2014/11/12

10 uznanych książek których nie warto czytać

foto Sankarshan Mukhopadhyay flickr 
Naszła mnie ostatnio taka właśnie refleksja jak sobie robiłem download ebooków na telefon. Że sporo tego co czytałem było hypem i że się dałem nabrać na b.duże ilości brązowej, śmierdzącej, substancji. Niestety   w pewnym wieku człowiek poddaje się naciskowi społecznemu jeżeli chce być Ynteligentem i Błyszczeć. Niektórym to zostaje do końca życia.  Bo myślisz że musisz, bo potem odniesień kulturowych nie zrozumiesz , bo będzie patrzył za blisko bo iwdzisz dalej tylko dlatego że stoisz na ramionach olbrzymów. Tyle że te olbrzymy to czasem napompowane przez słomkę żaby. I się można do literatury zrazić. Więc zamiast co warto czytać to ja powiem czego na pewno nie. Takie zarządzanie przez określenie warunków brzegowych hi hi.

Jestem tradycjonalistą i uważam że czytanie jest rozwijające dla mózgu  niezwykle, zwłaszcza w młodym wieku kiedy ma się małe możliwości robienia czegokolwiek innego. Musisz chodzić do szkoły i nie możesz podskoczyć dorosłym, masz grzecznie czekać aż się życie zacznie, a jak już skończysz studia to może wtedy pozwolą ci coś zrobić, ale raczej nie bo przecież nie masz doświadczenia. Więc czytaj czego dokonywali inni i zostaw świat starym pierdzielom, oni przeciez już wszystko potrafią ;-) I dla tych właśnie Posłusznych i Grzecznych Dzieci W Różnym Wieku kilka ostrzeżeń czytelniczych od Taty.
James Joyce- Ulysses
Co za płycizna. Literackie porno. (nie w sensie seksu tylko obnażanie się dla poklasku i totalnie pod publiczkę o!). Że niby zabawa z Formą i epatowanie naturalizmem? Można to było zrobić kilkustronicowym esejem. Czytałem to przed Proustem i wydało mi się odkrywcze i fajne- ale dopiero potem z perspektywy wiem że to dziesiąte popłuczyny po ulungu, błeee. Nuda i już wiesz wszystko po pierwszych 30-50 stronach czytasz dalej a tam nic dalej nie ma. Dalej jest to samo co już czytałeś a potem jest dłuuugo, dłuuugo nic i koniec. I już. Wiem że trzeba imponować dziewczętom i światu ale nie ma potrzeby marnowania czasu. Mówcie że czytaliście i nie czytajcie. Śmieszne bo bezpośrednio po lekturze byłem zachwycony i nawet zrobiłem sobie w tym samym stylu pamiętnik, oj wstyd.
Gunter Grass- Blaszany bębenek(ale praktycznie to wszystkie jego książki)
Nic i nic. Przeciętniak i taki socrealizm trochę. Nie wiem o co ten fuzz? Nie to że zlo jakies straszne ale miałkość i nijakość. Takie powieści-zabijacze nudy z czasów jak nie było telewizji. Z książek grassa zostało mi jedynie wspomnienie opisu smażenia dorsza na molo w gdańsku. Ale jeden dobry opis to jeszcze mało na nobla.
Don Quijote de la Mancha Miguel de Cervantes.
Streszczenie se przeczytajcie i dość. No o co biega? Czemu ten cały Cervantes? jak dla mnie to z braku laku, w sensie ogólnie to nic wielkiego ale jak na hiszpana no to i tak niesamowite. ze w ogóle napisał. Pamiętajmy że mówimy o narodzie tak pełnym polotu i niewymuszonej elegancji że flamenco uznaje za taniec :(
Ptasiek i Tato William Wharton
Też było wielkie bicie piany i wielka sława a g...o takie że uch i jak już przeczytasz jedną książkę amerykańca to przeczytałeś wszystkie. autoplagiator. Forma siermiężna a treść... jak to powiedzieć żeby być dobrze zrozumianym? To jak amerykański remake skandynawskiego filmu. Niby wszystko jest wedle reguł sztuki tyle że atmosfery nie ma, wszystko jakieś takie uproszczone żeby się czytelnik broń boże niezarosterkował, i myśleć nie zaczął.. Zapłacił za książkę te 10usd? to musi dostać swoją solidną porcję amerykańskiej niezaskomplikowanej historyjki.
Jonathan Carroll Kraina Chichów i cała twórczość
śmieci, śmieci i jeszcze raz śmieci. Poziom słabego kryminału+białe bulteriery+zamknięte społeczności+nadnaturalność lekka- od tej pory to już jest sto tysięcy milionów seriali tego typu w telewizji. I naprawdę niczego więcej w tych książkach nie znajdziesz. Syf dla pseudointelektualiztów ale tych ostatniego sortu, tych co nie wszczynają dyskusji tylko siedzą i tak mądrze kiwają głowami. Często czytany przez kobiety. To mi wyszedł zza płaszcza seksizm obrzydliwy nie? ;-).
Lolita Władimir Nabokov
Grafomańska grafomania i dymanie balona. Wielkie pieprzenie o kunsztownym języku i nawiązaniu do Poego(WTF? może ja innego Poe'go czytałem? ) umieszczone w wikipedii może naciągnąć jakichś nastolatków na ten gniot. Bo gniot to jest nad gnioty. Czasem masz tak po wyjsciu z kina że chcesz podejść do kasy i zażądać zwrotu , nie nie pieniędzy  ale dwóch godzin życia (już od dawna z tego powodu do kina nie chodze jak cos jest beznadziejne to wyłączam Media Player Home Cinema Edition i z głowy). Gwarantuję że tak się będziecie czuli po lekturze Lolity. Jednym słowem jak frajer i ofiara marketingowego scamu.
No i oczywiście Mario Vargas Llosa Pantaleón y las visitadoras
jejku- gwarantuję że jak przeczytasz to zaczniesz się zastanawiać nad zostaniem pisarzem jako swoją drogą do sławy : jeżeli takie zero dostaje nobla to znaczy że konkurencja nie może być duża ;-)
Rady ogólne:
Uwaga na Sci-Fi b.mało jest dobrych książek które w zalewie beznadziejności zanaleźć tym trudniej że b. niski poziom intelektualny czytelników powoduje dużą popularność bzdurnych kosmicznych westernów w stylu startreka.
Wszystko co ma nike nadaje się do śmietnika.
Literatura amerykańska z nielicznymi wyjątkami jest tak samo dobra jak cheeseburger w McD.
Fajnie jest zanim zabierzemy się za duże dzieła danego autora poczytać troszkę jego małych form i będziemy wiedzieli czy tak czy nie.
Koniecznie przeczytajcie Martina Edena (autor: Jack London). Mało kto podchodzi poważnie do Londona a warto. Mądry człowiek i nie wymądrza się drażniąco jak coponiektórzy blogerzy a już zwłaszcza ci z teneryfy ;-) Koniecznie więc.


1 komentarz:

  1. Dziękuje mądrej głowie która to napisała za ten tytuł, ciągle do tej książki wracam!
    Aczkolwiek poprosiłbym o równie ciekawe pozycje, ciężko samemu coś wybrać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń