2015/03/26

Superdotada

chemicals,chemist,chemistry,doctorate,experiment,girl,graduate,lab,lab coat,laboratory,ponytail,professional,safety,safety glasses,safety goggles,scholar,school,science,science class,scientist,student,technician,woman
Grafika autorstwa:Science Girl with Ponytail from VectorHQ.com
Tak to sobie wyobrażają niektórzy. A w rzeczywistości jest inaczej. Żeby uzyskać w hiszpańskim systemie oświaty status "superdotado'-nie wiem jak to przetłumaczyć bo uzdolniony to nie to a obdarzony jak proponuje google to debilne trzeba ciut więcej niż  zdolności-trzeba się wpasować w zaiste dziwaczną konstrukcję. Więc klasyfikacja jest taka:

Talentos simples (talent?): powyżej 95 centyla w pewnej zdolności werbalne, matematyczne, kreatywność
Talentos multiples (utalentowany wszechstronnie? ): powyżej 85 centyla w dwóch dziedzinach: werbalnej+matematycznej , kreatywności + werbalnej, ...
Talentos complejos powyżej 80 centyla: w trzech dziedzinach: akademicki (werbalne+logika + zarządzanie pamięcią), artystyczne (orientacja przestrzenna + logika +kreatywność), matematyczne (numeryczne+ logika + orientacja przestrzenna)
no i wreszcie Superdotacion(ci za bardzo obdarzeni;-): powyżej 75 centyla we wszystkich dziedzinach związanych z umiejętnościami intelektualnymi, wraz z kreatywnością.
Dla tych co nie kąsają centyli to jeżeli powyżej 90centyla to znaczy że musisz się mieścić wśród 10% najlepszych wyników, 95centyl to w 5% najlepszych itp. Czyli im bardziej jesteś wszechstronny tym możesz być głupszy a wg nich(tj Hiszpańskiej Inkwizycji ;-) i tak jesteś mądrzejszy. Się okazuje że dopiero status Superdotado (nadmiernie obdarzonego)upoważnia do prób zaoszczędzenia roku zycia- czyli przeskoczenia klasy w szkole. I na szczęście z testów wyszło że Maleństwo Tatowe taki status posiada( robi się dwa zestawy po cztery testy wynik Małej M:  95/100 i 98/100) czyli sprawa przeskoczenia roku jest najprawdopodobniej załatwiona. Naprawdę? No nie, pewnie że nie. Wszystkie we wsi wiedzo że z nami nic i nigdy nie jest proste, łatwe ani też normalne.
Córka ma skończyć liceum w ogóle do niego nie chodząc- taki jest PLAN na teraz. Jak już kanarki zainwestowały czas i pieniądze w testowanie Małej M to niech im się zwróci w wolnym miejscu w systemie oświaty ;-). Mała M ma co jakiś czas testy razem z ostatnią klasą liceum i otrzymuje 10/10 to po cholerę ma tam chodzić i marnować czas?. Niech jej zrobią egzaminy z liceum i już. Każda oferma ma prawo do takiego egzaminu w sierpniu i ocena z egzaminu jest jako ostateczna na koniec roku, więc? Co to za kłopot jak już wiadomo że sobie poradzi Tatusiowe Ukochanie wysłać ją na Universidad La Laguna zamiast jakiegoś durnego liceum? Czemu tak? Czemu wybieramy taki prowincjonalny uniwersytet? Bo chińczycy żądają wieku 18lat dla przyjęcia na Tsingdao a jakby Małe Ważniactwo miało za sobą pierwszy rok studiów to już by nie bardzo mogli się czepiać dwa że spróbowalibyśmy przez jakiś program wymiany studentów ich przechytrzyć. Wydaje mi się trochę nie fair że to wszystko ciągle zależy od tego jak Bardzo Złym Ojcem jestem. Że szkoła sama nic nie zrobi- a jakbyśmy byli robotnikami z finki bez zadęcia, buty i słabo skrywanego poczucia wyższości to co? To dziecko zdolne ma przegwizdane, zacznie się nudzić w szkole, zacznie równać do poziomu otoczenia, przestanie się uczyć w ogóle albo będzie wyalienowane do granic możliwości a może nawet i poza. To jest prawdziwa tragedia jak bardzo system edukacji łamie życie tych najzdolniejszych dzieci- zazwyczaj chłopców których nudzi powolny sposób narracji i przyswajania wiedzy więc rezygnują z udziału zajmując się strzelaniem z gumek, głazowaniem czy graniem na telefonie. Czy jako społeczeństwo stać nas na system oświaty który promuje miernoty(piątki za szlaczki w zeszyciku) a wyrzyna te najzdolniejsze dzieci i łamie im życie tak naprawdę bo te słabe oceny będą się za nimi ciągnąć już zawsze. Ja postanowiłem że nie pozwolę na zniszczenie Mojego Dziecka ale ja nienawidzę szkoły i z chęcią oraz przyjemnością dokuczałem nauczycielom jako Upierdliwy Rodzic(nawet zapisałem się do Komitetu Rodzicielskiego żeby sprawdzić na co idą pieniądze ze składek których sam nie płaciłem i namawiałem bidoków żeby też nie płacili ale niestety im ktoś jest mniej zamożny tym też bardziej ulega presji społecznej i ludzie dla których te 20pln robiło różnicę przynosili w je posłusznie co miesiąc po czym okazywało się że na zebraniach komitetu siedzi się i myśli na co tę kasę wydać). Dowiedziałem się wtedy przykrej prawdy w którą do dziś nie mogę do końca uwierzyć- że nie każdy rodzic uważa swoje dziecko za Cud Skończony i Powód Dla Którego Istnieje Ludzkość. Niby jest ten system powszechnej edukacji ale nauczyciele na wywiadówkach obwiniają dzieci i rodziców o swoje niepowodzenia i wszyscy przyjmują to za normę. Rodzice mają spowodować że dziecko będzie się uczyć w szkole. A co jeżeli rodzice mają to w d... albo nawet nie to że im nie zależy, co jeżeli nie potrafią?  I ciągle są debile(zwłaszcza w Polsce) które mówią że Państwo się za bardzo wtrąca do wychowania i edukacji. A ja bym chciał żeby żaden dzieciak nie musiał odpowiadać za to w jakiej rodzinie się urodził bo to ani jego wina ani zasługa, prawda? Zwłaszcza że dziś jest to tak proste do zrobienia- wpuszczasz smarków po do sali z testami na komputerach mija 45minut+ jakieś 0/5 sekundy które zajmie oprogramowaniu opracowanie wyników i po kłopocie. Dlaczego niby ciągle w ramach tzw "roczników" dziecko ze stycznia 2005 jest porównywane z dzieckiem z grudnia 2005 i cieszymy się ze  jest od niego lepsze ale już nie ma prawa byc mądrzejsze od dziecka z grudnia 2004? przeciez w pierwszym wypadku to różnica prawie całego roku a w drugim raptem kilku dni. I to ma być sprawiedliwe? I trzeba bóg wie ilu papierów żeby to przeskoczyć?
I na te smutki znaleźliśmy Małej M kolejne zadanie- Triatlon El Medano. Bo co ma się Dziecko nudzić ;-).
Update
właśnie wróciła ze szkoły i się okazało że dostała książkę z filozofii służącą do przygotowań do egzaminu na studia. więc może tym razem bezwładność machiny edukacyjnej działa na naszą korzyść. To by było niezłe zaskoczenie.
Update nr2
Byliśmy odebrać oceny za drugi trymestr i na świadectwie jest napisane przy prawie wszystkich przedmiotach że to są oceny za 2kl Liceum(gimnazjum ma tu 4kl a liceum 2) tylko drażniąca kretynka z biologii upiera się że 4kl gimnazjum a i tak musiała postawić 10- ale weźmiemy się za tę pieprzoną katolicką kretynkę. Kto to widział żeby pozwolić zakamieniałej katoliczce uczyć biologii- co to jest Teksas? kreacjonistka skretyniała. Nikt jej nie pytał więc jeżeli wiemy że katoliczka to dlatego że nie omieszkała się na lekcjach pochwalić swoim "naukowym" światopoglądem. Czekam tylko aż zacznie tłumaczyć że ziemia ma 4000lat tłuk debilny. Przecież nie ma prawa nauczać ktoś kto sam nie zrozumiał jak działa świat materii ożywionej- a nie zrozumial skoro wierzy w Brodatego Dziadka Co Wszystkim Zarządza Ręcznie i głownie interesuje się co tam robicie pod kołderką i z kim. I podłożył kości dinozaurów because .... he works in mysterious ways ;-) yeap.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz