2015/01/01

Nowy Rok został chłodno rozpoczęty

Tak wyglądała Playa Teresitas dzisiaj o 15:30. Dla odmiany większość wizytujących to tutejsi. Nawet we wodzie nie byłem sam. Zimno. Niby na termometrach w mieście 23st ale nad oceanem maks 16 i wiatr. Wiem, wiem że w porównaniu z Polską to i tak masz dobrze...itd Ale ja się już przyzwyczaiłem do ciepełka i wolę upał ;-) Krótkich kilka serii na technikę i do domu. Po drodze nowe oczko w skałach:

czyli erozja na żywo- przed deszczami jeszcze go nie było. W tle widać Calimę nad miastem. A jak po sylwestrze ktoś zapyta? Przeżyliśmy, nie to żeby bez kłopotów. Kanarki tak podniecone zbliżającą się imprezą że niebezpiecznie przebywać na mieście. Stoję na skrzyżowaniu(normalnie bokami na czerwonym się przemykam ale widzę autentycznie że wszyscy bez głowy to dzisiaj jeździmy zgodnie z przepisami) wyjeżdża  z prawej kanarka skręca w lewo i nie patrzy na drogę tylko coś palcuje w telefonie. Zacząłem wrzeszczeć ale było za późno. Zahaczyła o kierownicę roweru i wgięła sobie cały bok mną szarpnęło ale nawet się nie wywróciłem. Stanęła i przeprasza. Uśmiechnąłem się, pomachałem jej i pojechałem dalej nawet nie zdejmując słuchawek. Gdyby to niekanarek mi zrobił to bym się wściekł usiłował babie coś wytłumaczyć może nawet pedagogicznie nastraszyć ale na kanarkinię nie ma sensu wpływać wyleci drugim uchem a tak się złościć dla samego złoszczenia to nie ma sensu ;-). Pojechaliśmy na bieg do La Laguny: jak tam jest zimno!!!! 10stopni- w mordę na tropikalnej wyspie?!!!! to jakaś porażka. Jeździmy po tej cholernej starówce w poszukiwaniu miejsca parkingowego, stajemy na światłach za białą Alfą GTV. Zielone, rusza.... rusza do tyłu, trąbię ale i tak nas walnął. No kur.... zjechał nawet że będzie dawał dane do ubezpieczenia, a idź ty w diabły wyżelowany kanarku płci rzekomo męskiej. Jedź gdzie się tam spieszysz depilację czy równanie brwi ;-) Nie mamy czasu bo kalendarz napięty.  Wczorajszy bieg był dość mocno obsadzony- podobno 3000uczestników. Podszedł do nas gość przed biegiem Ukochanej Córki  i pyta czy to my jesteśmy tymi szwedami? COOOO? Okazuje się że dzwoniło dwoje szwedzkich biegaczy że są na Teneryfie i czy mogliby pobiec chociaż zapisy były do 24.12 i mieli zgłosić się do organizatorów. No a z ludzi dookoła to my najbardziej na szwedów wyglądamy więc pan pyta czy to my czy nie? Nie , Córka biegnie odpowiedzieliśmy mu po hiszpańsku żeby już się nie musiał po angielsku męczyć. Ucieszył się i poszedł dalej organizować.
Dzieci lat 6-9  szczupłe (startowało z 50szt minimum) a za to 10-13 już dużo gorzej. Naprawdę maluchy zapierniczały.
 Ukochana Córka miała w kadetach reprezentacje dwóch klubów lekkoatletycznych i mimo małego dystansu(tylko kilometr a przygotowywaliśmy się na 2km bo tak podali organizatorzy miesiąc temu) była czwarta zostawiając za sobą zdziwione dziewczyny w profesjonalnych obcisłych strojach. Jakby rozpoczęła finisz 5m wcześniej to łyknęłaby i tę trzecią, po prostu mieliśmy policzone tempo na 7-8minut biegu tak żeby zostało siły na finisz no i jak się skrócił dystans(najpierw zmniejszył się na stronie do 1500m czyli ok jest dobrze a potem już na miejscu dowiadujemy się że był błąd i 1050m "Kanarian Praca" ;-) więc okazało się że można było leciutko przycisnąć Ukochaną Zawodniczkę bez szkody dla wyniku he, he.
Tak wielu normalnie zbudowanych ludzi na raz nie widziałem na Teneryfie nigdy. Tym razem to grubasy były zdominowaną mniejszością - nareszcie. Należy skończyć z tą fikcją. Osoby grube należy dla ich dobra piętnować i dyskryminować. Zmiana jest niezbędna a przez nadmierne pobłażanie doprowadzamy do zmian norm. Osoby które w czasach mojej młodości były grube teraz uchodziłyby za normalne a te które dzisiaj chodzą za grube to 20lat temu pokazywano by w cyrku i to nie jest dobry kierunek zmian.
Imprezę sylwestrową opisze oddzielnie bo jest dużo do pisania.

11 komentarzy:

  1. bardzo dobry wynik biegowy.gratulacje.pozdr z

    OdpowiedzUsuń
  2. W Wawie dziś ciepło + 4 :)
    Będąc na Kanarach nie widziałam ładnej Hiszpanki. jako dzieci są śliczne ale jako już dorosłe to spotkałam większość pulchnych dziewczyn i nie koniecznie urodziwych.
    pozdrawiam D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kulao!

    Tak się zastanawiam, czy jak trafisz do Chin się zdołasz od razu przestawić na tryb gry komputerowej, czy Ci wskoczy tryb wojnomański i kogoś pobijesz. Kiedyś w Pekinie kierowca taksówki, którą jechałem, zahaczył (zahaczył.. przyjebał) lusterkiem w panią na rowerze tak, że jestem pewien, że jej co najmniej nadgarstek pękł, a jemu nawet powieka nie drgnęła... Nie żal mi będzie pobitego, ale jak ktoś wrzaśnie "obcokrajowiec ciemięży Chińczyyykaaaaaa!!!" [it happened] to skończysz jak czołgista z "Czołgisty" i co wtedy zrobię? :)

    Nie to żebym wtórował chórowi "zostań na Teneryfie" - tak mi przyszło do głowy :)

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byleby nie męczył o zapłatę za lusterko ;-). Mi się podobało w ruchu chińskim bo lubię jak coś się dzieje a nie znoszę jak ktoś zaburza bieg czasu- normalnie widzisz jak czas wokół kanarków zwalnia- najbardziej przypominają mi krowy. Ja bardzo lubię krowy i uważam że to są b.słodkie stworzenia i mają piękne oczyska . Kanarki zachowują się na ulicy jakby spokojnie stały sobie na polu i przeżuwały, miło i fajnie i u nich w bańce spowolnionego czasu mija sekunda a ciebie już od 5minut cholera bierze. Gość na środku jednokierunkowej ulicy stanął i gada z kolegą siedzącym w aucie po czym kolega/koleżanka wysiada, wyjmuje torbę z bagażnika podchodzi do drzwi i dalej gadają- za nimi kilka aut i autobus tworzą niezły korek, koło aut przejeżdżam bez problemu koło autobusu się nie przecisnę a chodniki zaparkowane samochodami no bo przecież i tak nikt piechotą nie chodzi nie?

      Usuń
    2. Znaczy się, trzeba im przyznać, że jak na ten ruch, co w miastach mają, to stłuczek i wypadków nie jest tak dużo. Przynajmniej nie widać. Po drugie są podatni na edukację i jakby zaczęto jakąś kampanię (o niepaleniu też by się przydała) to w 10 lat mogliby to wszystko zmienić. Tak zrobili z kulturą w środkach transportu (ustępowanie starszym i kobietom w ciąży miejsca) - może podejmiesz się trudu? ;)

      Ja już ich mam ich powoli dosyć i chyba najlepszym miksem kanaryjskości i chińskości jest Tajwan, tylko muszę się podszkolić zanim otworzę tam szkołę łucznictwa chińskiego. ;)

      AK

      Usuń
    3. pierwsi Chińczycy z jakimi miałem do czynienia to byli Taiwańczycy i mniej mi się podobali niz kontynentalni ;-) dwa że trenerzy podnoszenia ciężarów są w chinach najlepsi na świecie i to mnie kręci. No i jak wygląda tajwańska reprezentacja w pływaniu? a już w porównaniu z chińską? Na mnie też zrobiło wielkie wrażenie że nie byłem świadkiem ani jednego wypadku przez miesiąc więc może brak pierdołowatości ma jakieś zalety?

      Usuń
    4. Poza inteligencją stada: nawet jeżeli jest na drodze z pierszeństwem i
      ma zielone każdy się pilnuje (nadaktywność mózgu), bo zawsze może
      się trafić ktoś większy i ten gość (np. autobus nad osobowym) wbrew
      wszelkim przepisom ruchu drogowego (wyższość praw natury nad
      ludzkimi) może go obić - oczywiście żeby nie mieć problemu mniejszy
      ucieka przed dużym (pieszy przed e-skuterem, skuter przed osobowym,
      itd.), a nie że JA mam prawo ble-ble-blee i jedzie na skręcenie karku ;)

      Drugi myk polaga na tym (nie tylko w Chinach), że w mieście z reguły
      wszystko stoi, więc prędkość jest taka, że jeżeli trzeba depnie w hamulec
      i dosłownie na 1m się zatrzymuje i jest tylko lekka stłuczka, obicie
      rowerzysty/ pieszego. To co różni narwanych Polaków od wielu innych
      wyluzowanych ludzi, to taka jedna rzecz, że jeżeli wydostaje się ze
      skrzyżowania i jest 500m wolnej przestrzeni (dalej widać na horyzoncie
      znowu korek, więc racjonalnie nie ma po co jechać 70-80 km/h i tak w
      domu/ pracy nie będziesz szybciej!), to aby odreagować daje w pedał i
      jedzie 2x szybciej niż powinien (coś wyskoczy z bocznej uliczki i trup
      na miejscu! - w Chinach uważasz, bo ciężarówka/ autobus może się
      pojawić i zgnieść Twoją puszkę!), a "południowcy" ten pusty odcinek
      dalej pokonują tą samą prędkością 30-40km/h, bo i tak zaraz będzie
      stał kilka min. w korku.

      Na TF jak patrzyłem tylko młodzi z db "tłumikiem" dawali w pedał,
      reszta jeździ jak na PL warunki... sennie, a niektórzy to już jak
      ostatni frajerzy 10km/h za rowerzystą (na krętej drodze pod górę,
      gdzie nie ma jak wyprzedzić, bo jadą z przeciwka) przez 1-2 min.
      bo nie chcą go wyprzedzić/ wymusić/ zajechać/ zepchnąć z drogi.
      Dlatego na TF zginąć na rowerze, to chyba tylko na autostradzie
      (może 1-2-5 os. na rok), a w PL można zginąć (jak już jeżdzę tylko
      chodnikami/ scieżkami) każdego dnia, nawet 100m od domu ;/

      Usuń
  4. Po kilku dniach w SHA pytam się obsługi w hostelu o to jak przeprosić,
    gdy kogoś potrące na ulicy (znaczy się... prawie staranuję: 190cm, 105kg,
    ramiona/ barki 50cm), a dziewczyny najpierw nie wiedzą po co mi to
    (Ur big guy!), a potem gdy naciskałem by mi powiedziały, że jest takie
    coś, ale jest za długie by to wymówić i zanim to zrobisz ten ktoś już
    będzie daleko i tak tego nie usłyszy xD

    Tam już tak jest, że ludzie się pchają na chama na chodniku i na ulicy.
    Mi to specjalnie nie przeszkadza poza tym instynktownym przepraszaniem
    (oni nigdy, co najwyżej się który krzywo patrzy, gdy ON na mnie wpada i
    się odbił jak od muru - czasami poirytowany ich "kulturą" poruszania się
    w tłumie zamiast się zwyczajowo uchylać, usztywniałem się i były wtedy
    małe zgrzyty i zszokowanie! z ich strony), tatko też się wyrobi idąc
    przodem i torując innym drogę. Gorzej jeżeli ktoś jest drobnej budowy,
    to Chińczyki podczas zwykłego spaceru w tłumie mogą nieźle poobijać
    (tam panuje inteligencja stada + zasada: duży może więcej!, wiec jak
    ktoś nie jest od nich większy, to potrącą, przewrócą i pójdą dalej nawet
    się nie oglądając czy ten ktoś podnosi się czy nie).

    Ja jestem spokojnej natury, ale Chińczyki to takie tykające bomby
    (niby spokojne - kobiety wieczorkiem taichi - ale wystarczy iskra i
    zaraz frustraty bez skrupółow atakują stadnie/ w kilku na jednego)
    i taki krewki tatko na mały lincz może się kiedyś załapać. Poza
    tym kraj ultra bezpieczny... póki się nie stawiasz i grzecznie płacisz ;P

    Jeżeli w La Laguna/ TFN (w dzień 12-14 st.C, w nocy +11 st.C) zimno, to
    na zimę tatko będzie musiał się teleportować z wietrznego SHA do HKG :-)

    TFN (tabelka na samym dole):
    http://www.wunderground.com/history/airport/GCXO/2015/1/3/MonthlyHistory.html

    http://www.weather4travel.com/travelweather/china/shanghai.php

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie problem jak nie muszę mieć wyrzutów sumienia, problem jak widzę że to autentycznie pochłania całą moc obliczeniową osobnika i może być problem z wykonaniem poleceń wdech-wydech, bo panika z lewej czy z prawej? kiedy jadę prawą stroną ścieżki rowerowej to oczekuję że debil też zejdzie na swoją prawą jak już uważa się za rower- a oni nie, w przypływie kreatywności jeden zbiega w prawo a drugi w lewo albo w ogóle nie zmieniają trajektorii tylko gadając ze sobą zajmują całą szerokość bo przecież wierzą że ja coś wymyślę żeby ich nie staranować. Najpierw się usuwałem obdzierając ciało z nadmiaru tkanki o murki i barierki teraz uśmiecham się, przyspieszam i unoszę przednie koło, jak któryś obrywa rączką kierownicy to krzyczy i przeklina ale ja mam na uszach słuchawki więc mnie to nie rusza. Aut nadarłem już też troszkę ale co by nie mówić jak widzą że ich wina to nie głosują, a może kolejna szrama na boku nie robi im różnicy?

      Usuń
    2. Zima w HKG jest trochę łagodniejsza niż choćby te 120km wgłąb lądu, ale żeby jakoś miluśko było, to chyba nie. Tylko Hajnan zostaje. :)

      AK

      Usuń
  5. A co myślicie o Indonezji? Podobno pełen perspektyw rynek

    OdpowiedzUsuń