2014/08/06

Przenosiny remanent- choć jeszcze nie zakończone

to są moi sąsiedzi- pod zdjęciem jest filmik ale wrazieco to http://youtu.be/cNOYbNYkRSE  od przyszłej środy dołączam i się będziemy patykami naparzać że aż huk (no trzask powiedzmy ;-). Byłem już nawet w klubie bokserskim trenera Beniteza o jakże swojsko brzmiącej nazwie Arirang (pozdrowienia dla zkoreańszczonego AK) ale nie ma ringu a ja bym chciał się trochę potłuc zaś w sali nawet pookładanej matami jest to mało możliwe.  Szukam dalej.
Bo już mam internet to mogę szukać. Telefonika/Movistar przegięła i zmieniam na vodafona - oferta Sin Permanencia czyli bez 2 letniego kontraktu adsl w chałupie i 1gb w telefonie razem 35e/mes quota linea incluido. To kolejna zagwozdka kulturowa. Dostajesz cenę a potem sie okazuje przy podliczaniu : płacisz 18-20e miesięcznie więcej bo Pani z Tiendy nie wspomniała że jeszcze musisz zapłacić za dzierżawę łącza. Co za  średniowiecze. Podają ci cenę za minutę połaczenia ale pamiętaj że dodatkowo musisz zapłacić za ..... uwaga....werble...zestawienie połączenia. Czyli jak komus odbierze automatyczna sekretarka to już jesteś 30centów w plecy ale za to kazda kolejna minuta rzeczywiście kosztuje te 7centów. Taki kapitalizm dla debili.  Małe cwaniactwo. Kontrakt na wynajem mieszkania nasz pierwszy miał 40kartek, a po co? Bo nie ma szans żebyś w tych tysiącach wyrazów znalazł coś czego może i nie chciałbyś podpisać prawda? O jakże znowu mi wracają "Przypadki Idziego Blasa" wg mnie stotysięcymilionów razy lepsza książka niż "Don Kiszot" ale rozumiem że wizja Hiszpanii i Hiszpanów jaką roztacza nie podoba się owym Hiszpanom zbytnio więc promują Cervantesa. Pierwszy raz mnie to podobieństwo Hiszpanii dzisiejszej do XVII wiecznej uderzyło jak w aptece poprosiłem o coś na uszy bo mi je zatkało po nurkowaniu w oceanie(za chwilę wyjaśni się czemu to ważne że w oceanie) i dostałem- nie uwierzycie wyjałowioną wodę morską w sprayu chyba żeby tej co juz w uchu była nie było smutno. I dokładnie w "Przypadkach.." był opis jak to aptekarze(pigularze) unikają działających lekarstw bo to ich pozbawia  klientów, prawnicy próbują tak wszystko zagmatwać tonami papierów żeby nie można było niczego zrobic bez nich(pierwszy kontrakt na mieszkanie w el Medano jeszcze sprawiał wrażenie ryzy papieru i jak policzyłem było to po 40 kartek dla każdej ze stron do parafowania) . A kanarki są za proste żeby sobie wzór contrato ściągnąć z sieci, wydrukować i uniknąc wydawania 30e. O które to 30e będą się targować grożąc zerwaniem negocjacji.
No i mamy wszyscy rowery więc mogę ganiać po mieście. Cholernie niewygodnie się jeździ samochodem po mieście gdzie są w przewadze ulice jednokierunkowe a rzeźba terenu uniemożliwia ich logiczną organizację. Trasy w nawigacji wyglądają jak spaghetti. Rowerem jest szybciej i zdrowiej.
Właśnie żeśmy się obkupili u Chińskich Żywnościowych Biznesmenów.

3 komentarze:

  1. Witaj Tatko,
    mam wrazenie, ze juz jestes kanarami nieco poirytowany i zmeczony, brakuje tego zachwytu i entuzjazmu z poczatkow bloga, troche szkoda.
    Czy jestes w stanie powiedziec jakie mam szanse na prace jako asystentka stomatologiczna, mam na mysli poludnie wyspy,
    pozdrawiam,
    Kaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo na początku to jest efekt nowego samochodu, wszystko cieszy a po chwili już nawet palm nie zauważasz a za to niestety podobieństwa do Polski- administracja i system prawny potrafią zmęczyć. Choć postanowiłem się zoptymistycznić na przyszłość. Nie wiem jakie papiren są niezbędne w Twojej pracy- wyślij CV do kilku klinik i umów się na citę. Sam nie jestem ontologista więc Ci nie pomogę. Wykwalifikowanej siły roboczej jednak brak na wyspie więc raczej problemów nie będzie. Zarobki na pewno wyższe niż w PL .

      Usuń
  2. Wreszcie coś dla ludzi. ;) Nagrywaj jak najwięcej treningowych rzeczy, jeśli nie będą mieli nic przeciwko. Jestem ciekaw jak uczą podstaw.. i uważaj na palce. :)

    A tak serio, to skąd tam nazwa Arirang?

    AK

    OdpowiedzUsuń