2015/03/10

Triathlon czy Triatlon Santa Cruz

Ukochana Córka jest za młoda żeby startować ale na szczęście Kanarki z calculo mental rozumieją tylko culo i się nie doliczyli ;-) tak właśnie została najmłodszym uczestnikiem-choć wygrała kategorię junior do której jest za młoda. Przezywała start już od kilku dni. Treningi (te ostrzejsze)zakończyliśmy tydzień przed czyli w niedzielę 01.03. Na zakończenie zrobiliśmy duathlon kilkukrotny tj 3 x na przemian rower i bieg . Jeździła z grupą "ubierz się w obcisłe" i jednak zostawała im ostro.
Cholera nie mam zupełnie szacunku dla frędzli jeżdżącychw równym tempie godzinami-ale jakaś przyczyna tego że są szybsi musi być. Stawiam na rower. Niezgodne to zupełnie z moim charakterem ale postanowiłem wypożyczyć Małemu Tatowemu Pędziwiatrowi rower do startu- zamiast jak to ja kupować używaną szosę w stanie niewiadomojakim. Po pierwsze to dlatego że jak się okaże że Zawodniczka Najukochańsza Tatusia nie lubi takich rowerów to co? będziemy szukać kolejnego nabywcy? Po drugie że nie ma czasu na serwis- a i z częściami tutaj jest cięzko, np łożyska i opony do naszych rowerów MTB jadą paczką z Polski. No i po trzecie nie mamy armat czyli nic ciekawego się nie pojawiło akurat na milanuncios ;-). Szukamy więc wypożyczalni z ludzkim sprzętem i niedaleko. To nie to co Wy sobie myślicie że wpisuję w googla i mam- wielka mi filozofia. Internet w wydaniu kanaryjskim to głaza i facebook. Nasza siłownia na przykład w ogóle w internecie nie istnieje! Jakieś oferty czy wypożyczalnia online? zapomnij-tylko jeden angol co ma wypozyczalnię się ogłasza ale on nie jest z S/C. Znaleźliśmy kilka firm rowerowych i dzwonimy- są jacyś superprofesjonaliści koło centrum alcampo. Mówią że mieliby węglowy za 20/dzień. Nie chcemy węglowego. To jest pierwszy start Ważnego Zawodnika i cuda się mogą zdarzyć: wywrotka, upadek z wieszaka na zmianie, zderzenie z kimś ambitnym, wyrwa w jezdni itp a słaby/osłabiony użytkowaniem i promieniowaniem UV laminat jest jak szkło. Ja zaś nie wiem kto i co z tym rowerem robił wcześniej a nuż mikropęknięcia tylko czekają żeby przejść do skali makro ;-)  Się okazuje że mają też aluminiowe ale są zdziwieni że pytamy bo wszyscy chcą tylko i wyłącznie węglowe. Wsiadamy na rowery i jedziemy. Od nas to non stop pod górę. Podjazd ciągnie się z różnym nachyleniem przez 30minut. Pot kapie z nosa na kierownicę. Akurat dzisiaj słoneczko się nie leni i daje ile wlezie. W końcu ich znaleźliśmy(uliczki za ikeą/Leroy'em są jednokierunkowe i nieźle pokręcone). Panowie w sklepie nie chcą otaczać Wielkiej Nadziei Białych żadnym patronatem- mają swoją superprofesjonalną ekipę w firmowych strojach i dość. Wasza Strata. Trudno i darmo dawać ten rower za dwie dychy.
Oglądamy rower- fajny niezaduży scott c1r  z węglowym widelcem(to akurat dobrze bo troszkę tłumi drgania na większych prędkościach). Pomierzyliśmy- da się dopasować na te niecałe 170cm.  Pedały do butów z zapinkami ale butów nie mają już(cholera- buty też byśmy chcieli wypożyczyć, no trudno)
Czyli ile za weekend? 
20 za dzień.
 eeee to słabo- ja bym chciał od soboty do niedzieli wieczór. 
W niedzielę nie pracujemy
No to od soboty do poniedziałku rano.
No to maks mogę zrobić 25e za calość. Jak zapłacisz teraz.
Good, w sobotę rano jestem po rower.
I skręcamy do decathlona po strój znany wśród polskiej społeczności pod imieniem kondoma triathlonowego czy jak go nazywają tutaj mono. Kupowałem w Polsce profesjonalnego Zoot'a ale się dostawcy rozpruł i nikt we wiosce Poznań zszyć nie chciał :( Więc nie ma i trudno trzeba kupić decathlonowski. A tu zonk i są tylko męskie stroje. Taki przyczynek do gadek o równouprawnieniu. Neoprenów dziewczęcych tez wybór żaden. Trudno jakoś trzeba sobie radzić-coś będziemy kombinować.
It is not about how many resources you have it's about how resourceful you are ;-)
Buty na rower- Córka ma halowe adidasy na cienkiej i twardej podeszwie to muszą być one. 
Sznurówki- buty trzeba szybko nałożyć po wyjściu z wody więc stosuje się sznurówki z lycrą żeby wciągać bez wiązania a my profesjonalnie triathlonowych sznurówek nie mamy. Eee tam, okrągłe gumki takie jak są w ściągaczach kurtek i bluz  trzeba kupić u Chińczyka i będzie git.
Strój pływacki zamiast super, high, professional triathlonowego kondoma(taki najprostszy za 4euro bo nie obciera- te nibylepsze z nogawkami mają od wewnątrz wstawki poliuretanowe żeby się dokładniej trzymać na ciele i zrobią jesień średniowiecza udom w czasie biegu) musi wystarczyć do tego spodenki do biegania lycra(nakładanie spodenek to niestety dodatkowe 10s straty na zmianie po pływaniu) i można startować.
Buty biegowe- zmęczenie może spowodować słabszą technikę więc zastosujemy nieminimalne Asicsy też z chinskimi gumkami zamiast sznurówek
Neopren- jest obowiązkowy jeśli woda ma poniżej 14st C. Dla wszystkiego mamy Córrki neopren surferski taki do kolan i łokci.
W sobotę zasuwam znowu 30-minutowy podjazd po rower. Odbieram a swój zostawiam w wypożyczalni. Przy podpisywaniu umowy pan prosi o 100e zabezpieczenia gotówką. Nie, nie może być karta. Nie mogliście wcześniej powiedzieć a jakbym nie miał ze sobą? Cholera jasna jeszcze wracaj do bankomatu. No nareszcie mam rower ustawiam siodełko pod siebie i jadę. Po raz pierwszy na szosowym rowerze od bógwie ilu lat. O rany co za radocha. No teraz to zapierniczam. Tylko wiatr śwista. Czemu wszystkie rowery nie są takie? Po co komu te przysadziste, ciężkie kloce? Wracam do domu i od razu z Córką przetestować rower oraz wodę na Las Teresitas. Poooszła Ukochana Zawodniczka Na Nowej Biciclecie i tyle ją widzieli- ja się wlokę z tyłu na MTB.
Na teresitas calima w pełni. Zimno i woda lodowata. No niestety jak tak zostanie to neopren. Autentycznie zmarzłem we wodzie. Brrrr. Wracając do domu wstępujemy do biura w Centro Comercial Tres Mayo po numer,czepek i chip. 
Koszmar jaka Calima. U mnie wywołuje katar- spotykamy była Córki trenerkę właśnie odwołuje start z powodu zapalenia płuc. Im dłużej tu mieszkasz i im więcej trenujesz tym gorzej calima działa na ciebie. No i od tego ganiania w Córki rockriderze- dzisiaj ujeżdżanym przeze mnie rozsypało się tylne koło(już drugie w pierwszym urwała się bieżnia łożyska-chyba wada materiałowa,  ja tych łożysk rowerowych wymagających regulacji po prostu nienawidzę i chcę wymienić w naszych rowerach na tzw maszynowe- czyli zwykłe łożyska 26/9mm już idą z Polski bo tu żaden geniusz w sklepie rowerowym nie wie o czym mowa- a w sklepach z łożyskami kazali dać markę motocykla do którego potrzebuję, bo sam rozmiar im nie wystarczy i oni zamówią z kontynentu, i za dwa tygodnie będzie albo i nie). Mamy wszystko teraz już do domu piechotą bo koło lata na boki, Córka odpoczywać a jutro o 12 na ułożenie boksów.
Rowerkami(Niezroweryzowana Chwilowo M. musi Guaguą) o 11 lecimy na start w San Andres(to ta miejscowość przy plaży teresitas ;-). Mają wątpliwości co do stroju córki czy wolno bo nie triathlonowy- ale i tak woda zimna więc podejmujemy decyzję że wystartuje w neoprenie. Na wjeździe do boksów spotykamy właśnie członkinię prrrofesjonalnego teamu z firmy Tenerife Bike Center co to nam wypożyczyła rower i nie była zainteresowana dealem sponsorskim- gupki jedne. Pani oczywiście wyekwipowana i rower tak carbonowy jak tylko może carbonowy być a skończyła 3 miejsca(w babskiej klasyfikacji bo w ogólnej to 24 miejsca z tyłu ) za Małą M ;-).
w boksach lekkie zdziwienie- Miłość Tatusia była jedyną uczestniczką bez oczywiście dodającego +5pkt do respect'u stroju, więc Panie patrzą na nią z pobłażaniem. No i co to za pomysł żeby buty układać odwrotnie, podeszwami do góry(nikt ci niczego do środka nie nasypie a mały kamyk może być dużą tragedią)- ręczniki  widoczne na zdjęciu nam zaiwanili nie wiem czemu ale już ich nie odzyskaliśmy.
Start przedłużał się tak bardzo że zdążyły wszystkim  trzy razy zaparować okularki-kanaryjska organizacja.
 We wodzie już nie są takie ważne-ok to prawda że ta mistrzynia Hiszpanii wyjechała do porzodu i neopren Córki okazał się odrobinę za mały ale z wody wyszła Nasza Zawodowa Zawodniczka jako piąta. Przebierac się na rower. Tu się okazało że ktoś za...ał ręczniki. Trudno. Buty są wysmarowane od wewnątrz Wickiem (taka maść-nasza ulubiona na prawiewszystko) żeby uniknąć otarć i odparzeń na mokrych stopach. Na rower bez skarpetek bo na mokrej nodze skarpetka to żaden luksus a nakładanie- czas zżera
STOP krzyczy sędzina - ani kroku dalej nie możesz póki nie zapniesz numerka. Małe M rzuca rower- dopina ten cholerny numerek i wio.
No i dupa. Woda jej wypadła na trasie. 40km o suchym pysku- w tym wypadku suchej słodziutkiej buziulce. Nie można podać - sędziowie są pewni swego ja nie mam regulaminu pod ręką. 27st C i calima taka że wysycha wszystko. Wypożyczony rower nie miał kosza na bidon. Użyliśmy do bidonu cholernego/gównianego plastikowego koszyka ściągniętego z rockridera. Gorąco, rower stał 2h na tropikalnym słońcu, plastik zmiękł i przy którymś manewrze butelka wyleciała z niego pod koła następnych ścigaczy. Ukochana Córka jest wściekła i odwodniona ale jedzie. Z rowerem wpada na zmianę juz jako trzecia!!!? Coooo? No właśnie to jest dowód że nie trzeba trenować na dobrym rowerze- wystarczy jakikolwiek. Kurrr... znowu nie pozwalają podac jej butelki z wodą. a do strefy jest kilka kilometrów. Dziecko prawie płacze że nie da rady po czterdziestu kilometrach scigania w upale. Biegnij, trudno- są karetki w razie czego zwiozą Cię z trasy. I tu zaczyna się koszmar. Jej i mój troszkę też. Chce mi się płakac i nie jestem w stanie patrzeć na wykrzywioną bólem buzię Swojej Dumy i Miłości . Wiem że nie powinna schodzić z trasy- ale chciałbym żeby zeszła. Niby na rozum wiadomo że nic się stać nie może ale ją naprawdę każdy oddech boli ma wysuszone usta i nie może wypluc pyłu z gardła. Słabnie i zaczyna się chwiać. Jadę do przodu- jest!! biegnij! tylko(?)500m do strefy z wodą. Czort z wynikiem, może to i nieprofesjonalnie ale się napij zamiast popłukac usta. Straszne jest to uczucie kiedy wynik powyżej jakichkolwiek oczekiwań był prawie w zasięgu ręki a teraz trzeba walczyć żeby dobiec. Nie dać się wyprzedzić babom które już się miało w kieszeni. Zebrała się i jedzie. Wbiega do miasta- trochę liści, trochę cienia. Jeszcze tylko jedno krótkie (4km) okrażenie w mieście. Dawaj. Koledzy z klubu na stoisku z wodą krzyczą "dawaj", w końcu meta. Słońce razi a Córka biała. No tu już będzie OK. Przecież mają Gofio nawet Pro Gofio. Smakuje jak lekko posłodzony sweter spod pachy. Specjalne gofio dla sportowców. Oksymoron.
1.miejsce w kategorii juniorów-mimo że jeszcze przez rok jest za młoda na juniora!!! W generalce babskiej też się kobity musiały zdziwić że im smarkata włożyła choć ciężko nie myśleć co by było gdyby.....spalimy komisyjnie ten cholerny koszyk, słowo honoru. Dzisiaj mieli spotkanie z Mistrzynią Hiszpanii i się mogła Moja Najwspanialsza Triathlonistka powyważniac trochę. Tak gadam ale duma mnie rozpiera.

19 komentarzy:

  1. Spokão. Naprawdę spokão.. :)

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję w imieniu triatlonistki

      Usuń
  2. Gratulacje wyniku i fajnego opisu.
    adamsa

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję córce! :)

    ( i swoją drogą dalej się dziwię co robicie na Kanarach - ja też widzę wiele absurdów ale przynajmniej ludzi lubię :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpowiedzi są dwie temperatura i ocean. Co do ludzi to śmy się rozbestwili i chcemy niemożliwego ;-)

      Usuń
  4. Gratulacje M ,tatko szacunek,stanąłeś na wysokości zadania,Twoje rozterki potwierdzaja,że będą z Ciebie ludzie ;D ;D ;D
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee- rozterki śmerki dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane ;-)
      pozdro

      Usuń
    2. Nie wazne...jestem z Ciebie dumny ;D ;D ;D ;D

      Usuń
  5. Serdeczne gratulacje dla Corki.miala skurcze na rowerze?gratulacje dla trenera.pozdr z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy ja akurat zdupiłem sprawę- pływanie i rower dały jej pierwszą trójkę a bieg zjechał do dołu, nie nie narzekała na skurcze.
      pozdro

      Usuń
  6. Jak mi się tęskni za Santa Cruz i teneryfą… Świetny wpis

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje dla Superdotady :) Chociaż, nie lubię bicykli z gumowymi taśmami zamiast opon, to muszę przyznać, że szybkie są, choć mega niewygodne. Super M mogła być dużo wyżej (jakby jej dużo do tego wyżej brakowało ;)

    Tatko, pls, koniecznie kup Córce pedały zatrzaskowe tzw. spd-y. Oprócz silnika w bike'u nic tak nie dało kopa jak zatrzaski - to opinia wszystkich, którzy przesiedli się z platform. Z miejsca masz ok 1/3 wiecej powera prawie bez żadnego wysiłku - zmiana w jakości niesamowita.

    Uwaga1 ! należy kupić zatrzaski, które mają luz nie tylko kątowy, ale i boczny. Przy MTB w ciemno bym powiedział - Time, znakomite, sam mam od wielu lat (teraz kupiłem drugi komplet, a stary lekko zdezelowany ale w pełni funkcjonalny) na półce leży.

    Uwaga2 ! należy nauczyć się jeździć z nimi, a dokładniej wypinać i w razie czego upadać. Upada się tylko jak jest się jelonkiem zielonym na początku, z zapomnienia, braku nawyku, techniki (nie wyszarpuje się tylko, kostką na zewnątrz wypina) , i wyrobienia zatrzasków - po 3 lądowaniach na barku itp. się nauczyłem, po 2 tygodniach byłem mistrz.

    Co do wtopy z bidonem, Tatko! a zapas na czarną godzinę? Podczas rajdów 24h na orientację ci z czołówki dobrze wypowiadali się o żelach energetycznych. Przykleiłbyś SuperM do pleców plastrem ze dwa takie (jak miał spluwę John McClaine w Szklance po Łapkach 3) i byś oszczędził jej łez, na które surowca nie było. Jest jeszcze coś takiego jak trójkątna saszetka pod ramę - kosztuje 10 zyka, waży tyle co nic, a 0,5 litra i kilka innych rzeczy mieści się bez problemu. Wybacz za lekkie kopanie po kostkach, ale mnie lekko zżyma, że tak niewiele brakowało :)
    Pablo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się zastanawiałem nad sprawami rowerowymi. W dobrym momencie przyszedł Twój wpis. Ciągle nie wiem ile można ugrać na rowerze. Tj trening rowerowy do olimpijskiego triathlonu to przesada bo jest tego raptem 40km - to tyłem można przejechać. Ale z drugiej strony nauczony jechać kadencją zawodnik może sobie odpocząc po pływaniu i przed biegiem. Najważniejsze wydaje mi sie pilnowanie przełożeń - czyli bez grindu który zje siłę nóg ale też nie tak zupełnie na emeryta. Sprawdzę co wiadomo o zatrzaskach i czy daje się to łatwo zakładac do różnych korb. Bo rzeczywiście buty mogą dać tę minutę na którą w bieganiu trzeba się zarżnąć. W tej chwili widzimy że na bieganiu jest do ugrania najwięcej. Bo tu są dziesiątki minut. No i między innymi żeby wejść w dobry mode to pedałowanie na kółko a nie na naciskanie pedałów na przemian to dobry zwyczaj.
      wystraszyłeś mnie troszkę tymi upadkami ale małe M. jest twarde hi hi

      Usuń
    2. witajcie,
      zgadzam się z Pablem, w tamtym roku kupiłem buty spd i pedały. Dużo szybciej się jedzie. Z upadkami to na asfalcie to raczej bym się nie przejmował, za często to się nie pada. To nie teren.
      Pedały założysz do korby bez problemu, ten sam gwint.
      Ja mam takie uniwersalne, z jednej strony spd, z drugiej platforma (na normalny but).
      Kupiłem se też licznik rowerowy z kadencją i pulsometrem na pas na klatkę, Fajna sprawa dla kontroli. Kupiłem najtańszy i działa bez problemu tak samo jak kumpli za 1000 wzwyż
      Na puls najfajniej się jeździ, mówię o trzymaniu np ok 130, jak pojeździ z licznikiem kadencji z miesiąc, to bez licznika będzie czuła, jak pedałuje.
      W każdym razie rower rządzi.
      adamsa

      Usuń
    3. no to chyba muszę zainwestować+ też jakiś trenażer. Wielu zawodników mówi że dopiero jak zobaczyli wyplute Watty na wykresie to zrozumieli tę jazdę na kadencję/na okrągło. W sensie że nie czujesz a power output masz znacznie większy.

      Usuń
    4. Nie zarzynanie kolan to podstawa - nawet jak jadę na e-bik'u pod Teide to palce mam cały czas na manetkach i zmieniam średnio co 30 sek, czasami na 100 m zdarzy mi się parę razy, może mam świra, ale moje kolana to czują na dystansie tych 35 km pod górkę, a to się nawarstwia.

      Gwint w korbie pod pedał jest zawsze ten sam (pewno są jakieś wyjątki) ale na pewno zatrzaski szosowe i mtb pasują zamiennie - są ludzie, którzy na szosie jeżdżą z zatrzaskami mtb i dobrze im z tym.

      Co do buta, to w zasadzie każdy but mtb będzie dobry pod typ zatrzasków każdego producenta - standardowe wycięcia pod klatki spd są duże. Z producentów polecam Time, poza tym CrankBrothers EggBeaters, Look Quartz (M ma i bardzo chwali, szczególnie że wypinają się lżej niż moje Time), nie polecam SPD Shimano (mało luzu, dużo wali w kolana przy jeździe).

      Różnica w bucie mtb i szosowym jest taka, że szosowy nie ma podeszwy - jest lżejszy, ale za to klatka wali po podłodze i nie da się w tym chodzić normalnie, a w bucie MTB jest schowana. Nie wiem jaki rozmiar ma SuperM, ale może wziąć mój stary zestaw 44 i spróbować.

      Buty pod zatrzaski mają też swoje twardości, im twardszy tym mniej "pary" się marnuje na ugięcie, ale są bardziej wymagające dla nóg.

      Upadkami się nie przejmuj - bo to chwilowe, najczęściej zapominasz się, że masz zatrzaski i przypominasz sobie jak prędkość jest równa zero, a ty nie możesz zdjąć stopy z pedału - rozwiązanie - powtarzaj sobie w myśli non stop - wypnij nogę na 20 m przed skrzyżowaniem, wypnij nogę na 20 m przed ...., wypnij nogę! Po 3 szlifie każdy załapie ;) albo odstawi zatrzaski jak jest odporny na tak "energicznie" przekazywaną wiedzę ;)

      Jeżeli szukasz info - poczytaj forumrowerowe.org, sprzęt możesz kupić zniżkowo na http://bike-discount.de/ (przesyłka na kanary = bez vatu i za 7E dhl/correos, jakieś 1,5 tygodnia łącznie z czekaniem na zapakowanie, niestety rowerów nie wysyłają).
      Pablo

      Usuń
    5. Aha, przy upadkach jest ważne, żeby nie na kolano - przyciągasz kolano do roweru, tak aby walnąć całym ciałem, barkiem (czytałem o przypadku złamania obojczyka, ale to odosobnione), jak plackiem, a nie jednym punktem. Obniżenie środka ciężkości przez skulenie też pomaga.

      Usuń
    6. Wysoka kadencja jest bardzo ważna - nie dość, że pozwala szybciej poruszać przeszczepami i kołami, to jeszcze oszczędza kolana.
      Pablo

      Usuń