2015/01/05

Every day is like sunday, except sunday


To niby dlaczego nie mogę sobie w niedzielę też pojechać na plażę? Rodzina chce odpocząć, chociaż w niedzielę daj żyć! nie to nie, jadę sam. Ładne słońce ale wiatr łeb urywa. No i ta cholerna calima. To strasznie trudno sobie wyobrazić wieje wiatr i nie jest w stanie tego cholerstwa przewiać, rozwiać czy cokolwiek. musi się ta chmura ciągnąć na kilkaset kilometrów. Kanaryjscy kolarze mają profesjonalne golfiki naciągnięte pod oczy. Może to i coś pomaga ale tak cały w obcisłym? Uważająca Metroseksualność Za Zawoalowany Homoseksualzm M by mnie wyśmiała i zapytała czy się z jakims chłopakiem umówiłem.
Zjeżdżam w dół bez rodziny więc se z lekka szaleję. To prawda co ludzie mówią o przyjemności jaką daje szybka jazda. Mam do tego słabość ale autem to wymaga dużych prędkości, a rower? przy 50kmh świszcze świat wokół, opony terkoczą i rower powoli zastanawia się nad zamianą w powietrzny środek lokomocji. Nikomu nie robisz krzywdy, nawet jak na kogoś wpadniesz to energia jaką posiadasz wraz z rowerem jest co najmniej o rząd wielkości mniejsza niż samochodu. No i na pewno tobie też coś się stanie. Ze nic wielkiego? Zazwyczaj nie, ale i tak boli. Więc dla poszukiwaczy mocnych wrażeń  wybór powinien być prosty. Jak szaleć to na rowerze. Na rowerze durny drift na rondzie z górki zawsze próbuje się zakończyć  szlifowaniem zadka- i to jest thrill. Jak cię powozi na boki odciążone hamowaniem tylne koło to człowiek czuje że żyje Po drodze  z domu jest ostra górka przechodząca w prawy zakręt. I są na niej 3 studzienki oraz kilka wyrw już na zakręcie. Normalnie zwalniam bo z prawej skrzyżowanie z podporządkowaną i sie boję że jak np. jakaś Ambitna Cyklistka będzie chciała tatusia wyprzedzić to może nie zauważyć auta z prawej. Dzisiaj jestem sam więc postanowiłem sprawdzić co dało ostatnie smarowanie roweru.Oczywiście smar sam zrobiłem. Z oleju i świeczki stopionych w mikrofali a następnie szybko schłodzonych w zamrażalniku aby się mieszanina nie rozwarstwiła. Niestety na  łańcuch tak idealnie jak woskowanie to to nie działa (przepis na woskowanie; rozkuty łańcuch gotuje się w wosku, wyjmujemy gorący on sobie obcieka z nadmiaru i mamy najlepsze smarowanie łańcucha na świecie- nie brudzi i nie zbiera piasku, starcza na cały sezon)smar chyba ma zbyt dużo oleju bo rower zostawia mi na łydkach ślady zębatek przy wnoszeniu do domu. Więc zobaczmy co z tymioporami.  Rower zaczyna telepać więc ciut szybko chyba jest. Będzie ciężko wpasować się między studzienki. I oczywiście jak jestem na zakręcie z parkingu po lewej na parking po prawej postanawia przejechać Daewoo Musso(taka spora terenówka). Jakbym był autem to bym mu pewnie przygrzał i miałbym rację i pierwszeństwo ale co to za pociecha dla rowerzysty. Hamuję licząc że zjedzie mi z drogi bo wyhamować do zera nie mam szans. Idealne hamowanie na dwuśladzie oznacza podniesienie tylnego koła. Ale z górki to z kolei oznacza pewny fikołek na głowę i między koła kretyna. Hamuję czekając do ostatniej chwili ze szlifowaniem sobą bruku, koła co chwila wpadają w poślizg, rower mi normalnie tańczy jakieś latino i w końcu chwila prawdy trzeba skręcić pod nadjeżdżające samochody. Eee, coś ja strachliwy jestem. Nic się nie stało.  Pewnie baba- nie nikogo nie widać?! Przelatując z bliska zauważyłem dopiero maleńkiego, zasuszonego dziadka za kierownicą. Wykrzyczałem kilka słów o jego matce i o brązowym produkcie trawienia i jadę dalej. Chcę poprawić słuchawki i patrzę jak mi się ręka trzęsie. Jaka amplituda wow ;-) Ciekawe czemu? czy z tego rozumnego strachu że mnie rozgniecie te koreańskie pudło czy z tych małych pozaświadomych strachów wywołanych poślizgami roweru i pewnością że będzie bolało jak zostawię trochę DNA na asfalcie. Chciałem jeszcze o drodze wypróbować idealną linię vs dohamowywanie w zakręcie ale mi się już pewność siebie skończyła. Na dzisiaj dość.Nawet na Teresitas pojadę sobie ścieżką. Czasami mam takie dziwne uczucie że mi się zapas szczęścia na dany dzień skończył. Tatko tchórzem podszyty ;-). Ale wietrzystko. Normalnie pedałuje sie miejscami jak pod górkę. Fale też są i woda pryska na chodnik czasami obficie. B. krótka ogniskowa aparatów  w telefonach spłaszcza scenerię i niewiele widać ale niech tam.
Dojeżdżam do plaży a tu plaża wyszła mi na spotkanie. No na jezdnię.
Cholera jak zimno. Ale jak już przyjechałem i tylko jedno ucho mam przewiane... no to trzeba. Odwlekam jak mogę siedzę sobie w ciepłej bluzie w piasku i im bardziej się słoneczkiem ogrzewam tym bardziej do wody wchodzić mi się nie chce. No ale jak mam terroryzować innych jeżeli nie sterroryzuję siebie? Włażę. Najgorzej do momentu zanurzenia bo wiatr porywa czubki fal i chlapie na włażącego. W którymś YT poradniku australijski trener wrzucił sposób jak nie podnosić  głowy przy nabieraniu oddechu. Trzeba patrzeć za siebie wtedy głowa tylko się obraca a nie podnosi. To dziwne ale dzięki takiej pozycji łatwiej płynąć pod fale niż z falami. Nie zalewa i mniejsza częstotliwość góra-dół. No dobra bo ziiiiiimno. Wracam do domu - po drodze pióropusze chińskiej produkcji sprzedają potomkowie inków, majów no w każdym razie latinos
Niedziela udana. Nie słyszę już na oba uszy. A ja lubię symetrię.

19 komentarzy:

  1. Tatko miałeś kask?pozdr Z

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo, a po co to kumu!? xD
    Przecież nie raz pisał, że kask (skuterowcom) ogranicza
    nie tylko widoczność dookoła łba, ale i horyzonty myślowe ;)

    tatko jak ja wyznaje zasadę: No risk - No fun! B)
    http://sd.keepcalm-o-matic.co.uk/i/keep-calm-because-no-risk-no-fun-2.png

    Jak ktoś chce być regulaminowy (policia-local specjalnie nie
    czepia się ludzi - to nie te łapi-duchy co w PL - nawet poza
    miastem!), to w mieście jeszcze wolno (dzieci chyba muszą
    - bo wiadomo socjalizm, trzeba na siłę ochraniać/ decydować
    za rodzica) bez. Był chyba ze 2 lata temu strajk/ taka nasza
    masa-krytyczna z tej okazji, bo dobile z El Gobierno chcieli
    ograniczać swobodę obywatela do czerpania przyjemności z
    jazdy/ wiartu we włosach :-)

    Poza miastem (nawet do takiego San Andres) teoretycznie
    trzeba, ale kto by się tym przejmował - więc wolna wola
    i każdy robi jak mu się podoba ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie to trochę nielogiczne że jeżdżę bez bo na triathlonie potrafią zdyskwalifikować za wsiadanie na rower w rozpiętym!! Policia jeszcze mi nigdy nie zwróciła uwagi- nawet jak przejeżdżam na czerwonym(a przejeżdżam często) rowerzystę traktują trochę jak pieszego że innym krzywdy nie zrobi a taki głupi żeby się z samochodem całować to chyba nie jest.

      Usuń
  3. żeby się połamał? ;-)
    pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kask?hehe,niezle,pozdr Z

      Usuń
    2. Jakbyś miał taki hipsterski, to i maskę przeciwpyłową można by dobrać. To chyba nie to samo co gejao? No i rower musiałbyś zmienić na fixie ;>

      AK

      Usuń
    3. Z tymi maskami to by było trochę podobne do Pekinu lub
      Shanghai (ludzie w maskach na tych e-skuterach), gdy
      powietrze "stoi", a smog i para wodna unosi się na miastem
      w takiej gęstości, że pomimo że jest bezchmurnie i UV11, a
      słońce nie opala skóry i można patrzeć na nie bez okularów!

      Usuń
    4. ad Palmer
      w Pekinie, to nie tylko smog, ale i prawdziwą calimę mają dwa razy w roku (znad Gobi), ponoć aż do Seulu zawiewa..

      AK

      Usuń
    5. taa fixie - chciałbym zobaczyć cwaniaczków na tutejszych górkach na ostrym kole, co do gejao czy nie, to ja nawet włosy musiałem obciąć żeby przestać być cytuję "jakiś taki niemęski" takie są w domu wymagania ;-) także sorry prędzej "już płuca wyplute..." niż modne maseczki

      Usuń
  4. czy to słynny pchli targ w ST? Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nah, to taki tylko chwilowy świąteczny badziewnik, pchli targ jest placu Naszej Pani Afrykańskiej(taka kolejna Matka Boska od Eboli) wiem bo biegła tamtędy trasa maratonu

      Usuń
  5. Z tą chmurą długą na kilkaset km..
    jest długa (i jest tam stale! tzn. nad Saharą), ale
    na kilka tysięcy km tak od Iranu do Mauretanii :-)

    Z tego pierwszego wynika to drugie mianowicie to przewianie/
    wywianie jej - tu właśnie ten wiatr (a raczej jego anomalny
    kierunek) jest jej twórcą/ jest winien. Tym razem niecodzinne
    jest to, że calima nie trwa te kilka dni (wiatr E lub SE) i jest po
    ptokach (zaczyna normalnie wiać zgodnie z prądem kanaryjskim
    czyli z kierunku NE lub N - pył w szczątkowej ilości 1 / 7 dociera
    na dwie pustynne wyspy i wschodnią część Gran Canarii). Tym
    razem cyrkulacja wschodnia ustała tylko na chwilę i wróciła drugi
    raz (gęstość pyłu była nawet 5 / 7 przez te 2-3 dni) i trwała do 6.01.
    Na 7.01 (dziś) ma być 1/7 (wiatr E obrócił się dziś na ten tradycyjny
    z N, więc wywiewa i rozrzedza gęstość pyłu nad wyspami), czyli tyle
    co jest między GC a TF i bez calimy. Jutro wieje dalej z N, więc rano
    tak do południa może się tak zdarzyć, że niebo nad TF będzie czyste
    jak to jest normalnie ludziom znane, ale już po południu ma wrócić pył w
    gęstosci 1 / 7 (1 z 7 możliwych stopni skali, w linku jaki masz w ost. mailu).

    9.01 wiart znowu zmiania się na wschodni i ma wejść nad TF pył rzędu 3/7.
    10 i 11.01 wiatr dalej wschodni i prognoza pyłu dla TF daje już gęstość na
    poziomie 5/7, więc będzie to już trzecia fala saharyjskiego pyłu z rzędu!

    Dla S.C. kierunek wiatru zaburza masyw Anaga, więc najlepsze do
    tego celu (patrz strzałki wiatru) jest Las Palmas (nie osłoniete od N i E).
    http://www.weatheronline.pl/weather/maps/city?LANG=pl&CEL=C&SI=kph&CONT=euro&LAND=SP&REGION=0005&WMO=60030&LEVEL=52&R=0&NOREGION=1

    Na poranek 8.01 można ew. zaplanować sobie jakiś ciężki trening, a
    resztę dni sobie odpuscić lub w masce - szkoda nabawić się astmy
    czy innego guano jak te łosie w Wa-wie co biegają o 17h-18h tuż obok
    ruchu ulicznego i "dbając o zdrowie" respirują się/ halucynują tlenkami
    siarki, ołowiu, itp. wymiocinami ze spalin samochodowych ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - musimy przycisnąć z dzieckiem podbiegi bo się Carrera Nocturna zbliża

      Usuń
    2. Ta sama trasa co rok temu Up-up do Tamaimo?
      no i kiedy start?

      Usuń
    3. nie, to jest okrężna po Puerto 3 duże podbiegi ale tempo trzeba trzymać

      Usuń
  6. tatko jak tempo?pozdr Z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest tak gęsta calima że bieganie odpada, mam już pełnoobjawowe uczulenie na to cholerstwo po raptem 3 latach!!! rekord jak na osobnika który nigdy i na nic nie miał uczulenia, nieprzyjemnie jak cholera

      Usuń
    2. Krótko mówiąc po 3 latach, biologicznie już Kanarek jesteś ;)
      To już ostatki, zależnie od źródła prognozy dziś jest jesczcze
      6-12 um pyłu/ m3, czyli ten minimalny poziom 1/7 (obserwatoria
      w górach już normalnie pracują), a idealny błękit nieba ma być
      od popołudnia/ wieczoru 16.01.

      Wszystko przez/ dzieki wiatrowi z północy (standardowy
      kierunek zgodny z Prądem Kanaryjskim) i teraz strzałki
      wiatru dzień-w-dzień wszystkie na baczność: http://bit.ly/1AeXqVO

      Usuń
    3. no i dziękujemy za pogodę ;-) nawet wczorajszy deszcz był lepszy niż ten cholerny pył. chociaż kilka uslizgów było, dobrze że jeszcze nie przywiozłem slicków, chociaż szczerze to ja tam na mokrym, czystym asfalcie nie widze wielkiej różnicy, każda opona się slizga

      Usuń