2015/05/25

Canaryfly- niezniszczalną walizkę mi zepsuli

Siadałem na niej. Taka chińska, w Guzangzhou kupiona,  z wysokoudarnego ABS- takiego jak się zderzaki samochodowe robi. Se kupiłem bo można wypchać na maksa a wymiarów nie przekroczy bo twarda. No i rączka sztywna, i kółka sie dobrze kręcą. Jak się dużo łazi z bagażem to się docenia takie drobiazgi(myśmy docenili w Chinach własnie).
Córka wybrała się na La Palmę (wycieczka ze szkoły). No i pożyczyła od Niechętnie Dzielącego Się Ojca. Bo że Canaryfly i bagaż do luku, to w takiej uginającej się walizce wszystko jej ugniotą. No ty Polska Cwaniaro myślisz że przechytrzysz Idiotów z kanaryjskiej obsługi naziemnej? Oni lata całe kombinowali jak się tego nie robi po to żebyś była bez szans.


Wyszła z domu o 6:40 a już o 9:00 przysyła mi wesołe info że baba z Iberii(bo oczywiście zażalenia przyjmuje Iberia w biurze Canaryly to se bilet możesz kupić) rozpatrzy zażalenie przy powrocie i dziecko ma się w piątek(wycieczka cały tydzień) zapakować w reklamówkę bo oni dadzą walizkę do sprawdzenia czy naprawiać czy wymieniać. No wy kur..czakom do miejsca gdzie jajko wypada nie dorastające gnojki. Zniszczyliście a teraz jeszcze łachę robicie. Podobno dół rozbity w drobiazgi i się nie trzyma reszty.
I to podsumowuje wszystko co wiem o kanarkach.
Na dodatek wiem że kłamią. I to strasznie, i nie tylko prywatnie a to już sztuka.
Tak mnie tknęło i po telefonach do Ministerio de Educacion etc postanowiłem przekopać sie przez ustawodawstwo. Bo przecież Urzędniczka- Inspektora mi powiedziała że nie można. A ja wszystko i zawsze kwestionuję. Okazałosię że Panisię nie myliła, po prostu zmyśliła całość o tych ograniczeniach ilości przeskakiwanych klas i już. Urzędnik kłamie w żywe oczy- to kanaryjska specjalność.
Cholerna Policja mi przykleiła kartkę że mi auto odholują po jest porzucone - dzwonię z mordą że ja tu mieszkam i auto stoi pod domem. Pan Policjant kłamie mi w żywe oczy że auto musi bć przestawiane co dziesięć dni.
Cholerna Policja pyta rok temu jeszcze w Pto Santiago ile czasu auto jest na kanarach. Mówię że jakieś dwa miesiące pan Policjan kłamie mi w żywe oczy że mam 14 dni od wjazdu na zgłoszenie auta do przerejestrowania.
Jak to śpiewał kiedyś jeden taki co tu czasami pomieszkuje:
nie wierzę im kur....m jak psom
czego i Państwu życzę

4 komentarze:

  1. Palmer (chwilowo surf-berber)26 maja 2015 03:24

    I tak ciesz się, że nie używasz go za bardzo,
    bo jakby Cię sobie upatrzyła np. w codziennej
    drodze do pracy policia local to byś się łatwo nie
    wykpił i tak chyba po poł roku chciał-nie-chciał
    skłonią (tzn. zmuszą!) Cię mandatami/ czy
    przepadkiem mienia (w końcu IC jak cała
    Hiszpania z socjalizmem są za pan brat)
    do przerejstrowania (ciekawe ile sobie za
    "to" obecnie liczą 400-500 czy bliżej 1500 Eur).

    A z walizką... hahaa tylko materiałowa jest
    niezniszczalna ;P (rozprują/ rozcharatają ją
    = to sobie zszyjesz dratwą i dalej smiga)
    Kto wie jak działa to od kuchni (a tanich linii
    szczególnie obsługa naziemna nienawidzi,
    bo rozładunek/ załadunek to 20-25 min. - w
    tradycyjne typu Lufa czy Iberia dają im na to
    min. 40min. i więcej) nie bawi się w żadne
    plastiki, gumę, PCV czy kółka (o ile nie są
    chowane lub demontowane na czas lotu!).

    Policz: załóżmy, że latasz tylko i wyłącznie
    direct (żadnych przesiadek, bo prawdopo
    -dobieństwo od razu min. 2x większe)
    jeden lot do PL i powrót. Dajesz na bag-drop.
    Potem RAZ przerzut na wózek. DWA z wózka
    do luku. TRZY po lądowaniu z luku na wózek.
    CZTERY z wózka na taśmę. Dwa loty = 8x jest
    przerzucana, gdy tego nie widzisz, czasami się
    zdarzy, że całkowicie po chamsku/ na złość jak
    to mają w zwyczaju samce z rodziny naczelnych.

    Dopóki masz ją na oku ładnie kładą, jak wjedzie
    na zaplecze - nieraz kopią, grają kręgle/ czyli rzut
    i szoruje po podłodze (jak jest śliska i najlepiej
    jak taka ładna nówka plastik była! - bo z
    materiałową to nie przejdzie) po klikanaście
    metrów, czasami też spada lub jej pomagają
    i ląduje na beton z wysokości 2 metrów - jak
    nie jest mięka, kwiestia czasu kiedy lądujesz, a
    kółka jest połowa lub pękła pokrywa, a w gumowej
    czy innej wymyślnej z kolei zatrzaski się posypią.

    Ja mam dwie takie lekki na motor 50 ltr i jak
    lecą dwie osoby, to ofoliowana każda by spece
    nie urwali rączek, a jak 1 os. (lub 2os. a jeden
    bagaż w luku jak teraz) to mogę obie zbić w
    jeden klocek dowolnie 20-25-30kg i to ładuję
    w taki genialny worek dla roboli (chyba tylko
    nożem można go rozpruć) używane w Belgii/
    Francji, a na te wszystkie ładne walizki patrzę
    jak na nowe błyszczące autka - może i nawet
    ładnie to wygląda na pierwszy rzut oka, ale ja
    potrzebuję mieć jedno na długie lata (ew. do
    naprawy w dowolnym miejscu w 15 min. ::
    igła i syntetyczna/ gruba nić), a nie ciagle
    zmieniać na nowe/ kolejne, bo się popsuło.

    Ps. Żeby nie było - kółka są wew. tego worka,
    z reguły między tymi dwiema scalonymi w jedną
    50 ltr torbami i jak coś wystaje to jest oklejone
    klapki + scotch - na razie nie znaleźli sposobu
    jak je urwać/ zmieżdzyć wew. miękiego/
    elastycznego materiałowego worka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doobre - z tym zszywaniem to nawet bardzo.
      a mnie tak ciekawi co to za surf w podpisie ;-)
      znaczy wydmy czy fale?

      Usuń
  2. Palmer (chwilowo surf-berber)27 maja 2015 11:44

    No na szycie to trzeba być zawsze przygotowanym czy to bagażu czy skóry (tu jak wiesz już inne nici, no i igla mniejsza hehee)

    A co do Surf & szycia...
    patrząc na Twoje piszczele ;p
    i opis K16.. gdzie tatko uczył się łapać fale....
    http://magicseaweed.com/Punta-Blanca-K16-Surf-Guide/224/

    postanowiłem pierwsze kroki STAWIAĆ (jest fala 1-2 metry nawet w maju: przez min. 3-4dni na tydzień, 2.5-3-3.5m raz na tydzień/ dwa) na desce tylko na dobrych spotach i z na razie gatunku raczej: sand-bar/ beach-break, a bottom mają mieć: sand!!
    żadnych opisów typu: reef/ rocks!!

    Stawiać, bo tu w bodyboard to głównie dzieciaki i mają niezły fun na 0.5m płyciźnie, piasek, plaże jak na Furteventurze, ale tu bez jeżdzenia km na odludzie (jak chce mi się machnąć, to taki jednen lepszy spot już na lekkim odludziu 24km od miasta i lokalny busik kosztuje 0.7Eur one-way) na jednej miejskiej plaży: masz surf/wind/kite/SUP).

    Większość maluchów na deskach, to z reguły tych młodszych turystów .fr, jest też trochę Angoli, Holendrów (ale tu już głównie wiek tak 50-60+), bo widać znają tę (klimat w miarę łagodny, coś jak kanary, więc db dla białego) miejscówkę taki mały kururt na uboczu/ Sopot (tylko ceny świeżych i nie walących chemią unijnych warzyw/ owoców o połowe niższe niż w PL, a 3-4x taniej niż w Sopocie hehe) na wakacje. Co jest dobre, nie jest jak na TF z nacja from russia - tylko na początku raz - czyli przypadek - słyszałem gości ze wshodu, a teraz od wielu tygodni ani jednego, (mają być na mieście/ tak przegonieni przez nie... na szybko i na-zad do autobusu, podczas jednodniówek, ale to dopiero w sezonie letnim, teraz kompletny ich brak),a Polaka (taki też raczej w miarę kultura, z reguły rodzinka lub kobiety, czyli bez polaków przez małe "p" co to co drugie słowo jakie z siebie wypluwa to, to na k...) słyszy się raz na tydzień, więc jest Ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczy nie była niezniszczaln ;) Czepiasz się Kanarkow za jakiś kółeczka bez sensu. Mieliśmy dziś odebrać skuter z salonu, a tu poszli sobie i kartkę wywiesili że będą później o konkretnej godzinie i nie byli :/

    OdpowiedzUsuń