2015/10/25

Taka maleńka różnica Sopot vs Tamaimo


Jak dla mnie różnica oddaje całą różnicę między polakami a kanarkami jeszcze wyolbrzymioną jak w krzywym zwierciadle. Kanarki show off i beemuwe drift solo por las chicas a  Polacy za szybko do możliwości auta i odkrywając nieznane przerwy w działaniu praw fizyki niedokońca obejmujących swym działaniem stareńką Astrę z klasy N2000. Somosierra?? Hiszpanie nie mieli najmniejszych szans. Może i rzeźba terenu była po ich stronie ale doprawdy z kim chcieli się mierzyć? I źle świadczy o naszych historykach że tak nisko cenią Polskość iż ze zwycięstwa nad hiszpanami zrobili święto. Obejrzyjcie filmiki nawet jak motoryzacja Was bardzo nie interesuje. Ciekawe czy Wy też zobaczycie to samo.

2015/10/15

Powolny powrót znad otchłani

To jest ostrzeżenie dla tych co nie wierzą w rabdo ani zadne gupawe przemęczenia. Dla tych z siłą głupoty większą niż bodźce bólowe. Takich bardziej jak ja? Ważyłem się wczoraj. 76kg w kurtce. Nie mam siły przynieść dwoch kokosów z bazaru do domu. Trzy dni w łóżku, nie miałem siły wstać się wody napić- dziewczyny mnie poiły.
Po tym jak obejrzałem treningi Muay thai dla farangów postanowiłem wziąć się za siebie sam- cel? wracam do 205funtów.
Kupiłem sobie skakanke ciężką i postanowiłem dogonić swoje marzenia. Dwa razy dziennie postanowiłem je gonić. Codziennie 2 treningi ze skakanką i bokserskimi ćwiczeniami(skręty, shadowboxing) oprócz podciągania i pompek na poręczach.
Było ciężko. Były problemy z chodzeniem. Łydki jak kamienie. Ale co tam ja mam silną wolę dam radę.
Ta ciężka skakanka daje nieźle do wiwatu rękom i całemu ciału- zwłaszcza jak walisz podwójne to musisz się nieźle wybić. Jestem z siebie dumny- na gości z salki Muay Thai już patrzę z góry a to dopiero pierwszy tydzień- w tym tempie to ho ho.
W piątek mnie przewiało, zrobiło mi sie b.zimno i nagle nie mam siły wstać z łóżka, nie mam apetytu, nie mogę spać i chudnę w oczach.
Czekam na każde sikanie ze strachem- jak ciemne to polecę do szpitala. Boli całe ciało. Nie mam siły pójść na obiad o parku zapomnijmy. Nie chce mi się nic zupełnie- taka totalna apatia. i kolejny dzień chudnę i kolejny. Zmuszam się żeby zjeść trochę orzechów- cholera jasna jakie wstrętne i odbija mi sie po nich. Następnego dnia wstaję z łóżka i postanawiam pójść na spacer- jak dziadek co 5 kroków stanąć i poczekać aż się w głowie przestanie kręcić a tu jeszcze kładka dla pieszych! środkiem środkiem żeby nie wypaść bo równowagę trzymam słabo a tajskie barierki niskie. Paralityk na urlopie ze szpitala.
Skurcze wszystkiego- szyi najbardziej dokuczają. A magnezu w aptekach brak. Wpieprzam omegę którą przywiozłem z Polski. Jestem jeden wielki stan zapalny. Brrr.
minęło 6 dni i dzisiaj byłem pierwszy raz się lekko popodciągać- ale skakanki nie wziąłem na wszelki wypadek. Ukochana M każe mi "coś jeść" bo "strasznie chudo wyglądam". Ciągle nie mam apetytu a od czegoś (orzeszki?) zrobiła mi się wysypka na całym ciele i swędzi mnie dokładnie wszystko.
Czyli przygoda fajna- stracha się najadłem bo już myślałem że sie nie podniosę ale nikomu nie polecam.
No i schudłem minimum kolejne 4-5kg. Czyli efekt ujemny.
Ciężko spać na taiskich twardych łóżkach jak sie ma mało tkanki tłuszczowej

2015/10/09

El Santo Latino

w otchłaniach blogosfery wpadł mi w ręce blog Polki mieszkającej w Urugwaju (wcześniej w Silicon Valley) która właśnie takim postem https://futrzak.wordpress.com/2015/10/01/o-sensie-zycia/ pokazała mi jak bardzo jestem źle nastawiony do Sudamericanos a w zasadzie to  do ich kultury i wartości (przynajmniej lubię tak myśleć żeby się nie czuć tępym ksenofobem). Czy ktoś jeszcze ma takie uczucie że koleś w zasadzie to nie ma się czym chwalić? a się chwali. I że to takie latino samozadowolenie? czy też po prostu żyłem wśród nich o rok zbyt długo i jestem uprzedzony.