2014/10/22

Mój przedtreningowy autonapędzacz (bo nie mogę przytyć)

foto ANA BELÉN CANTERO PAZ
Dzisiaj oglądałem fajny kurs na creativelive.com "unstopable power: habbits and improvement" o tworzeniu w sobie nowych nawyków i zabiło mnie jak wiele czasu ludzie poświęcają na znalezienie dobrej drogi utrzymywania się w formie fizycznej. Nie nawet na utrzymanie się czy nabycie tej formy tylko na samo nicniedające/niewieledające szukanie tej optymalnej metody. A że nie zgadzam się z większością tez nt. rozwoju i dobrostanu fizycznego  prezentowanych w owym  kursie  i mam swoje przemyślenia to nie zawaham się ich użyć ;-).
  • Myślałem ze jestem silny. 
  • Byłem pewien że jestem niezwykle wydolny. 
  • Miałem niezachwiane poczucie jak to eksplozywnie jestem w stanie eksploznąć czym tylko zechcę na niesamowite odległości. 
I przyszedłem na trening Lucha Canaria  pseudosportu który jest prosty i wiejski, i taki toporny jak mówi Najdelikatniejsza i Wyrafinowana M.
  • Codziennie mam problem ze spaniem.
  • Nie jestem w stanie stać prosto.
  • Ból mięśni bywa trudny do zniesienia.
  • Nie jestem w stanie wepchnąć w siebie tyle jedzenia żeby zwiększyć masę ciała- chcę a nie przybieram (pewnie są Panie które dałyby wiele za taki superpower ;-)
To jest właśnie różnica między robieniem czegoś ot tak luźniutko, dla rozrywki a współzawodnictwem. I do tego namawiam. Współzawodnictwo to istota sportu. Zawsze myślałem że super prowadzę auto, tak wyścigowo i matematycznie(bez niepotrzebnych,pedalskich poślizgów pod publiczkę)- kilka(no ciut więcej bo ja zawzięty jestem) wizyt na torze kartingowym z próbą pobicia rekordu toru troszkę mnie naprostowało. Start w dowolnym KJS-ie kosztujący 50pln da więcej Twoim umiejętnościom prowadzenia auta niż dziesiątki godzin upalania na lotnisku czy lata jeżdżenia w normalnym ruchu. Współzawodnictwo z lepszymi to jedyna metoda na polepszenie. Pewne rzeczy wydają się niemożliwe póki nie zobaczysz że ktoś je robi. Czyli Ty też możesz. Mam gdzieś mądrości wschodu że warto współzawodniczyć tylko ze sobą itp itd. To nie jest prawda. Skąd wiesz kiedy jest dobrze? Dlatego tak mnie wkurza dzisiejsza kultura nagród za udział. Wielkim gwiazdorem jest amerykański buc który zrobił 20 iron manów w ciągu roku. Żadnego nie wygrał. I on jest gwiazdą. Nie ci którzy wypluli płuca i wygrali. Tylko pedał który się przebiegł. Watch this

Żeby biec 5% szybciej trzeba wywalić 100% więcej z siebie. Więc wiadomo że za tydzień nie walniesz kolejnego triathlonu. jakby goście z formuły 1 koncentrowali sie na dojechaniu do mety to pewnie że nie mieliby wypadków. Wypadki mają ci którzy się ścigają a nie Martyna Wojciechowska która dojeżdża do mety dakaru bez problemu za to przeganiania przez bosonogich pastuszków ;-). W sporcie chodzi o to żeby sięgać dalej, mierzyć wyżej uderzać silniej aż rzeczywistość się podda i pozwoli na tę milę poniżej 4min. Nie na darmo Grecy uważali mistrzów olimpijskich za równych bogom. To jest własnie te widzialne nadczłowieczeństwo- normalny człowiek nie może, a ja mogę- kogo to czyni ze mnie? Więc jak jeden z trenerów Ukochanej Córki powiedział:' ja nie chcę żebyście byli mistrzami chcę tylko żebyście byli dobrymi pływakami" stracił prawo do ustalania jej planu treningowego. Tj Córka dostała ode mnie nie tylko pozwolenie ale i polecenie sabotowania jego poleceń. Nie ma sensu słuchać debila bo jak to swiadczy o nas?
Mój trener od Lucha Canaria jest prostym chłopem bez merytorycznego przygotowania i studiów, ma jeden i tylko jeden wzorzec do którego przykłada wszystko: wygrałeś swoją ostatnią walkę na zawodach? Nie? to jesteś do dupy i powinieneś więcej trenować.
Dostałem dwa tygodnie spokoju i nauki. Ale teraz juz widzę rozczarowanie moją osobą: dwa tygodnie i ciągle nie wygrywasz praktycznie z nikim?  to jesteś do dupy i powinieneś więcej trenować. Może więcej, może ciężej, może coś jeszcze innego: ale weź się chłopie ogarnij bo to nie jest jazda figurowa na lodzie i nikt nie płaci za wartości artystyczne- więc albo zaczniesz w końcu ludzi wywracać albo... jesteś do dupy i powinieneś więcej trenować.
I tak patrzę na tych  wszystkich co to pilnują diety i ćwiczeń i mimo to noszą brzuchy i już wiem co trobią nie tak. Nie masz pojęcia czy jesteś dobry jeżeli nie współzawodniczysz. Nawet z kolegami w siłowni. Jeżeli raz na tydzień nie masz wewnętrznych zawodów (nawet tylko ze samym sobą) w przysiadzie, czy martwym ciągu, czy bieganiu, czy w zasadzie w czymkolwiek to jest to pedalstwo a nie rozwój fizyczny. Howgh!
Holburn rozmawiał kiedyś z ruskim trenerem nt tegojaki program treningowy jest najlepszy że cykliczność itd. Bo wiadomo było że ruscy sprawdzali nowinki na małych grupach . I nie było różnicy w wynikach poza jedną prawidłowością. Najsilniejsi zawodnicy podnosili na treningach najwięcej, najszybsi zawodnicy biegali na trenigach najszybciej.
Brzmi jak jakaś tautologia. Więc... musisz podnosić najwięcej żeby być najsilniejszym i biegać najszybciej żeby być najszybszym. Stąd najlepsi ciężarówcy i sprinterzy co tydzien próbują bić swoje życiówki!!!
Szybciej, Wyżej, Mocniej a nie: Dość Szybko, Niezupełnie Nisko i Jak Na Ciebie To Całkiem Mocno. Bez Pedalstwa.

13 komentarzy:

  1. A to szpiegi/ gnoje z tego googla/ YT - próba kliknęcia na filmik i...
    "The uploader has not made this video available in your country.
    Sorry about that."

    Jeszcze trochę czasu (i akcji takich jak ta) i będzie
    trzeba wywalić wszystkie przeglądarki z dysku
    - używać wolniejszego (maskowanie zżera dodatkowe
    zasoby), ale komfortowego Tor Browser :P
    (nie nęka cię N-ty dzień jedna i ta sama reklama, tylko
    dlatego, że tydzień temu szukałeś butów do biegania)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorki nawet nie wiem jak to sprawdzić- kiedy zmieniam kraj w ustawieniach YT to i tak ocenia mnie po IP więc nie mogę wiedzieć czy u kogoś się otworzy czy nie. 'Usain bolt throw up" należy walnąć w wyszukiwarce. Mistrz swiata trenuje tak że jego ojca boli jak musi to oglądać. Do zarżnięcia. Ostatnio było sporo szumu wokół treningów wysokiej intensywności i jakie dobroczynne mają działanie na stan organizmu. że serce to wiadomo ale również np wyrzut hormonów w dawkach teenagerowskich ;-)
      pozdro i poszukam innego filmiku

      Usuń
    2. To nie link w mailu, że przed wysyłką spradzisz czy działa.
      Tego chyba nie da się sprawdzić, tylko empirycznie:
      siedzisz w UK, ES działa, a np. w DE już nie :)
      - nie znam się (i nie ma czasu się poznać), więc jak
      mi mówią NIE, bo nie to odpalam TORa by to obejść :D
      Ten film chyba przyspiesza, bo na łuku biegnie jakby
      siedział na rowerze jadąc sobie z górki na TF lub LP :))
      To że się rzyga przy ekstremalnym treningu to widziałem
      już i w innych dyscyplinach :/

      Ps. Co prawda było bez wymiotów, ale M.Mosley
      zaproponował w swoim dokumencie, taki wstępny
      trening dla big-city-life zabieganych, by po 6 tyg.
      sprawdzić wyniki krwi, czyli poświęć całe 12 min.
      na miesiąc (po 1min. 3x na tydzień) i ładujemy w
      te pedały przez 1 minutę jakby naszym celem było
      urwać mu trybik (kiedyś w BMX robiłem to regularnie
      aż ojciec kupił szwajcarski czy niemiecki i tego już
      dało rady zajeździć) i rozklekotać tą machinę.
      Koleś po tej minucie prawie wypluwał płuca, ale
      wyniki z pobudzaniu metabolizmu były lepsze
      nić lelem-lo-lelum czyli 15-20km/h przez 1h.
      (wcześniej dla kilku tys. osób ogranizowali
      regularne emerycko-rekreacyjne pedałownie
      na rowerach stacjonarnych - wszyscy te samo
      tempo/ dystans - przez 40 czy 60min. i tylko u
      15% znacząco zwiększył się metabolizm
      = schudli, a u 20% z kolei nic się nie zmienił).

      Wygoogluj (wy-chomikuj albo wyszukaj czymś
      innym, bo za bardzo się panoszą i czas dać
      małego pstyczka monopolistom Kalifornii) sobie:
      The Truth About Exercise - Michael Mosley
      pl wersja:
      Michael Mosley - Ćwiczyć czy nie: cała prawda.

      Usuń
    3. yep, polecałem to nawet na blogu i wypróbowałem na rodzinie w Polsce, że nie mają czasu ani pogody to niechta 3x w tygodniu po te 3x20s na stacjonarnym walną ale tak z ikrą. Po dwóch tygodniach sie zbiesili, że za ciężko. No cóż nikt nie jest prorokiem w swoim domu :(
      Sam mam już czasem dość tych podjazdów i mimo że wydolność rośnie szybko- to dzisiaj z treningu ledwo się dowlokłem, z poobijanym d.... ciężko pedałować ;-)

      Usuń
  2. Z jednej strony na nizinach prawie nie trzeba przerzutek
    w rowerze (jazda lelum-po-lelum jest super i Ok.. jeżeli
    jedzie się do pracy i trzeba być w miarę suchym za biurkiem),
    ale za to na wyspach wiecznej wiosny jazda na rowerze jest
    zawsze z jajem (jest adrenalina!)

    a) jeżeli wjeżdżasz pod górę kilkaset metrów (lub kolejny km!)
    zdychasz (produkcja adrenaliny - tu z wysiłku fizycznego).

    b) zjeżdżasz z La Cuesta, Calle Subida do S.C. (jazda 2x
    dłuższą Calle Irene to taka miła rekreacja, no i wszystko
    cały czas pod kontrolą!) i jest adrenalina, ale ze strachu!
    (chłop jak dąb jak Ty czy ja, a przy pewnej prędkości po
    prostu się boisz.. bo to nie jest już ot tak jazda z górki na
    rowerze i sobie przyhamuję jak będzie za szybko, tylko..
    zastanawiasz się czy jeszcze nie, czy już przekroczyłem
    prędkość/ energię kinetyczną, której nawet ciskanie po
    hamulach znacząco nie wytraci - jest się jak ta woda z
    gór, to jest żywioł - jest się żywiołem/ jego częścią).

    Stare konie jeden z drugim, a taki szalony zjazd, to brzmi
    jak lektura szkolna z gatunku "Szatan z 7-dmiej klasy",
    tyle że na TF tytuł brzmi coś jak: Polaco loco en bici :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukochana na którymś zjeździe żeby nie fiknąć przez kierownicę za mocno nacisnęła tylny hamulec i opona nówka do samego materiału. Bo też jest ta zabawa że ja mam za krótki rower więc do hamowań zsiadam nad tylne koło, a i tak na zakrętach z górki potrafi mnie powozić. superzabawa, tylko kostki poobdzierane ciągle ;-)

      Usuń
  3. @nie masz za krótki, tylko odpowiedni, d... za siodło to bardzo ważna funkcjonalność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiszę nad kierownicą - to beznadziejna pozycja dla zjeżdżania ale tez dla wskakiwania na krawężniki- nawet się przyzwyczaiłem że nie ma dla mnie ram i na zmówienie ale ta jest krótka po kanaryjsku- naprawdę krótka, na dodatek kierownicę obnizyłem nieco żeby mieć większą szybkość na autostradzie do teresitas

      Usuń
    2. Kup dłuższy mostek, albo szytce z dużym cofnięcie, chyba że już typ masz, ale d... wtedy już nie wychylisz ;( W Decathlonie mają ramy XL.

      Usuń
    3. tak właśnie myślałem o dołożeniu czegoś do siodełka żeby je do tyłu cofnąć. Dzięki poszukam na allegro. Co do ram z decathlona to mi nie pasują do stylu rat bike'a. A rat bike(brudny. poobdzierany i męsko różowy ;-) umożliwia mi zostawianie roweru wszędzie z badziewnym zapięciem a czasem i bez. Masz jakieś przemyślenia hamulcowe? bo i tak wymieniam klocki więc szukam jakichś porządnych.

      Usuń
  4. Jejeje, klocki na ciągłe zjazdy z góry? Taki rodzaj klocków nazywa się tarcze ;) Dawno temu, tak dawno, że za parę lat żadny producent tego nie będzie już robił w ogóle, w rowerach górskich, montowano klocki, ale te za szybko się zużywały, na brudzie + mokrym traciły skuteczność no i trzeba było centrować koła często, więc zaadaptowano tarcze z motorów. Też uważam, że im gorzej rower wygląda tym lepiej, takie polskie przyzwyczajenie. Pozostaje ci nadrobić długą sztycą z dużym offsetem + długim mostkiem - żeby było zabawnie - różnice w długościach ram mtb między poszczególnymi ramami są liczone w paru centymetrach (łącznie z mostkiem), więc spokojnie napompujesz L do XXL. Jeżeli masz kasetę z tyłu to załóż typowo górskiego jeża 12-36, będziesz miał sporo lżej pod górę.
    Pablo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet niedrogo w Polsce można kupic fajne shimano- ale wymiana koła itd. Dwa że z autosportu pamiętam że skuteczność hamowania(siła) wieksza mialy bębny niz tarcze- tarcze tylko są bardziej odporne na wielokrotne hamowania(szybciej oddają ciepło). Kłopot jest że guma na klockach sie mocno rozgrzewa na dłuższym zjeździe i zamienia w czarny proszek+odrobina spowolnienia ;-). W terenie prawie nie jeżdżę, a i tak jak hamuję to wszyscy zwiewają bo rower wyje jak lądujący odrzutowiec ;-) Poszukam sztycy z offsetem pod siodełko dzięki. Mostek pod kierownicę mam juz 15cm i chyba jedynie wygieta sztyca podsiodłowa moze jeszcze pomóc.

      Usuń
  5. No właśnie ... klocki ... i jak pozbierać to się okazuje, że nowy bici z Decathonu jest naprawdę konkurencyjny cenowo (a potem młotkiem go i opalarką i różowym sprayem jak w odcinku TopGear z Wietnamu ;). Pod tarcze musisz mieć dostosowaną ramę i amora (bardziej amora bo 80% hamowania z góry bierze na siebie przód, z tyłu możnaby zostawić klocki). No to mostek masz już chyba max. Sztyca z najdłuższym offsetem jaką znam (i mam bo świetnie amortyzuje d...) to pantografowa Suntour NCX, nie do zdarcia. Jak zluzujesz amortyzację na max. to uzyskasz 55 mm do tyłu.

    OdpowiedzUsuń