2014/12/07

nosił wilk razy kilka czyli pu(s)ta botella

foto Mark Blacknell(flickr)
Wszystkie we wsi wiedzo że cierpliwość to jedna z tych zalet które w nadmiarze u mnie nie występują. Zawsze i wszędzie wolę być szybciej/wcześniej niż wolniej/później.A najlepiej NATYCHMIAST. A już rowerem szczególnie. I między powolnie prowadzącymi samochody kanarkami szusuję sobie upajając się przewagą lekkiego i szczupłego środka lokomocji. I lecę tak sobie av Venezuela, i wszystkich biorę prawą ryzykując spotkanie z cholernie wysokim krawężnikiem, i...putita botella. 8litrowa, po wodzie pitnej, zgnieciona przez auta, supernieprzyczepny kawał plastiku 30x50cm.  Wylazła mi pod koło spod terenowego H1-miałem jakiś metr żeby coś zrobić, co z tego że widziałem ją dokładnie, nie miałem ani odrobiny miejsca na jakikolwiek manewr. Prawą ją żeby dalej od aut i nie wpaść pod koła jadących aut. Aż się ruch zatrzymał i
przechodnie rzucili się na pomoc. To był fikołek który zdziwił mnie samego. Sądząc po miejscu lądowania to spokojnie lotem koszącym pokonałem groźną zaporę krawężnika i wykonując pozbawione wdzięku salto  przyziemiłem na chodniku;-). Na mniej więcej plecach/prawym biodrze. Czyli niedokręcona śruba w locie. Najwyżej 5,5 punktu.To właśnie Facet który mnie podnosił rzucił "puta botella!" co było dość słodkie bo dziecinne a gość pod 60-tkę ;-). Ludzie wychylali się z aut i pytali czy na pewno wszystko w porządku. Sam byłem trochę zdziwiny bo jakoś musiałem pokonać 20cm wysokości cholerny krawężnik i prędkość jak to z górki miałem niezłą ale tak wszystko w porządku.
Znaczy otarcia i zdarcia przy przelatywaniu przez rower to chyba norma - choć niech ktoś napisze czy tylko ja przy KAŻDEJ rowerowej kraksie mam obdartą przynajmniej jedną kostkę? Czy bokiem, czy przez kierownicę zawsze któraś skarpetka zakrwawiona ;-).
Myślę że "todo bien" zawdzięczam zapasom. Jak się jednak kilkadziesiąt razy na każdym treningu pada na niezawsze przekopaną arenę to się człowiek musi nauczyć lekko luzować. Zwłaszcza jak sie polepszasz to już kolegom to wywracanie nie idzie tak ładnie i książkowo i wali się razem z tobą dodatkowe stokilkadziesiąt kanaryjskich gofio odżywionych kilo.
Wyrzuciłem Putę Botellę za mur żeby jej wiatr komu innemu albo mi nie przyniósł znowu. Jeżdżąc samochodem człowiek nie zdaje sobie sprawy jakim zagrożeniem może być taki cholerny śmieć. No i przedni hamulec świeżo wymieniony do naprawy. Także luzik. Rower to ciągle jest to ;-)

23 komentarze:

  1. Jakie hamule miałeś w tym la bici rosa, że nie zdążyłeś?
    Gumy pewno twarde/ szosowe, a nie góral by zwolnić i
    "wskoczyć" (przód-tył) na chodnik?

    W styczniu/ lutym wygląda na to, że będę kilka tyg. na
    TFS i wracając może zamiast go brać zuruck nach Polonia
    zostawie finalnie Tobie rower: rama 22", rury sidełka starczyło
    by dla Gortada no i najważniejsze na wyspach: hamulce tarcze
    tył-przód (mechaniczne - proste rozwiązanie by nie babrać się
    ciągle z płynem w hydraulikach).
    Ma jedną wadę: nie jest różowy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie warto- ja już w czerwcu mam Shanghai na celowniku. Co do wskoku to lecąc z góry, wisząc nad kierownicą to nie możliwe raczej(przynajmniej dla mnie). Bez szans żeby się przesunąć/spiąć do skoku. Opony twardsze niż w PL są tu konieczne bo temperatury wyższe no i jednak głównie asfalt, przyblokuje delikatnie koło(bo troszkę obręcze mam pokrzywione mimo napraw młotkami) i wydarte do osnowy. przerzucamy się rodzinnie na semislicki drogowe. Twarde jak się tylko da. Nie wierzę że inny setup wyhamowałby na tym 1m- zresztą sam wiesz bo tu jeździłeś. Poszukam sobie innej ramy. Miałem sobie ściągnąć jakieś rowery z Chin ale na razie nie ma tego co bym chciał. (tj lekki,sztywny, 26" najlepiej stalowy z nieostatnim osprzętem bo już drugi komplet korb zajeżdżam pod te górki).

      Usuń
  2. Teraz żyjesz pożyczonym czasem. :)

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo po prostu siadam na powtórnie podarowanej przez los d..ie

      Usuń
  3. wypadek wygląda groźnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ta chęć na Shanghai przejdzie do czerwca, szkoda będzie obserwującym i czytającym bloga, ery Teneryfy z Tatkiem na wyspie. Nastanie Nowa Era.
    Życzę jak najlepszych wyborów oczywiście.
    adamsa

    .

    OdpowiedzUsuń
  5. Tatko przenosisz się do shanghai?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. si :) chyba żeby na południe(guangzhou, shenzhen) wiadomo na pewno że muszę do chin, na razie świat poza chinami jest jak dla mnie za mało ... chiński ;-)

      Usuń
    2. oj Tatko, przeginasz; ja tu odpuściłem Malezję, żeby cieszyć się Takim Towarzystwem w Trójmieście to myknąłeś na północ, ja planuję północ to uciekasz do Chin... no qrde nigdy się w ten sposób nie spotkamy; chociaż w końcu wszystkie drogi prowadzą do Chin :) dST

      Usuń
    3. Północy nie polecam a spotkamy się z pewnością na karnawale. choć pewnie jeszcze przed będą w nas duże fiesty bo na starówce już się rozstawiły stragany- to na karnawał zbyt wcześnie, coś muszą kombinować po drodze

      Usuń
    4. a to już definitywny koniec z Teneryfą? czy planujesz powrót za jaaakiś czas?

      Usuń
    5. nie wiem co będzie za więcej niż rok ale nie planuję powrotu. Nawet surfersko są lepsze miejsca. Teneryfa była mi potrzebna jak żaglowcom, przystanek przed wyjściem w szerszy świat

      Usuń
    6. Chociaż jak to się mówi .nigdy nie mów nigdy. Ja za Teneryfą tęsknie każdego dnia, w Warszawie 5 stopni. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. ale tak na stale,wizy jak kto wygląda od strony formalnej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczymy jak traktowani są inwestorzy zagraniczni ;-)

      Usuń
    2. Ty, gdy już ich nauczysz chodzić i biegać, dostaniesz tytuł "Tatki Narodu Chińskiego", obywatelstwo, pośmiertne imię, 9-komorowy grobowiec i batalion spawaczy aluminium do dyspozycji w zaświatach (wszystko zawczasu, naturalnie) :)

      AK

      Usuń
    3. Można by się spodziewać więcej łagodnej dobroci zamiast tego zachodniego sarkazmu zwłaszcza od osoby poddanej wpływowi Wielowiekowej Tradycji Chińskiej przez tak dużą część życia. A już zwłaszcza zwłaszcza ze względu na osoby które ową Tradycję Ci przekazują na codzień ;-)

      Usuń
    4. Zachodni sarkazm? To piękna improwizacja. Ja nie szydzę, tylko tworzę sztukę. Nie mów, że nie widzisz siebie w szatach urzędnika dyn. Song. [Sprawiedliwe Wyroki Sędziego Baogong w tłum. Żbikowskiego Ci polecam btw] :)) A co do uszczypliwości, szpilek, drobnochujkowości, podtekstów, podtekścików, knucia i zmawiania się przeciwko, to Chińczycy są tu mistrzami. Obczajaj powoli te słowa 讽刺, 话带文章, 算计.. ciężko od tego uciec. Oczywiście jest też 700 milionów Chińczyków do-rany-przyłóż, więc dalej Ci sprzyjam ;)

      AK

      Usuń
    5. Dzisiaj Higieniczna i Aseptyczna M przy pobycie w Toalecie spotkała wizyte Kanaryjskich Pięknoości które prawie rozwaliły suszarkę do rąk w poszukiwaniu dozownika do mydła i waliły do nieprzytomności w dozownik ręczników papierowych próbując uruchomić go jako suszarkę do rąk. Mówi że jej szczęka na biust opadła ale nie ośmieliła się uświadomić im pomyłki. Więc cokolwiek tam Chińczycy trzymają pod dywanem BRING IT ON. Dla Twojej wiadomości Ping byłby tu z pewnością wśród finalistów "jeden z dziesięciu" ;-)

      Usuń
    6. Jeżeli dozownik był pusty, to je usprawiedliwiam, bo sam bym go starał się uruchomić jak suszarkę. Mam smykałkę do takich rzeczy - siłowanie się z drzwiami automatycznymi, demontaż gaoji kibli w hotelach itp.. :) Aseptyzm i Chiny.. :) ale zupełnie rozumiem. Najpierw się coś lubi albo nie, a potem się dobiera argumentację. Dla mnie lepiej jak będziecie w Szanghaju, bo będę miał przystanek w drodze do Mokpo. ;)

      AK

      Usuń
  7. Witka ;D
    Ja tam trzymam kciuki za Twoje plany ....ale jak zwykle jest i problem.
    Mam nadzieje,że nie jestes tym 'chosen one',który obudzi smoka ;D
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smok się już obudził i na razie ma to same plusy. Chociażby trzymanie jankesów na smyczy i zaoferowanie krajom 3-go swiata jakiejś wizji rozwoju. No a zwłaszcza korzysta afryka.

      Usuń
  8. Dzidek wreszcie jesteś
    Tatko życzę realizacji planu
    pozdr Z

    OdpowiedzUsuń