2014/09/21

W Hiszpanii tak tego nie załatwiamy O!

Ojciec zobacz co z naszym zderzakiem? krzyknęła córka jak wychodziliśmy z Decathlona. Myślałem że pokazuje mi gdzie nasz samochód widać zza innych. Ale przeciez ja pamiętam (tym razem) gdzie zostawiłem. Mimo że troszkę nam zajęło sprawdzenie całego asortymentu decathlonowskiego-Pmusieliśmy sprawdzić co trzeba ściągnąć z Polski a co jest na miejscu. Do rowerów, do pływania i do biegania. Duże rozczarowanie że nie ma tego co chcemy i większość jednak sprowadzimy. Więc sytuacja wygląda tak: :Córka wściekła że tyle czasu łaziliśmy i tylko płetwy dla pływaków(takie małe), ja z wysuszonymi oczami(szkła źle znoszą klimatyzację), rozczarowani oboje i wychodzimy. Na parking. Do samochodu, no i właśnie ...
Podchodzę/podbiegam KUR...!!!!
Zderzak lezy na ziemi jakieś 30cm od samochodu za wycieraczką kartka.
Oczywiście Marija jak wyjeżdżała z miejsca obok to tak była przejęta że nie zauważyła że wyciąga też inne auto. Ja wiem oni tu wszyscy palą i mają naprawdę b.spowolnione kojarzenie. Cholera jasna ale to mój zderzak. Co mam Policję wezwać jak auto już 2 lata na polskich blachach? Wściekły zabieram się za oględziny i wyciągam walthera ze skrytki. Walther to saperski scyzoryk ze śrubokrętami szczypcami itp. Wierzę im bardziej niż lethermanowi i Bruner, i Kloss używali waltherów (P38 o ile pamiętam w Polsce znany jako parabelka od nazwy naboju).
Urwała mi krowa dolne dokładki i pokrywy aerodynamiczne od spodu komory silnika - zderzak zerwał mocowania. Wykręcam wkręty z porozrywanego plastiku. Zderzak na miejsce. Córka w tym czasie rozmawia. Słyszę 5 przez 10-te zajęty ustawianiem tego całkiem ciężkiego ustrojstwa w miarę precyzyjnie na miejscu. Skończyła.
Córka: baba mówi że ona zauważyła dopiero na koniec bo u niej tylko kawałek na aucie widać, że ona i tak jest dobra bo mogła kartki nie zostawić (a kamery na parkingu krowo jedna?!!!!) i żebym się nie złościła bo "My w Hiszpanii tak tego nie załatwiamy" i ze nie czekała bo nie wiedziała za ile wyjdziemy.
Ja też po jakichś 5min skończyłem. Tj zderzak na miejsce, wskoczył na zaczepy na belce słabo bo słabo ale ile się dało podokręcałem plastiki i do domu.
Nie to zebym był b. zdziwiony. Czekając na Córkę pod szkołą widziałem już tutaj kretynkę której sprasowanie boku samochodu na wysokim krawężniku nie dostarczyło dość informacji żeby przerwać manewr. Łup i  jeszcze przestawiła sobie tylne koło, i oczywiście pojechała dalej. Kiedy wracaliśmy do domu sąsiad właśnie zgłaszał Policji że mu ktoś cały bok w wychuchanym megane sport przejechał.
No i dawno nie jeździłem autem i aż mnie zamurowało jakie to nieprzyjemne. Znaczy wśród moich amigos sudamericanos. Ale chyba w ogóle w mieście.
Rowerem poruszasz się w innej rzeczywistości. Debila który bez potrzeby hamuje albo staje żeby pogadać z kimś na chodniku czy kierowcą auta z przeciwka mijasz z dowolnie wybranej strony. Czerwone? Hop na chodnik, przejście i hop na ulicę. Jakbys miał magiczny dywan. Skuterzystów wyprzedzasz chodnikiem(straszliwie są ambitni ;-) a samochód? Młodzieniec odstawiony i wydepilowaną łydką zajechał mi drogę skuterkiem, bach w hamulce odwrócił się lekko wystraszony i usmiechnął rozbrajająco. Jakop Tato powinienem mu przetrzepać skórę albo chociaż nawrzeszczeć bo inaczej ktoś go zabije ale wiem że to niczego młodzieńca nie nauczy a i nie jest to indywidualność bez której jako gatunek sobie nie poradzimy więc: jedź, jedź tez się uśmiechnąłem. Mam wrażenie że kaski za mocno odcinają skuterzystów od rzeczywistości ograniczając widzenie peryferyjne a te cholerne wrzeszczące i plujące spalinami  silniczki odbierają im możliwość wspomagania sie słuchem. Skutery to jest coś co bym zlikwidował w pierwszym dniu rządzenia. I tak nik tym nie przejeżdża  tras dłuższych niż 50km, Spokojnie mogą być elektryczne. A najlepiej to jednak mopedy. No kurcze odrobina wysiłku jeszcze nikogo nie zabiła.(tak znam historię bitwy pod Maratonem ;-)
Więc przywożąc tu swoje ukochane autko weźcie pod uwagę nie tylko klimat i brak soli na drogach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz