2015/02/09

Trzech na jednego to banda....Orientadory

Miałem przesłuchanie w piątek 9.00 w szkole Córki Ukochanej w sprawie rozwałki jaką spowodował w kanaryjskim systemie edukacyjnym skromny wniosek o przeniesienie dziecka do klasy wyższej. Spotkanie wyznaczyła Orientadora żeby pobrać niezbędne informacje nt sytuacji rodzinnej dziecka które ona ma narazić na taką straszliwą straszność jak przeskoczenie roku w kanaryjskim liceum. Przyłażę(bo zimno i wcześnie, i bez kawy więc przyłażę a nie przybiegam) 9.00 zgodnie z tezą że dobry wywiadowca zawsze jest dokładnie o czasie ;-). Orientadora żyła w innym systemie opresyjnym i pewnie miała innych Kapitanów Klossów za wzór jako dziecko ale 9.10 weszła do szkoły i od razu do mnie że idziemy do gabinetu. No to idziemy. Spodziewałem się nawet Hiszpańskiej Inkwizycji...
I pomyliłem się ale tylko trochę. Sala duża jak lekcyjna, na środku stół 3x4m kilkanaście krzeseł dookoła i dwoje młodszych podwładnych Orientadory zaczajonych nad klawiaturami. Orientadora mówi że współpracują nad przypadkiem(hm, hm) Ukochanej Córki ale jak się uprę to ona może ze mną rozmawiać w cztery oczy. Nie uparłem się bo a nuż któreś opanowało diabelską sztukę porozumiewania się po angielsku? Byłoby mi ciut łatwiej. Ale nie, okazało się że muszę męczyć się z moim hiszpańskim słownictwem edukacyjno-pedagogicznym.
Zaczęło się od opisywania jak bardzo niezwykła jest to sprawa i jak oni przykładają sie do pracy. Potem Orientadora wyjęła kilkudziesięciostronicowe opracowanie  nt. Ukochanej Córki. Wyniki testów, opisy wyników testów, zeznania nauczycieli, zeznania Ukochanej Córki w obecności Oriendadory, opinie Oriendadory i jakichś innych osób z poza szkoły nt Córki Ukochanej której nie widzieli na oczy ale mają swoje do powiedzenia na podstawie testów.
Dwa typy testowania w każdym 5 rodzajów testów: inteligencja/logika, kreatywność, posługiwanie się językiem, pamięć, operacje w przestrzeni. I że owszem wszystko w ostatnim centylu i że 99/100 i 98/100 wyniki ogólne czyli wyżej już nie można ale... ale oni mają trzy różne pomysły co z tym zrobić.
Pomysł pierwszy: nic nie robić dokładać dziecku trochę więcej pracy z różnych przedmiotów a potem się zobaczy- zakładam że to upatrzony  przez grono pedagogiczne jako wariant optymalny.
Pomysł drugi: no wziąć i przenieść to dziwne dziecko do tej cholernej drugiej liceum jak wnioskujemy i czekać aż nastąpi katastrofa, no a może i nie nastąpi i co wtedy?
Pomysł trzeci: zrobić dziecku kurs indywidualny bo niektóre przedmioty raczej opanowała w stopniu wyższym niż liceum ale jak to zrobić(jedna z nauczycielek wnioskowała żeby zrobić jej egzamin na studia i już).
No i co wybieracie? pytam.
No, my jeszcze nie wiemy co.
To nie komplikujmy sprawy przenieśmy ją szybko i będzie po kłopocie a jakby co to opcję trzecią przećwiczymy później.
No, my niby chcemy też ale ministerstwo kanaryjskiej edukacji zwleka z decyzją i odesłali papiery do uzupełnienia o wywiad z rodzicami (coś tak wiedziałem że to wywiadowcza sprawa ;-).
No to jedziemy z tym wywiadem- gupki myślicie że ja nie wiem czego szukacie? wychowane na amerykańskich filmach o nieprzystosowanych społecznie geniuszach? really? Myślicie że tu się poślizgniemy? Że będziecie mogli powiedzieć że ze względu na dobro dziecka i jego rozwój emocjonalny nie należy mu skracać dzieciństwa?( 16-latce dzieciństwa- niezłe) oj nie ze mną te numery Bruner. Dawajcie to przesłuchanie.
No to jaka jest ta twoja Ukochana Córka? Opisz wasze stosunki.
Wiecie jakie jest najważniejsza cecha o którą pytają w stosunkach rodzinnych? czy Córka jest afectuosa? czy introwertyk? bo przecież jak introwertyk to musi od razu być niedojrzałość emocjonalna, nie mogą zrozumieć że nie każdy ma ochotę chodzić ze wszystkim na wierzchu. No ale przeciez wiem co mówić. Tłumaczę więc że bardzo ale to bardzo jest uczuciowa. No i że sport to między innymi po to zeby mogła sobie bez wyrzutów sumienia porywalizować z innymi bo w nauce to ona czuje że to nie fair dawać odczuć innym różnicę. I tak dobre piętnaście minut.
To kim ty chcesz żeby ona była?
Szczęśliwym, spełnionym człowiekiem.
No ale z zawodu?
A co mi do tego? To ja się będę musiał w danym zawodzie spełniać przez znaczną część życia? Nie mam preferencji, ma byc szczęśliwa.
No ale chyba masz jakieś marzenia kim miałaby być?
Dla mnie to ona już jest tym kimś z marzeń.
Pokręciła głową nieprzekonana. Pewnie powinienem powiedzieć jak azjaci że ma zostać lekarzem albo prawnikiem.
Dobra teraz czas na wywiad z dzieciństwa. Kiedy chodzić zaczęła? Nie pamiętam. 10mies,11? co to za różnica? A mówić? mówić to pamiętam 10 miesięcy proste zdania oznajmiające. Nie rozumiesz Polak albo masz błedne pojęcie co to jest zdanie oznajmiające.  Znaczy takie: chcę chleb? podpowiada Oriendadora. Nie, takie: telefon dzwoni, światło świeci itp. Patrzy podejrzliwie bo jej się nie zgadza. Z tabelami rozwoju dzieci młodszych jej się nie zgadza. Kłamczuch najwidoczniej ten ojciec. A kiedy czytać? Nie pamiętam ale jak miała 2,5 roku to już czytała i pisała. No teraz to cię mam!!!! Jak pisała w wieku 2,5 roku? co pisała? ile liter znała? No nie, znała wszystkie, potrafiła napisac co chce (z błędami-niektórymi dłuuugo niekorygowanymi przez nas-Złych Rodziców ze względu na wartość rozrywkową ;-) ale wszystkie prace z pierwszej grupy przedszkolnej (gdzie poszła z wcześniejszym rocznikiem czyli miała poniżej 3 lat) są podpisane imieniem i nazwiskiem (zaś nazwisko to my mamy na pół kartki ;-). Stanowczo uznała mnie za głupiokłamiącego- czyli jak wszyscy tutaj. Mimo to wpisała co mówię choć nieprzekonana. Nie chciałem dobijać pytając czy czytała moją biblię pedagogiczną "Jak wychować zdolne dziecko" Lewisa gdzie są przypadki o wiele bardziej przekraczające tzw normę bo a nuż nie czytała i wyszłaby na gupią przed podwładnymi? Koniec przesłuchania.
 Jeszcze trochę bredzenia że nauczyciele wszyscy popierają przenosiny do drugiej liceum za wyjątkiem nauczycielki od angielskiego która nie widzi powodów dla których córka miałaby marnować czas w liceum skoro już prowadziła kilka lekcji w jej zastępstwie i jest zdziwiona dlaczego w ogóle nie rozpatruje się jej transferencii do Universidad La Laguna. Tutora Inglez Rulez!!
Zakończyło się oczywiście bez żadnych, ale to żadnych konkretów.
Dzisiaj dziecko wraca ze szkoły z wieścią że babka od angielskiego zgłosiła ją do egzaminu językowego kończącego liceum!
Jak napisał Lewis:należy  się zastanowić co jest w systemie edukacji że ściąga ogół dzieci do tak niskiego( w stosunku do ich możliwości) poziomu a nie co dziwnego jest w tych które ów poziom przekraczają.
Acha no i dla rodziców małych niemowlaczków- najlepsze porady są w książkach o opiece nad dziećmi z porażeniem mózgowym.  Naprawdę. Zwłaszcza masaże, utrzymywanie kontaktu wzrokowego, uczenie dziecka zasięgu kończyn itd to są niezwykle fajne rzeczy na pierwszy rok życia malucha. I naprawdę przyspieszają rozwój.
I żadnych cholernych kojców czy ogrodzeń bo dam po tyłku ;-)

7 komentarzy:

  1. witam.gratuluje wynikow testow.bardzo dobrze rozmawiales z nauczycielka.pozdr z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tak dobrze skoro bez rezultatów :(

      Usuń
    2. ale probowales.pozdr z

      Usuń
  2. Brawo ! ... ale trzeba przyznać, ze mieli dobrá wolé, a ze walczyłeś jak lew to inna sprawa ;-)
    Mam takie wspomnienia z uczęszczania mojego syna do jednego z pięciu najlepszych gimnazjów w HH, prawie ścieżkę tam wydeptaliśmy z moja małżonką, ale zawsze brak było dobrej woli przy ogromie argumentów z naszej strony w wielu kwestiach otrzymywaliśmy prozaiczne wymówki, odmowy lub przekierowania na wypróbowany tzw. "system". Ale przecież foreigners w DE, mówiący niezłe hochdeutsch nigdy nie będzie miał racji ... suma summarum stwierdziliśmy, ze szkoda czasu i energii wiec przenieśliśmy chłopaka do innej szkoły co w efekcie końcowym było najlepszym rozwiązaniem. Pozdro :.-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... bym zapomniał, rozwiń proszę nieco temat z ostatniego zdania ... danke :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. kojce ograniczają dziecku świat z którym może wchodzić w interakcję. Może jest przez to czystsze(zwłaszcza raczkujące dziec ko to mały odkurzacz ;-) ale na pewno mniej rozwinięte niż to które może odkrywać fascynującą, wibrującą rzeczywistość. Widziałem na własne oczy dziecko nie wypuszczane z kojca do 1roku życia i wożenie potem po lekarzach że co się dzieje nie chodzi i prawie nie mówi. Zawsze w takich sytuacjach się zastanawiam kto obroni takiego biedaczka skoro państwo ma się nie wtrącać w rodzinę. Dobra byłaby edukacja rodziców ale jak to robić skoro nauczyciele en masse sami są niedouczeni.

    OdpowiedzUsuń
  5. "...fascynującą, wibrującą rzeczywistość" ... i wszystko jasne ! thank you :-)

    OdpowiedzUsuń