobrego to w porównaniu z resztą Europy jesteście Superludźmi. Właśnie dlatego że mieliście gorsze/trudniejsze  warunki.
Co boli Angoli? Że polacy zaczynają jako Pani Od Doczyszczenia Kibla Na Błysk a za dwa lata jej firma sprzątająca wygrywa przetarg na usługi dla miasta, że najpierw jest maleńki Polski Sklepik a po roku lub dwóch jest Spory Supermarket itp itd.
XXI wiek- wiekiem Polaków. ot co.
Przynajmniej w Europie bo w skali świata to jednak Chińczycy są lepsi :(. Także starać sie rodaki.

6 komentarzy:

  1. Postaramy sie TATO ;D
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd wiesz? Może nierówne ściany i pozorny brak logiki w rozmieszczeniu gniazdek, to futurystyczna ergonomia fraktali z teorii chaosu, czy coś.. Ty piszesz o XXI a oni są już wiek dalej, ;)

    AK

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim poza kuchnią, bo akurat jedzenie kanaryjskie uwielbiam (ale ja mam dziwny gust jeśli chodzi o jedzenie).

    A co do rozmaitych ran - pomaga też szare mydło. Trzeba rozpuścić kostkę w misce wody i moczyć "chore coś" (w moim przypadku był to kciuk) kilka razy dziennie przez tydzień. Nie wiem na jakiej zasadzie ale działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja o czymś nie wiem- coś fajnego da się zrobić z gofio? poza fugami w łazience ;-) serio to brak mi przypraw w tej kuchni i jakiegoś charakteru, typowych połączeń smaków, no czegokolwiek. ja tam lubię tylko papas arrugadas, pan de higo i babkę bananową choć moja Córka robiła lepszą (jak jeszcze jadaliśmy ciasta) i zadnej z tych potraw jeść już nie mogę hi hi
      szare mydło to na rany czy na stłuczenia?
      pozdrawiam

      Usuń
  4. chyba bez problemu, po doświadczeniach w Szkocji, odnajdę się w kanaryjskich realiach :D w Szkocji niejednokrotnie spotkałam rynny w połowie okien, tak, tak, dokładnie w połowie (no, cóż, rzecz niemożliwa do wykonania - rynna na spadzistym daszku nad oknem), gniazdka atrapy, zarówno telefoniczne, jak i elektryczne, różnicę poziomu w jednym pomieszczeniu - ok. 25!!! cm., a kawę espresso pewnien "znawca" uzupełnił mi wodą, bo "mało było" :(
    I przeżyłam tu ponad 13 lat!!! Survival, normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie niestety mnie spotkało szkockie rozczarowanie- firma która mi prowadziła ltd była szkocka i ani oni mnie ani ja ich nie byłem w stanie zrozumieć, dwa że niestety lekko nieuczciwi też się okazali. A pocztę obsługują raz na miesiąc- pomyśleć że James Watt też był szkotem!? co to sie porobiło.
      No ale na całym świecie widocznie "dobry bóg zrobił co mógł teraz trzeba zawołać fachowca" oczywiście Polskiego Fachowca ;-)

      Usuń