2015/01/22

QUE FRIOOOOOO!


Ciężko wytrzymać. Temperatura potrafi spaść do 15stC. Rzadko rośnie powyżej 20. Terror. Horror. Mermelada. Ja wiem że zaraz ktoś mi wypomni że ma zimniej. Tyle że ów ktoś nie żyje w kanaryjskim budownictwie. Żadne okno się szczelnie nie domyka. Ale łazienkowe bije rekordy. Bo łazienkowe składa się z żaluzji pięciu niezbytdopasowanych szybek. Między którymi w stanie zakniętym są po 2-3mm przerwy i jak wieje to wieje ci po tym co akurat w łazience masz odsłonięte ;-). Nasze zabudowane balkony nie stanowią również jakiejś nieprzebytej zapory dla zzzzzimnego wiatru. Wczoraj wyciągnąłem termorezystor i za pomocą kochanego najlepszego miernika(70pln jak za darmo a i dokładny i pancerny i wyłacza się po minucie nieużywania) uzmierzyłem temperaturę w salonie- 18st.
Wyciągnąłem piekarniczek i upiekłem marchewkę. Nie dlatego żebym specjalnie miał ochotę ale zeby ogrzać mieszkanie. Muszę pójść poszukać cegły szamotowej z jakiejś rozwalonej chałupy żeby zwiększyć bezwładność termiczną piecyka. Nie ma różnicy między grzejnikami. Sprawność elektrycznych urządzeń grzewczych z definicji wynosi 100% i mniejsza być nie może. Niestety poziom fizyki ze szkoły podstawowej nie jest dostępny każdemu i ludzie dają się nabierać na debilizmy typu " supersprawne indukcyjne podgrzewacze do wody o sprawności prawie 100%" Ciekawe. Durna grzałka za 15pln ma 100%.
Zapisałem się na niepedalską siłownię 15-go. Co ma plusy dodatnie i plusy ujemne. Rezygnuję chwilowo z Lucha Canaria- poziom dydaktyczny jest zbyt niski i żal czasu, spróbuję zrobić trochę dynamicznej siły i przyjdę na trening za dwa tygodnie sprawdzić co się bardziej opłaca: trenować przewracanie czy rwać ciężary. Nie mam siły wchodzić skonany po siłowni na trening i robic godzinę obligatoryjnego acz durnego calientamiento po czym znosić braki dydaktyczne trenera. Póki się jełop nie wtrąca to nawet da się powalczyć i czegoś nauczyć ale jak usiłuje wprowadzić jakieś oglądane w amerykańskich filmach grupowanie zawodników w kólka i wszyscy po kolei na jednego to większość czasu spędza się w kolejce do starcia. Widziałem jak to się powinno robić bo jako dzieciak troszkę trenowałem judo. I to co wyprawia jełop to karykatura treningu. Na dodatek widzę że atmosfera pada. Tachenko nie pojawił się na żadnym treningu od 2mies i ma wszystko w d... Wie dobrze że póki wygrywa walki to mogą mu naskoczyć. A wygrywa dopóki zapieprza co dzień ciężarami na siłowni. Kilku gości których polubiłem nie przychodzi już w ogóle. Wczoraj w ramach rozgrzewki graliśmy w wariata piłką lekarską. Oczywiście całkowicie bezkontaktowo. Rozgrzewka zapaśników kur... Bo co? Potem mam kogoś siłą wzroku powalić? Próbowałem to przykładem osobistym przekształcić w takie maleńkie rugby miałem wrażenie że i ja, i koleś z którym się o piłkę siłowaliśmy mieliśmy z tego kupę zabawy - zaraz gwizdek, faul i oddawaj mu piłkę. Teraz rozumiem Louisa który mi tłumaczył na samym początku że ciężko jest przekształcić Lucha Canaria w sport ze względu między innymi na to iż trenerami potrafią być chłopi z finek którzy w młodości byli zawodnikami. Po prostu braki  intelektualne kadry dydaktycznej przeszkadzają. A im mniej umiejętności tym mniej pewności siebie i tym większe przywiązanie do tytułu  ENTRENADORA. Zawodnicy którzy przynoszą klubowi kasę mają go w d.. bo moze sobie co najwyżej pogadać ale potem jak jest 7:8 i przegrana zagląda w oczy to wystawia Tachenkę do pięciu walk pod rząd ( oczywiście na początku meczu mówi mu przy wszystkich ze jak nie trenujesz to i walczyć nie będziesz) i jest 12 do 8. I zwycięstwo i trener zachowuje ufundowane przez ayuntamiento stanowisko z pensją. Dodatkowo to jest sport wiejski i po każdej walce jak publiczność dłużej klaszcze  wygrywający zawodnik robi rundkę po publiczności i dostaje od ludzi kasę. Potem się tą kasę zsypuje razem i dzieli między wszystkich po równo więc było nie było Tachenko zarabia na resztę i trenera też. Kłócić się nie lubi więc po prostu na treningi nie przychodzi. Mam wrażenie że średni technicznie ale ciężki  zawodnik zapasów klasycznych  albo judo porozrzucałby to towarzystwo na sąsiednie wyspy. Czyli zbroję się w siłę. Trochę mi żal zmarnowanego czasu- wczoraj podszedłem do zarzutu i aż mnie scięło jak bardzo spadła mi dynamika. Martwy ciąg potwierdził że siła też. Cholera jasna jak to jednak nie można sobie odpuścić. A i na nowej siłowni nareszcie są normalne olimpijskie ciężary ze sztangami 20kg i dużymi cięzarami. I są sterydy. Takie Kolesie z dużym podgardlem(wygooglaj sobie zdjęcie Vin Diesla i zajrzyj między podbródek a szyję- zrozumiesz) i dwa razy szersze ode mnie. Nigdy nie myślałem że się stęsknię za sterydami ale poczułem się wśród nich jak w domu po tych wszystkich gogusiach spotykanych na kanaryjskich siłowniach. IMAGEN się gimnasio nazywa i jest w samym centrum S/C. I można rzucać ciężarami. Mają improwizowany z lekka podest i się rzuca jak wyszedł snatch a nie trzeba delikatnie obijać o siebie żeby podłogi nie naruszyć bo Eduardo nawrzeszczy od dzikusów ;-) Szczęśliwy jestem jak świnia w błocie. Jeść tylko musze więcej.
A no i malutki update
wczorajsze spotkanie przegrane przez Club Lucha Santa Cruz 12 : 9. wiem że to brzydko ale coś na kształt schadenfreude się jednak pojawia, no niestety lubię mieć rację. Nie zrobię tu zamieszania jak polscy sumocy w zasiedziałej i samozadowolonej federacji sumo- trochę żałuję, to przynajmniej może pokażę im gdzie błąd leży. Mocy przybywaj!

13 komentarzy:

  1. Już myślałem, że zbrzydło Tobie wybrzeże i przenosłeś się do
    Vilaflor (te 15 st.C w dzień) haha. A tak to +15 rano, a "małym
    druczkiem" niżej jest w dzień +20 st.C, więc chwilowo o ten 1-2
    stopnie mniej niż rok temu. Ocean +19 st.C, więc standardowo
    jak na najzimniejszy w roku styczeń.

    Don't worry be happy - zaraz będzie cieplej :)
    zob. na zdj. satelitarnych jaka ładna bańka wchodzi
    nad ocean od Agadiru (naTF dojdzie w niedzielę
    wieczorem i ta mini-calima potrwa chyba ze 2 dni):
    http://www.sat24.com/pl/ce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łatwo Ci mówić, ja się już stropikalniłem i 18stC w domu to dla mnie tragedia, nie mówiąc o wieczornych powrotach z treningu Córki kiedy termometry meldują 15 i potrafi kropić. Wiesz że tu jest przepis że jak woda w basenie ma mniej niż 21st to moga zawody odwołać? A ciagle nie dają rady dogrzać- za mało słońca w dzień
      pozdrawiam

      Usuń
  2. Tatko, nie mam do ciebie innego kontaktu, a mam szybkie pytanie :). Jako, że - podobnie jak ty ;) - nie lubię wydawać kasy kiedy nie muszę, szukam bezpłatnego/taniego parkingu w santa cruz. Hotel oferuje po 12 euro, znośnie (zwłaszcza, że w stolicy będziemy tylko 2 dni), ale może da się lepiej. Będziemy w okolicy Centro Comercial Meridiano, tam jest parking dla klientów, którymi oczywiście możemy zostać, ale boję się, żeby przy 2 dniowym postoju nas nie odholowali ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli bedziesz w okolicach samego karnawału to bierz hotelowy parking bo bywa ciasno. Na ulicach jest bezpiecznie i nikt auta nie ruszy(choć to nie to co np w Puerto santiago gdzie auta zostawia się np z uchylonym/otwartym oknem na noc) ale po 18 jak kanarki dowalą do domów to nie ma gdzie samochodu zostawić. Sam nieraz dłużej szukałem miejsca w centrum niż trwał dojazd :(

      Usuń
    2. Dzięki za info. Będziemy całkiem później 1-8 kwietnia, Wielkanoc. Właśnie widziałem przy hotelu miejsca na ulicy. Jeśli coś znajdę to mówisz bez stresu zostawiać samochód? W stolicy mamy 2 dni i przez ten czas samochód nie będzie ruszany. Bardziej mi się opłaciło wynająć od razu na 7 dni, niż na 5 :). Więc pierwszego dnia tylko przyjechać z lotniska, zostawić auto i chce odebrać za 2 dni.

      Usuń
  3. czesc Tatko, a moze cie jakas zimowa depresja dopadla, czasami powinno sie poplynac z nurtem, zwolnic, pomedytowac innymi slowy przetrwac lub przeczekac ( = zebrac sily ! ), co bys powiedzial na hamburg, zimno ciemno do domu daleko ... temperatury oscyluja tygodniami okolo zera i ciagle wilgotno, slonca jak na lekarstwo , zyc sie nie chce ! ... pomimo tego begam codziennie 5-10km ( tzw. slow jogging) , rozciagam sie codziennie, mantak chia i kleiner energiekreis ( polecam sie nauczyc ! ) i dopiero tak okolo kwietnia zaczynam normalnie funkcjonowac, niestety nie na dlugo ... ;-))))

    p.s. trzeba bylo jednak przyjechac do puerto de la cruz bo teraz ceny zaczynaja wschodzic na wyzyny ale przyjedziemy jak tylko bedzie u was troche cieplej moze tak jak sugerowales na karnawal ... :-))


    pozdrówka z hamburga

    jacenty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna depresja, po prostu na zach. ścianie TF rok temu
      pod koniec stycznia jak byłem w Puerto de Santiago u
      koleżanki było w apartamencie w nocy i rano +21.5 st.C,
      a nie +18st.C jak to jest w S.C. bo na SW i W wyspy zimą
      słońce dłużej nagrzewa te ich domki bez kominów ;)

      Usuń
  4. taaa, wiatry i zimno na Teneryfie na pewno łatwo da się porównać z wiatrami i zimnem w Szkocji :D
    Dzisiaj 13 czerwca, a ja włączyłam ogrzewanie, bo zimno :(; Od kwietnia było 3 dni naprawdę ładnej (słonecznej) pogody. A i w kwietniu, był też tylko tydzień "wiosny".
    Tatko, piszesz: "Tyle że ów ktoś nie żyje w kanaryjskim budownictwie", no, ale inny ktoś, żyje w szkockim i nie wiem, które gorsze? A w odniesieniu do warunków pogodowych?
    Kiedy Council (Urzad Miasta tutejszy) wymienił mi okna na plastikowe, byłam bardzo happy (bo zrobili to niodpłatnie), no a plastik i podwójne szyby (w drewnianych knach były pojedyncze) - super :)
    Wymienili, przyszła jesień, szparami dmucha, jak cholera, postanowiłam uszczelnić gąbką i co? plastikowe okna wygięły się, jak plastikowe, jednorazowe widelce, na zwykłej 0,5cm gąbce uszczelniającej. No i wieje nadal, całą zimę, wiosnę, jesień - no bo lata, to tu i tak nie ma :(. Chyba nawet pojedyncze, w drewnianych ramach były szczelniejsze...
    Jakoś te 3 misiące pseudolata wytrzymam, no, a jesienią, to już Teneryfa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to w pierwszym roku było moje podejście. kanarki marzły a ja w klapeczkach i koszulce z krótkim rękawkiem. A teraz kanarki marzną i ja marznę.
      Poważnie to z tysiąca powodów nie polecam północy choć ludzie się dają nabrać że taniej ciut i zielono. Ale za to zimno, deszczowo i ksenofobicznie.
      lepiej poszukać tydzień dłużej miejscówki niż potem męczyć się w tym mordorze.

      Usuń
    2. nie, ja zdecydowanie południe, najlepiej, jak najbardziej południowe południe :) Ciepło ma być! I sucho!, bo mi reumatyzm kości rozwala, a szkoccy lekarze mówią, że "nauczą mnie żyć z bólem". W odwłoku to mam, jesienią byłam dwukrotnie na Kanarach i jednego proszka p/bólowego nie wzięłam :)

      Usuń
    3. oprócz ciepełka serce trzeba potresować przy reumatyźmie, zmiana diety też nie zaszkodzi. Zmiany to jest mój nałóg- im więcej tym lepiej i im radykalniejsze też lepiej. Pozdrawiamy- własnie szukamy sobie nowego miejsca gdzieś na południowym południu

      Usuń
    4. na zmiany jestem przygotowana i hmm, zaprawiona w bojach (wprawdzie nie tak, jak Ty, tatko :), ale zawsze). W ciągu ostatnich trzech lat zmieniłam już tyle rzeczy w życiu, że teraz kolej na miejsce zamieszkania.
      A serce, jak na razie, w porządku, dlatego czas uciekać, zanim reumatyzm mi je rozwali :)
      Pozdrawiam Was wszystkich :)
      Ps. aha i jestem na bieżąco z blogiem :), więc pisz, tatko, pisz :), masz lekką klawiaturę i fajnie się Ciebie czyta :)
      Baaaardzo wiele cennych informacji zaczerpnęłam z Twojego bloga, za co bardzo Ci dziękuję, ale i pewnie jeszcze baaardzo wiele zaczerpnąć się da :)
      dorocina

      Usuń
    5. jest taki fajny obrazek w sieci: https://scontent-lhr3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-ash2/v/t1.0-9/575241_395546987147028_234364060_n.jpg?oh=666212695ae3221adafe01908fb15636&oe=55F8B5DA

      Usuń