2014/12/05

Pogoda w tym roku była niezbyt przyjazna

Macie zaswoje wstrętne papugi z Alcalico potrafią ludziom na głowę narobić ;-). teraz to by się im fiesta del agua udała.



moje ukochane fale w Los Gigantes- nie obchodzi je że mnie tam nie ma i się marnują ;-)

 no i inteligentne parkowanie w czasie wichury
 inteligentne parkowanie w trakcie deszczu
 o tym błotku we wodzie mówiłem
Kto by tam wstawiał przepusty w murek z pustaków?- na pewno nie kanarki. Więc jakbyś miał zamawiać budowlańców to pamiętaj o tych wyczynach.
samotny biały żagiel- pod warunkiem że to Żagiel był leasingodawcą tego seata ;-)
Row, row, row your..... garbage container

Ale deszcze już się skończyły i słoneczko wychyla się więc jest nadzieja
Felices Fiestas.

11 komentarzy:

  1. Czepiasz się. Są po prostu twardzi psychicznie. "It is not you that should fear the palm.. it's the palm that should fear you.. :)

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i nie wykluczone że wywróciła się z tego strachu właśnie ;-)

      Usuń
  2. o matko! z którego okresu są te zdjęcia? Czy wtedy jak była wichura w Santa Cruz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mniej więcej tydzień z wichurą

      Usuń
  3. duzo zniszczen

    OdpowiedzUsuń
  4. mimo tego i tak chciałabym się tam przenieść :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co stoi na przeszkodzie

      Usuń
    2. stala praca i chyba brak odwagi przed czyms obcym.... boje sie ze tam z praca by bylo krucho. a na razie jezyka hiszpanskiego nie znam. w Teneryfie zakochalam sie na pierwszych wakacjach. sory za brak polskich znakow. pisze z komorki.

      Usuń
    3. to ja mam odwrotnie, mam lęki i omamy jak sobie przypomnę, że tyle zwlekałem z przeniesieniem; a stała "pewna" praca, której się jeszcze nie lubi to najgorsze co może się przytrafić, to się niewolnictwo i przywiązanie do ziemi nazywało kiedyś; jak T. to pierwsza miłość to nie ma się co wiązać, taka miłość to najlepsza skonsumowana ale niespełniona - wieczna i idealna :) a co ma znajomość hiszpańskiego to nie ogarniam, ja mam na kursie dla Początkujących Matołów angielki co tu 10 lat tu mieszkają i słowa nie znały, ja po miesiącu już coś tam kumam. Syn zaś, wrzucony bezlitośnie do szkoły, gdzie zamykają się za nim na pół dnia kraty (dosłownie i pod eskortą polocji) ze znajomością tylko "gdzie jest banio" po miesiącu sprawia wrażenie, że większość już rozumie, ech młodość... dST

      Usuń
    4. ja nawet nie wiem za co miałabym się zabrać, od czego zacząć. Podziwiam ludzi, którzy mają odwagę tak zmienić trochę swoje życie. Ja przenosiłabym się sama, bez rodziny. Na razie osłuchuje się hiszpańskim na płytach :) pozdrawiam D

      Usuń
  5. ale jaka przygoda

    OdpowiedzUsuń